czwartek, 13 września 2018

Bezpośrednie starcia w czołówce ligi. Ktoś straci punkty.

Miniona kolejka Ligi Typera okazała się jak do tej pory najtrudniejsza. Zwycięzcą 5 kolejki okazał się z 32 punktami Mex, drugie miejsce zajął chrisacid, trzecia lokata dla Nerwowy Zabiegowy. Mex wygrał tą kolejkę ze średnią punktów 4,57. Tak trudnego do przewidzenia zestawu wyników jeszcze nie było. To dobrze dla rywalizacji, bo łatwiej można piąć się w górę klasyfikacji typerów.


Don Lipone nadal trzyma się mocno na pozycji lidera klasyfikacji generalnej, chociaż w ostatnich dwóch kolejkach grupa pościgowa naciska coraz bardziej. Na drugim miejscu Frodo, na trzecim Mario.



W najbliższej kolejce do zdobycia jest aż 100 punktów, gdyż do typowania udostępnione jest 10 spotkań.

Uwaga. Kilka z nich jest rozgrywanych już w piątek. 


Zostawianie typowania na ostatnią chwilę  może okazać się brzemienne w skutkach.


Dwa spotkania naszej ligi typera można będzie oglądąć w TV. W piątek o godzinie 18:00 w Eurosport 2 zobaczyć będzie można derbowe spotkanie Zagłębia Lubin ze Śląskiem Wrocław.


Polsat Sport pokaże w sobotę o 12:45 na żywo starcie GKS Tychy z Podbeskidziem Bielsko -Biała. Fajnie się składa, że do GKS-u przeniósł się wychowanek Zawiszy -

Hubert Adamczyk.  

Pomocnik, który z juniorów Zawiszy przeniósł się najpierw do Chelsea Londyn, potem do Cracovii i Olimpii Grudziądz  został zakontraktowany przez Wisłę Płock i wypożyczony do GKS Tychy.

Hubert Adamczyk - pomocnik, wychowanek Zawiszy Bydgoszcz
Hubert w Olimpii w I lidze rozegrał ponad 800 minut, ale ciągle potrzebuje większej ilości minut żeby dojrzeć piłkarsko i wyrobić sobie nazwisko w ligowej piłce. Trzymam kciuki, żeby jego pobyt w Tychach był jak najbardziej udany z pożytkiem dla klubu i piłkarza.


 Włocłavia podejmuje Unię Solec Kujawski. Na swoim terenie będzie miała szansę na przełamanie.



Zupełnie na deser czeka nas w niedzielę spotkanie w Bydgoszczy na Sielskiej, gdzie Zawisza podejmie Fliska.


Emocji nie powinno zabraknąć. Na pewno na boisku zabraknie Krzysztofa Urtnowskiego, który będzie pauzował za czerwoną kartkę otrzymaną w Łochowie. Po świetnym spotkaniu Zawiszy przeciwko Sportisowi w niedzielę czeka nas walka o ligowe punkty z Flisakiem, który ostatnio pokonując na wyjeździe 1:4 Gryfa Sicienko udowodnił, że potrafi być skuteczny w grze z kontry. Po 5 kolejce Zawisza został liderem V ligi. Teraz czeka nas walka o utrzymanie się na szczycie. W zespole Flisaka gra były zawodnik Zawiszy - Tomasz Warczachowski. To niesamowite, że mimo upływu lat wciąż zachowuje kondycję pozwalającą na grę na poziomie V ligi i w dodatku zdobywa w niej gole. Tomek Warczachowski jest świetnym przykładem solidnego ligowca, który potrafił utrzymać się na dobrym ligowym poziomie przez ponad 20 lat grania w piłkę. Bardzo miło będzie zobaczyć znowu w Bydgoszczy tą postać o posturze prawdziwego gladiatora. Dzisiaj 13 września, kończy 44 lata. Wszystkiego najlepszego. Tomasz rozegrał dla Zawiszy 53 spotkania na poziomie II ligi zachodniej z czego ponad połowa to były zwycięstwa (29-16-8).



W tej kolejce do typowania także dwa bardzo ciekawe spotkania zespołów  z czołówki naszej okręgówki. Sokół Radomin podejmie Mustanga Ostaszewo, a Promień Kowalewo, który pokonał ostatnio Mustanga podejmie Cyklon, rewelacyjnego beniaminka z Kończewic.

Dołącz do naszej zabawy. Wypróbuj typera Zawiszy. Pokaż, że potrafisz trafnie przewidzieć wyniki spotkań.

Zaloguj się i typuj tutaj.

niedziela, 9 września 2018

Rywale Zawiszy niespodziewanie tracą pierwsze punkty.

Zawisza po ekscytującym meczu w Łochowie zgarnął kolejny komplet punktów. Była to jednocześnie pierwsza w tym sezonie porażka Sportisu Łochowo, wymienianego w gronie kandydatów do awansu. O tym meczu piszę trochę niżej. Jednocześnie dość niespodziewanie porażek na własnym sezonie doznały 2 zespoły, które do tej pory punktowały tak jak Zawisza, na maksa.

Wczoraj Start Pruszcz przegrał sensacyjnie na swoim terenie z Radzynianką Radzyń Chełmiński. Zespół, który imponował do tej pory skutecznością nie poradził sobie w starciu z rywalem z dolnej części tabeli, przegrywając 1:2. Start w obecnym sezonie dysponuje naprawdę wartościową kadrą zawodników i świetny ligowy start w wykonaniu tego zespołu nie jest wielką sensacją. Tym bardziej słowa uznania należą się zespołowi Radzynianki, który skutecznie postawił się faworytowi na jego terenie.

5 kolejka ligi okręgowej

Nieco mniejszego kalibru niespodzianką jest porażka Mustanga. W Ostaszewie gospodarze ulegli zespołowi Promienia Kowalewo 1:2, doznając pierwszej porażki w sezonie.  Roli faworyta w tej kolejce sprostali piłkarze Sokoła Radomin, którzy wysoko wygrali w Wąbrzeźnie. Flisak, którego będziemy gościć w sobotę na Sielskiej w Bydgoszczy wysoko wygrał w Sicienku 1:4. Domowe porażki faworytów w tej kolejce pokazują jak dużym atutem może być w tej lidze gra z kontry i stanowią  przestrogę dla zespołu Zawiszy w nadchodzącym starciu z Flisakiem.

Póki co jednak cieszymy się z efektownej wygranej niebiesko-czarnych ze "Spotingiem" .
Tabela ligowa wygląda obecnie tak


Już tylko dwa zespoły nie straciły nawet punktu: Zawisza i drugi z beniaminków - Cyklon Kończewice, który pauzował w obecny weekend.

Najważniejszy dla nas jest oczywiście wynik naszego spotkania oraz styl w jakim Zawisza zagrał ten mecz. Pierwsza połowa nie zwiastowała tak efektownego zwycięstwa. Sportis długimi fragmentami pierwszej części gry miał inicjatywę i stwarzał zagrożenie pod bramką Marcina Niwińskiego. Marcin Krzywicki trafił do siatki ze spalonego, następnie obił poprzeczkę Zawiszy, a dobitkę z kilku metrów w wykonaniu bodajże Macieja Słupeckiego cudem złapał Niwiński. Mecz toczył się w dobrym tempie, a oba zespoły pokazywały dobre panowanie nad piłką. Jakościowo to był najlepszy mecz z udziałem Zawiszy jaki widziałem od wielu miesięcy, tym bardziej, że rywal prezentował bardzo podobne walory w ofensywie. Najlepszą okazję w pierwszej części gry Zawisza miał po strzale z wolnego Adam Wiśniewskiego. Piłka trafiła w słupek, a dobitkę do pustaka, która wydawała się formalnością, zmarnował Krzysztof Urtnowski. Piłka po jego strzale minęła słupek po zewnętrznej stronie bramki. Po zmianie stron ten sam zawodnik wyleciał z boiska za czerwoną kartkę i w tym momencie wydawało się, że sukcesem będzie utrzymanie remisu. Tymczasem okazało się, że Zawisza grając w osłabieniu bynajmniej nie przestał myśleć o zdobywaniu goli. Kluczem do sukcesu okazały się, jak to często bywa przy grze w osłabieniu, odważne indywidualne akcje. Pierwszy raz Zawisza był bardzo blisko gola, gdy dynamiczną akcją popisał się Adrian Brzeziński. Przedryblował kilku rywali i wchodząc w pole karne rywala został sfaulowany. Jedenastkę wykonywaną przez naszego kapitana obronił jednak bramkarz gospodarzy Michał Dumieński.

Ta sztuka nie udała mu się kilka minut później. Akcję zainicjował  Patryk Kozłowski. Przedryblował kilku rywali, wprowadził piłkę w strefę obronną Sportisu i podał do Oskara Ziemby. Ten w tempo zagrał do wchodzącego na pełnej szybkości Bartosza Bąka. Jego dośrodkowanie ręką zatrzymał obrońca Sportisu i sędzia wskazał na wapno. Tym razem odpowiedzialność za wykonanie jedenastki wziął na siebie Jakub Witucki i pewnie trafił do siatki. Ten zawodnik w pełni pokazuje walory, które w okręgówce powinien pokazać zawodnik ściągnięty do Zawiszy z III ligi. Pewnie gra w środku obrony, ale praktycznie w każdym meczu kilka razy potrafi się skutecznie włączyć w akcje ofensywne, gdy tylko wyprowadzając piłkę spod własnej bramki zobaczy niedomknięty korytarz w kierunku bramki rywali. Tym razem wpisał się na listę strzelców strzelając gola otwierającego wynik. Brawo.

Drugi gol padł po kuriozalnym błędzie obrony Sportisu, która generalnie w przekroju całego meczu spisywała się dobrze. Świetnie prezentuje się w tej formacji szczególnie Patryk Podolski, który jeszcze do niedawna, w poprzednich klubach  był napastnikiem. Teraz świetnie sobie radzi na środku obrony. Przy jego warunkach fizycznych na pewno jest jednym z najlepszych stoperów w tej lidze. Tym razem zaspali wszyscy. Pod bramką Sportisu znajdował się samotny Paweł Kanik, ale rywale zostawili mu sporo miejsca. As w talii Jacka Łukomskiego wykorzystał świetne prostopadłe podanie z głębi pola i znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem.  Ten obronił pierwszy strzał, ale "Kaniol" pierwszy dopadł do obitej piłki i było 2:0.

W końcowym fragmencie meczu Zawisza skonstruował jeszcze jedną groźną kontrę. Patryk Kozłowski uruchomił świetnie Adriana Brzezińskiego, a ten wystawił piłkę Pawłowi Straszewskiemu "do pustaka" i było 3:0 dla Zawiszy. Przyznaję, że jestem pod wrażeniem tego meczu. Zawisza pokazał w drugiej połowie chart ducha, nie przestając walczyć o wygraną w osłabieniu. Rzadko Zawisza ma okazję zaprezentować grę z kontry. Tym razem mecz tak się ułożył, że to rywale w drugiej części prowadzili grę, podchodzili z piłką wyżej i nadziewali się na nasze kontry rozegrane na dobrej szybkości i precyzji. Wygranie tego meczu było możliwe dzięki świetnej grze obronnej całego zespołu w drugiej części meczu, gdy rywale grający w przewadze jednego zawodnika nie potrafili mocniej zagrozić bramce Zawiszy.

W Łochowie Zawisza pierwszy raz w najnowszej erze odbudowy od B-klasy miał okazję zmierzyć się z zespołem w budowę którego zaangażowane były jakieś konkretne pieniądze. Sportis, zwłaszcza w pierwszej połowie rzeczywiście potwierdził, że dysponuje silną kadrą.

O kadrze Sportisu więcej było w zapowiedzi meczowej:  Kto będzie górą w starciu Sportisu z Zawiszą? [zapowiedź meczu]

Tym bardziej cieszy pokonanie tak dobrze zorganizowanego rywala. Kolejny raz okazuje się, że piłka nożna to nie tylko pieniądze. To też duch zespołu, "team spirit". To też kibice, którzy swoim fanatycznym dopingiem potrafią wspierać zespół w walce. Wielu z zawodników Sportisu z powodzeniem mogłoby grać w IV lidze, albo wyżej. Ale w sobotę to Zawisza wygrał 3:0. Ponownie Zawisza okazał się cierpliwy i konsekwentny. Ten mecz to bardzo ważny kamień milowy w procesie przebudowy tego zespołu.

Na pewno do miana gracza meczu nie będzie kandydował Krzysztof Urtnowski. Najpierw zmarnował setkę, potem wyleciał z boiska. Teraz on na pewno najbardziej potrzebuje wsparcia. Na szczęście Zawisza wygrał i nikt nie będzie długo rozpamiętywał jego udziału w meczu. Nawet gdybyśmy przegrali pamiętajmy, że walczymy, wygrywamy i przegrywamy razem. Paradoksalnie ta czerwona kartka mogła okazać się kluczowa dla naszej wygranej, bo dała nam więcej możliwości grania z kontry. Pozostali na boisku zawodnicy stanęli na wysokości zadania  i wyrwali dla Zawiszy 3 oczka. Wydaje się, że przy grze w osłabieniu jeszcze lepiej wczoraj uwidoczniły się zalety Patryka Kozłowskiego, który ma dobry ciąg na bramkę. Po tych kilku pierwszych meczach można powiedzieć, że dobrze wkomponował się w grę Zawiszy. Bardzo fajne wzmocnienie naszej kadry.

Łatwo wygrane mecze nie są długo pamiętane. Mecz wygrany w Łochowie będziemy pamiętali pewnie długo, bo to nie było łatwe spotkanie. Wczoraj potwierdziły się też słowa dyrektora sportowego Zawiszy Marcina Łukaszewskiego, że wszystkie transfery Zawiszy są realizowane w oparciu o kryteria czysto piłkarskie, ale także brany jest pod uwagę charakter zawodników. Wygrana w tak ciężkim meczu pokazała charakter tego zespołu. Pewnie prędzej czy później przyjdą słabsze spotkania, ale możemy być pewni, że ten zespół będzie walczył zawsze do końca. Czego chcieć więcej?

W niedzielę wracamy do Bydgoszczy. Podejmujemy na Sielskiej w Fordonie Flisaka Złotoria. Ale to już wątek na osobny tekst.

sobota, 8 września 2018

Kto będzie górą w starciu Sportisu z Zawiszą? [zapowiedź meczu]

Wielkimi krokami zbliża się spotkanie Sportis Łochowo z Zawiszą Bydgoszcz. Oba zespoły nie ukrywają swoich aspiracji do awansu i mamy nadzieję, że będzie to widać na boisku. Czy zespół z Łochowa grając na swoim terenie będzie walczył o zwycięstwo, czy bronił remisu?

W zespole naszych rywali występuje sporo zawodników, którzy wcześniej grali dla Zawiszy.

Tą listę otwiera:

Marcin Krzywicki. 


Ten dwumetrowy, 31-letni napastnik jeszcze niedawno, bo w sezonie 2016/2017, grał w II lidze w zespole GKS Bełchatów, dla którego strzelił 4 gole. Według  rankingu futbolwlczbach.pl największe osiągnięcia tego zawodnika przypadają na sezon 2013-2014, gdy w barwach Wisły Płock na zapleczu Ekstraklasy strzelił 10 goli.








W sezonie 2010-11 debiutował w Ekstraklasie na poziomie Ekstraklasy w barwach Cracovii

Marcin Krzywicki - Sportis Łochowo, ranking zawodnika w sezonach, www.futbolwliczbach.pl

Myślę, że w tym sezonie Zawisza nie miał okazji grać przeciwko napastnikowi o takim potencjale. Ciekawe jak ten zawodnik wygląda obecnie motorycznie, jak zespół potrafi wykorzystać jego potencjał i doświadczenie. W powietrzu równą walkę z 2-metrowym Krzywickim miałby szansę  Krzysztof Urtnowski, ale on występuje w środku pola. W tej sytuacji ważne będzie odcięcie Marcina Krzywickiego od dośrodkowań. Na obu skrzydłach Sportisu Łochowo hasa dwóch młodzieżowców wywodzących się z juniorskich zespołów Zawiszy: na prawym Mikołaj Kalinowski na lewym Maciej Słupecki. Niezmiernie ciekawie zapowiadają się pojedynki tych zawodników na obu stronach naszej
obrony. Obaj skrzydłowi Sportisu, to zawodnicy bez wielkiego doświadczenia ligowego, ale w starciu z Zawiszą mają niepowtarzalną okazję zademonstrować swoje walory i zapewne będą robić wszystko, żeby to zrobić. Większe doświadczenie ligowe ma Słupecki, który rozegrał w poprzednim sezonie 14 spotkań w IV-ligowej Legii Chełmża (4-3-7) , a wiosną przeniósł się do Łochowa, gdzie razem z resztą nowych nabytków zaliczył w okręgówce świetną wiosnę (8-4-3). Kali cały poprzedni sezon spędził w Łochowie (5-5-11). Obaj skrzydłowi Sportisu mieli okazje grać w IV-ligowych rezerwach bydgoskiego Zawiszy w sezonie 2015-16.

W tym sezonie w rezerwach Zawiszy grał także kolejny piłkarz Sportisu - obrońca Mateusz Oczkowski. Ten zawodnik gra w Łochowie już trzeci kolejny sezon.

W linii pomocy Sportisu (być może po przerwie) mamy szansę zobaczyć kolejnego wychowanka Zawiszy - pomocnika, Oskara Wożniaka , ten zawodnik z rocznika 1997 grał na poziomie IV ligi już w 5 klubach i należy do grona niezłych graczy Zawiszy z rocznika 1997.

Oskar Woźniak - Sporis Łochowo - bilans zawodnika w sezonach


Wiosną poprzedniego sezonu zdecydował się zagrać dla Łochowo na poziomie V ligi i był jedną z wiodących postaci w tym zespole, który uratował dla Łochowa okręgówkę.

W linii pomocy Sportisu zobaczymy także Tomasz Rogóża, byłego zawodnika Zawiszy i Zagłębia Lubin, jednego z najsolidniejszych ligowców w regionie, który z niejednego pieca jadł. Poniżej bilans ligowy tego zawodnika, z sezonów dla których posiadam dane:


Tomasz Rogóż - Sportis Łochowo - bilans zawodnika



Jest w Łochowie zatem młodość i doświadczenie. Po stronie doświadczenia w Sportisie, kolejny Zawiszak - Arek Nowicki, którego gole w poprzednim sezonie pomogły w awansie  Zawiszy. Jego przedstawiać nie trzeba

To nie koniec zawiszaków w Łochowie. Kolejny z nich to Krystian Bleja, który grał dla niebiesko-czarnych w Centralnej Lidze Juniorów w sezonie 2013-2014. Nie miał szansy zadebiutować w seniorach Zawiszy, teraz zagra przeciwko Zawiszy. W poprzednim sezonie wiosną przeniósł się do Łochowa , gdzie w 15 meczach strzelił - uwaga - 21 goli. W tym sezonie jeszcze nie zaczął strzelania, ale warto zwrócić uwagę na tego zawodnika jeżeli pojawi się na placu.

Następny z pomocników - Wojciech Lewandowski to kolejny wychowanek Zawiszy w barwach Sportisu Łochowo. Wszyscy pamiętają na pewno jego gola dla Zawiszy przeciwko Wiśle Fordon, który pomogł nam wygrać bezpośrednie z najtrudniejszym rywalem w B-klasie.

Na liście byłych zawodników Zawiszy znajduje się także Szymon Graczyk, pomocnik z rocznika 1998, który zagrał w rezerwach Zawiszy w sezonie 2015-16. W poprzednim sezonie strzelił w barwach Gryfa Sicienko gola w pucharowym spotkaniu przeciwko Zawiszy. Teraz gra w Łochowie, ale przy tak silnej rywalizacji w linii pomocy Sportisu musi się zadowolić na razie rolą rezerwowego.

Listę byłych Zawiszaków w Łochowie zamyka Bartosz Sikora, który grał w Zawiszy w sezonach 1998-99 i 1999-2000.

Gdyby jednen z nich mógł stanąć na bramce, to Sportis byłby w stanie przeciwko Zawiszy wystawić całą jedenastkę byłych zawodników Zawiszy. Ale nie jest to nic dziwnego. W naszym regionie sporo jest zespołów, które bazują na byłych graczach Zawiszy, klubu, który szkoli młodzież przez całe dekady na najwyższym poziomie. Trudno wyobrazić sobie ciekawszy z tej piłkarskiej strony, mecz. Przyznaję, że nie mogę się po prostu doczekać tego spotkania.

Któryś z tych zespołów straci w sobotę punkty. Mamy nadzieję, że nie będzie to Zawisza. W typerze Zawiszy nie brakuje wiary w zwycięstwo, ale już sam algorytm pokazuje czysto piłkarską siłę Sportisu. Na szczęście my gramy zawsze w dwunastu, a takich rzeczy algorytm nie wie.

Typer Zawisza Bydgoszcz i Bracia. Link do typera

W tygodniu medialnym hitem były zdjęcia trzeciego kompletu koszulek meczowych Zawiszy, które są żywą reklamą największego sponsora Zawiszy - jego kibiców. Cała koszulka jest pokryta ksywami i nazwiskami uczestników ostatniej edycji zbiórki w formie cegiełki - Na ratunek Zawiszy. Akcja pozwoliła kibicom zebrać dla klubu ponad sto tysięcy złotych. Zawodnicy rozgrywają swoje mecze na boisku, a kibice walczą poza boiskiem o to, by stworzyć warunki do odbudowy Zawiszy.

Razem jesteśmy siłą. 





Koszulka jest do wygrania w jesiennej edycji typera Zawiszy, na pewno będzie to niezapomniana pamiątka ofiarności kibiców.


W kadrze meczowej na Sportis pojawił się bramkarz Jan Stypczyński, brakuje za to doświadczonego Artura Cielasińskiego, który w ostatnim spotkaniu doznał urazu.  Trenuje już z zespołem Sergiusz Kot, ale nie zdążył niestety jeszcze z przygotowaniami na ten ciężki mecz ze Sportisem.

Poniżej wklejam skład Sportisu w Radominie z numerami zawodników.

Sportis Łochowo w Radominie, źródło laczynaspilka.pl



  • Wygraj to dla nas
  • Zawiszo 
  • Wygraj to dla nas

poniedziałek, 3 września 2018

Kiedy Zawisza zagra w Bydgoszczy? Zapytaliśmy o to prezesa Krzysztofa Bessa.

Fani Zawiszy z niecierpliwością oczekują pierwszego meczu na Gdańskiej. W rozmowie z prezesem SP Zawisza, Krzysztofem Bessem próbowaliśmy przybliżyć się do odpowiedzi na to pytanie.

W sobotę bydgoski Zawisza trenował na głównej płycie stadionu bydgoskiego Zawiszy przy ulicy Gdańskiej 163. W tym tygodniu od poniedziałku, młodzieżowe zespoły Zawiszy przenoszą się na Gdańską. Dla SP Zawisza od wielu miesięcy stworzenie dobrych warunków treningowych dla zespołów młodzieżowych było priorytetem. Z kilku powodów.

Pierwszym z nich są spore koszty wynajmu wielu obiektów zastępczych, które były dużym obciążeniem dla finansów stowarzyszenia.
Drugim z nich jest  fakt, że szkolenie młodzieży na najwyższym możliwym  poziomie jest ważną częścią długofalowej strategii klubu.

Zawisza ma zamiar teraz, ale także w przyszłości opierać swoją kadrę na wychowankach w możliwie największym stopniu. Zakładamy awans bydgoskiego Zawiszy w najbliższych latach na centralny poziom rozgrywek. Chcemy mieć możliwość grania w II czy I lidze zespołem opartym w dużym stopniu na wychowankach. To nie stanie się z dnia na dzień. Proces powstawania takiego zespołu skończy się za kilka lat, ale on trwa  od dawna i chcemy go świadomie i konsekwentnie realizować. Do tego potrzebny jest zespół ludzi, ale także niezbędna  baza treningowa.

20180901 pierwszy trening piłkarzy Zawiszy na Gdańskiej 163 po ponad 2 latach.


We wrześniu 2018 roku Stowarzyszenie Piłkarskie Zawisza odzyskało swobodny dostęp do obiektów treningowych, co umożliwi nam dalszy rozwój naszej akademii. Wierzymy, że owocem naszej pracy będzie określona liczba wychowanków, którzy będą co roku zasilali pierwszy zespół seniorów. Nasza historia pokazała jak ważna jest tożsamość klubu, jak ważne jest pielęgnowanie tożsamości, przywiązania zawodników do barw klubu i jego tradycji. Nasza historia determinuje nasze działania. Piłkarski Zawisza został w ostatnich latach wystawiony na ciężką próbę. Przetrwaliśmy to i chcemy z tych doświadczeń czerpać naszą siłę w przyszłości.

Kiedy Zawisza zagra pierwszy mecz na Gdańskiej?


Na to pytanie ciągle nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Prezes Krzysztof Bess chciałby oczywiście, żeby Zawisza jak najszybciej zagrał w Bydgoszczy, ale pytany o konkretne daty podkreśla, że jego celem jest przygotowanie pierwszego spotkania Zawiszy w Bydgoszczy w taki sposób, żeby wszystko było dopięte na ostatni guzik, a pozytywne wrażenia z tego meczu pozostały wszystkim w pamięci.

Pamiętam jak lokalne media z uznaniem pisały o wigili klubowej przygotowanej przez SP Zawisza jeszcze w A-klasie. Prezes Bess zawsze wysoko zawiesza sobie poprzeczkę. Zawisza musi być kojarzony z nieprzeciętną jakością i taki też ma być pierwszy mecz Zawiszy po powrocie do Bydgoszczy. Można by na szybko zorganizować spotkanie bez statusu imprezy masowej, ale w przypadku Zawiszy nawet bez żadnej aktywnej  promocji tego meczu należało by się spodziewać znacznie więcej widzów niż wynosi limit imprezy niemasowej (poniżej 1000 osób). Nawet w B-klasie frekwencja na niektórych meczach Zawiszy przekraczała tysiąc widzów.
W takiej sytuacji trzeba przygotować to od A do Z. Impreza musi być formalnie zgłoszona jako masowa ze wszystkimi towarzyszącymi temu papierami, zgodami, formalnościami.

Nie trudno sobie wyobrazić, że kibice Zawisza na to spotkanie także przygotują niezapomnianą oprawę. Ten mecz na pewno zostanie zapamiętany na długo.

Czy w takich okolicznościach warto walczyć z czasem i robić to na szybko? Prezes Bess podkreśla, że terminarz także nam nie sprzyja. Ostatni mecz jesieni gramy na wyjeździe. Gospodarzem  przedostatniego miał być Zawisza, ale został odwołany po wycofaniu się z rozgrywek Iskry Ciechocin. Trzeci od końca to także wyjazd. Możliwość ewentualnej organizacji wcześniejszych domowych spotkań Zawiszy na Gdańskiej stoi już pod sporym znakiem zapytania ze względu na napięty termin i wymogi formalne.

W mojej ocenie obecne władze SP Zawisza prezentują bardzo duży spokój i cierpliwość. To potwierdza, że władze SP Zawisza są dobrym i przewidywalnym partnerem dla CWZS i miasta Bydgoszcz. Wcześniej istniało wiele obaw ze strony CWZS co do tego jak SP Zawisza będzie funkcjonować po powrocie na obiekty na Gdańską i Sielską. Cierpliwość i opanowanie, które zarząd SP Zawisza obecnie wykazuje na pewno pozytywnie przysłużą się budowaniu dobrego wizerunku SP Zawisza. Szerokie otwarcie Zawiszy na biznes i ostatnie prężne działania marketingowe sprawiają, że wartość marki piłkarskiego SP Zawisza rośnie. To ważniejsze niż moje obawy i moja niecierpliwość kiedy znowu pójdę na Gdańską na mecz.

Nowy Zawisza to jest wielkim projektem obliczonym na wiele lat. Kilka miesięcy w tą czy w tą stronę nie ma większego znaczenia. Najważniejsze, że weszliśmy w okres budowania i że robimy to już razem z CWZS Zawisza. To jest niezmiernie ważny kamień milowy w procesie odbudowy klubu i marki piłkarskiego Zawiszy. Bez obiektów Zawisza dusiłby się. Zarząd SP Zawisza podejmuje obecnie równolegle wiele inicjatyw, które mają podnieść klub organizacyjnie o kilka poziomów wyżej. Kilka z nich wydaje się bardzo interesujących. Można by o nich długo pisać. Wolę jednak pisać o tych inicjatywach, które właśnie są realizowane, niż o tym co pozostaje w sferze planów. Do zrobienia jest wiele, bo szkolenie piłkarskiej młodzieży i tworzenie klubu profesjonalnie dbającego o marketing i każdy szczegół procesu treningowego to proces niezmiernie złożony. Odbudowa potrwa jeszcze dobrych kilka lat, zanim zbudujemy w pełni sprawnie działający zespół ludzi i współpracowników klubu. W mojej ocenie ten proces przebiega obecnie bardzo szybko.

Dwa lata temu, gdy Zawisza startował z poziomu zero, od B-klasy, trudno było sobie w ogóle wyobrazić, że we wrześniu 2018 będziemy w wąskiej grupie kilku zespołów walczących o IV ligę. 


Piłkarski Zawisza postawił symbolicznie swoje stopy na murawie stadionu, gdzie walczyły i wygrywały wcześniej całe pokolenia niebiesko-czarnych wojowników. Ta ziemia, ten fragment świata jest nasiąknięty potem setek naszych piłkarzy. Ten mały kawałek świata jest naszą świątynią. Trudno opanować wzruszenie gdy piszę te słowa, ale taka jest prawda. Ten kawałek świata jest niezmiernie ważnym kawałkiem Bydgoszczy. Bez Zawiszy nigdy nie potrafiłbym wyobrazić sobie Bydgoszczy. To niemożliwe. Warto było czekać na tą chwilę, gdy Zawisza wróci do Bydgoszczy. Dzisiejszym zajęciom młodzieży trenującej w SP Zawisza przyglądało się wielu rodziców. Ci bydgoszczanie masowo przybyli na zajęcia swoich pociech, jak gdyby nie mogąc uwierzyć, że powrót Zawiszy do Bydgoszczy staje się faktem. Ale to prawda. Wszyscy jutro rano obudzą się i okaże się, że to nie był tylko piękny sen. To się stało.

Myślę, że obecny zarząd SP Zawisza zasługuje na słowa ogromnego uznania za to co już osiągnęliśmy i za to jak wprowadza stowarzyszenie w nowy rozdział odbudowy klubu, już na Gdańskiej. Tu trzeba działać spokojnie, żeby nie popełnić najmniejszego błędu. Zaufanie długo jeszcze będzie bardzo kruche.


Na wiosnę czeka za to kibiców Zawiszy prawdziwa piłkarska uczta. 


Z pięciu pierwszych spotkań wiosny cztery Zawisza rozegra w roli gospodarza. Dwa z tych spotkań to będą prawdopodobnie  mecze z bezpośrednimi rywalami w walce o awans do IV ligi. To mogą być dobre jakościowo piłkarskie spektakle.

Cierpliwość to słowo klucz. 


Dotyczy ono także zespołu Zawiszy prowadzonego przez trenera Jacka Łukomskiego. Gdybym miał po 4 ligowych spotkaniach wymienić największą zaletę tego zespołu to byłaby to chyba właśnie cierpliwość. To ona powodowała, że Zawisza stracił tylko jednego gola, a większość goli niebiesko-czarni zdobywali po przerwie. Jedynie bramka Adama Wiśniewskiego dająca nam zwycięstwo z Gryfem padła przed przerwą. Pozostałe w drugiej części gry na co słusznie zwrócił uwagę Zawiszastat na Twitterze.

W grze o awans niezbędne jest zachowanie równowagi w zespole pomiędzy atakiem a obroną. Rzucanie się wszystkimi siłami na rywala często kończy się wysokimi wynikami, ale czasami powoduje stratę punktów, a tego musimy unikać. Jak na razie balans pomiędzy siłami rzucanymi do ataku a siłami mającymi bronić dostępu do bramki Marcina Niwińskiego udawało się zachować i w czterech spotkaniach Zawisza sięgał po komplet punktów. Trudno wymarzyć sobie lepszy początek zmagań o awans. Każda kolejna liga w drodze Zawiszy do Ekstraklasy to znak zapytania. Nowe wymagania dla zawodników. Zanim liga nie ruszy nikt nie wie jak to będzie. Teraz już wiemy, że Zawisza jest zdolny do skutecznej walki w V lidze, a  okres przygotowawczy nie został zmarnowany. W skuteczny w A-klasie zespół Jacek Łukomski wkomponował kilka nowych trybików i maszyna pozostaje skuteczna. W tryby tej machiny wpadło już czterech rywali i żaden się nie oparł. Oby tak dalej.

Jak by nie  patrzeć, sobota, 1 września 2018 jest ważną datą w najnowszej historii piłkarskiego Zawiszy. Tego dnia, po ponad 2 latach, bydgoski Zawisza odbył pierwszy trening na głównej płycie stadionu Zawiszy przy ul. Gdańskiej 163.

Tak  zaczynaliśmy odbudowę: Rozpoczyna się nowa era w historii Zawiszy. Era odbudowy od B-klasy.