czwartek, 19 lipca 2018

Ile będą podatników kosztowały działania CWZS w sprawie SP Zawisza?

To co wyprawiają ludzie z zarządu CWZS można by to uznać za świetny kabaret, gdyby nie fakt, że konsekwencje tego kabaretu są opłakane dla bydgoskiej piłki. Tak można by najkrócej skomentować wczorajszą konferencję zwołaną przez władze CWZS między innymi w sprawie sytuacji po korzystnym dla SP Zawisza wyroku sądu. To jest wersja skrócona, a teraz wersja dłuższa.



Panowie z CWZS najwyraźniej nie zdają sobie sprawy z powagi sytuacji. Piłka nożna w Bydgoszczy znalazła się w tragicznej sytuacji po wywaleniu Zawiszy z Gdańskiej. Kwestia nie dotyczy jakiegoś osiedlowego klubiku, tylko największego klubu piłkarskiego w Bydgoszczy - jedynego, który ma potencjał do reprezentowania Bydgoszczy w centralnych rozgrywkach krajowych, a w przyszłości w europejskich pucharach. Kwestia nie dotyczy dostępu do osiedlowej piaskownicy, tylko do miejskich obiektów sportowych zbudowanych i modernizowanych za ogromne publiczne pieniądze. Gdy rozmowa prowadzona jest bez tej świadomości, to trudno się spodziewać, że celem jest wypracowanie kompromisowego rozwiązania.

Prezes  CWZS, pan Waldemar Keister podczas konferencji prasowej jako warunek rozmów wysunął 4 postulaty, z których 3 są zupełnie pozbawione sensu. Nie wiem jak się odniesie do nich Zarząd SP Zawisza, ale dla mnie są absurdalne. Mój komentarz poniżej.

Warunek nr 1. Wycofanie wszelkich spraw sądowo administracyjnych przeciwko CWZS Zawisza.


Działania prawne podjęte przez SP Zawisza Bydgoszcz okazały się jedynym sposobem, żeby skłonić władze CWZS do zajęcia się problemem SP Zawisza, gdyby nie korzystny dla SP Zawisza wyrok sądu, to to panowie z CWZS w ogóle by się nie przejmowali tym, że kilkuset małych bydgoszczan nie ma gdzie trenować. Nie przejmowali by się także faktem, że Zawisza, vice lider tabeli wszech czasów II ligi, piłkarska duma Bydgoszczy nie ma gdzie trenować i grać. Jeżeli jedynym narzędziem do osiągnięcia celu są działania prawne, to będą podejmowane tak długo jak będzie istniał do nich powód. To jest chyba oczywiste. Gdy powód zniknie, zniknie automatycznie powód do prowadzenia spraw sądowych. Sala sądowa jest miejscem rozwiązywania sporów tyko wtedy gdy zawodzi zdrowy rozsądek. Do kruszenia betonu trzeba używać adekwatnych narzędzi. To jest chyba oczywiste.

Warunek nr 2. Bezwarunkowa i bezterminowa rezygnacja z zastrzeżenia nazwy Zawisza na potrzeby piłki nożnej. 

To już jest prawdziwy kabaret. Nie da się wymazać historii i tego przez co przeszło piłka na Zawiszy w ostatnich latach. KP Konin/Bydgoszcz, Chemik/Zawisza, Hydrobudowa i na końcu Radosław Osuch, który zwieńczył dzieło. Rozwalił klub i uciekł, ale nie udało mu się zniszczyć Zawiszy. Piłkarski Zawisza przetrwał właśnie dlatego, że zablokowana była możliwość przeniesienia praw do gry w I lidze na inny podmiot w innym mieście. Tak zniszczono przed laty Olimpie Poznań przeniesioną do Gdańska, a z bliższych przykładów z naszego podwórka tak zniszczono Kujawiaka Włocławek. Te kluby nie podniosły już się po takim upokorzeniu. Zawisza przetrwał, bo te 3 barwy są ciągle ogromną wartością dla ogromnej rzeszy kibiców Zawiszy. Konieczność zastrzeżenia nazwy Zawisza na potrzeby piłki przyniosło w Bydgoszczy samo życie. Tak samo postąpiono by w Warszawie, gdyby na Łazienkowskiej ktoś próbował zaimplementować sobie drugą Legię. To jest absurd, że takie rzeczy próbowano robić w Bydgoszczy, ale skoro już próbowano, to trzeba zakładać, że ktoś spróbuje zrobić to ponownie i trzeba temu przeciwdziałać. Dlatego o rezygnacji z zastrzeżenia nazwy Zawisza w Bydgoszczy nie może być mowy w żadnym przypadku. Zawisza może przetrwać kilka lat, czekając na zmianę władz miasta, jeżeli prezydent miasta nie jest w stanie tego zrozumieć przez co przeszedł piłkarski Zawisza. Bydgoszcz jest naprawdę dziwnym miastem. Gdzie indziej nigdy by nie pozwolono na niszczenie tak wartościowej marki. Skoro u nas takie rzeczy są możliwe, to trzeba skutecznie zabezpieczyć przyszłość klubu, który jest tego wart. Być może trzeba będzie czekać na lepszą przyszłość trochę dłużej, ale wszystkie osoby działające na szkodę piłki na Zawiszy prędzej czy później zostaną z tego rozliczone.
 

Warunek 3. Wycofanie logo i partnerstwa na stronie zawiszafans.

Trudno wyobrazić sobie bardziej bezsensowny warunek. Po pierwsze  zawiszafans.net jest stroną internetową niezależną od Stowarzyszenia Piłkarskiego Zawisza. Osoby, które wysuwają takie oczekiwania pokazują tylko duży stopień swojej alienacji. Strony internetowe mogą sobie istnieć i publikować co im się podoba. Jeżeli publikowane na nich treści naruszają w jakiś sposób prawo, to istnieją możliwości prawne, żeby takie strony zablokować a ich twórców ukarać. Panowie z CWZS mogą w każdej chwili zgłosić do prokuratury taki wniosek jeżeli uważają, że jakieś treści naruszają prawo, ale to sąd uzna czy to jest prawda czy nie.
Nie wiem co pan Keister ma na myśli mówiąc o "usunięciu partnerstwa", ja nic takiego nie potrafiłem tam znaleźć. Logo Zawiszy umieszcza każdy kto pisze o Zawiszy, dobrze, źle,  czy jak mu się podoba.

Warunek 4. Nawiązanie współpracy z MUKS CWZS i BKS Bydgoszcz. 

To jest moim zdaniem najłatwiejszy do zrealizowania postulat. Piłkarski Zawisza  i BKS Bydgoszcz funkcjonowali długo zgodnie na obiektach CWZS. W czasach gdy Zawisza gra na poziomie regionalnym i jeszcze kilka lat na pewno pogra istnieje nawet szansa na przepływ wartościowych zawodników między klubami.
Sprawa z MUKS CWZS jest jeszcze prostsza. Wystarczy zespoły MUKS CWZS wcielić do struktur Stowarzyszenia Piłkarskiego Zawisza. Było by to rozwiązaniem palącego problemu, z którym boryka się CWZS, że jego zawodnicy kończący wiek juniora nie mają perspektyw na kontynuowanie swoich karier. W sytuacji, w której Zawisza gra na poziomie regionalnym wielu młodych zawodników z CWZS mogłoby płynnie wchodzić w dorosłą piłkę bez konieczności wypożyczeń na całą rundę. Tak to się odbywało wcześniej, że zdolni juniorzy dostawali swoje szanse w seniorach na poziomie rezerw w IV lidze albo nawet w pierwszym zespole. Wielu z nich osiągnęło dzięki temu wysoki poziom i do dzisiaj grają w piłkę na poziomie centralnych rozgrywek gdzieś w Polsce. Od czasu gdy ten naturalny proces ogrywania juniorów w seniorach przestał funkcjonować, to trudno szukać wychowanków MUKS-u w jakichkolwiek rozgrywkach na poziomie choćby II ligi.

czytaj też: Dlaczego MUKS CWZS przestał się liczyć w kategorii juniora starszego?


Ile będą podatników kosztowały działania CWZS w sprawie SP Zawisza?


Podczas konferencji prasowej władze CWZS przedstawiły mediom kwotę około 200 tysięcy złotych związaną z obsługą prawną sporów spowodowanych wyrzuceniem SP Zawisza z Gdańskiej. Warto zauważyć, że to była sprawa przegrana.
Jeżeli władze CWZS dalej będą utrudniały dostęp SP Zawisza do obiektów treningowych i stadionu, to należy się spodziewać pozwów o zapłatę za wynajem obiektów zastępczych. Według mojej wiedzy może chodzić o kwotę nawet 100 tysięcy zł rocznie lub nawet więcej. Dla prostoty obliczeń przyjmijmy 100 tysięcy złotych. Przez 3 lata uzbiera się kwota 300 tysięcy. Razem z kosztami procesowymi to już pół miliona PLN. Pół miliona z naszych publicznych pieniędzy, no bo przecież pan Keister z własnego portfela nie zapłaci nawet złotówki. Jeżeli mimo przegranej sprawy CWZS ponownie będzie się starał się wykluczyć SP Zawisza ze struktur i ponownie przegra, to za 3 lata może to być już  kwota miliona. Jeżeli SP Zawisza będzie dalej rozwijał swoją drabinkę szkoleniową to będą przybywały kolejne grupy to koszty wynajmów będą rosły. Jeżeli Zawisza awansuje do IV i III ligi, to koszty wynajmu obiektów zastępczych będą także rosły. Wymogi licencyjne z każdą ligą są trudniejsze do spełnienia. Nie da się w III lidze zagrać w Potulicach.
Ile ostatecznie za brak respektowania wyroków sądu RP zapłacą ostatecznie bydgoscy podatnicy? Zobaczyzmy, ale wygląda na to, że to może być kwota grubo przekraczająca milion.

Kabaret w CWZS trwa w najlepsze. Co robi w tym czasie prezydent Bydgoszczy, gdy zarządca miejskich obiektów najwyraźniej sobie nie radzi ze swoją rolą? Umywa ręce. Jego nie obchodzi ta sytuacja. Nie obchodzi, go upadek bydgoskiej piłki, nie obchodzi go, że stadion stoi pusty, nie obchodzą go koszty, które poniosą bydgoscy podatnicy w związku nieudolnym zarządem miejskich obiektów. 

No to na koniec jedna pozytywna informacja:

jesienią są wybory i jest szansa na prezydenta, którego będzie to obchodzić.


Jeszcze jedna sprawa.
Podczas konferencji władze CWZS zwracały uwagę na kwestie bezpieczeństwa i szkody materialne spowodowane przez kibiców. Pomijam już kwestie, że te szkody miały miejsce podczas spotkań fatalnie zorganizowanych przez organizatorów inych niż SP Zawisza (Osuch i wcześniej miejska spółka WKS Zawisza). O tym pisałem już kilka razy i nie ma sensu tego wałkować. Ale warto zestawić te podobno gigantyczne szkody ze kosztami sądowymi spowodowanymi bezprawnym usunięciem SP Zawisza z CWZS. Jakie są te gigantyczne szkody? Po ogromnej, "medialnej" zadymie z Widzewem zaledwie niespełna 23 tysiące złotych. Poniżej wklejam screena, z korespondencji byłego zarządu spółki, z którego to wynika.


Media potrafią rządzić ludzkimi umysłami. Czasami nazywa się to zakładaniem filtrów percepcyjnych.

Zamknijmy lotniska, bo samoloty spadają i giną niewinni ludzie.


Dziwne, że tak wielu ludzi panicznie boi się latania samolotami, skoro wszystkie statystyki mówią o tym, że to najbezpieczniejszy środek transportu. Jak to możliwe, że coś takiego dzieje się mózgach ludzi? To proste: uwaga mediów koncentruje się na każdej katastrofie lotniczej pobudzając wyobraźnię ludzką. Całe szczęście, że nie decydują o tym ludzie pokroju prezydenta Rafał Bruskiego, bo zgodnie z jego logiką latanie samolotami powinno zostać zakazane, skoro wyrządzają one ludziom tak wiele prawdziwych tragedii, które trudno w ogóle porównać z uszkodzonym płotem czy wyrwaną kostką brukową (swoją drogą co za absurd, żeby takich materiałów używać na nowoczesnym stadionie).

To media decydują co widzimy. Widzimy jakieś gigantyczne straty za 23 tysiące, ale ludzie nie zwrócą uwagi na 200 tysięcy (albo nawet milion za kilka lat) wydany przez CWZS w konsekwencji głupich decyzji.

Media nie widzą dzisiaj, tych tysięcy zwykłych kibiców piłkarskich, którzy najbardziej ucierpieli w obecnej sytuacji i cierpią nadal. Takie mamy media, że żyją sensacjami. Szkoda, że nie żyję w mieście gdzie po prostu piłka jest kochana, a promocja przez piłkę doceniana.

niedziela, 8 lipca 2018

Misja na najbliższe lata. Odbudować tożsamość Zawiszy w oparciu o wychowanków.

Chciałbym w całości przytoczyć tekst - manifest opublikowany na oficjalnym profilu FB Stowarzyszenia. Taka deklaracja wydaje się niezmiernie ważna.

Przyjdź do Zawiszy, stań się częścią wyjątkowego projektu.
Zawisza Bydgoszcz zaprasza zawodników urodzonych w latach 1998-2002 zainteresowanych grą dla niebiesko-czarnych do kontaktu z kierownikiem zespołu Krzysztofem Jóźwikiem pod numerem telefonu 507443158.



Szczególnie zapraszamy wszystkich wychowanków klubu oraz zawodników mentalnie mocno związanych z naszym zespołem. Takiego właśnie Zawiszę chcemy tworzyć. Wchodzimy w trzeci rok odbudowy klubu. Zdajemy sobie sprawę z faktu, że po upadku spółki WKS Zawisza i rozpadzie I-ligowego zespołu legły w gruzach marzenia kibiców, ale także marzenia wielu młodych piłkarzy z Bydgoszczy i regionu, którzy właśnie z Zawiszą wiązali swoje marzenia i nadzieje na piłkarski rozwój. Chcemy zrobić wszystko co możliwe, by nasze wspólne marzenia mogły się jak najszybciej zrealizować.
Stowarzyszenie Piłkarskie Zawisza przystąpiło w 2016 roku do odbudowy klubu z największego upadku w historii, od poziomu B-klasy. Robimy to dla ogromnej rzeszy kibiców, którzy ciągle marzą o powrocie Zawiszy na centralny szczebel rozgrywek, ale robimy to także dla Was, piłkarzy, którzy będą chcieli ciężko pracować, rozwijać się i zapisywać nowe, coraz lepsze karty w historii. Możecie rozwijać się razem z Zawiszą. Jesteśmy przekonani, że Zawisza będzie kroczył w górę piłkarskiej drabinki ligowej. Róbcie to razem z nami.
Bydgoski Zawisza to klub z ambicjami, który w najbliższych latach ciągle będzie grał o awans do wyższej ligi. Nasze ambicje nie kończą się na okręgówce, nie kończą nie na IV czy III lidze. Miejsce Zawiszy jest w Ekstraklasie i zamierzamy tam dotrzeć. Będziemy stawiali na swoich. Zawisza zbyt wysoką cenę zapłacił za całkowitą utratę tożsamości zespołu w czasach zarządzania klubem przez Radosława Osucha. Chcemy dzisiaj wyraźnie powiedzieć, że Zawisza będzie miejscem gdzie ponownie będzie się rozwijało wielu naszych własnych wychowanków.
Nie jest to deklaracja bez pokrycia. W okresie poprzedniej odbudowy klubu Stowarzyszenie Piłkarskie Zawisza zbudowało zespół oparty na wychowankach i wyróżniających się zawodnikach z regionu, związanych z Zawiszą od dłuższego czasu. Ten zespół osiągnął awans na poziom centralnych rozgrywek II ligi zachodniej i w składzie złożonym praktycznie z zawodników z regionu i utrzymał się na tym szczeblu rozgrywek. Chcemy zrobić to ponownie i wiemy jak to zrobić. Ostatnio zespół złożony w większości z "naszych" utrzymał się w II lidze w sezonie 2008-2009 i był to zespół prowadzony przez Stowarzyszenie Piłkarskie Zawisza. Ta sztuka nie udał się przez prawie dekadę żadnemu innemu zespołowi z regionu. Zawisza w kolejnym sezonie został przejęty przez miejską spółkę i niestety wtedy rozpoczął się proces utraty tożsamości tego zespołu. Stowarzyszenie Piłkarskie Zawisza do końca okresu zarządzania zespołem seniorów Zawiszy stawiało na swoich wychowanków. Chcemy to dzisiaj wyraźnie podkreślić. Naszą misją jest dzisiaj ponownie odbudowa Zawiszy w oparciu o zawodników związanych z klubem i regionem bydgoskim.
Wszystkich, którzy podzielają naszą wizję zapraszamy na nasze mecze, na trybuny, zapraszamy firmy do grona sponsorów, zapraszamy zawodników do walki o miejsce w nowym Zawiszy i na kartach historii tego klubu.

Co się stanie z Zawiszą po korzystnym wyroku Sądu Apelacyjnego?

W mijającym tygodniu pojawiła się intrygująca informacja, która mogła by wiele zmienić w sytuacji Zawiszy. Sąd Apelacyjny w Gdańsku orzekł na korzyść Stowarzyszenia Piłkarskiego Zawisza. Podtrzymał członkostwo SP Zawisza w CWZS i prawa do korzystania z obiektów treningowych przez SP Zawisza.

Wyrok Sądu Apelacyjnego: SP Zawisza ciągle członkiem CWZS

Informacja to wspaniała, bo przecież prezydent Bydgoszczy Rafał Bruski znany jest z bohaterskiej walki o poszanowanie prawa. Jego obecność na wiecach KOD-u niezbicie o tym świadczy. Taki wspaniały wojownik o sprawiedliwość i poszanowanie prawa z pewnością zadba o to by wyrok Sądu Apelacyjnego niezwłocznie przywrócił SP Zawisza możliwość korzystania z obiektów CWZS na Gdańskiej?

To oczywiście taki żarcik. Tak pięknie by mogło być, gdyby rzeczywiście celem prezydenta było poszanowanie prawa. W praktyce działa to zupełnie inaczej. Prawo ma być szanowane wtedy kiedy nam to pasuje. Wtedy gdy nam to nie pasuje, to możemy sobie robić co chcemy. Na przykład odwrócić się plecami od problemu, udając, że mnie nie dotyczy.

Na oficjalnej stronie KOD-u czytamy, że "Chcemy żyć w społeczeństwie neutralnym światopoglądowo, przeciwdziałać łamaniu zasad praworządności, nadużyciom władz, przekraczaniu przez nią swoich uprawnień oraz kompetencji.

Cóż to za ironia. Fakty są nieubłagane. Wobec SP Zawisza miasto nadużyło swojej władzy. Mimo, że nie było jednoznacznych podstaw do wykluczenia SP Zawisza z CWZS - zrobiono to. SP Zawisza było niewygodne, bo rzeczywiście krytykowało działania miasta wobec Zawiszy. Wkrótce okazało się, że słusznie spodziewano się najgorszego. Człowiek, któremu zaufało miasto wyprzedał wszystko co się dało i uciekł. Krytyka działań miasta przez SP Zawisza okazała się w 100% słuszna. Radosław Osuch nie zasługiwał na zaufanie, a już na pewno nie na bezgraniczne i bezkrytyczne zaufanie jakim go darzył władze miasta. W tej sprawie prezydent miasta także przekroczył swoje kompetencje rezygnując dobrowolnie z prawa do desygnowania przez miasto jednego członka Rady Nadzorczej. Zrzekł się pewnych możliwości kontrolnych w spółce z udziałem miasta. Nadużyciem władzy było dalsze niszczenie piłkarskiego Zawiszy, który był niewygodny. Obowiązkiem władz miasta było odzyskanie prawa do kontynuacji udziału zespołu Zawiszy w rozgrywkach po wycofaniu się Radosława Osucha z Zawiszy. Umowy przejęcia miejskich  udziałów przez Osucha początkowo gwarantowała takie prawo. W sprawie Zawiszy mamy więc do czynienia z szeregiem zaniedbań miasta, nadużyć władzy i przekraczania swoich kompetencji.

Gdy w kwestii Radosława Osucha wszystko wyszło na jaw nie doceniono działaczy SP Zawisza, którzy jako jedyni deklarowali chęć odbudowy Zawiszy i prowadzenia zespołu w rozgrywkach. Zamiast tego uniemożliwiono SP Zawisza korzystanie z obiektów utrudniając mocno proces funkcjonowania klubu. Mimo kłód rzucanych pod nogi SP Zawisza w ciągu 2 lat zbudowało od podstaw nowy klub, nowy zespół, który po 2 kolejnych awansach zagra od sierpnia w okręgówce. Gdy rozmawiam z prezesem SP Zawisza - Krzysztofem Bessem, to ciągle podkreśla on, że nie oczekuje poklasku ze strony miasta, tylko równego i uczciwego traktowania. Robimy swojej i będziemy dalej robić. Efekty będą jeszcze lepsze, gdy miasto przestanie utrudniać odbudowę piłkarskiego Zawiszy.

Sąd nie znalazł podstaw do wykluczenia SP Zawisza z CWZS.


Sąd Apelacyjny nie stwierdził podstaw do wykluczenia SP Zawisza z szeregów CWZS, bo takich podstaw zwyczajnie nie ma i nie było. SP Zawisza nigdy nie miało związku z działaniami, które mu się zarzucało. W Bydgoszczy ludzie w kwestiach potocznie mówiąc "Zawiszy" kierują się sloganami i emocjami podsycanymi przez różne podmioty, które nie rozumieją czym jest Stowarzyszenie Piłkarskie Zawisza. W powszechnym odczuciu wszystko co dotyczy piłkarskiego Zawiszy zlewa się ludziom w jedną całość. Kibice, dawne stowarzyszenie kibiców (SKZB), spółka WKS Zawisza S.A. , CWZS Zawisza, Stowarzyszenie Piłkarskie Zawisza. Uff . Jak tu się połapać? Zrozumienia faktów nie ułatwiają też lokalne media, które również wrzucają SP Zawisza do jednego worka z "kibolami".

Faktycznie trudno się połapać, ale gdy trudno się komuś połapać, to nie powinien się wypowiadać w tych kwestiach, zwłaszcza publicznie. W postępowaniu przed Sądem już nie wystarczy rzucanie oskarżeń. Trzeba udowodnić konkretne działania konkretnego podmiotu. Trzeba być precyzyjnym. Oddzielić od emocji suche fakty.


Fakt, że kibice tłumnie wspierają Zawiszę, nie oznacza, że jest to jedna organizacja. Jeżeli przykładowo wspieram Jurka Owsiaka, to nie oznacza, że należę do jego organizacji, a tym bardziej nie oznacza, że Jurek Owsiak będzie się tłumaczył za moje ewentualne wybryki. To jest stosunkowo łatwe do zrozumienia. Ale w Bydgoszczy zrobiono wiele by postawić znak równości między  wybrykami "kiboli" i Stowarzyszeniem Piłkarskim Zawisza. Tak długo zestawiano ze sobą różne pojęcia i medialne "fakty", że wielu ludziom te pojęcia zlały się w jedną całość. Większość ludzi nawet  nie kojarzy tych faktów, że do zadym na stadionie Zawiszy dochodziło podczas spotkań organizowanych przez innych organizatorów. Ucieka ich uwadze fakt, że na meczach organizowanych przez SP Zawisza nigdy nie dochodziło na Gdańskiej do naruszeń bezpieczeństwa. Na szczęście Sędziowie z Gdańska nie brali w tej farsie udziału i skupili się wyłącznie na faktach ,a w zasadzie ich braku.

Dla mnie ten wyrok jest bardzo ważny. Nie spodziewam się, żeby wielki miłośnik KOD-u zapałał nagle chęcią naprawienia problemów, które dotknęły przez jego działania w ciągu kilku lat SP Zawisza. Jednak po tym wyroku trudniej już mu będzie kreować się na obrońcę prawa, skoro będzie ewidentnie ignorował jego łamanie przez CWZS zarządzający miejskimi obiektami w jego imieniu.

Panie Bruski. Nie może się pan odwracać od problemu, twierdząc, że to pana nie dotyczy. Nie powinno być milczącej aprobata na działania zarządcy miejskich obiektów sprzeczne z wyrokiem Sądu Rzeczypospolitej. Opinia publiczna ma świadomość, że zarządcę może odwołać właściciel. Skoro prezydent tego nie robi, to znaczy, że takie działania aprobuje, a tak nie powinno być. Zwracała na to uwagę Rada Miasta Bydgoszczy, zwracał na to uwagę Sekretarz Stanu w Ministerstwie Sportu, a prezydent dalej nadużywa w tej sprawie swojej władzy. 


Myślę, że dla wielu zwyczajnych bydgoszczan to co dzieje się od kilku lat z piłką na Zawiszy coraz bardziej zaczyna przypominać farsę. Liczę na to, że z każdym miesiącem przybywa ludzi, którzy podczas nadchodzących jesienią wyborów pomogą przerwać tą farsę. Z bałaganu w Bydgoszczy cieszyć się mogą na pewno w Toruniu, gdzie właśnie świętują awans Elany do II ligi. Bydgoszczy potrzebne są konstruktywne działania, które postawią piłkę - najbardziej medialny sport na nogi. Pozbawianie SP Zawisza dostępu do obiektów treningowych na pewno nie jest działaniem konstruktywnym.



Ministerstwo sportu przyjrzy się wykorzystaniu obiektów Zawiszy modernizowanych za publiczne pieniądze.

Poniżej chciałbym przypominieć treść odpowiedzi na  interpelację posła Pawła Skuteckiego w sprawie dostępności do publicznej infrastruktury sportowej sfinansowanej przy udziale środków Ministerstwa. Kwestia dotyczyła oczywiście zespołów Stowarzyszenia Piłkarskiego Zawisza, które ciągle nie mogą korzystać z miejskich obiektów przy ul. Gdańskiej 163 w Bydgoszczy. Poseł Skutecki podnosi tą kwestię ze względu na fakt modernizacji obiektów z wykorzystaniem środków finansowych Ministerstwa Sportu. Sekretarz Stanu zapowiada przyjrzenie się sytuacji na obiektach Zawiszy, mimo że nie posiada bezpośredniego wpływu na sposób zarządzania obiektem. Bydgoszczanie wiedzą, że w sprawie Zawiszy pozytywnie wypowiadała się Rada Miasta Bydgoszczy, ale chyba jeszcze nie ma powszechnej świadomości, że Ministerstwo Sportu i Turystyki przygląda się sytuacji na Zawiszy.

Poniżej pełna treść odpowiedzi oraz treści samej interpelacji:

Odpowiedź na interpelację nr 31

w sprawie dostępności do publicznej infrastruktury sportowej
Odpowiadający: sekretarz stanu w Ministerstwie Sportu i Turystyki Jarosław Stawiarski

Warszawa, 21-12-2015

Szanowny Panie Marszałku,

w odpowiedzi na interpelację nr 31 posła Pawła Skuteckiego, przekazaną 1 grudnia 2015 r., w sprawie dostępności do publicznej infrastruktury sportowej, uprzejmie informuję:
Faworyzowanie jednych podmiotów kosztem innych, w kwestii dostępu do infrastruktury sportowej, powstałej przy współudziale środków Ministra Sportu i Turystyki jest niedopuszczalne. Administratorzy obiektów sportowych, powinni zarządzać nimi w taki sposób, ażeby zasada ogólnodostępności była spełniona.
Dofinansowując budowę nowoczesnej infrastruktury sportowej, Minister Sportu i Turystyki zakłada, że będzie ona służyła wszystkim członkom społeczności lokalnych, bez względu na to, do jakiej organizacji lub podmiotu oni przynależą. Obowiązek dbania o przestrzeganie powyższej zasady, spoczywa w praktyce na podmiocie, który dany obiekt sportowy wybudował, pozyskując na ten cel dotację ze środków ministerialnych, a następnie zarządza nim jako właściciel.
Choć nie istnieją normy prawne, które zobowiązywałyby podmioty zarządzające tymi obiektami do konkretnych zachowań w kontekście ich udostępniania, to równy dostęp do nowoczesnej infrastruktury sportowej powinien być jedną z podstawowych zasad, regulujących jej funkcjonowanie. W rzeczywistości zasada ta ma zastosowanie w zdecydowanej większości przypadków, a odpowiednie zapisy regulaminów korzystania z obiektów przeciwdziałają wykluczeniu części mieszkańców z grona ich potencjalnych użytkowników.
Minister Sportu i Turystyki nie posiada kompetencji, które pozwalałyby mu narzucać beneficjentom dofinansowania konkretne zasady funkcjonowania nowo powstałych obiektów sportowych. Należy jednak podkreślić, że w każdym przypadku pozyskania wiarygodnych informacji o nieprawidłowościach w przedmiotowej kwestii, podejmowane są interwencje, mające na celu wyjaśnienie sytuacji. Konieczność zajmowania stanowiska w takich sprawach, Minister wywodzi wprost z faktu, że obiekty sportowe, których dotyczy interwencja, powstają przy współudziale środków publicznych i winny służyć wszystkim zainteresowanym korzystaniem z nich.
Jednostki samorządu terytorialnego, które biorąc udział w realizowanych przez Ministra programach, wybudowały nowoczesne obiekty sportowe, powinny zadbać o ich ogólnodostępność. Taka jest bowiem funkcja samorządu, rozumianego jako podmiot odpowiedzialny za spełnianie potrzeb mieszkańców danej miejscowości. To w jego interesie leży zapewnienie społeczności lokalnej równego dostępu do posiadanych dóbr, w tym również do obiektów przeznaczonych do podejmowania aktywności fizycznej. Takie podejście do omawianej kwestii, potęguje pozytywne efekty realizowanej przez Ministra polityki rozwoju nowoczesnej infrastruktury sportowej.

 Jednocześnie informuję, że Minister Sportu i Turystyki podejmie stosowne działania, mające na celu zapoznanie się z sytuacją, jaka panuje na obiektach sportowych, zlokalizowanych na terenie Kompleksu Sportowego Zawisza przy ul. Gdańskiej 163 w Bydgoszczy, których budowa objęta była dofinansowaniem ze środków Funduszu Rozwoju Kultury Fizycznej.
Z poważaniem
z up. Ministra Sportu i Turystyki
Jarosław Stawiarski
Sekretarz Stanu

Odpowiedź na interpelację nr 31 w sprawie dostępności do publicznej infrastruktury sportowej



Czy wyrok Sądu Apelacyjnego okaże się wystarczająco wiarygodny, żeby Ministerstwo  Sportu i Turystyki jeszcze raz przyjrzało się sposobowi korzystania w infrastruktury modernizowanej za publiczne pieniądze. W świetle tego wyroku ewidentnie widać kilkuletnią dyskryminację jednego podmiotu - SP Zawisza i blokowanie dostępu do obiektów treningowych. To już jest pole do działania dla posłów, których ta sprawa powinna niepokoić.

sobota, 30 czerwca 2018

Piłkarska stolica Kuj-Pomu przenosi się do Torunia.

Juniorzy Starsi Elany Toruń wygrali barażowe mecze z Garbarnią Kraków i w przyszłym sezonie zagrają w Centralnej lidze juniorów U19. Gratulacje.

Dwa lata temu gdy Zawisza został zdegradowany politycznymi decyzjami do B-klasy pisałem na tym blogu, że piłkarska stolica regionu przenosi się do Grudziądza. Dwa lata później można śmiało prognozować, że piłkarska stolica Kuj-Pomu przeniesie się niedługo do Torunia.

Zespół seniorów awansował do II ligi, natomiast zespół juniorów starszych awansował do Centralnej Ligi Juniorów U19. Sztuka ta nie udawała się od 3 lat żadnemu zespołowi z Kuj-Pomu.

Czytaj też:

Dlaczego Bydgoszcz nie jest miastem sportu? Cześć II [Koniec marzeń o CLJ]



Elana to obecnie dobrze zorganizowany klub z silnymi sponsorami. Firmy Nice Polska i Marwit  oraz ich właściciele Adam Krużyński i Maciej Jóźwicki, oddani misji rozwoju piłki w Toruniu bez problemu są w stanie podnieść budżet klubu do poziomu wystarczającego na walkę o awans do I ligi. To właśnie na tych ludziach opiera się dzisiaj stabilna pozycja finansowa Elany. Olimpia Grudziądz spadła do II ligi i razem z Elaną będzie rozgrywała mecze na tym poziomie rozgrywkowym, jednak patrząc na finansowy i organizacyjny potencjał obu klubów można się spodziewać, że to właśnie Elana będzie klubem dominującym w rozgrywkach. Kilkakrotnie podkreślałem na tym blogu, że bolączką bydgoskiej piłki młodzieżowej jest brak perspektyw, który powoduje szybką ucieczkę najzdolniejszych juniorów do innych, prężnych ośrodków piłkarskich. Dlatego baraże o CLJ -U19 przegrywał CWZS MUKS oraz Chemik. Teraz Elanie udało się w Toruniu zebrać i zatrzymać wystarczająco silną grupę zdolnej młodzieży, która wywalczyła awans do młodzieżowej elity krajowej i będzie w tym otoczeniu mogła dalej podnosić swoje umiejętności nie opuszczając Torunia. Być może najzdolniejsi będą dostawać szansę na debitu w II lidze. Gratulacje dla Elany. Nam pozostaje na razie rola dostarczycieli zdolnego narybku piłkarskiego do ambitnych piłkarsko ośrodków w kraju.

zdjecie: ototorun.pl; Sponsorzy Elany Adam Krużyński (Nice Polska) i Maciej Jóźwicki (Marwit)


Taka sytuacja w regionie możliwa jest przejściowo ze względu na organizacyjną dewastację piłkarskiego Zawiszy jakiej dokonał prezydent Bydgoszczy Rafał Bruski w okresie upadku spółki Radosława Osucha. Co gorsza robi to do teraz. Piłka to najbardziej medialna dyscyplina sportu, więc wizerunek Bydgoszczy cierpi na takiej sytuacji.

Upadek piłki w Bydgoszczy wpisuje się w zjawisko "powiatowienia" Bydgoszczy. 


Władze miasta mówią, że cieszą się z awansu Chemika do III ligi, która to liga stanowi 4 poziom rozgrywkowy w Polsce. Takie mamy obecnie, przynajmniej do jesieni, władze samorządowe w mieście. Gdyby 2 lata temu władze Bydgoszczy umożliwiły grę odbudowywanemu Zawiszy na Gdańskiej 163 w IV lidze, to dzisiaj Zawisza mógłby się już cieszyć z odzyskania II ligi. Tak się jednak nie stało.

Sukcesy i awanse toruńskich zespołów Elany mogą jednak wyzwolić pokłady ambicji właścicieli naszych lokalnych firm, które nie mają ochoty przyglądać się bezczynnie triumfom sąsiadów zza miedzy. W tym kontekście bardzo cieszy inicjatywa stworzenia

 Zawisza Business Club


Jedyną drogą  do odbudowania Zawiszy do poziomu rozgrywek centralnych jest pozyskanie sponsorów, którzy będą zainteresowani odbudową futbolu w Bydgoszczy w oparciu o potencjał Zawiszy oraz budowanie swojego wizerunku w oparciu o futbol. Elana mimo niewątpliwych bieżących sukcesów nie ma takiego potencjału jak Zawisza. Nie posiada takich tradycji piłkarskich jak Zawisza oraz nie posiada stadionu nadającego się do oglądania spotkań piłkarskich, podobnie zresztą jak Chemik Bydgoszcz i Olimpia Grudziądz. Kibice dobrze się czują na stadionach z wysokimi trybunami, z których piłkę widać z góry, z pewnej perspektywy. Niskie trybuny oddalone od linii bocznej o 15-20 metrów to nie jest obiekt mogący przyciągać w obecnych czasach tłumy ludzi. To ogranicza i będzie ograniczać możliwość zbudowania naprawdę mocnego na krajowej arenie piłkarskiego klubu. Nawet gdyby zapadła decyzja o budowie stadionu piłkarskiego w Toruniu, to sama papierologia i budowa zajmie kilka lat. To będzie prawdopodobnie wystarczająco dużo czasu do odbudowy futbolu na Zawiszy do poziomu centralnych rozgrywek, o ile Zawisza zyska wsparcie finansowe oraz wsparcie miasta w postaci dostępu do miejskich obiektów treningowych. Dlatego bardzo cenne jest wsparcie dla Zawiszy dosłownie każdego podmiotu i nieustanna presja na władzach miasta, by obecną chorą sytuację zakończyć. Wszystkie ręce na pokład.
Jeżeli władze Bydgoszczy będą się biernie przyglądać heroicznej walce społeczników Zawiszy o powrót zespołu piłkarskiego do krajowej elity, to długo będzie trzeba podziwiać sukcesy sąsiadów zza Wisły. Oby ten okres największego upadku bydgoskiej piłki jak najszybciej odszedł do historii. Na szczęście w potencjał Zawiszy wierzy jeszcze naprawdę wielu bydgoszczan i cała rzesza kibiców. To oni są dzisiaj siłą Zawiszy. Oby było nas co roku coraz więcej.

Mam nadzieję, że za 3 lata będziemy mogli ogłosić, że piłkarska stolica regionu wraca tam gdzie jej miejsce, czyli do Bydgoszczy. Obecne władze miasta są najwyraźniej bez piłkarskich ambicji, ale nie wierzę, że bydgoszczanie ich nie posiadają. Wierzę, że jesienią razem zmienimy te władze na inne. Da się żyć w mieście bez dostępu do autostrady, czy z dziurawymi chodnikami, ale jak żyć w mieście bez ambicji? To chyba niemożliwe.

piątek, 22 czerwca 2018

SP Zawisza2005 - MUKS CWZS 2005. Pojedynek na szczycie wojewódzkiej ligi młodzika.

Nie wszystko zależy w życiu od pieniędzy.

Jutro odbędzie się ostatni mecz sezonu w wojewódzkiej lidze młodzików, który zdecyduje o tym który zespół wygra ligę. Przeciwników można by porównać do biblijnych Dawida i Goliata. Naprzeciwko siebie staną dwa zupełnie odmienne zespoły.
MUKS CWZS, występujący w roli biblijnego Goliata, klub utrzymywany z dotacji miejskich, trenujący na co dzień na obiektach przy ul. Gdańskiej 163, z których kilka lat temu wyrzucono ich kolegów trenujących w Stowarzyszeniu Piłkarskim Zawisza oraz zespół Stowarzyszenia Piłkarskiego Zawisza trenujący tam gdzie uda się wynająć kawałek boiska. Zespół pozbawiony zupełnie wsparcia miasta, mimo że rodzice dzieci z obu klubów płacą takie same podatki, czy im się to podoba czy nie.

źrodło: Zawiszafans.net


Ten powrót zespołu SP Zawisza na obiekty Zawiszy jest w pewnym sensie symboliczny, bo przecież cała społeczność zgromadzona wokół zespołów SP Zawisza czeka na powrót do domu. Łezka kręci się w oku. Zespół SP Zawisza, występujący w roli biblijnego Dawida, może wygrać ligę, jeżeli zdoła w tym meczu pokonać Goliata i zdobyć 3 punkty. Niezależnie od tego czy młodym rycerzom się to uda, to już osiągnęli coś wielkiego rywalizując jak równy z równym z miejskimi zespołami MUKS CWZS czy Chemik Bydgoszcz, zostawiając w pokonanym polu Elanę Toruń czy Olimpię Grudziądz.


tabela wojewódzkiej ligi młodzika przed ostatnim meczem sezonu

Ci młodzi bydgoszczanie, gnębieni od kilku lat przez prezydenta swojego miasta dokonali rzeczy wielkiej. Nie chodzi mi tu o pokonanie Elany czy Olimpii, bo to zawsze w Zawiszy było normalne.

Dokonali czegoś większego. Pokonali swoje własne zniechęcenie, pokonali swoje trudności z pogodzeniem szkoły i niedogodności z dojazdami na treningi. Pokonali wiele trudności, o których ich koledzy z MUKS CWZS nie mają pojęcia. Pokonanie swoich słabości zawsze jest najtrudniejsze.

W piłce często tak jest, że karierę robią ludzie zdolni, pracowici i z charakterem prawdziwych wojowników. Młode zespoły Zawiszy przeszły przez prawdziwą szkołę charakteru. Zostały zahartowane przeciwnościami losu. Oby w przyszłości zaprocentowało to w ich dorosłym piłkarskim życiu.

W jutrzejszym meczu życzę im powodzenia, ale niezależnie od wyniku oni już są dla mnie zwycięzcami. Osobne słowa uznania należą się rodzicom naszych młodych wojowników, bo to na nich spadają problemy z dojazdami na treningi. Wybraliście trudniejszą drogę, ale mam nadzieję, że daje to Wam ogromną satysfakcję. Zdecydowaliście pozostać przy klubie, który przeżywa obecnie  trudności. Mam nadzieję, że ten klub za kilka lat otworzy perspektywy rozwoju dla najzdolniejszych z tych chłopaków i pomoże im wejść w seniorską piłkę.

Ten finałowy mecz ligi, bo tak można go określić przykuwa uwagę nie tylko rodziców i działaczy klubu, ale również kibiców klubu, którzy na swojej stronie zapraszają wszystkich na mecz na Gdańską.

16-ka meczowa SP Zawisza 2005 powołana przez trenera Roberta Świątkowskiego:
K. Lipowski, H. Jaskuła , A. Karbowski , O. Wawrzyniak , M. Szwedo , N. Gaczkowski , H. Bielicki , K. Radoszko , A. Serwach , D. Bembnista , M. Manikowski, K. Nowak, F. Grzelak, O. Drożniak, P. Pannert. Sz. Kluj

czytaj też: Dlaczego MUKS CWZS przestał się liczyć w kategorii juniora starszego?

czwartek, 21 czerwca 2018

Dlaczego MUKS CWZS przestał się liczyć w kategorii juniora starszego?

Sezon 2017/2018 w lidze wojewódzkiej juniora starszego w kuj-pomie zakończy dwumecz barażowy o awans do Centralnej Ligi  Juniorow. Bydgoski Zawisza przez całe lata dominował niepodzielnie w regionie w tej sztandarowej kategorii wiekowej. W tym sezonie ligę wojewódzką wygrała w kuj-pomie Elana Toruń i to ona stanie do baraży.

MUKS CWZS na szóstym miejscu w regionie.


Drugie miejsce zajęła Olimpia Grudziądz, a twór który w mniemaniu władz miasta miał zastąpić Zawisze, czyli MUKS CWZS zakończył rozgrywki na.... 6 miejscu ze stratą 20 punktów do Elany. Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego MUKS nie jest w stanie zastąpić Zawiszy na Gdańskiej 163? Przecież są pieniądze, są obiekty szkoleniowe, jest profesjonalna kadra trenerska.

MUKS CWZS junior starszy, wojewódzka liga juniora starszego, 6 miejsce


O co zatem chodzi? Jest takie powiedzenie, że jak nie wiadomo o co chodzi, to znaczy, że chodzi o pieniądze. Jednak w tym przypadku chodzi o zupełnie coś innego. Moim zdaniem o

brak perspektyw na kontynuację kariery i dalszy rozwój. 


Naturalny model klubu można zaobserwować w Grudziądzu, Toruniu czy nawet Świeciu, gdzie III liga jest nieprzerwanie od 9 lat. Perspektywy kontynuacji kariery w zespole seniorów w I, II czy III lidze mocno wiążą z klubem uzdolnioną młodzież. Jeżeli zdaniem działaczy nie wystarczająco mocno ją wiążą, to można podpisać z obiecującym młodzianem profesjonalną umowę, żeby ograniczyć ryzyko utraty najzdolniejszych wychowanków za grosze, gdy zgłosi się klub z Ekstraklasy czy I ligi. Normalnie funkcjonujący klub ma budżet, który pozwala takie rozwiązania stosować.

Taki twór jak MUKS jest systemem zamkniętym. Nie da się rozegrać w jednej rundzie kilku spotkań w zespole seniorów i reszty w zespole juniorów. Na tej zasadzie funkcjonuje choćby Chemik Bydgoszcz. W zespole seniorów Chemika w IV lidze pokazało się w tym sezonie kilku juniorów, którzy spokojnie mogą trenować w zespole juniorskim i czekać na swoją szansę w seniorach. Błysną formą, to szansę dostaną. MUKS musi zawodnika wypożyczyć na całą rundę, żeby chłopak posmakował grania w seniorskiej piłce.

Efekt jest taki, że zawodnicy grający w MUKS jeszcze w wieku juniora opuszczają klub, by szukać jakichkolwiek szans na granie w seniorską piłkę. Trudno pozytywnie oceniać ten twór w świetle efektów jakie uzyskuje.

Problem jest szczególnie wyraźnie widoczny w przypadku zespołu juniora starszego, bo to już są samodzielni 18-19 latkowie, dla których zmiana otoczenia nie jest takim problemem, jak dla 15-latka. W niższych kategoriach wiekowych MUKS funkcjonuje. Zespół U17 MUKS jesienią spadł z CLJ-ki

MUKS CWZS CLJ U17 - spadek po jesieni 2017
 , a wiosną wygrał rywalizację w województwie:

MUKS CWZS U17 - wiosna w lidze wojewódzkiej - 1 miejsce

W kategorii wiekowej U15 zespół MUKS CWZS wiosną występował w Centralnej Lidze Juniorów, w której zajął 7 miejsce za Wdą Świecie i wypadł z rozgrywek CLJ.


W wieku 14-17 lat jakoś to jeszcze działa. Gdy zawodnicy wchodzą w wiek, w którym pojawiają się jakiekolwiek inne perspektywy, to zaczynają znikać z klubu i miasta.


Utrata kapitału ludzkiego to w Bydgoszczy normalka. Nikogo to już nie razi. Straciliśmy już jakiekolwiek ambicje?


MUKS to twór trochę absurdalny, ale Bydgoszcz to miasto wielu absurdów. MUKS nie jest wyjątkiem. Czy jego pomysłodawca, prezydent Rafał Bruski jest z tego tworu dumny? Pewnie nie, ale nie ma w zwyczaju przyznawać się do błędów. Uciekanie zdolnej młodzieży do innych miast gdzie są lepsze perspektywy jest sporym problemem Bydgoszczy. Kapitał ludzki jest bezcenny. Każde miasto mające swoje ambicje zabiega o to na miejscu stworzyć młodym ludziom warunki do rozwoju. Największe miasta w kraju prześcigają się w pomysłach na pozyskanie najzdolniejszych absolwentów dla swoich uczelni. Ta walka miast o kapitał ludzki jest ważna, to ona wyznaczy tempo rozwoju każdego z nich, bo rozwój generują najzdolniejsi ludzie. Bydgoszcz przegrywa tą walkę na wielu frontach, ale trudno się temu dziwić skoro prezydent miasta nie rozumie, że to w Bydgoszczy należy tworzyć perspektywy rozwoju. Samo piłkarskie szkolenie młodzieży nie daje miastu korzyści, skoro te perełki przechwytują bardzo szybko inne miasta. To tak, jak gdybyśmy pomagali innym budować swoje aktywa. Kto pomoże Bydgoszczy, skoro sami o to nie dbamy?

Oskar Repka, wychowanek Zawiszy podpisał kontrakt z ekstraklasową Arką Gdynia. 


Właśnie kilka dni temu na powrót do Polski i podpisanie kontraktu z Arką Gdynia zdecydował się wychowanek Zawiszy, Oskar Repka. Rocznik 1999. Przez dwa i pół roku szkolił się po wyjeździe z Bydgoszczy w Niemcze w Karlsruher SC. Szkoda, że Oskar przechodzi do Gdyni, a nie do Bydgoszczy, gdzie moglibyśmy obserwować jego pierwsze kroki w seniorskiej piłce.

Oskar Repka, wychowanek Zawiszy Bydgoszcz podpisał kontrakt z Arką Gdynia

 Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie śledzenie rozwoju talentu młodych zawodników, to jedna z największych pasji w futbolu. Być może Oskar Repka to jest jeden z największych młodych talentów w naszym kraju. Gra regularnie w młodzieżowych reprezentacjach Polski. Ale nie zobaczymy rozwoju jego kariery na własne oczy, w Bydgoszczy. To są właśnie konsekwencje dopuszczenia do rozwalenia Zawiszy przez prezydenta Rafała Bruskiego.

Ratujemy siatkarzy, niszczymy piłkarzy.


Dzisiaj ukazała się informacja, że prezydent Bruski będzie negocjował odkupienie akcji siatkarskiej Łuczniczki od jej właściciela w celu zapobiegnięcia katastrofie, jaką przerabialiśmy na Zawiszy. Bardzo dobrze, że to robi, bo to jest normalne, że się prezydent miasta wspiera w potrzebie bydgoski klub. Ale dlaczego prezydent wybiera sobie który lub wspierać, a który zniszczyć? Czy dysponuje swoimi pieniędzmi, że czuje się do tego uprawniony? Przecież Rada Miasta Bydgoszcz dawno wyrażała już swoją wolę by Bydgoszcz wyciągnęła rękę do piłkarskiego Zawiszy. Dlaczego prezydent miasta tego nie robi? To jest całkowicie niezrozumiałe. Po decyzji o ratowaniu Łuczniczki postawa prezydenta Bruskiego jest już całkowicie niezrozumiała. Pewnie nawet dla jego najbliższego otoczenia.

Zawisza będzie stawiał na swoją młodzież.


W kontekście wprowadzania do gry młodzieży Zawisza Bydgoszcz, nawet występujący na razie na poziomie V ligi i pozbawiony chwilowo  dostępu do swojego stadionu, jest klubem bardziej perspektywicznym. Będzie mógł swobodnie wprowadzać swoich wychowanków, którzy do tego dojrzeją. Wiadomo, że celem Zawiszy jest powrót do Ekstraklasy. Nie wiadomo ile potrzeba lat na osiągnięcie tego celu, ale Zawisza będzie do niego konsekwentnie dążył, stawiając na swoją młodzież, na identyfikację zawodników z klubem i jego misją. Taką mam nadzieję. Niedawno czytałem ciekawy wywiad z prezesem SP Zawisza Krzysztofem Bessem, który mówił, że awans Zawiszy do V ligi jest wyraźnym sygnałem także dla tych wszystkich wychowanków, którzy rozpoczynali kiedyś przygodę z piłką w Zawiszy, potem rozjechali się po różnych częściach regionu i kraju, ale dzisiaj widzą, że będą mieli do czego wracać i będą mieli dla kogo grać. Serce rośnie gdy widać w zespole Zawiszy zaciętą rywalizację o miejsce w 18-ce meczowej. Jak tak dalej pójdzie, to trzeba będzie reaktywować rezerwy klubu, ale do tego najpierw potrzebne jest odzyskanie swobodnego dostępu do obiektów treningowych i meczowych.
Za nami już dwa sportowe awanse z B-klasy do V ligi. Z każdym kolejnym awansem Zawisza będzie bardziej atrakcyjnym środowiskiem do rozwoju dla młodych piłkarzy. Nie mam już wielkich nadziei, że obecne władze miasta pomogą Zawiszy w jakikolwiek sposób. Za to mam nadzieję, że Wy pomożecie te władze zmienić jesienią na inne.

czytaj też: MUKS Zawisza. Wychowankowie Zawiszy Bydgoszcz będą marzyć o grze we Wdzie Świecie czy Olimpii Grudziądz.

środa, 20 czerwca 2018

Nie bądź jak Bruski, nie bądź jak chorągiewka.

Gdy reprezentacja Polski przegrywa mecz otwarcia mistrzostw 1:2, gdy traci gole po prostych indywidualnych błędach, gdy zamiast dumy pojawia się rozczarowanie i trudności, nie bądź jak chorągiewka, nie bądź jak Bruski.

Reprezentacji Polski kibicuję odkąd sięgam pamięcią, czyli z mojego punktu widzenia od zawsze. Dlaczego to robię? Nie mam pojęcia. Na pewno nie dlatego, że jest najlepsza na świecie. Pamiętam takie okresy gdy nasz reprezentacyjny zespół z trudem wymieniał kilka podań na połowie rywala i to nie w finałach mistrzostw świata, a w eliminacjach. Pamiętam czasy gdy reprezentacja zajmowała miejsce w rankingu FIFA pod koniec pierwszej setki i dosłownie męczyła się będąc przy piłce. Zawsze jednak wierzyłem, że zacznie grać lepiej. Pytanie dlaczego kibicujemy jest wbrew pozorom bardzo trudne. Ligę, czy turniej wygrywa tylko jedna drużyna. Inne przegrywają na jakimś etapie.

Polska - Senegal 1:2

Dlaczego kibicują miliardy ludzi na całym świecie, skoro tak niewielu może cieszyć się z bycia na szczycie swojego zespołu? Bo nie chodzi o bycie na szczycie.


Myślę, że za fenomenem kibicowania stoi potrzeba wspólnoty ludzi, którzy połączeni wspólnymi emocjami czują się bardziej spełnieni. Czy po dzisiejszej porażce z Senegalem nadal potrafimy czuć tą więź z piłkarzami, którzy wygrali dla nas eliminacje i po meczu, który im zupełnie nie wyszedł potrzebują naszego wsparcia? Czy czujemy więź ze sobą, czyli innymi zwariowanymi polskimi kibicami wierzącymi nawet przez łzy do 95 minuty? Zachęcam wszystkich do takiego kibicowania "na dobre i na złe" reprezentacji i  swojemu ukochanemu klubowi. Jeżeli nie zaznaliście jeszcze takiej formy kibicowania, uwierzcie, każde następne zwycięstwo po porażce smakuje jeszcze lepiej. 

Nie mogę po prostu patrzeć na te prześmiewcze komentarze ludzi, którzy usiłują błysnąć jak najbardziej złośliwym i wyszukanym szyderstwem wobec reprezentacji, która przeżywa trudne chwile. Poszedłem dzisiaj pobiegać, bo czułem, że mogę nie znieść nawet studia pomeczowego.

Wszystkich szyderców chciałbym zachęcić, żeby zadali sobie pytanie:

czy któryś z zawodników polskiej reprezentacji błędy w tym meczu popełniał specjalnie?

Nie. Zabrakło koncentracji, komunikacji. Gdy mecz się nie układa często głowa płata figle i nie nadąża, generując kolejne błędy. Nawet zawodnicy mający na koncie wiele występów w reprezentacji i Lidze Mistrzów są tylko ludźmi. Bardzo żałuję, że te błędy przytrafiły się w tak ważnym meczu i to w dodatku w większej ilości. Ale nigdy nie przestanę kibicować tej reprezentacji. Jestem polakiem i dla mnie ta reprezentacja będzie ważna, grając lepiej lub gorzej.

Może lepiej, że te błędy przytrafiły się w jednym meczu, a nie porozkładały na wszystkie spotkania grupowe? Nie wierzę, że nasza reprezentacja może popełniać tak proste błędy w 3 kolejnych meczach. Jeszcze los polaków na tym mundialu może się odmienić. Nasza wiara może ich ponieść do zwycięstw.

Nie bądźmy jak chorągiewki. Pamiętajmy o tych wcześniejszych zwycięstwach, które chłopaki odnieśli dla nas w eliminacjach, żebyśmy mogli się teraz emocjonować meczami na mundialu.

Nie bądźmy jak Bruski, który cieszył się ze zwycięstw Zawiszy dopóki było dobrze, a gdy przyszły problemy odwrócił się od klubu w potrzebie. Jego postawa spowodowała, że nie udało się uratować dla Zawiszy nawet IV ligi i do teraz klub tuła się obcych stadionach.

Z perspektywy czasu okazało się, że Zawisza to nie Osuch, bo on zniknął jak tylko zaczęły się problemy. A kibice trwają nadal przy swoim ukochanym klubie nie patrząc na numer ligi, cierpliwie go odbudowując. I taka praca daje ogromną satysfakcję. Na dobre i na złe. W dzisiejszym świecie, w którym wszystko jest jakieś tymczasowe i nietrwałe kibicowanie na dobre i na złe może być fajną szkołą charakteru, cierpliwości, wytrwałości.

Piłka uczy pokory. Dosłownie wszystkich . Nawet Messiego, nie wypominając nikomu spudłowanego karnego. Już w niedzielę następny mecz Polski na mundialu. Nic nie popsuje mi tego święta. Wierzę, że nasi się podniosą. Mają potencjał, żeby to zrobić i mądrego trenera, który potrafi wyciągać wnioski.

Zawisza też się podniesie, bo ten projekt napędzany jest paliwem, które się nie kończy. Takie modne pojęcie ostatnio: energia odnawialna. Tym paliwem jest wiara ogromnej rzeszy kibiców niebiesko-czarnych. Wiara, która przechodzi z ojca na syna od kilku pokoleń. Takich kibiców potrzebuje dzisiaj i w niedzielę reprezentacja polski. Oby nie zabrakło wiary w biało-czerwonych zwłaszcza tym szczęściarzom, którzy mają bilety na niedzielną potyczkę  z Kolumbią w Kazaniu.

P.S. Zapraszam wszystkich chętnych do głosowania na największe wzmocnienie Zawiszy w sezonie 2017/2018 

poniedziałek, 18 czerwca 2018

Kamil Żylski wraca na poziom I ligi w barwach Łódzkiego KS-u.

Wychowanek Zawiszy, 22 letni napastnik Kamil Żylski podpisał 2 letni kontrakt z Łódzkim KS-em. 


Jesienią 2015 roku, w dniu swoich 20 urodzin debiutował w I lidze w barwach Zawiszy Bydgoszcz, zmieniając Jakuba Lukowskiego w 63 minucie meczu z Arką Gdynia. W trakcie jesieni nie zdołał przebić się do regularnego grania i postanowił przejść do IV ligi do Startu Warlubie.

Kamil Żylski podpisał 2-letni kontrakt z Łódzkim KS-em.

Wyszedł z założenia, że dal młodego chłopaka lepsze będzie regularne granie w piłkę w IV lidze niż siedzenie na ławce klubu, który organizacyjnie dogorywał. Postawił na ciężką i konsekwentną pracę z daleka od kamer telewizyjnych i blasku fleszy.
Tak zaczęła się jego droga w górę. Z Warlubia przeniósł się do MKS Ciechanów, jednego z trzech najlepszych klubów północnego Mazowsza:




W Ciechanowie Kamil Żylski strzelił na poziomie IV ligi 19 goli, będąc najlepszym strzelcem swojego zespołu.

Kamil Żylski - 19 goli dla MKS Ciechanów

W ten sposób zwrócił na siebie uwagę działaczy III-ligowego Sokoła Aleksandrów Łódzki. W III lidze nie zwalniał tempa i dla Sokoła strzelił w poprzednim sezonie 18 goli. Jego bilans w tym sezonie to 17-7-4. W rankingu futbol w liczbach osiągnął w poprzednim sezonie 1061 punktów w 2091 minut, czyli 0.51 punktu na minutę. To już jest ranking na poziomie zawodników walczących w II lidze o awans do Nice I ligi. Kamil osiągnął taki ranking na poziomie III-ligi. To nie jest proste.

Wychowanek Zawiszy wykonał ogromną pracę i podpisując kontrakt z Łódzkim KS-em wykonał ogromny krok do przodu w swojej karierze. Ale najważniejszy jest zawsze ten następny krok, który jest właśnie do zrobienia. Kredyt zaufania, który otrzymał od działaczy Łódzkiego KS-u trzeba teraz zamienić na kolejną tytaniczną pracę, która pozwoli na wpasowanie się w realia I-ligowego zespołu i co najważniejsze - gole. Kamila, jak i cały zespół w I lidze czeka ciężka walka o ligowe punkty. Bo wymagania I ligi będą wyższe. Wielu młodych zawodników może pozazdrościć Kamilowi takiej szansy.

Kamil dołącza więc do grupy wychowanków Zawiszy grających już w ligach centralnych jak Jakub Łukowski, Maciej Kona, Damian Ciechanowski, Damian Węglarz, Hubert Adamczyk czy Kamil Wiktorski.  

Kamil. Trzymamy za Ciebie kciuki. Pokaż moc.

piątek, 15 czerwca 2018

Podsumowanie sezonu 2017/2018

Za nami ostatni mecz sezonu. Trener Jacek Łukomski kilku zawodnikom dał odpocząć, inni otrzymali szansę zaprezentowania swoich umiejętności w większym wymiarze czasowym.

Rywale z Tucholi pałali rządzą rewanżu za 0:7 jesienią i od początku meczu wykazywali wielką ochotę do strzelania goli. Udało im się to w 68 minucie gdy Mirosław Orłowski pokonał Jana Stypczyńskiego i wyprowadził Tucholankę na prowadzenie. Trener niebiesko-czarnych wprowadzał kolejnych zawodników, by przechylić szalę na naszą korzyść. Zawisza w końcówce przeważał, a gola udało się zdobyć Bartoszowi Stoppelowi w 86 minucie. Z pewnością był to wartościowy sprawdzian i zastrzyk motywacji do dalszej pracy dla kliku zawodników Zawiszy, którzy często musieli się zadowalać wchodzeniem z ławki.

Twierdza Potulice niezdobyta od 2 lat.


Pachniało już sensacją, ale Zawisza utrzymał w Potulicach status niezdobytej twierdzy w B-klasie i A-klasie. Jedyny mecz przegraliśmy w okręgowym Pucharze Polski z Gryfem Sicienko grającym w V lidze, ale dopiero po dogrywce. Po 90 minutach było 2:2.

80 goli w 24 ligowych meczach jednego sezonu - rekord wszech czasów Zawiszy.


Rekord strzelecki Zawiszy stał się faktem. Bywały sezony z większą średnią liczbą goli zdobywanych na 1 mecz, ale nigdy jeszcze rywale Zawiszy nie wyciągali piłki z siatki 80 razy w ciągu sezonu. Niech następne pokolenia zawiszackie głowią się jak ten rekord pobić. W tabeli A-klasy Zawisza ma 86 goli, ale 2 spotkania wygraliśmy niestety walkowerem. Szkoda, że do rozegrania ich nie doszło. Warto jednak podkreślić, że w tym, sezonie Zawisza rozegrał łącznie z Pucharem Polski 25 spotkań w, łącznie 2280 minut. Rok wcześniej, w B-klasie, było to tylko 17 spotkań (3 walkowery) czyli 1530 minut. W okręgówce jest 16 zespołów, więc czeka nas już 30 spotkań plus mecz, a najlepiej mecze Puchar Polski. Jest szansa na przynajmniej 2790 minut emocji w sezonie 2018/2019.

9 goli straconych w 24 ligowych meczach jednego sezonu - rekord wszech czasów Zawiszy.


Zawisza rekordowo skuteczny w tym sezonie równocześnie wyjątkowo dobrze bronił własnej bramki. Tylko 9 goli w 24 meczach stracił Zawisza., czyli 0,375 gola na mecz lub inaczej gol tracony co 240 minut.
1 gola w 3 meczach puścił Jan Stypczyński, czyli 0,33 gola na mecz.
8 goli w 21 meczach puścił Marcin Niwiński, czyli 0,38 gola na mecz.

Można też powiedzieć, że na każdego traconego gola Zawisza odpowiadał średnio prawie 9 golami (8,88). Takich statystyk nie miał Zawisza nigdy w historii. Zespół wygląda obiecująco, chociaż jego skuteczność wiosną wyraźnie się obniżyła. Szczęśliwie wystarczyło tych goli, żeby pokonać Falę w ostatecznym rozrachunku. Nasz główny A-klasowy rywal szykuje się właśnie do dwumeczu barażowego z Unią Wąbrzeźno. Nie wykluczone, że spotkamy się wkrótce na boiskach V ligi.

Najwięcej goli dla niebiesko-czarnych: 

  • Paweł Kanik - 16 goli, gol co 108 minut ;
  • Wojciech Ruczyński - 14 goli, gol co 116 minuty;
  • Arkadiusz Nowicki - 12 goli, gol co 94 minuty;
  • Sergiusz Kot - 6 goli;
  • Adrian Brzeziński - 5 goli;
  • Patryk Straszewski - 5 goli;
  • Artur Cielasiński - 4 gole;
  • Bartosz Stoppel - 4 gole.
   Z trójki naszych wyborowych snajperów to Arkadiusz Nowicki do siatki trafiał najczęściej w przeliczeniu na ilość minut spędzonych na boisku. Trafiał średnio co 94 minuty.


Najwięcej czasu na boisku (liga + Puchar Polski) - kategoria "żelazne płuca" albo inaczej "filary zespołu":
  • Bartosz Stoppel - 1980 minut;
  • Tomasz Detmer - 1952 minuty;
  • Adam Wiśniewski - 1928 minut;
  • Marcin  Niwiński - 1890 minut;
  • Paweł Kanik - 1852 minut;
  • Wojciech Ruczyński 1750 minut;
  • Artur Cielasiński - 1698 minut;
  • Bartosz Bąk - 1489 minut (młodzieżowiec , rocznik 1999);



Cały sezon 2017/2018 Zawiszy Bydgoszcz w pigułce wygląda następująco (kliknij, żeby powiększyć):

Zawisza Bydgoszcz sezon 2017/2018 A-klasa, awans do "okręgówki"

Nabytki Zawiszy w sezonie 2017/2018.

Zacząć by należało od trenera Jacka Łukomskiego, którego zespół wygrał 20 spotkań (83%), 3 zremisował i 1 przegrał. W dobrym stylu zrealizował cel, który był przed nim postawiony. Umowa został właśnie przedłużona. Cel - walka o kolejny awans.


Tomasz Detmer; środkowy obrońca; Zawisza Bydgoszcz


Spośród zawodników pozyskanych przed i w trakcie sezonu 2017/2018 najwięcej minut grali:
  • Tomasz Detmer 1952 minut;
  • Artur Cielasiński 1698;
  • Arkadiusz Nowicki  -1126;
  • Dawid Deresiewicz 734 (tylko wiosna).

Jak można ocenić nasze nabytki?

  • Tomasz Detmer to razem z Bartoszem Stoppelem dwa niepodważalne filary obrony, która puściła najmniej goli w historii Zawiszy. Rocznik 1995. Wiele lat grania przed nim, o ile zdrowie dopisze. Przyszedł do Zawiszy z zespołu rezerw Wdy Świecie, który właśnie wygrał V ligę i potwierdził swoje umiejętności grając dla Zawiszy. Wydatnie pomógł w awansie. Bez jego bramki z Falą w Świekatowie skończylibyśmy rozgrywki na drugim miejscu. Dobry i perspektywiczny zawodnik. 
  • Artur Cielasiński - jego doświadczenie wiele razy było niezmiernie przydatne. Jeżeli włączał się do akcji ofensywnych, to często wygrywał pojedynki na boku i kończył je dośrodkowaniami. 4 gole. 
  • Arkadiusz Nowicki - jego atutem jest doświadczenie, dobra gra w powietrzu i skuteczność. Strzelał gola co 94 minuty spędzone na boisku. 12 goli. 
  • Dawid Deresiewicz - szybkość na lewym skrzydle, zebrał 734 minuty ale tylko samą wiosną. Jesienią jeszcze w IV lidze w Unii Janikowo. Motorycznie wyróżniający się zawodnik, jeżeli poprawi wykończenie akcji, to może być trudny do wygryzienia na swojej pozycji. 
  • Patryk Straszewski  - z  powodu kontuzji na bosku tylko 493 minut i 5 goli. Gol co 98 minut spędzonych na boisku. Jego przyszłość w Zawiszy zależy pewnie najbardziej od zdrowia, którego brak uniemożliwia ustabilizowanie formy. No to życzę Patryk zdrowia w okresie przygotowawczym i przez cały sezon. 

Mniej grały pozostałe nabytki Zawiszy:


Jakub Konopczyński - 354 minuty (tylko jesień);
Przemysław Janiszewski 201 minut (tylko wiosna);
Marcin Libiszewski 199 minut (tylko wiosna);
Maciej Nowacki 157 minut (powrót wiosną z wypożyczenia);
Tomasz Stachewicz  119 minut.

Jak Wy oceniacie  nowe nabytki Zawiszy w minionym sezonie? Głosowanie na FB




A już dzisiaj, w piątek o 19:00 przy pomniku Kazimierza Wielkiego (naprzeciwko Sądu przy Wałach Jagiellońskich) wspólne świętowanie awansu Zawiszy do V ligi.

sobota, 9 czerwca 2018

Prezes SP Zawisza Krzysztof Bess, cichy bohater na trudne czasy.


Historia ostatniej dekady piłkarskiego Zawiszy w pigułce.


Piłkarski Zawisza w ostatnich latach nie ma łatwego życia. W czerwcu 2009 zakończył się pewien etap w historii klubu. Klub po wielu trudnych latach odbudowy od poziomu V ligi awansował do centralnych rozgrywek piłkarskiej II ligi i mając zespół złożony głównie z wychowanków i zawodników z regionu się w tej lidze utrzymał. To był efekt kilkuletniej, ciężkiej, społecznej pracy, która nie była nastawiona na zysk, ani poklask. Po wygranym niesamowitym meczu wyjazdowym w Sosnowcu Zawisza Bydgoszcz pokonał 3:4 Zagłębie, bezpośredniego rywala w walce o utrzymanie i zapewnił sobie dalszy byt w II lidze bez konieczności rozgrywania baraży. Bramki w Sosnowcu strzelali Szymon Maziarz, Rafał Piętka i Marcin Tarnowski, zawodnicy z naszego regionu. To było zwieńczenie wysiłku wielu trenerów, działaczy, wieloletniego sprawnego funkcjonowania całej drabinki szkoleniowej, w większości niewidocznej. Drużyna seniorów jest jak wierzchołek góry lodowej. Widać jej szczyt, ale większość zanurzona jest pod wodą i pozostaje niewidoczna. Wtedy wierzchołek tej góry lodowej zaczął się  powoli wyłaniać. Pokazał się na poziomie II ligi centralnych rozgrywek piłkarskich.

Trybuny i oprawy Zawiszy szybko zyskały rozpoznawalną w Polsce markę. To też była praca ogromnej grupy ludzi.


Jaka była skala trudności tej misji pokazały następne lata. Żadnemu innemu klubowi z regionu ta sztuka się już nie udała. Do II ligi awansowała później jeszcze Olimpia Grudziądz i Lech Rypin, ale przy zdecydowanie większym udziale zawodników z innych regionów kraju. Do tego grona dołączy prawdopodobnie w najbliższych dniach Elana Toruń, ale wychowanków klubu szukać tam ze świecą.
Zawisza dokonał tego i ciągle jest to dla mnie ogromnym powodem do dumy. I powinno być powodem do dumy całej niebiesko-czarnej społeczności.


Zawisza Bydgoszcz w sezonie 2008/2009

Klub stanął przed pytaniem: co dalej? Można było kontynuować ten model klubu oparty na wychowankach i graczach z regionu. Zdawaliśmy sobie jednak sprawę z ogromnego głodu Ekstraklasy w Bydgoszczy, po wielu latach jej dotkliwego braku. Rok wcześniej zakończyła się przebudowa stadionu Zawiszy, który czekał by ugościć najlepsze ekipy piłkarskie w Polsce. Rozpoczęły się rozmowy na temat wspólnej spółki piłkarskiej z miastem Bydgoszczą, którą reprezentował wtedy prezydent Konstanty Dombrowicz. Miał on wiele obiekcji wobec tego projektu i nie palił się do współpracy. Ale presja społeczna i medialna była ogromna. Prawnicy obu stron miesiącami przesyłali sobie kolejne wersje statutu spółki. Stowarzyszenie miało przekazać II-ligowy klub bez długów  razem z kilkoma rocznikami młodzieży szkolącej się w klubie. Ostatecznie przez obie strony została podjęta ta trudna decyzja o współpracy. W gronie osób decyzyjnych w Stowarzyszeniu nie było pełnej jednomyślności co do słuszności tego wyboru. Istniały obawy, że powierzenie klubu miastu może się źle skończyć. Przyznaję, że byłym w gronie osób, które uznały, że trzeba spróbować. Czułem, że cała bydgoska społeczność kibiców piłkarskich nam nie wybaczy, jeżeli nie podejmiemy takiej próby. Trzeba było zaryzykować. Ryzyko staraliśmy się minimalizować jak się dało poprzez utrzymanie minimalnych udziałów w spółce oraz zapisy w jej statucie, które gwarantować miały brak możliwości przeniesienia zespołu do innego miasta, bram możliwości przenoszenia klub z innego miasta, do innego miasta czy możliwość odkupienia klubu za 1 złotówkę w przypadku plajty.

Piłkarski Zawisza w rękach ratusza.


Większościowy pakiet udziałów w spółce przejęło miasto i próbowało zarządzać spółką jak potrafiło, czyli generalnie kiepsko. Żeby awansować po 2 latach do I ligi w czerwcu 2012 roku trzeba było znowu sięgnąć po sprawdzonych ludzi ze Stowarzyszenia Piłkarskiego Zawisza, którzy już wcześniej robili awans z Zawiszą. To było dzieło zakończone przez prezesa Bogdana Pultyna, Jacka Jankowskiego, Marcina Jałochę, Piotra Burlikowskiego. Awans na zaplecze Ekstraklasy stał się faktem.

Wtedy miasto podjęło decyzję o sprzedaży większości swoich akcji Radosławowi Osuchowi. To prezydent Bruski wybierał tego partnera biznesowego i to on jemu bezkrytycznie zaufał. Dlaczego do dzisiaj nie ma zamiaru wziąć nawet części odpowiedzialności za fiasko tego projektu?

Biznesmen z Poznania pierwsze co zrobił, to odstrzelił cały zarząd będący autorem awansu, który znał wielu ludzi, spore grono lokalnych sponsorów. I zaczął rządzić sam. Po 5 latach rządów w Zawiszy Radosław Osuch skonfliktował się z całym środowiskiem Zawiszy i został sam na placu boju. Zabrał ze sobą Puchar Polski wywalczony głównie za pieniądze z dotacji miejskich i do tej pory nikt nie wie gdzie on się znajduje. Sprzedał wszystkich zawodników, także młodzież, która miała jakąkolwiek wartość rynkową w tym momencie i z tymi pieniędzmi zniknął. W ten sposób z Bydgoszczy wyprowadzono ogromne piłkarskie aktywa, których odbudowa potrwa pewnie z dekadę. Nie zgłosił nawet do rozgrywek I ligi zespołu, bo mimo totalnej wyprzedaży zawodników spółka posiadała ogromne długi. Nikt nie był w stanie skutecznie kontrolować papierów i finansów spółki, gdyż prezydent Bydgoszczy, Rafał Bruski dobrowolnie zrzekł się możliwości kontrolnych w spółce przekazując prawo do desygnowania jednego członka przez miasto. Czy tego także nie żałuje i nie poczuwa się do naprawienia konsekwencji tej decyzji? Potem widząc, że Radosław Osuch jest całkowicie niewiarygodny próbował prosić go o łaskawe zainteresowanie losami Zawiszy czy o zwrot Pucharu, ale ponieważ sam pozbył się formalnego wpływu na spółkę został mówiąc kolokwialnie olany przez "zbawcę Zawiszy, który dawno zajmował się już innymi interesami. Dla niego Zawisza był tylko kolejnym złotym interesem zrobionym na naiwniakach z Bydgoszczy. Ale dla wielu ludzi w Bydgoszczy pozostał ważny. Niestety nie dla obecnego prezydenta tego miasta.

Konflikt nie do rozwiązania.


W Bydgoszcz powstał ogromny konflikt, na rozwiązanie którego nikt już nie miał pomysłu. Osucha nie było już w Bydgoszczy. W konflikcie funkcjonowały 0generalnie już tylko 3 podmioty. Miasto z prezydentem Bruskim na czele, kibice, którzy od 2,5 roku bojkotowali mecze Zawiszy oraz Stowarzyszenie Piłkarskie Zawisza.

Ten trzeci podmiot nie miał już żadnego wpływu na rozwój wydarzeń. Na przestrzeni lat 2009-2017 stracił prawie wszystkie posiadane aktywa wypracowane przez kilka wcześniejszych lat pracy. II ligowy zespół, kilkuset wychowanków Stracił też dostęp do stadionu, dostęp do obiektów treningowych. Nad Stowarzyszeniem Piłkarskim Zawisza dokonał się medialny sąd, a w zasadzie bardziej lincz. Nie udowodniono żadnej winy Stowarzyszenia w tej aferze, bo jej nie było, SP Zawisza zajęło się w tych latach szkoleniem młodych bydgoszczan, ale najwygodniejszym rozwiązaniem dla miasta i lokalnych mediów okazało się wrzucenie SP Zawisza do jednego worka z ogólnie pojętym "środowiskiem kiboli". To pojęcie stało się wytrychem, który miał pozwalać w białych rękawiczkach doprowadzić do degradacji klubu na samo dno, do 8 ligi.

W tym momencie Zarząd SP Zawisza z jego prezesem, Krzysztofem Bessem na czele stanął przed trudną misją zorganizowania od podstaw nowego zespołu i klubu zdolnego do rywalizacji w B-klasie. Bez żadnego wsparcia instytucjonalnego. Zamiast użalać się na sobą wziął się do tej tytanicznej pracy. I dzisiaj, po awansie do V ligi można już powiedzieć, że zdał ten egzamin celująco. Do odbudowy klubu przyłożyło swoje ręce i portfele całe środowisko kibicowskie Zawiszy, zbierając składki, organizując zbiórki publiczne w Bydgoszczy, regionie i za granicą. To jest praca, której nie docenią pewnie media, ale ja tej pracy nie zapomnę i zawsze będę im za to wdzięczny. Oni ocalili klub, który został wcześniej zlinczowany.  Nigdy nie zapomnę Jerzego Mickusia chodzącego po trybunach w Potulicach i zbierającego do puszki datki na Zawiszę. Nigdy nie zapomnę pracy Stanisława Żołnowskiego, Adama Bułata, Marka Gaczkowskiego. którzy byli wszędzie gdzie trzeba było coś załatwić. Ta lista jest bardzo długa. W pamięci pozostaną twarze kibiców, którzy zawsze w B-klasie i A-klasie zdzierali gardła, żeby pomóc dopingiem Zawiszy w kolejnych zwycięstwach.


Kibice są jak żywioł, jak rzeka.
Czasami wzbiera i wylewa niosąc zniszczenie. Taka jest jej natura. Największe rzeki trudno ujarzmić, tak jak trudno ujarzmić największe grupy kibicowskie w kraju. Zawisza nie jest pod tym względem wyjątkiem.
Rzeka powoduje czasami problemy, ale generalnie niesie ze sobą wodę, źródło życia. Wystarczy  przejechać się na pustynię, żeby zobaczyć czym jest brak wody. Bez kibiców spółka WKS Zawisza skonała w ciągu 2,5 roku. Wystarczy zobaczyć na smutne fotki trybun z okresu bojkotu, żeby zrozumieć jak nie należy zarządzać klubem. Nikt normalny nie wpada na pomysł, żeby zlikwidować rzekę. Każdy stara się ją z lepszym lub gorszym skutkiem ujarzmić, ale nikt nie próbuje jej likwidować. U nas spróbowano. Dialog został zamknięty. Wyproszono grupę najbardziej zagorzałych kibiców ze stadionu i potem ze zdziwieniem przyglądano się jak ten projekt kona przy pustawych trybunach. Wyjątkowo głupio postąpiono. To naprawdę dało się przewidzieć.

Naśladowcy niezłomnego Zawiszy Czarnego.


Po upadku spółki Osucha Zawisza się jednak nie poddał.
Można powiedzieć, że piłkarski Zawisza swoją inspirację czerpał z postaci swojego patrona, legendarnego rycerza Zawszy Czarnego, który po każdym ciosie podnosił się by walczyć dalej. Dlatego stał się żywą legendą. Piłkarski Zawisza również staje się legendą na naszych oczach. Środowisko kibicowskie całej polski zdaje sobie sprawę z tego co dzieje się w Bydgoszczy. Mogą nawet nienawidzić Zawiszę, ale zawsze będą go szanować, bo niezłomna walka musi rodzić szacunek. Nie ma innego wyjścia.

Najczęściej piszę o naszych piłkarzach, statystykach, o piłce. Generalnie to jest moja pasja.
Po awansie Zawiszy do V ligi czuję się zobowiązany poświęcić ten tekst prezesowi Krzysztofowi Bessowi oraz wszystkim jego współpracownikom i niezłomnym kibicom Zawiszy. Jestem dumny z tego, że kibicuję klubowi, który posiada takich ludzi.

Klub to nie pieniądze. Klub to ludzie. 

Nigdy nie rozumiał tego Radosław Osuch, do dzisiaj nie rozumie tego prezydent Bruski i nie docenia tej pracy. Właściwie braku słów, żeby docenić pracę człowieka, który zebrał to wszystko do kupy. Prezes Krzysztof Bess przez kilka już lat ciężkiej charytatywnej pracy godzi zarządzanie swoją firmą i Zawiszą. Nie promuje bynajmniej przy tym zupełnie swojej firmy, choć byłoby to w tych okolicznościach zupełnie zrozumiałe.

Krzysztof Bess, prezes SP Zawisza Bydgoszcz, współwłaściciel rodzinnej firmy Besspol.




Dzisiaj uświadomiłem sobie, że nawet nie znam nazwy firmy zarządzanej przez Krzysztofa Bessa. Być może też jej nie znacie. Widocznie jest na tyle skromny, że nie uważa za stosowne odbierać rekompensatę za swoją pracę na rzecz Zawiszy w jakiejkolwiek formie. Może on uważa, że jemu nie wypada, ale mi wypada. Zachęcam więc Was do odwiedzenia strony fimy Besspol. Jeżeli jest zarządzana tak jak piłkarski Zawisza, to na pewno działa jak w zegarku, bo tak działa od 2 lat Zawisza.
Besspol




Dzisiaj w Potulicach świętujemy awans podczas meczu z Tucholanką i dziękujemy wszystkim, którym podziękowania się rzeczywiście należą. Jesienią "podziękujemy" przy urnach wyborczych pozostałym. Każdemu według zasług. Dzisiaj Zawisza nie staje przed bydgoszczanami z pustymi rękoma, ale z dwoma sportowymi awansami. Być może zwykli bydgoszczanie to docenią? A może już się stęsknili za wizytami na Gdańskiej 163. Podczas wyborów każdy może dołożyć swoją cegiełkę do odbudowy piłkarskiego Zawiszy.

czytaj też: Wyprowadzono ten ludzki kapitał z miasta w białych rękawiczkach....

Wyprowadzono ten ludzki kapitał z miasta w białych rękawiczkach....

Portal metropoliabydgoska.pl opublikował ciekawy wywiad z prezesem SP Zawisza Krzysztofem Bessem w ramach cyklu "Studio Metropolia". Zachęcam do zapoznania się z tym materiałem. Szczególnie warto zwrócić uwagę na kilka interesujących wątków.

Rzeczywiście chodzi o bezpieczeństwo czy o kasę?


Prezes pytany  o kwestie trudności spowodowanych brakiem swobodnego dostępu do bydgoskiej bazy treningowej odpowiada:
"–  Dzieci trenują na miejskich obiektach wynajmowanych od zarządców, którzy nam to umożliwiają. Nie otrzymujemy dotacji miejskich, a przeznaczamy około stu tysięcy rocznie na wynajem. To są potworne pieniądze. Niejeden klub w Bydgoszczy byłby za nie w stanie rozwinąć swoje szkolenie albo zatrudnić trenerów.  My musimy polegać na uprzejmości innych klubów, płacimy za to, a i tak prezentujemy całkiem wysoki poziom."

Publiczna debata w sprawie Zawiszy koncentruje się wokół obaw prezydenta o ewentualne zniszczenia spowodowane użytkowaniem bydgoskich obiektów przez zespoły SP Zawisza. To interesujące,  ale wydaje się, że do tej pory  nikt nie zwrócił uwagi na fakt, że SP Zawisza już od dawna wynajmuje  bydgoskie obiekty treningowe. W tym czasie nikt niczego nie zniszczył. Pewnie gdyby zbito choćby jedną żarówkę w szatni, to media nie zostawiły by suchej nitki na SP Zawisza. Jednak o niczym takim nie da się przeczytać w bydgoskich mediach. W przypadku udostępnienia SP Zawisza dostępu do bydgoskiej bazy treningowej bezpłatnie, a więc na takich samych warunkach jak pozostałym bydgoskim klubom, nic by się zatem nie zmieniło poza sprawami finansowymi.
od lewej: Marcin Łukaszewski, Krzysztof Bess, Marcin Pazderski jeden ze sponsorów(AM Logistic), zdjęcie Facebook

Wychodzi więc na to, że tułaczka młodzieży z SP Zawisza ma aspekt głównie finansowy.

Wygląda to na próbę finansowego osłabienia SP Zawisza. Dlatego właśnie działania miasta wobec piłkarskiego Zawiszy odbierane są często jako próba utrudniania od 2 lat  odbudowy klubu, który znalazł się przecież w bardzo trudnej sytuacji. Wcześniej pisałem na tym blogu o szansie uratowania na Zawiszy IV ligi, która została zaprzepaszczona przede wszystkim ze względu na brak zgody na granie Zawiszy na Gdańskiej. Byli sponsorzy, którzy deklarowali wsparcie potrzebne na start Zawiszy w IV lidze. Był zespół rezerw Zawiszy, w którym większość stanowili wychowankowie klubu. Szkoda, że wtedy Zawisza nie otrzymał wsparcia z miasta, bo większość z nich opuściła  Bydgoszcz. Pewnie część nadal chętnie by wróciła grać dla Zawiszy. Wiele markowych klubów w Polsce przechodziło podobne tąpnięcia finansowe po działaniach przeróżnych "zbawców", ale najczęściej były te kluby odbudowywane od poziomu rezerw. Gdyby tak się stało, to w tej chwili, po 2 latach, Zawisza mógłby już być po awansie do II ligi i od lipca walczyć o Nice I ligę przy kilkutysięcznej publice.
Szkoda, że wtedy brakowało i ciągle brakuje życzliwego wsparcia miasta. Ratusz w ogóle nie poczuwał się i nadal nie poczuwa się (choćby częściowo) do zniszczenia piłkarskiego Zawiszy. a przecież to prezydent Bruski sam sobie wybrał biznesowego partnera , który ostatecznie zniknął z Pucharem zdobytym głównie za pieniądze z bydgoskich dotacji i zostawił po sobie zgliszcza nie zgłaszając nawet zespołu do rozgrywek w kolejnym sezonie. To przecież miasto sprzedało tej osobie swoje udziały w spółce WKS Zawisza S.A. To przecież prawnicy miasta nie zabezpieczyli należycie możliwości powrotnego przejęcia klubu po plajcie. To miasto potraktowało klub z 70-letnią tradycją, wicelidera tabeli wszech czasów II ligi,  jak śmieć, który można zniszczyć machając na usprawiedliwienie swojej nieudolności zdobytym Pucharem Polski.  Sorry. Przecież pucharu już nie ma. Zniknął razem ze "zbawcą" bydgoskiego futbolu. Nie ma czym machać.


To zadziwiające, że po tych wszystkich wydarzeniach miasto nie poczuwa się do odbudowy klubu choćby w minimalnym stopniu, udostępniając obiekty treningowe Stowarzyszeniu Piłkarskiemu Zawisza, które wzięło na siebie cały ciężar finansowy i organizacyjny odbudowy klubu. Czy to jest uczciwe?

Prezes Bess podkreśla, że młodzież trenująca w MUKS została pierwotnie przekazana do spółki WKS Zawisza S.A. przez SP Zawisza. 


"Trzeba pamiętać, że my najpierw przekazaliśmy nasze dzieci do spółki Radosława Osucha, a później w wyniku decyzji politycznych przeniesiono je do nowego tworu, czyli MUKS CWZS. Wielu zawodników trenujących dziś w różnych klubach bydgoskich zaczynało właśnie u nas.  Wiadomo, że obecnie działa dużo mniejszych szkółek jak Wisełka Fordon czy AP Brda. Rodzic może wybrać tę, która będzie mu najbardziej odpowiadała i myślę, że to dobre dla dzieci i szkolenia. A my dzisiaj jesteśmy w V lidze, więc ci zawodnicy już wiedzą, że warto grać, bo będzie można wrócić do Zawiszy."

Ja bym podkreślił jeszcze, że ta młodzież została przekazana bezpłatnie. Wiele całych roczników trafiało z SP Zawisza do miejskiej spółki. Jeżeli ktoś z was miał jakikolwiek związek z rynkiem transferowym, to doskonale zdaje sobie sprawę ile kosztuje na rynku pozyskanie dobrej jakości młodzieżowca. Nawet jeżeli młodzian nie ma podpisanego kontraktu profesjonalnego, to reguły narzucone przez PZPN powodują, że wartość takiego młodzieżowca jest spora. Przykładowo zdolny młodzieżowiec, który pozyskiwany jest przez klub IV ligowy w wieku 19 lat kosztuje 2100 zł za rok treningu w macierzystym klubie. Opłata rośnie razem z wiekiem zawodnika i poziomem klubu pozyskującego. Nie jest to najprostszy algorytm i nie będą przedstawiał go tu w całości. Chcę jedynie podkreślić, że koszty pozyskania takiego zawodnika są spore.


  A co tu mówić o kosztach pozyskania całego rocznika zawodników?
Ekwiwalenty za każdy rok szkolenia młodzieży o statusie amatora ustalane są przez PZPN.
A ile kosztować mogło kilka całych roczników młodzieży? SP Zawisza przekazało do miejskiej spółki WKS Zawisza nie tylko II ligowy zespół seniorów oparty na wychowankach i graczach z regionu(kurde, jaki ja byłem wtedy z tego zespołu dumny - do tej pory nikt takiego nie zbudował w Kuj-Pomie), ale też ogromne aktywa w postaci młodzieży, która do tej pory gra w wielu klubach regionu i Polski posprzedawana przez Radosława Osucha.  

Wyprowadzono ten ludzki kapitał z miasta w białych rękawiczkach, a tyle się mówi o potrzebie zatrzymania młodych, zdolnych w Bydgoszczy. 

Biorąc to wszystko pod uwagę można by się spodziewać, że miasto będzie próbowało naprawić swoje błędy. Niezależnie od tego ile procent winy za upadek Zawiszy przypisuje się błędom ratusza, to nie może się on od odpowiedzialności wykpić. A przecież miasto ma ogromny potencjał. Nawet nie potrzeba tu pieniędzy. Zawisza najbardziej potrzebuje stadionu, który i tak stoi pusty i boisk treningowych, które i tak Zawisza wynajmuje, tyle że na komercyjnych komercyjnych zasadach.

Wydaje się, że naturalna kolej rzeczy powinna być taka, że wszyscy zabieramy się solidarnie za odbudowę tej ważnej bydgoskiej marki, próbujemy zrobić jakąś grubą kreskę i jedziemy do przodu. Nic takiego nie ma miejsca. Środowisko ludzi związanych z SP Zawisza próbuje odbudować klub, a miasto rzuca kłody pod nogi.

Prezes Krzysztof Bess apeluje o równie traktowanie podmiotów szkolących bydgoską piłkarską młodzież.

Prezes SP Zawisza Krzysztof Bess, podczas wywiadu w Potulicach.



Jestem pod wrażeniem wypowiedzi prezesa Bessa. Pytany o deklarację posła Latosa, że Zawisza MUSI GRAĆ W BYDGOSZCZY podkreśla, że oczekuje od każdego prezydenta, obojętnie kto nim jest, uczciwego  traktowania wszystkich podmiotów i dialogu.

"Przypominam sobie deklaracje obecnego prezydenta, który zapewniał, że podstawą  sportu w Bydgoszczy są marki takie jak Zawisza i Polonia.  Ja bym tego nie rozgraniczał.  Oczekiwałbym od prezydenta – obojętnie, czy będzie to prezydent Bruski, czy pan Latos, czy jakikolwiek inny kandydat – uczciwego traktowania wszystkich podmiotów związanych ze sportem, sprawiedliwego dostępu do obiektów i żeby każdy z polityków był zainteresowany dialogiem. Wiele spraw można załatwić przy kawie, w ciągu trzydziestu minut męskiej, rzeczowej rozmowy, ustalając sobie zakres obowiązków. Dlatego najbardziej boli to, że tych rozmów po prostu nie ma." - mówi Bess


Robi na mnie wrażenie ta wypowiedź, bo ja szczerze mówiąc nie mogę już nawet patrzeć spokojnie na wizerunek naszego prezydenta, a prezes SP Zawisza ciągle szuka możliwości dialogu. Naprawdę go podziwiam. Pokazuje tym samym ogromną klasę. Traktuje Zawiszę jako coś bardzo poważnego, potrafi schować gdzieś głęboko osobiste żale i urazy, których nie brakuje po ostatnich trudnych latach. Takiej klasy oczekiwałbym również od prezydenta mojego ukochanego miasta. Oczekiwałbym działania na rzecz rozwiązania problemów, stanięcia ponad swoimi osobistymi urazami. Ale na razie nie widać szans na dialog, bo jedna ze stron nie wykazuje do niego najmniejszej ochoty. Prezydent schował się w swoim gabinecie, zamontował sobie zamek elektroniczny, żeby mu za bardzo nie przeszkadzano i tak sobie płyną kolejne lata. Właśnie zaczyna się trzeci sezon odbudowy Zawiszy, a prezydent ciągle schowany za swoim domofonem wysyła jakieś pisma i straszy radnych Zawiszą. Szkoda, że tak to wygląda.

Zawisza będzie dalej cierpliwie pracował, niezależnie od postawy prezydenta, ale znacznie więcej można by osiągnąć współpracując w tym procesie z władzami miasta. Dla dobra bydgoskiej piłki.

Czytaj też: Dlaczego Bydgoszcz nie jest już miastem sportu?

Apel do mediów. 


Bardzo cieszy mnie rosnące zainteresowanie lokalnych mediów sprawami Zawiszy, które nakręcił na pewno ostatnio awans niebiesko-czarnych do V ligi. Dobrze pamiętam, że bydgoskie media odegrały także ważną rolę w procesie poprzedniej odbudowy Zawiszy. Po początkowej wrogości, następnie obojętności, zaczęły ostatecznie ten proces wspierać, co pomogło w awansie Zawiszy na szczebel centralny, a potem do Ekstraklasy.

2 lata temu zabrakło zdecydowanych reakcji bydgoskich mediów, które stanęły by w obronie Zawiszy i wsparły ratowanie klubu przynajmniej na poziomie IV ligi. Brak tej presji spowodował, że klub mógł się rozpaść w drobny mak do poziomu 8 ligi. Wtedy pomyślałem sobie, że coś z tym miastem naprawdę jest nie tak.

Obecnie widuję was panowie redaktorzy na meczach Zawiszy. Sami doświadczacie niewygód związanych z relacjonowaniem spotkań w nader skromnych warunkach panujących w gościnnych Potulicach. Podejrzewam, że też tęsknicie za wygodnymi, zadaszonymi lożami prasowymi w naszej świątyni na Gdańskiej 163, z których widać co się na boisku dzieje. Też czujecie, że Zawisza w Potulicach to nie jest coś normalnego.

Widzicie, jak duże jest zainteresowanie Zawiszą. Czujecie, że robimy coś ważnego dla Bydgoszczy. Powiedzcie o tym bydgoszczanom. 

Wiele tysięcy bydgoszczan, którzy interesowali się Zawiszą ciągle jest jakby zahipnotyzowana po zawinięciu się Radosława Osucha. Zawisza może znowu nadać koloryt temu miastu. Wy też możecie pomóc. Czy V liga to jest już ten moment, w którym możemy wrócić do normalności? Czy jeszcze poczekamy? Na co czekamy?