niedziela, 13 maja 2018

Zawisza - Victoria Niemcz - we wtorek odrabiamy zaległości.

Nie opadły jeszcze emocje po "remisie na szczycie" z Falą, a już w najbliższy wtorek Zawiszę czeka spotkanie z Victorią Niemcz. Spotkanie w Potulicach rozpocznie się o 18:00.


Zespół naszego najbliższego rywala w ostatniej kolejce ligowej wysoko przegrał u siebie z Victorią Koronowo 0:5, ale generalnie radzi sobie lepiej na wyjazdach niż w roli gospodarza.

Na wyjazdach wygrywali w tym sezonie już czterokrotnie, między innymi w Tucholi 1:3. Potrafili bezbramkowo zremisować w Koronowie, tylko nieznacznie przegrali w Sępólnie Krajeńskim 3:2.

W linii pomocy Victorii Niemcz gra obecnie Artur Olszanowski, wychowanek Zawiszy. Po kilku latach grania na poziomie IV ligi obecnie zakotwiczył w pobliskim Niemczu. Wtorkowe spotkanie będzie świetną okazją do przyjrzenia się temu zawodnikowi, który bez wątpienia technicznie przewyższa potencjał A-klasy.


Artur Olszanowski - były pomocnik IV-ligowych rezerw Zawiszy





Artur Olszanowski w sezonie 2014/2015 grał z Zawiszą w Centralnej Lidze Juniorów, a w tym sezonie była to chyba najlepsza ekipa juniorów starszych w ostatniej dekadzie jaka grała w województwie Kujawsko-Pomorskim. Olszanowski grał później dla IV-ligowych rezerw Zawiszy, Unii Solec Kujawski  oraz Unii Janikowo, gdzie grali razem z Dawidem Deresiewiczem i Pawłem Straszewskim. Artur Olszanowski, były pomocnik Zawiszy ma obecnie 22 lata.


W zespole z Niemcza warto zwrócić uwagę także na Pawła Andrearczyka, który do Victorii przeniósł się z okręgówki , z Pomorzanina Serock, gdzie grał jesienią. Nie jest to może zawodnik bardzo zaawansowany technicznie, ale za to postury prawdziwego gladiatora. Gdy rozpędza się z piłką, bywa trudny do zatrzymania.

Zespół Zawiszy po meczu w Świekatowie toczonym w upalne sobotnie popołudnie nie może pozwolić sobie we wtorek na utratę punktów, żeby utrzymać ciężko wywalczoną przewagę.

W sobotę Fala postawiła Zawiszy bardzo ciężkie warunki. Szczególnie w I połowie, kiedy prowadziła 1:0, miała zdecydowanie więcej do powiedzenia, kontrolowała środek pola. Szczerze mówiąc, miałem złe przeczucia patrząc na rozwój wydarzeń w pierwszej połowie, gdy rywale prezentowali bardzo konsekwentne krycie i z powodzeniem wychodzili na presing. Zawisza stworzył w pierwszej odsłonie w zasadzie tylko jedną  groźną sytuację, gdy piłka trafiła w poprzeczkę Fali.

Zespół ze Świekatowa okazał się skuteczny. Na lewym skrzydle Fali kolejny raz przedarł się Maciej Kwasigroch, zabrakło asekuracji i jego dokładne dośrodkowanie przejął Dawid Chojnacki. Za późno doskoczył do niego Tomasz Detmer i Chojnacki  skutecznym dryblingiem zrobił sobie wystarczająco dużo miejsca na oddanie dokładnego strzału przy prawym słupku z kilkunastu metrów. Marcin Niwiński nie miał w tej sytuacji zbyt wiele do powiedzenia. W przekroju całego spotkania Maciej Kwasigroch prezentował sporo zagrań do przodu i skutecznie przedzierał się z piłką pod pole karne Zawiszy. Rzeczywiście pokazywał te cechy, których można było spodziewać się po byłym zawodniku rezerw Lecha Poznań czy III-ligowej Wdy Świecie.

Po przerwie Fala nieco spuściła z tonu. Najwyraźniej nie była w stanie utrzymać takiego tempa jakie sama narzuciła w pierwszej połowie, kiedy świetnie przesuwała się całymi formacjami stwarzając Zawiszy sporo problemów. W środku pola dobrą zmianę dał Przemek Janiszewski, który zmienił kontuzjowanego kapitana, Adama Wiśniewskiego. Zagrał w środku pomocy i w mojej ocenie świetnie dał sobie radę na tej nietypowej dla siebie pozycji. Tego dnia potrzeba było ruchliwości i pracy Janiszewskiego w środkowej strefie boiska. Remis dla niebiesko-czarnych zapewnił Tomek Detmer, który skutecznie główkował po jednym z rzutów rożnych. Fala nie była w strzelić więcej goli tego dnia i ostatecznie Zawisza utrzymał przewagę 3 punktów nad rywalem przy lepszym bilansie bezpośrednich spotkań. W drugiej połowie to Zawisza potrafił kontrolować przebieg spotkania. Na szczęście mecz trwa 90 minut. Górę wzięło doświadczenie zawodników Zawiszy.
Zawisza stracił dopiero czwartą bramkę na wyjeździe w tym sezonie.

Po tym ciężkim, "zwycięskim" remisie trzeba szybko wrócić na zwycięską ścieżkę, żeby pewnie kontynuować drogę do awansu. W jesiennym spotkaniu Victorii Niemcz z Zawiszą padł wysoki wynik 0:7 dla Niebiesko-Czarnych.

sobota, 12 maja 2018

Mecz o awans Zawiszy?

Jeżeli w futbolu można mówić o meczach za 6 punktów to mecz Zawiszy z Falą Świekatowo bez wątpienia jest takim właśnie spotkaniem. Dwa najlepsze zespoły bydgoskiej A-klasy zmierzą się w bezpośrednim pojedynku, żeby wyjaśnić sobie kto piłkarsko bardziej zasługuje na awans.




A-klasa to 7 szczebel rozgrywek, a jednak nawet na tym poziomie można znaleźć kilka ciekawych postaci w zespole rywala.

Maciej Kwasigroch, to napastnik, któremu wróżono błyskotliwą karierę. W 2014 roku zdobywał z Lechem Poznań Mistrzostwo Polski Juniorów Młodszych.  Grał z Lechem w Centralnej Lidze Juniorów Starszych oraz w III-ligowej Wdzie Świecie. W 2017 roku dość niespodziewanie przeniósł się do Świekatowa gdzie w barwach Fali  zdobywa obecnie sporo goli.


Maciej Kwasigroch - napastnik,  rocznik 1997


Z Wdy Świecie do Fali przeniósł się niedawno boczny obrońca Dawid Szczukowski, grający przez kilka sezonów w barwach juniorów Zawiszy Bydgoszcz. Wiosną jego gol dał zwycięstwo Fali nad Kamionką Kamień Krajeński, gdzie nikomu nie jest łatwo wygrywać.

Dawid Szczukowski boczny obrońca - rocznik 1999

Dawid Szczukowski - stoi drugi od prawej
Dawid Szczukowski 3 lata temu w czerwcu 2015 roku z reprezentacją Kujawsko-Pomorskiego walczył w Finałach Pucharu Deyny (junior młodszy). W tym okresie reprezentował barwy Zawiszy Bydgoszcz w Centralnej Lidze Juniorów Młodszych.

Gole dla Fali strzelali wiosną także Damian Lonser (dwa jego gole dały wygraną Fali w Koronowie), Maciej Zadworny, Adam Semrau, Błażej Szczukowski, Wojciech Schroeder. Zespół Fali kreuje sporo sytuacji bramkowych i trafiają do siatki różni zawodnicy. Receptą na sukces nie jest bynajmniej upilnowanie w sobotę jednego Maciej Kwasigrocha.

Zawisza od 2 sezonów nie ma zbyt wielu okazji grania przeciwko rywalom, którzy próbują prezentować otwarty, ofensywny futbol. Sytuacja w tabeli A-klasy jest taka, że Fala musi strzelić gola Zawiszy, jeżeli chce dogonić Niebiesko-Czarnych. Remis z Zawiszą Fali nic nie daje.

Strzelanie goli Zawiszy, to nie jest jednak prosta sprawa. W 10 wyjazdach obecnego sezonu Zawisza na wyjazdach stracił łącznie zaledwie  3 gole. Zawisza wszędzie czuje się jak u siebie w domu, o co zawsze dba kilkuset osobowa, niebiesko-czarna armia kibiców. Fala Świekatowo w 9 domowych spotkaniach straciła 7 goli, zdobyła ich w tym czasie 22.

Trudno przewidzieć wynik spotkania, bo obie rywali mają poważne argumenty. Zawisza, który ma ambicje grania w przyszłym sezonie w V lidze w takim meczu ma okazję pokazać mądry, cierpliwy futbol. W składzie ma wielu doświadczonych ligowców, którzy wiedzą jak regulować tempo gry i potrafią utrzymać  się z piłką na połowie rywala. Ten mecz na pewno będzie świetnym materiałem dla sztabu Zawiszy, który może pokazać którzy zawodnicy najlepiej radzą sobie z rywalem prezentującym poziom zbliżony do tego co grają zespoły w "okręgówce".

Fala Świekatowo - Zawisza Bydgoszcz, sobota godzina 16:00





Rok temu oba zespoły z bydgoskiej I grupy A-klasy awansowały. Start Pruszcz bezpośrednio, a Grom Więcbork po wygranych z Gwiazdą Starogród barażach. Być może taki scenariusz ziści się również w 2018 roku i za rok zagramy ponownie z Falą w Okręgówce.

Sezon 2016/2017 w A-klasie wygrał Start, drugi był Grom Więcbork , a trzecia Fala Świekatowo. Co ciekawe Fala wygrała domowe spotkania z oboma zespołami, które ostatecznie awansowały. Ze Startem Fala zdołała wygrać również 1:4 na wyjeździe.  Nasz rywal tracił jednak punkty z innymi rywalami (podobnie jak 2 tygodnie temu z Tartakiem Wudzyn).


Tabela A klasy 2016/2017, źródło: 90minut.pl


2 lata temu nad Zawiszą wisiało widmo likwidacji, potem start od B-klasy. Dzisiaj Okręgówka jest na wyciągnięcie ręki. Zawiszę czeka na stadionie Fali bardzo ważny krok w drodze powrotnej do poważnego futbolu. Nikogo nie powinno zabraknąć w Świekatowie. Tego nie można przegapić. 12 zawodnik potrafi przechylać szalę zwycięstwa na swoją stronę. Jedno jest pewne, będzie gorąco.


czwartek, 26 kwietnia 2018

Na rozkładzie Zawiszy twierdza w Kamieniu Krajeńskim.

Twierdza z Kamienia.


Jak na warunki A-klasy boisko w Kamieniu Krajeńskim można rzeczywiście określić mianem trudnej do zdobycia twierdzy.
źródło: facebook

Rzut oka na tabelę obecnego sezonu pokazuje, że nie jest tam łatwo wygrać. Tej sztuki dokonała do tej pory jedynie Fala Świekatowo 0:1 14 kwietnia 2018. Bilans domowych spotkań Kamionki po 9 spotkaniach to 6-2-1 bramki 21-9.

źródło własne, Tabela Zawiszy sezon 2017/2018


Nie jest to bynajmniej pierwszy sezon, w którym Kamionka prezentuje się na swoim obiekcie tak solidnie. W sezonie 2016/2017 Kamionka przegrała jedynie z sąsiadami z Sępólna Krajeńskiego, natomiast punkty straciły tam oba zespoły, które awansowały do Okręgówki. Grom Więcbork przegrał tam 1:0, natomiast Start Pruszcz zremisował w Kamieniu Krajeńskim 1:1. Oba zespoły obecnie pozostają z szansami na awans do IV ligi, ale rok temu miały problemy na stadionie naszego najbliższego rywala.



źródło: 90 minut.pl tabela A-klasy Bydgoszcz I sezon 2016/2017



W sezonie 2015/2016 Kamionka na swoim stadionie uległa jedynie BKS Bydgoszcz, który wygrał 23 z 26 spotkań w tamtym sezonie i pewnie awansował od Okręgówki na wiele tygodni przed końcem ligi, gdyż nie miał godnego sobie rywala, który w przekroju całego sezonu nawiązałby z nim walkę o awans.

źródło: 90 minut.pl tabela A-klasy Bydgoszcz I sezon 2015/2016

Tylko 3 domowe porażki Kamionki w ciągu niespełna 3 sezonów.



Bilans domowych spotkań Kamionki w 3 ostatnich sezonach to:
  • 20 zwycięstw
  • 12 remisów
  • zaledwie 3 porażki

Jak widać sobotnia wyprawa do Kamienia Krajeńskiego zapowiada się na bardzo ciekawą. Kamionka gwarantuje po bardzo solidną grę  w defensywie, a mury tej twierdzy po prostu należy skruszyć w drodze po awans Zawiszy do V ligi. Sytuacja w tabeli jest taka, że Zawisza ma obecnie realnie 3 punkty przewagi nad Falą (6 punktów różnicy w tabeli, ale Fala ma jeden zaległy mecz) oraz pierwszy bezpośredni pojedynek z Falą wygrany 2:1.


W Kamieniu  świetne przetarcie przed wyjazdem do Świekatowa.


Rewanżowe spotkanie z Falą Zawisza rozegra w Świekatowie 12 lub 13 maja. 
Jeżeli Zawisza w Kamieniu zdobędzie komplet punktów i wygra za tydzień z Tartakiem Wudzyn (uwaga - Tartak wygrał niedawno z Falą) oraz Fala nie zgubi przez te 2 tygodnie punktów, to przed meczem z Falą układ będzie taki, że Zawisza mógłby stracić prowadzenie w tabeli w przypadku porażki 1:0 lub porażki różnicą więcej niż 1 gola.

Jeżeli Zawisza w Kamieniu Krajeńskim straciłby jakieś punkty, to będzie musiał przynajmniej zremisować z Falą, żeby utrzymać prowadzenie w tabeli. Niezależnie od wyniku spotkania w Kamieniu Krajeńskim ciągle kluczowy pozostanie mecz w Świekatowie. W Kamieniu Zawisza ma jednak świetną okazję do zaprezentowania nieco bardziej kreatywnej gry niż w miniony weekend.


Spotkanie z Rawysem Raciąż Zawiszy nie wyszło. Padł bezbramkowy rezultat, a mógłby być jeszcze gorszy, gdyby sędzia nie dopatrzył się spalonego w sytuacji, w której padła bramka dla gości. Nie wszyscy kibice Zawiszy, którzy stali w linii spalonego tej akcji byli przekonani, że sędzia miał rację podnosząc chorągiewkę.

Świetnie spisywała się defensywa rywali.  Zawisza wykonywał tradycyjnie sporo stałych fragmentów gry, ale wszystkie starcia o górne piłki wygrywali tego dnia zawodnicy z Raciąża. Zawisza, który często otwierał wynik spotkania strzelając gole ze stałych fragmentów gry tym razem nie był w stanie się przebić przez wysoki blok obronny rywala. W ataku pozycyjnym brakowało tradycyjnej ruchliwości i przebojowości i wynik poszedł w świat. Na szczęście Fala sensacyjnie przegrała tego dnia u siebie z Tartakiem Wudzyn, więc Zawisza powiększył przewagę nad rywalem zamiast ją stracić. Bez wątpienia trzeba jednak w Kamieniu zagrać bardziej kreatywnie, żeby zgarnąć komplet punktów.

Stadion w Kamieniu Krajeńskim


Początek spotkania w sobotę o godzinie 17:00.  Wsparcie licznego grona fanatyków Zawiszy może okazać się pomocne.
Kibice Zawiszy organizują wyjazd na ten mecz autokarami, więc zapowiada się w sobotę niezapomniane widowisko.



niedziela, 18 marca 2018

Zawisza wygrywa w Dobrczu na inaugurację wiosny 2018.

Bydgoski Zawisza podtrzymał zwycięską passę z jesieni i zgarnął w Dobrczu 3 oczka. Mecz toczył się pod dyktando silnego, arktycznego wiatru, który utrudniał rozgrywanie piłki. Murawa po nocnych mrozach w graniach -10 stopni Celsjusza była zmarznięta na kość. W tych trudnych warunkach nie było mowy o graniu w piłkę nożną. Mecz się odbył, ale była to raczej piłkarska przepychanka, którą wygrali nasi. W pierwszej połowie "Ruczek" wygrał twardą walkę o kozłującą piłkę z obrońcą gospodarzy i pewnie umieścił futbolówkę w siatce. Po przerwie gola dołożył Sergiusz Kot i można było wracać z 3 punktami do Bydgoszczy.


W wyjściowej jedenastce jaką do walki posłał w sobotę trener Jacek Łukomski zaszły po zimowej przerwie pewne zmiany.


Na lewej flance w roli młodzieżowca zagrał Oskar Zięba, który jesienią 3-krotnie zagrał w wyjściowej jedenastce. W 85 minucie został zmieniony przez Macieja Nowackiego, który wrócił z wypożyczenia do KS Łochowo, gdzie w okręgówce zbierał cenne, ligowe doświadczenie.

Nowacki jesienią wystąpił w 11 spotkaniach okręgówki, zdobywając 2 gole. Zobaczymy jak w trakcie rundy wiosennej będzie wyglądała jego rola w środkowej linii niebiesko-czarnych.  Jacek Łukomski postawił w wyjściowym składzie na Sergiusz Kota, który za zaufanie odwdzięczył się trenerowi golem. Na prawą stronę obrony po długiej rehabilitacji powrócił Michał Setlak.

Kibice mieli też okazję zobaczyć wracającego po kontuzji Patryka Straszewskiego, zdobywcę 4 goli z jesieni oraz pozyskanego z Unii Janikowo debiutującego w Zawiszy Dawida Deresiewicza oraz wracającego do Zawiszy po wielu latach Przemka Janiszewskiego.

W środku pola zabrakło kontuzjowanego Adriana Brzezińskiego. W meczowej osiemnastce, na ławce, pojawił się Patryk Błażejewicz, który jesienią wszystkie 14 spotkań Zawiszy zaczynał w wyjściowym składzie. Widać, że rywalizacja o miejsce w składzie na poszczególnych pozycjach i w kadrze meczowej jest spora, co dobrze rokuje na wiosenne zmagania. Na razie miejsce na ławce Zawiszy znalazło się dla pozyskanego z KS Łochowo Marcina Libiszewskiego.

Do gry wracają zawodnicy po kontuzjach i wart podkreślenia jest fakt, że w trakcie rehabilitacji mogli liczyć na wsparcie klubu. Zawisza jest klubem, który rzeczywiście dba o swoich zawodników, którzy oddają swoje zdrowie i walczą o odbudowę Zawiszy.

Bydgoski Zawisza utrzymał pozycję lidera z 2 punktami przewagi nad Falą Świekatowo, która 1:2 wygrała w Koronowie trudny mecz z Victorią.

Wiosna zapowiada się zatem pasjonująco. Za tydzień Zawisza pauzuje w związku z wycofaniem się z rozgrywek Myśliwca, a za dwa tygodnie Zawisza melduje się w Koronowie.

Warta podkreślenia jest świetna frekwencja kibiców Zawiszy, którzy mimo arktycznej aury tłumnie stawili się by dopingować niebiesko-czarnych.

Tabela ligowa na ten moment wygląda następująco:


wtorek, 14 listopada 2017

Największy wyjazd w A-klasie? To musi być Zawisza.

Za nami jesienna runda bydgoskiej Serie A, jak pieszczotliwie o niej mówią kibice niebiesko-czarnych. Zawisza przezimuje na fotelu lidera z przewagą 2 punktów nad Falą Świekatowo. To jest oczywiście bardzo dobra wiadomość. Równie dobry jest styl jaki prezentuje zespół pod wodzą Jacka Łukomskiego.


Wygrana z Tucholanką nie jest niespodzianką. Zawisza świetnie sobie radzi na wyjazdach. Wygrana nie jest niespodzianką, ale jej rozmiary 0:7 już tak. Pierwsze minuty sobotniego spotkania nie zapowiadały tak wysokiego wyniku. Zespół Tucholanki prezentował się bardzo dobrze, uzyskując przewagę w środku pola, wykonując sporo stałych fragmentów gry. Gol Artura Cielasińskiego  w 32 minucie i szybka poprawka Pawła Kanika w 35 minucie rozluźniły nieco szyki gospodarzy, którzy nie wytrzymali wysokiego tempa gry narzuconego przez siebie i z minuty na minutę wyglądali coraz bardziej bezradnie. Grali ambitnie, ale nie zdołali pokonać tego dnia  Marcina Niwińskiego stojącego między słupkami bramki Zawiszy.

W Tucholi nie gorzej niż piłkarze, zaprezentowali się kibice Zawiszy. Oprawa o patriotycznej wymowie jakością nie odbiegała od najlepszych ligowych standardów znanych z lig centralnych.  Niesamowity doping, jaki zgotowali piłkarzom kibice Zawiszy mobilizował ich do konstruowania kolejnych ataków. Zawisza okazał się bardzo pazerny na gole tego dnia, kończąc dopiero na siódmym trafieniu w doliczonym czasie gry.

"Raz, dwa, trzy, cztery, pięć, sześć, mało".

 Takie okrzyki kibiców słychać było przed siódmym golem. Spotkanie tak wysoko wygrane z jednym z najlepszych zespołów naszej ligi pokazuje,  że potencjał zespołu Jacka Łukomskiego jest jak na warunki A-klasy ogromny. Bardzo prawdopodobne, że pobity zostanie rekord goli strzelonych przez Zawiszę w jednym sezonie.

O strzeleckich rekordach Zawiszy w B-klasie pisałem tutaj:
Zawisza rekordowo skuteczny.

W sezonie 2016/17 w 17 rozegranych spotkaniach Zawisza zdobył w B-klasie 74 gole, czy ponad 4,35 gola na mecz. To najlepszy wynik w całej historii klubu. 

W sezonie 1962/1963 w III lidze, strzelając 79 goli w 22 meczach. To największa ilość goli w jednym sezonie ligowym Zawiszy.

Jeżeli Zawisza nie zwolni tempa to bardzo prawdopodobne, że poprawi oba te rekordy. Średnia ilość goli na mecz wynosi po 13 kolejkach 4,38. Warty podkreślenia jest fakt, że żaden z rywali Zawiszy nie zdecydował się na oddanie walkowera tej jesieni. Świetna atmosfera na meczach Zawiszy łagodzi obawy przed wizytą niebiesko-czarnej armii. 

Obawy istnieją, bo mainstreamowe media od lat kształtowały obraz środowiska kibiców Zawiszy  jako dzikiej, nieokiełznanej hordy. Ale rzeczywistość jest nieco inna. Kibice traktowani normalnie, jak ludzie, zachowują się normalnie, jak ludzie. Warto podkreślić, że organizatorzy spotkania w Tucholi udostępnili kibicom Zawiszy główną, zadaszoną trybunę swojego stadionu, co pomogło stworzyć niezapomnianą oprawę meczową. Nie było żadnych problemów z bezpieczeństwem, a kibice odwdzięczyli się mieszkańcom Tucholi tworząc niecodzienne widowisko na trybunach. Kiedy ostatnio mieszkańcy Tucholi mieli okazję zobaczyć u siebie na żywo coś takiego?


20171111 Tucholanka -Zawisza

Piłkarze obu zespołów przy takiej oprawie spotkania także dawali  z siebie wszystko, a spotkanie miało dynamiczny charakter. Czego więcej trzeba do szczęścia? Chyba tylko możliwości delektowania się spotkaniami Zawiszy na własnym stadionie w Bydgoszczy.



20171111, Zawisza w Tucholi, największy A-klasowy wyjazd w Polsce AD2017?


Bilans bramkowy Zawiszy 57-5 na półmetku sezonu może zwiastować wynik pod koniec sezonu nawet na poziomie 114 strzelonych goli. Miejmy nadzieję, że wszyscy rywale będą chcieli podejmować u siebie Zawiszę do końca sezonu. Rywalizacja o awans do V ligi prawdopodobnie będzie toczyć się wiosną już tylko pomiędzy Zawiszą a Falą Świekatowo. Nasi rywale tracili punkty zaledwie w dwóch meczach, a w spotkaniu z Zawiszą zaprezentowali się bardzo solidnie.

Zespół Zawiszy na szczęście dysponuje bardzo szeroką kadrą, a zawodnicy podchodzą bardzo poważnie do treningów i do reprezentowania niebiesko-czarnych barw. Ze względu na dobrą jakość treningów część młodych zawodników Zawiszy nie mieszczących się często w 18-ce meczowej nie chciała iść na wypożyczenia do innych klubów by pozostać w szerokiej kadrze Zawiszy i trenować pod okiem Jacka Łukomskiego. 

Trener Zawiszy miał sporo powodów do zadowolenia w Tucholi. Pewna gra zespołu w obronie,  skuteczność z przodu i to wszystko przy oprawie godnej Ekstraklasy. Przyjemnie było patrzeć na zadowoloną twarz szkoleniowca, który podjął się przeprowadzić Zawiszę przez kolejny etap odbudowy. 

Jacek Łukomski, były piłkarz, obecnie trener Zawiszy Bydgoszcz


Mecz w Tucholi rozgrywany był w Święto Niepodległości. To było symboliczne. Zawisza ciągle przecież toczy heroiczny bój o przetrwanie. Zawisza walczy o przetrwanie ale też o coś więcej. Zawisza może stać się symbolem alternatywnej wizji klubu opartego na poszanowaniu wartości, wychowankach, pracy u podstaw. W czasach gdy dla wszystkich liczą się tylko pieniądze kibice Zawiszy pokazali, że nie chcą kibicować w Ekstraklasie za wszelką cenę. Odrzucili lojalkę, w której mieli zobowiązać się do donoszenia na swoich kolegów i za cenę Ekstraklasy mieli sprzedać wszystkie cenne dla nich wartości. Nie zrobili tego. 2,5 roku cierpliwie bojkotowali spotkania Zawiszy. Cena była ogromna, jednak trzeba było ją zapłacić, żeby dzisiaj z podniesioną głową jechać do Tucholi i cieszyć się grą zespołu, w którym dla każdego zawodnika barwy są święte. Koniec zaciężnej armii zespołu Osucha zdecydowanie oczyścił atmosferę w klubie. Mam nadzieję, że nigdy już nie dożyję takiego momentu, w którym zawodnicy Zawiszy zwrócą się otwarcie przeciwko swoim kibicom. Mam nadzieję, że Zawisza w nadchodzących latach ciągle będzie korzystał z  wychowanków klubu, którzy będą zaangażowani w odbudowę klubu na 100% i zawsze dadzą z siebie wszystko. Trudno powiedzieć jak wysoko uda się Zawiszy w ten sposób awansować. Nie ulega jednak wątpliwości, że ta droga będzie fascynująca i dostarczy wielu pozytywnych emocji. Nie ulega dla mnie wątpliwości, że klub stanie się ponownie miejscem, w którym wychowankowie będą mogli rozwijać się  otoczeni życzliwym wsparciem trybun.

Z czego wynikają tak dobre wyniki Zawiszy w B i A-klasie? Z ogromnego potencjału wychowanków i byłych graczy, którzy ciągle zasilają kadrę niebiesko-czarnych. Wielu z nich dysponuje piłkarskim potencjałem przekraczającym A-klasę i świetnie by sobie radzili w wyższych ligach. Decydowali się zrobić coś ważnego dla Zawiszy, pomóc klubowi, który kiedyś im pomagał, ich kształtował. To jest piłkarska siła Zawiszy. W rankingach zawodników, które prowadzę na stronie zawisza1946.pl przewija się około 100 zawodników związanych kiedyś z Zawiszą i z powodzeniem grających obecnie w piłkę. Żaden klub w regionie nie dysponuje takim kapitałem ludzkim. Istnieją kluby, które mają większe pieniądze i przekształcają się w armie zaciężne. Czy daje to jednak taką samą satysfakcję, jak obserwowanie gry zespołu opartego na wychowankach i chłopakach z regionu? Zawisza walczy o przetrwanie, ale także z konieczności wraca do modelu, w którym ton nadają "nasi". Czy gra na wyższym poziomie rzeczywiście jest bardziej fascynująca? W Grudziądz na I ligę nie przychodzi tyle osób ile było na stadionie gdy przyjechał w IV lidze bydgoski Zawisza. Dlaczego? Bo emocje nie są ściśle powiązane z ligą, czy poziomem rozgrywkowym. Zawisza jest marką w każdej lidze. Są kluby, które nie mają tego czegoś grając znacznie wyżej. Na taką markę pracuje się przez dekady.

W poprzednim procesie odbudowy klubu, przed erą spółki z miastem i Osuchem, Zawisza był ostatnim klubem w regionie, który wprowadził zespół oparty na wychowankach do II ligi zachodniej i grając wychowankami w niej się utrzymał. Jakże byłem dumny z tamtego zespołu. Pamiętam te nazwiska bez najmniejszego problemu, mimo że powoli zaciera mi się w pamięci ekipa "zaciężna" Osucha. To jest piękne w futbolu, gdy obserwuje się rozwój swoich chłopaków, kształconych w klubie często od małego. Futbol bez wielkich pieniędzy może być ekscytujący i, jak widać po wyjeździe do Tucholi w kilkanaście autokarów, może być ekscytujący dla wielu ludzi. Szkoda, że Bydgoszcz jest tego pozbawiona decyzjami swoich władz.


Rundę wygrał zespół, ale ja chciałbym wyróżnić Pawła Kanika. Gdy dowiedziałem się, że będzie grał ponownie dla Zawiszy, to początkowo nie chciało mi się wierzyć. Chłopak z potencjałem do grania przynajmniej 3 ligi wyżej przyszedł do B-klasowego Zawiszy, oddawać tutaj swoje siły i zdrowie. Za takie decyzje każdemu z naszych zawodników należy się szacunek. 

20171111 - Paweł Kanik bilans w bazie zawisza1946.pl

 

Paweł jeszcze niedawno grał w IV lidze, ma 31 lat i jeszcze sporo sezonów przed sobą jeżeli zdrowie dopisze. Od momentu powrotu do Zawiszy wystąpił w 19 spotkaniach w B i A-klasie i wszystkie te spotkania zakończyły się wygranymi niebiesko-czarnych. Pawła zabrakło w Raciążu, gdzie przegraliśmy jedyny mecz jesienią. Dynamika i zwrotność Kanika powodują, że jest nie do zatrzymania. Ciężar zdobywania goli rozkładają na siebie mniej więcej po równo Paweł Kanik (12 goli), ciągle skuteczny Wojtek Ruczyński (jesienią 11 goli w tym 1 w PP) oraz Arkadiusz Nowicki  (9 goli) . 33-letni Nowicki na zdobycie 9 goli potrzebował tylko 545 minut spędzonych na boisku, co daje 60,5 minuty na każdego gola. Ta trójka po prostu gwarantuje gorącą wiosnę. 

Adrian Brzeziński, kolejny wychowanek Zawiszy, ma na koncie 5 goli, a Artur Cielasiński i Patryk Straszewski po 4 bramki. Patrykowi kontuzja przeszkodziła w powiększeniu tego dorobku, miejmy nadzieję że wiosną zdrowie mu dopisze. Ten transfer to z pewnością dla Zawiszy spore wzmocnienie w dłuższej perspektywie czasowej.

Obrona Zawiszy pękła tylko 5 razy jesienią i to też nie jest przypadek. Tomek Detmer i Jakub Konopczyński przeszli do Zawiszy z rezerw Wdy Świecie, który to zespół wygrał V ligę w poprzednim sezonie. Bartosz Stoppel grający przez większą część rundy w środku obrony to zawodnik, który osiągnął w Victorii Koronowo kilka lat temu poziom II ligi zachodniej. W grze formacji obronnej widać spokój i pewność siebie, niezależnie czy po bokach uzupełnia ją młodzieżowiec Bartosz Bąk (rocznik 99) , Patryk Szymański, czy doświadczony Artur Cielasiński.

W środku pomocy rządzą kapitan - Adam Wiśniewski z Patrykiem Błażejewiczem. Na skrzydłach Paweł Kanik najczęściej z Adrianem Brzezińskim, swój udział na boku mają Oskar Zięba (rocznik 98). Zobaczymy jak rozwinie się na prawej pomocy Tomasz Widomski (rocznik 98). Warto pamiętać, że Oskar i Tomek w przyszłym sezonie będą jeszcze w wieku młodzieżowca, co może okazać się w V lidze istotne. Patryk Bereza (rocznik 97) przy każdym wejściu na boisko zostawia serce i robi sporo ruchu z przodu. Jeżeli poprawi jeszcze skuteczność, to pewnie będzie dostawał coraz więcej minut od trenera.

W bramce niepodzielnie panuje doświadczony Marcin Niwiński. Broni bardzo pewnie i na razie nie ustępuje pola młodzieżowcowi Janowi Stypczyńskiemu (rocznik 99).  Młodzi zawodnicy, również na wypożyczeniach pracują ciężko, żeby podnosić swoje umiejętności, zdobywać doświadczenie i kiedyś z dumą bronić barw Zawiszy. Atmosfera pracy udziela się wszystkim. Nie ma miejsca na odpuszczanie. Zawisza w A-klasie nie jest klubem profesjonalnym, ale w wielu aspektach prezentuje profesjonalne podejście do piłki.

Trudno wskazać jakieś wyraźnie słabe punty tego zespołu. Ja się nie podejmuję. Jak na warunki A-klasy zespół Zawiszy prezentuje się koncertowo. Jesień Zawisza kończy mocnym akcentem na trybunach, w fotelu lidera, z dobrą atmosferą  i z dużymi nadziejami na przyszłość.

Na wiosnę robimy kolejny krok.


sobota, 9 września 2017

Mecz o fotel lidera.

Bydgoski Zawisza w niedzielę zmierzy się w Żołędowie z Victorią Niemcz. Najbliższy rywal nie należy do potentatów tej ligi. W ubiegłym sezonie zajął w A-klasie12 pozycję wygrywając u siebie zaledwie 2 mecze:



W obecnych ryzgrywkach na razie nic nie wskazuje na to, żeby potencjał Victorii miał wyraźnie wzrosnąć w wakacje.

W meczu okręgowego Pucharu Polski Victoria Niemcz podejmowała pewien IV ligowy zespół i przegrała 0:11. Zderzenie z ligowym futbolem okazało się dla klubu z Niemcza bolesne. Trudno przewidzieć wynik niedzielnego spotkania Zawiszy, ale niebiesko-czarni na pewno są wyraźnym faworytem. Oczekiwany scenariusz to szybkie prowadzenie gości i możliwość pokazania się naszej młodzieży w większym wymiarze czasowym. Zobaczymy jak Zawisza poradzi sobie w roli zdecydowanego faworyta.

Dla podopiecznych Jacka Łukomskiego będzie to mecz o odzyskanie fotela lidera, na którym dzisiaj rozsiadła się Fala Świekatowo pokonując na wyjeździe 2:3  bramkostrzelny do tej pory  Rawys Raciąż.

Victoria Koronowo gładko pokonała dzisiaj Krajnę Sępólno Krajeńskie 3:0, dzięki czemu po wygranej w Żołędowie Zawisza może odskoczyć rywalom na 2 punkty pierwszy raz w tym sezonie. Trzeba taką okazję wykorzystać.

W osiemnastce meczowej awizowany jest Jakub Konopczyński, 23-letni środkowy obrońca, który być może z Victorią otrzyma szansę debiutu w pierwszym zespole Zawiszy Bydgoszcz.
Jakub grał już dla rezerw Zawiszy w Klasie Okręgowej oraz IV lidze, jednak debiut w I zespole ciągle przed nim. Jeżeli tak się stanie, będzie kolejnym wychowankiem klubu, który zagra dla niebiesko-czarnych.

Tabela A-klasy po sobotnich spotkaniach:



Startujemy w niedzielę o 18:00 , boisko w Żołędowie.

wtorek, 29 sierpnia 2017

Pierwszy poważny test nowego Zawiszy: Victoria Koronowo.

Po dwóch kolejkach ligowych Zawisza z kompletem punktów i bilansem goli 9:0 prowadzi w ligowej tabeli. Pokonanie GKLS Dobrcz oraz Myśliwca Gostycyn stanowi dobry początek sezonu dla podopiecznych Jacka Łukomskiego.  Nie da się jednak ukryć, że pierwszych dwóch przeciwników Zawiszy nie prezentuje poziomu zbliżonego do Victorii Koronowo.

W kuluarach nasz najbliższy rywal wymieniany jest w gronie zespołów, które będą walczyły o awans. W kadrze Victorii znajduje się kilku zawodników, którzy posmakowali ligowego futbolu na poziomie III ligi.

Mateusz Andrzejewski (rocznik 1993) debiutował w Victorii w III lidze jako 16 latek. Jako 17-latek wystartował w kolejny sezon III ligi i rozegrał 28 spotkań strzelając 3 gole. Co ciekawe, Mateusz grał tamtej wiosny w jednym zespole z obecnym reprezentantem Polski, Jackiem Góralskim, który właśnie przez Victorię przebijał się do dużego futbolu.

W obecnej kadrze Victorii znajdują się jeszcz inn gracze z III-ligową przeszłością: obrońcy Mateusz Chrzanowski i Mateusz Giełażyn. Już w sobotę o 17:00 będzimy mieli okazję przekonać się jak rozwinęły się te piłkarskie talenty. Zawodnikom z Koronowa bez wątpienia nie zabraknie motywacji, bo mecz z Zawiszą to jest w A-klasie wyjątkowy moment, w którym można doświadczyć prawdziwego, fanatycznego dopingu. Poza tym zawsze jest możliwość zwrócenia na siebie uwagi sztabu szkoleniowego Zawiszy, co najlepiej pokazuje przykład Patryka Berezy.

Zawisza będzie w obecnym sezonie walczył o kolejny awans. Przy okazji może się okazać, że grając w niższych klasach rozgrywkowych Zawisza wypatrzy i wypromuje wielu ciekawych zawodników, którzy z różnych względów nigdy nie dostali szansy zaistnienia w poważnej piłce. Takich nieoszlifowanych talentów zapewne wiele tuła się po regionalnych boiskach. Regionalne realia są takie, że brak tu II-ligowych zespołów, a ilość pół profesjonalnie działających III i IV-ligowców niewielka. Naturalna w innych regionach promocja uzdolnionej młodzieży nie działa optymalnie. Szczególnie brak II-ligowca w regionie stanowi w tym kontekście bolesną dziurę w kuj-pomie.

Zawisza jest w A-klasie, więc podczas okresu powrotu do grania w ligach centralnych siłą rzeczy warto się skupić na dokładnej analizie piłkarskiego narybku. W regionalnej piłce funkcjonuje ogromna ilość wychowanków Zawiszy Bydgoszcz, co już okazuje się procentować.

W sobotnie popołudnie Zawiszę czeka poważny sprawdzian. Victoria w 1 kolejce zremisowała na wyjeździe 2:2 z Falą Świekatowo. Ten zespół także wymieniany jest w gronie faworytów do walki o awans. Zapewne z Potulic także będą chcieli wywieźć jakąś zdobycz punktową.
W Pucharze Polski Victoria uległa 1:2 grającemu o jeden poziom ligowy wyżej  zespołowi BKS Bydgoszcz. Zacięta rywalizacja do ostatnich minut z zespołem z "okręgówki" także potwierdza potencjał naszego nabilższego rywala.

Gdy w sezonie 2008/2009 Zawisza podejmował na Gdańskiej Victorię Koronowo (II liga zachodnia; 5 czerwca 2009) na stadionie stawiło się 2700 widzów. Bramki dla Zawiszy strzelali Piotr Bajera, Szymon Maziarz, Maciej Dąbrowski, Grzegorz Brzeziński i Marcin Tranowski. Dla Victorii Jakub Poznański i Adrian Raszka.

źródło: http://zawiszafans.net


Co ciekawe, w zespole Victorii zagrało w tamtym spotkaniu dwu obecnych zawodników Zawiszy: Paweł Kanik i Bartosz Stoppel.
Latem 2009 roku Zawisza przygotowywał się do utworzenia sportowej spółki z udziałem miasta Bydgoszczy. To był czas ogromnych nadziei. Nowy stadion, ogromne zainteresowanie piłką w Bydgoszczy mimo gry na zaledwie trzecim poziomie rozgrywek. Obecnie też jest czas nowych nadziei. Czas kolejnej odbudowy piłkarskiego Zawiszy. Kolejny ważny krok do wykonania w sobotę.

W ligowej rywalizacji Zawisza w roli gospodarza czterokrotnie pokonał Victorię, jeden raz padł bezbramkowy remis.

Zawisza Bydgoszcz - Victoria Koronowo:
  • 2001/2002 -  IV liga - 0:0,
  • 2003/2004 - IV liga  - 3:2, gole dla Zawiszy Jarosław Tomczuk, Robert Tomczak, Michał Łuczak;
  • 2004/2005 - IV liga - 1:0, Mariusz Barlik;
  • 2005/2006 - IV liga - 1:0, Michał Burchacki;
  • 2007/2008 - Puchar Polski (okręg) - 0:0,
  • 2008/2009 - II liga zachodnia - 5:2, Piotr Bajera, Szymon Maziarz, Maciej Dąbrowski, Grzegorz Brzeziński, Marcin Tarnowski.


Duża waga tego spotkania gwarantuje spore emocje. Początek spotkania sobota, godzina 17:00 Stadion w Potulicach.