sobota, 9 czerwca 2018

Prezes SP Zawisza Krzysztof Bess, cichy bohater na trudne czasy.


Historia ostatniej dekady piłkarskiego Zawiszy w pigułce.


Piłkarski Zawisza w ostatnich latach nie ma łatwego życia. W czerwcu 2009 zakończył się pewien etap w historii klubu. Klub po wielu trudnych latach odbudowy od poziomu V ligi awansował do centralnych rozgrywek piłkarskiej II ligi i mając zespół złożony głównie z wychowanków i zawodników z regionu się w tej lidze utrzymał. To był efekt kilkuletniej, ciężkiej, społecznej pracy, która nie była nastawiona na zysk, ani poklask. Po wygranym niesamowitym meczu wyjazdowym w Sosnowcu Zawisza Bydgoszcz pokonał 3:4 Zagłębie, bezpośredniego rywala w walce o utrzymanie i zapewnił sobie dalszy byt w II lidze bez konieczności rozgrywania baraży. Bramki w Sosnowcu strzelali Szymon Maziarz, Rafał Piętka i Marcin Tarnowski, zawodnicy z naszego regionu. To było zwieńczenie wysiłku wielu trenerów, działaczy, wieloletniego sprawnego funkcjonowania całej drabinki szkoleniowej, w większości niewidocznej. Drużyna seniorów jest jak wierzchołek góry lodowej. Widać jej szczyt, ale większość zanurzona jest pod wodą i pozostaje niewidoczna. Wtedy wierzchołek tej góry lodowej zaczął się  powoli wyłaniać. Pokazał się na poziomie II ligi centralnych rozgrywek piłkarskich.

Trybuny i oprawy Zawiszy szybko zyskały rozpoznawalną w Polsce markę. To też była praca ogromnej grupy ludzi.


Jaka była skala trudności tej misji pokazały następne lata. Żadnemu innemu klubowi z regionu ta sztuka się już nie udała. Do II ligi awansowała później jeszcze Olimpia Grudziądz i Lech Rypin, ale przy zdecydowanie większym udziale zawodników z innych regionów kraju. Do tego grona dołączy prawdopodobnie w najbliższych dniach Elana Toruń, ale wychowanków klubu szukać tam ze świecą.
Zawisza dokonał tego i ciągle jest to dla mnie ogromnym powodem do dumy. I powinno być powodem do dumy całej niebiesko-czarnej społeczności.


Zawisza Bydgoszcz w sezonie 2008/2009

Klub stanął przed pytaniem: co dalej? Można było kontynuować ten model klubu oparty na wychowankach i graczach z regionu. Zdawaliśmy sobie jednak sprawę z ogromnego głodu Ekstraklasy w Bydgoszczy, po wielu latach jej dotkliwego braku. Rok wcześniej zakończyła się przebudowa stadionu Zawiszy, który czekał by ugościć najlepsze ekipy piłkarskie w Polsce. Rozpoczęły się rozmowy na temat wspólnej spółki piłkarskiej z miastem Bydgoszczą, którą reprezentował wtedy prezydent Konstanty Dombrowicz. Miał on wiele obiekcji wobec tego projektu i nie palił się do współpracy. Ale presja społeczna i medialna była ogromna. Prawnicy obu stron miesiącami przesyłali sobie kolejne wersje statutu spółki. Stowarzyszenie miało przekazać II-ligowy klub bez długów  razem z kilkoma rocznikami młodzieży szkolącej się w klubie. Ostatecznie przez obie strony została podjęta ta trudna decyzja o współpracy. W gronie osób decyzyjnych w Stowarzyszeniu nie było pełnej jednomyślności co do słuszności tego wyboru. Istniały obawy, że powierzenie klubu miastu może się źle skończyć. Przyznaję, że byłym w gronie osób, które uznały, że trzeba spróbować. Czułem, że cała bydgoska społeczność kibiców piłkarskich nam nie wybaczy, jeżeli nie podejmiemy takiej próby. Trzeba było zaryzykować. Ryzyko staraliśmy się minimalizować jak się dało poprzez utrzymanie minimalnych udziałów w spółce oraz zapisy w jej statucie, które gwarantować miały brak możliwości przeniesienia zespołu do innego miasta, bram możliwości przenoszenia klub z innego miasta, do innego miasta czy możliwość odkupienia klubu za 1 złotówkę w przypadku plajty.

Piłkarski Zawisza w rękach ratusza.


Większościowy pakiet udziałów w spółce przejęło miasto i próbowało zarządzać spółką jak potrafiło, czyli generalnie kiepsko. Żeby awansować po 2 latach do I ligi w czerwcu 2012 roku trzeba było znowu sięgnąć po sprawdzonych ludzi ze Stowarzyszenia Piłkarskiego Zawisza, którzy już wcześniej robili awans z Zawiszą. To było dzieło zakończone przez prezesa Bogdana Pultyna, Jacka Jankowskiego, Marcina Jałochę, Piotra Burlikowskiego. Awans na zaplecze Ekstraklasy stał się faktem.

Wtedy miasto podjęło decyzję o sprzedaży większości swoich akcji Radosławowi Osuchowi. To prezydent Bruski wybierał tego partnera biznesowego i to on jemu bezkrytycznie zaufał. Dlaczego do dzisiaj nie ma zamiaru wziąć nawet części odpowiedzialności za fiasko tego projektu?

Biznesmen z Poznania pierwsze co zrobił, to odstrzelił cały zarząd będący autorem awansu, który znał wielu ludzi, spore grono lokalnych sponsorów. I zaczął rządzić sam. Po 5 latach rządów w Zawiszy Radosław Osuch skonfliktował się z całym środowiskiem Zawiszy i został sam na placu boju. Zabrał ze sobą Puchar Polski wywalczony głównie za pieniądze z dotacji miejskich i do tej pory nikt nie wie gdzie on się znajduje. Sprzedał wszystkich zawodników, także młodzież, która miała jakąkolwiek wartość rynkową w tym momencie i z tymi pieniędzmi zniknął. W ten sposób z Bydgoszczy wyprowadzono ogromne piłkarskie aktywa, których odbudowa potrwa pewnie z dekadę. Nie zgłosił nawet do rozgrywek I ligi zespołu, bo mimo totalnej wyprzedaży zawodników spółka posiadała ogromne długi. Nikt nie był w stanie skutecznie kontrolować papierów i finansów spółki, gdyż prezydent Bydgoszczy, Rafał Bruski dobrowolnie zrzekł się możliwości kontrolnych w spółce przekazując prawo do desygnowania jednego członka przez miasto. Czy tego także nie żałuje i nie poczuwa się do naprawienia konsekwencji tej decyzji? Potem widząc, że Radosław Osuch jest całkowicie niewiarygodny próbował prosić go o łaskawe zainteresowanie losami Zawiszy czy o zwrot Pucharu, ale ponieważ sam pozbył się formalnego wpływu na spółkę został mówiąc kolokwialnie olany przez "zbawcę Zawiszy, który dawno zajmował się już innymi interesami. Dla niego Zawisza był tylko kolejnym złotym interesem zrobionym na naiwniakach z Bydgoszczy. Ale dla wielu ludzi w Bydgoszczy pozostał ważny. Niestety nie dla obecnego prezydenta tego miasta.

Konflikt nie do rozwiązania.


W Bydgoszcz powstał ogromny konflikt, na rozwiązanie którego nikt już nie miał pomysłu. Osucha nie było już w Bydgoszczy. W konflikcie funkcjonowały 0generalnie już tylko 3 podmioty. Miasto z prezydentem Bruskim na czele, kibice, którzy od 2,5 roku bojkotowali mecze Zawiszy oraz Stowarzyszenie Piłkarskie Zawisza.

Ten trzeci podmiot nie miał już żadnego wpływu na rozwój wydarzeń. Na przestrzeni lat 2009-2017 stracił prawie wszystkie posiadane aktywa wypracowane przez kilka wcześniejszych lat pracy. II ligowy zespół, kilkuset wychowanków Stracił też dostęp do stadionu, dostęp do obiektów treningowych. Nad Stowarzyszeniem Piłkarskim Zawisza dokonał się medialny sąd, a w zasadzie bardziej lincz. Nie udowodniono żadnej winy Stowarzyszenia w tej aferze, bo jej nie było, SP Zawisza zajęło się w tych latach szkoleniem młodych bydgoszczan, ale najwygodniejszym rozwiązaniem dla miasta i lokalnych mediów okazało się wrzucenie SP Zawisza do jednego worka z ogólnie pojętym "środowiskiem kiboli". To pojęcie stało się wytrychem, który miał pozwalać w białych rękawiczkach doprowadzić do degradacji klubu na samo dno, do 8 ligi.

W tym momencie Zarząd SP Zawisza z jego prezesem, Krzysztofem Bessem na czele stanął przed trudną misją zorganizowania od podstaw nowego zespołu i klubu zdolnego do rywalizacji w B-klasie. Bez żadnego wsparcia instytucjonalnego. Zamiast użalać się na sobą wziął się do tej tytanicznej pracy. I dzisiaj, po awansie do V ligi można już powiedzieć, że zdał ten egzamin celująco. Do odbudowy klubu przyłożyło swoje ręce i portfele całe środowisko kibicowskie Zawiszy, zbierając składki, organizując zbiórki publiczne w Bydgoszczy, regionie i za granicą. To jest praca, której nie docenią pewnie media, ale ja tej pracy nie zapomnę i zawsze będę im za to wdzięczny. Oni ocalili klub, który został wcześniej zlinczowany.  Nigdy nie zapomnę Jerzego Mickusia chodzącego po trybunach w Potulicach i zbierającego do puszki datki na Zawiszę. Nigdy nie zapomnę pracy Stanisława Żołnowskiego, Adama Bułata, Marka Gaczkowskiego. którzy byli wszędzie gdzie trzeba było coś załatwić. Ta lista jest bardzo długa. W pamięci pozostaną twarze kibiców, którzy zawsze w B-klasie i A-klasie zdzierali gardła, żeby pomóc dopingiem Zawiszy w kolejnych zwycięstwach.


Kibice są jak żywioł, jak rzeka.
Czasami wzbiera i wylewa niosąc zniszczenie. Taka jest jej natura. Największe rzeki trudno ujarzmić, tak jak trudno ujarzmić największe grupy kibicowskie w kraju. Zawisza nie jest pod tym względem wyjątkiem.
Rzeka powoduje czasami problemy, ale generalnie niesie ze sobą wodę, źródło życia. Wystarczy  przejechać się na pustynię, żeby zobaczyć czym jest brak wody. Bez kibiców spółka WKS Zawisza skonała w ciągu 2,5 roku. Wystarczy zobaczyć na smutne fotki trybun z okresu bojkotu, żeby zrozumieć jak nie należy zarządzać klubem. Nikt normalny nie wpada na pomysł, żeby zlikwidować rzekę. Każdy stara się ją z lepszym lub gorszym skutkiem ujarzmić, ale nikt nie próbuje jej likwidować. U nas spróbowano. Dialog został zamknięty. Wyproszono grupę najbardziej zagorzałych kibiców ze stadionu i potem ze zdziwieniem przyglądano się jak ten projekt kona przy pustawych trybunach. Wyjątkowo głupio postąpiono. To naprawdę dało się przewidzieć.

Naśladowcy niezłomnego Zawiszy Czarnego.


Po upadku spółki Osucha Zawisza się jednak nie poddał.
Można powiedzieć, że piłkarski Zawisza swoją inspirację czerpał z postaci swojego patrona, legendarnego rycerza Zawszy Czarnego, który po każdym ciosie podnosił się by walczyć dalej. Dlatego stał się żywą legendą. Piłkarski Zawisza również staje się legendą na naszych oczach. Środowisko kibicowskie całej polski zdaje sobie sprawę z tego co dzieje się w Bydgoszczy. Mogą nawet nienawidzić Zawiszę, ale zawsze będą go szanować, bo niezłomna walka musi rodzić szacunek. Nie ma innego wyjścia.

Najczęściej piszę o naszych piłkarzach, statystykach, o piłce. Generalnie to jest moja pasja.
Po awansie Zawiszy do V ligi czuję się zobowiązany poświęcić ten tekst prezesowi Krzysztofowi Bessowi oraz wszystkim jego współpracownikom i niezłomnym kibicom Zawiszy. Jestem dumny z tego, że kibicuję klubowi, który posiada takich ludzi.

Klub to nie pieniądze. Klub to ludzie. 

Nigdy nie rozumiał tego Radosław Osuch, do dzisiaj nie rozumie tego prezydent Bruski i nie docenia tej pracy. Właściwie braku słów, żeby docenić pracę człowieka, który zebrał to wszystko do kupy. Prezes Krzysztof Bess przez kilka już lat ciężkiej charytatywnej pracy godzi zarządzanie swoją firmą i Zawiszą. Nie promuje bynajmniej przy tym zupełnie swojej firmy, choć byłoby to w tych okolicznościach zupełnie zrozumiałe.

Krzysztof Bess, prezes SP Zawisza Bydgoszcz, współwłaściciel rodzinnej firmy Besspol.




Dzisiaj uświadomiłem sobie, że nawet nie znam nazwy firmy zarządzanej przez Krzysztofa Bessa. Być może też jej nie znacie. Widocznie jest na tyle skromny, że nie uważa za stosowne odbierać rekompensatę za swoją pracę na rzecz Zawiszy w jakiejkolwiek formie. Może on uważa, że jemu nie wypada, ale mi wypada. Zachęcam więc Was do odwiedzenia strony fimy Besspol. Jeżeli jest zarządzana tak jak piłkarski Zawisza, to na pewno działa jak w zegarku, bo tak działa od 2 lat Zawisza.
Besspol




Dzisiaj w Potulicach świętujemy awans podczas meczu z Tucholanką i dziękujemy wszystkim, którym podziękowania się rzeczywiście należą. Jesienią "podziękujemy" przy urnach wyborczych pozostałym. Każdemu według zasług. Dzisiaj Zawisza nie staje przed bydgoszczanami z pustymi rękoma, ale z dwoma sportowymi awansami. Być może zwykli bydgoszczanie to docenią? A może już się stęsknili za wizytami na Gdańskiej 163. Podczas wyborów każdy może dołożyć swoją cegiełkę do odbudowy piłkarskiego Zawiszy.

czytaj też: Wyprowadzono ten ludzki kapitał z miasta w białych rękawiczkach....

Wyprowadzono ten ludzki kapitał z miasta w białych rękawiczkach....

Portal metropoliabydgoska.pl opublikował ciekawy wywiad z prezesem SP Zawisza Krzysztofem Bessem w ramach cyklu "Studio Metropolia". Zachęcam do zapoznania się z tym materiałem. Szczególnie warto zwrócić uwagę na kilka interesujących wątków.

Rzeczywiście chodzi o bezpieczeństwo czy o kasę?


Prezes pytany  o kwestie trudności spowodowanych brakiem swobodnego dostępu do bydgoskiej bazy treningowej odpowiada:
"–  Dzieci trenują na miejskich obiektach wynajmowanych od zarządców, którzy nam to umożliwiają. Nie otrzymujemy dotacji miejskich, a przeznaczamy około stu tysięcy rocznie na wynajem. To są potworne pieniądze. Niejeden klub w Bydgoszczy byłby za nie w stanie rozwinąć swoje szkolenie albo zatrudnić trenerów.  My musimy polegać na uprzejmości innych klubów, płacimy za to, a i tak prezentujemy całkiem wysoki poziom."

Publiczna debata w sprawie Zawiszy koncentruje się wokół obaw prezydenta o ewentualne zniszczenia spowodowane użytkowaniem bydgoskich obiektów przez zespoły SP Zawisza. To interesujące,  ale wydaje się, że do tej pory  nikt nie zwrócił uwagi na fakt, że SP Zawisza już od dawna wynajmuje  bydgoskie obiekty treningowe. W tym czasie nikt niczego nie zniszczył. Pewnie gdyby zbito choćby jedną żarówkę w szatni, to media nie zostawiły by suchej nitki na SP Zawisza. Jednak o niczym takim nie da się przeczytać w bydgoskich mediach. W przypadku udostępnienia SP Zawisza dostępu do bydgoskiej bazy treningowej bezpłatnie, a więc na takich samych warunkach jak pozostałym bydgoskim klubom, nic by się zatem nie zmieniło poza sprawami finansowymi.
od lewej: Marcin Łukaszewski, Krzysztof Bess, Marcin Pazderski jeden ze sponsorów(AM Logistic), zdjęcie Facebook

Wychodzi więc na to, że tułaczka młodzieży z SP Zawisza ma aspekt głównie finansowy.

Wygląda to na próbę finansowego osłabienia SP Zawisza. Dlatego właśnie działania miasta wobec piłkarskiego Zawiszy odbierane są często jako próba utrudniania od 2 lat  odbudowy klubu, który znalazł się przecież w bardzo trudnej sytuacji. Wcześniej pisałem na tym blogu o szansie uratowania na Zawiszy IV ligi, która została zaprzepaszczona przede wszystkim ze względu na brak zgody na granie Zawiszy na Gdańskiej. Byli sponsorzy, którzy deklarowali wsparcie potrzebne na start Zawiszy w IV lidze. Był zespół rezerw Zawiszy, w którym większość stanowili wychowankowie klubu. Szkoda, że wtedy Zawisza nie otrzymał wsparcia z miasta, bo większość z nich opuściła  Bydgoszcz. Pewnie część nadal chętnie by wróciła grać dla Zawiszy. Wiele markowych klubów w Polsce przechodziło podobne tąpnięcia finansowe po działaniach przeróżnych "zbawców", ale najczęściej były te kluby odbudowywane od poziomu rezerw. Gdyby tak się stało, to w tej chwili, po 2 latach, Zawisza mógłby już być po awansie do II ligi i od lipca walczyć o Nice I ligę przy kilkutysięcznej publice.
Szkoda, że wtedy brakowało i ciągle brakuje życzliwego wsparcia miasta. Ratusz w ogóle nie poczuwał się i nadal nie poczuwa się (choćby częściowo) do zniszczenia piłkarskiego Zawiszy. a przecież to prezydent Bruski sam sobie wybrał biznesowego partnera , który ostatecznie zniknął z Pucharem zdobytym głównie za pieniądze z bydgoskich dotacji i zostawił po sobie zgliszcza nie zgłaszając nawet zespołu do rozgrywek w kolejnym sezonie. To przecież miasto sprzedało tej osobie swoje udziały w spółce WKS Zawisza S.A. To przecież prawnicy miasta nie zabezpieczyli należycie możliwości powrotnego przejęcia klubu po plajcie. To miasto potraktowało klub z 70-letnią tradycją, wicelidera tabeli wszech czasów II ligi,  jak śmieć, który można zniszczyć machając na usprawiedliwienie swojej nieudolności zdobytym Pucharem Polski.  Sorry. Przecież pucharu już nie ma. Zniknął razem ze "zbawcą" bydgoskiego futbolu. Nie ma czym machać.


To zadziwiające, że po tych wszystkich wydarzeniach miasto nie poczuwa się do odbudowy klubu choćby w minimalnym stopniu, udostępniając obiekty treningowe Stowarzyszeniu Piłkarskiemu Zawisza, które wzięło na siebie cały ciężar finansowy i organizacyjny odbudowy klubu. Czy to jest uczciwe?

Prezes Bess podkreśla, że młodzież trenująca w MUKS została pierwotnie przekazana do spółki WKS Zawisza S.A. przez SP Zawisza. 


"Trzeba pamiętać, że my najpierw przekazaliśmy nasze dzieci do spółki Radosława Osucha, a później w wyniku decyzji politycznych przeniesiono je do nowego tworu, czyli MUKS CWZS. Wielu zawodników trenujących dziś w różnych klubach bydgoskich zaczynało właśnie u nas.  Wiadomo, że obecnie działa dużo mniejszych szkółek jak Wisełka Fordon czy AP Brda. Rodzic może wybrać tę, która będzie mu najbardziej odpowiadała i myślę, że to dobre dla dzieci i szkolenia. A my dzisiaj jesteśmy w V lidze, więc ci zawodnicy już wiedzą, że warto grać, bo będzie można wrócić do Zawiszy."

Ja bym podkreślił jeszcze, że ta młodzież została przekazana bezpłatnie. Wiele całych roczników trafiało z SP Zawisza do miejskiej spółki. Jeżeli ktoś z was miał jakikolwiek związek z rynkiem transferowym, to doskonale zdaje sobie sprawę ile kosztuje na rynku pozyskanie dobrej jakości młodzieżowca. Nawet jeżeli młodzian nie ma podpisanego kontraktu profesjonalnego, to reguły narzucone przez PZPN powodują, że wartość takiego młodzieżowca jest spora. Przykładowo zdolny młodzieżowiec, który pozyskiwany jest przez klub IV ligowy w wieku 19 lat kosztuje 2100 zł za rok treningu w macierzystym klubie. Opłata rośnie razem z wiekiem zawodnika i poziomem klubu pozyskującego. Nie jest to najprostszy algorytm i nie będą przedstawiał go tu w całości. Chcę jedynie podkreślić, że koszty pozyskania takiego zawodnika są spore.


  A co tu mówić o kosztach pozyskania całego rocznika zawodników?
Ekwiwalenty za każdy rok szkolenia młodzieży o statusie amatora ustalane są przez PZPN.
A ile kosztować mogło kilka całych roczników młodzieży? SP Zawisza przekazało do miejskiej spółki WKS Zawisza nie tylko II ligowy zespół seniorów oparty na wychowankach i graczach z regionu(kurde, jaki ja byłem wtedy z tego zespołu dumny - do tej pory nikt takiego nie zbudował w Kuj-Pomie), ale też ogromne aktywa w postaci młodzieży, która do tej pory gra w wielu klubach regionu i Polski posprzedawana przez Radosława Osucha.  

Wyprowadzono ten ludzki kapitał z miasta w białych rękawiczkach, a tyle się mówi o potrzebie zatrzymania młodych, zdolnych w Bydgoszczy. 

Biorąc to wszystko pod uwagę można by się spodziewać, że miasto będzie próbowało naprawić swoje błędy. Niezależnie od tego ile procent winy za upadek Zawiszy przypisuje się błędom ratusza, to nie może się on od odpowiedzialności wykpić. A przecież miasto ma ogromny potencjał. Nawet nie potrzeba tu pieniędzy. Zawisza najbardziej potrzebuje stadionu, który i tak stoi pusty i boisk treningowych, które i tak Zawisza wynajmuje, tyle że na komercyjnych komercyjnych zasadach.

Wydaje się, że naturalna kolej rzeczy powinna być taka, że wszyscy zabieramy się solidarnie za odbudowę tej ważnej bydgoskiej marki, próbujemy zrobić jakąś grubą kreskę i jedziemy do przodu. Nic takiego nie ma miejsca. Środowisko ludzi związanych z SP Zawisza próbuje odbudować klub, a miasto rzuca kłody pod nogi.

Prezes Krzysztof Bess apeluje o równie traktowanie podmiotów szkolących bydgoską piłkarską młodzież.

Prezes SP Zawisza Krzysztof Bess, podczas wywiadu w Potulicach.



Jestem pod wrażeniem wypowiedzi prezesa Bessa. Pytany o deklarację posła Latosa, że Zawisza MUSI GRAĆ W BYDGOSZCZY podkreśla, że oczekuje od każdego prezydenta, obojętnie kto nim jest, uczciwego  traktowania wszystkich podmiotów i dialogu.

"Przypominam sobie deklaracje obecnego prezydenta, który zapewniał, że podstawą  sportu w Bydgoszczy są marki takie jak Zawisza i Polonia.  Ja bym tego nie rozgraniczał.  Oczekiwałbym od prezydenta – obojętnie, czy będzie to prezydent Bruski, czy pan Latos, czy jakikolwiek inny kandydat – uczciwego traktowania wszystkich podmiotów związanych ze sportem, sprawiedliwego dostępu do obiektów i żeby każdy z polityków był zainteresowany dialogiem. Wiele spraw można załatwić przy kawie, w ciągu trzydziestu minut męskiej, rzeczowej rozmowy, ustalając sobie zakres obowiązków. Dlatego najbardziej boli to, że tych rozmów po prostu nie ma." - mówi Bess


Robi na mnie wrażenie ta wypowiedź, bo ja szczerze mówiąc nie mogę już nawet patrzeć spokojnie na wizerunek naszego prezydenta, a prezes SP Zawisza ciągle szuka możliwości dialogu. Naprawdę go podziwiam. Pokazuje tym samym ogromną klasę. Traktuje Zawiszę jako coś bardzo poważnego, potrafi schować gdzieś głęboko osobiste żale i urazy, których nie brakuje po ostatnich trudnych latach. Takiej klasy oczekiwałbym również od prezydenta mojego ukochanego miasta. Oczekiwałbym działania na rzecz rozwiązania problemów, stanięcia ponad swoimi osobistymi urazami. Ale na razie nie widać szans na dialog, bo jedna ze stron nie wykazuje do niego najmniejszej ochoty. Prezydent schował się w swoim gabinecie, zamontował sobie zamek elektroniczny, żeby mu za bardzo nie przeszkadzano i tak sobie płyną kolejne lata. Właśnie zaczyna się trzeci sezon odbudowy Zawiszy, a prezydent ciągle schowany za swoim domofonem wysyła jakieś pisma i straszy radnych Zawiszą. Szkoda, że tak to wygląda.

Zawisza będzie dalej cierpliwie pracował, niezależnie od postawy prezydenta, ale znacznie więcej można by osiągnąć współpracując w tym procesie z władzami miasta. Dla dobra bydgoskiej piłki.

Czytaj też: Dlaczego Bydgoszcz nie jest już miastem sportu?

Apel do mediów. 


Bardzo cieszy mnie rosnące zainteresowanie lokalnych mediów sprawami Zawiszy, które nakręcił na pewno ostatnio awans niebiesko-czarnych do V ligi. Dobrze pamiętam, że bydgoskie media odegrały także ważną rolę w procesie poprzedniej odbudowy Zawiszy. Po początkowej wrogości, następnie obojętności, zaczęły ostatecznie ten proces wspierać, co pomogło w awansie Zawiszy na szczebel centralny, a potem do Ekstraklasy.

2 lata temu zabrakło zdecydowanych reakcji bydgoskich mediów, które stanęły by w obronie Zawiszy i wsparły ratowanie klubu przynajmniej na poziomie IV ligi. Brak tej presji spowodował, że klub mógł się rozpaść w drobny mak do poziomu 8 ligi. Wtedy pomyślałem sobie, że coś z tym miastem naprawdę jest nie tak.

Obecnie widuję was panowie redaktorzy na meczach Zawiszy. Sami doświadczacie niewygód związanych z relacjonowaniem spotkań w nader skromnych warunkach panujących w gościnnych Potulicach. Podejrzewam, że też tęsknicie za wygodnymi, zadaszonymi lożami prasowymi w naszej świątyni na Gdańskiej 163, z których widać co się na boisku dzieje. Też czujecie, że Zawisza w Potulicach to nie jest coś normalnego.

Widzicie, jak duże jest zainteresowanie Zawiszą. Czujecie, że robimy coś ważnego dla Bydgoszczy. Powiedzcie o tym bydgoszczanom. 

Wiele tysięcy bydgoszczan, którzy interesowali się Zawiszą ciągle jest jakby zahipnotyzowana po zawinięciu się Radosława Osucha. Zawisza może znowu nadać koloryt temu miastu. Wy też możecie pomóc. Czy V liga to jest już ten moment, w którym możemy wrócić do normalności? Czy jeszcze poczekamy? Na co czekamy?

czwartek, 7 czerwca 2018

Zawisza - Tucholanka. Czy to będzie pokaz siły naszej młodzieży?

Mamy zapewniony awans. W takich warunkach istnieje pokusa, żeby w ostatnim meczu sezonu dać odpocząć niektórym zawodnikom i zobaczyć na co stać naszą młodzież. Z drugiej strony dla trenera na pewno jest istotne zachowanie statusu niezdobytej od 2 lat twierdzy w Potulicach.

Czy w meczu z Tucholanką uda się pogodzić te dwa cele?


Potrzeba odmłodzenia zespołu w V lidze?

V liga to nowe wyzwania. Skala trudności rośnie a Zawisza oczywiście ma zamiar walczyć o kolejny awans. Z tej okazji warto spojrzeć na kilka liczb. Policzyłem średni wiek naszego zespołu we wszystkich spotkaniach oddzielnie i z całego sezonu łącznie. Średnia wieku Zawiszy z sezonu przed ostatnim meczem z Tucholanką Tuchola wynosi 27 lat i 348 dni *.  W końcówce sezonu trener postawił na doświadczenie. W meczu z Tartakiem Wudzyn średni wiek Zawiszy wyniósł 30 lat i 234 dni. Najmłodszy zespół widzieliśmy w tym sezonie w meczu Myśliwiec Gostycyn - Zawisza wygranym 0: 6 przez naszych. Średnia wieku Zawiszy w tym spotkaniu wyniosła 25 lat i 307 dni.

Dla porównania przeanalizowałem sobie dwa zespoły z naszej grupy okręgówki pod kątem średniej wieku.

BKS Bydgoszcz - zespół walczący o awans do IV ligi , obecnie 3 lokata w "naszej" okręgówce średnia wieku z całego sezonu 23 lata i 128 dni. Najmłodszy zespół BKS-u w dniu 24 marca 2018 roku podczas wyjazdowego spotkania z wiceliderem Mustangiem Ostaszewo miał średnią wieku 22 lata i 258 dni.
Pomorzanin Serock - zespół środka tabeli "naszej" okręgówki - średnia wieku z większej części obecnego sezonu (brakuje mi jeszcze w bazie danych z kilku spotkań) wynosi 24 lata i 248 dni.

Trenerzy walczący o awans czy nawet Mistrzostwo Polski często sięgają po doświadczonych graczy. Tak zrobiła Miedź Legnica (średnia zespołu ponad 29 lat), która wywalczyła awans do Ekstraklasy, tak zrobiła Legia Warszawa , Mistrz Polski (średnia zespołu ponad 29 lat).
Są też takie zjawiska, jak młodziutki Górnik Zabrze, który awansował do Ekstraklasy i wywalczył w niej europejskie puchary grając rekordowo dużą jak na poziom Ekstraklasy ilością młodzieżowców.

Czytaj też Różne oblicza piłkarskiego "stawiania na młodych". Który model jest najbardziej efektywny? 

 Nie ma żadnej uniwersalnej reguły pod tym względem. Każdy klub szuka optymalnego dla siebie modelu. Często nie jest to świadoma decyzja a zwykła konsekwencja posiadania określonych zawodników, którzy są w stanie zagwarantować odpowiedni poziom gry. Tak czy inaczej, w V lidze Zawisza będzie musiał posiadać na  boisku 2 zawodników o statusie młodzieżowca, co w praktyce sprowadza się do konieczności posiadania przynajmniej kilku młodzieżowców, żeby mieć jakieś pole manewru w razie kontuzji, kartek, wahania formy i różnego rodzaju sytuacji losowych.


Z młodzieżowców w naszym zespole najwięcej w obecnym sezonie grał lewy obrońca Bartosz Bąk rocznik 1999, który za czerwoną kartkę pauzuje do końca sezonu, więc nie zobaczymy go w sobotę na boisku. Rozegrał w tym sezonie 19 ligowych spotkań dla Zawiszy - 1401 minut, bilans 16-2-1.

Kolejny młodzieżowiec to Oskar Zięba rocznik 1998. Najczęściej lewe skrzydło. Normalnie powinien grać w przyszłym sezonie jako młodzieżowiec, choć PZPN coś kombinuje przy wieku młodzieżowców i nie dam sobie ręki za to uciąć, że nie zmieni zasad od lipca.
Zięba zagrał w 14 spotkaniach A klasy 763 minuty bilans 12-1-1.

Patryk Bereza skrzydłowy/napastnik, rocznik 1997 traci obecny status młodzieżowca. W tym sezonie 15 spotkań w A-klasie bilans 12-2-1 465 minut , 2 gole

Tomasz Widomski , pomocnik rocznik 1998 , 5 spotkań bilans 4-0-1, 120 minut , 3 gole.

Maciej Nowacki , rocznik 1999, pomocnik, wchodził w końcówkach 5 ligowych spotkań Zawiszy, bilans 5-0-0, 55 minut na boisku. Gol Macieja Nowackiego dla Zawiszy doprowadził do dogrywki w pucharowym meczu z V-ligowym Gryfem Sicienko. Do tego dochodzi 726 minut na boiskach V ligi z jesiennego wypożyczenia do KS Łochowo,  bilans 1-1-9. W tych spotkaniach Nowacki zdobył 2 gole w V lidze.
Być może spotkanie z Tucholanką będzie dla trenera świetną okazją, żeby zobaczyć jak poradzi sobie z wzięciem ciężaru gry na siebie od pierwszej minuty.

Jan Stypczyński, rocznik 1999, bramkarz. 2 występy w lidze po 90 minut + 120 minut w Pucharze Polski.

Warto wspomnieć także jeszcze jedno nazwisko. Mateusz Wrzyszcz, skrzydłowy z rocznika 2000 wypożyczony obecnie do Wisły Fordon.  Być może w niedalekiej przyszłości włączenie tego zawodnika do I zespołu okaże się dobrą opcją.
Wszystko zależy od tego jak ci młodzi ludzie będą dalej pracowali i w jakim tempie będą podnosili swoje umiejętności.


To już pewne. Rekordowa ilość goli Zawiszy w tym sezonie.


Obecny sezon jest rekordowy pod kilkom względami. Już teraz Zawisza ma największą ilość strzelonych goli. Właśnie wyrównany został rekord z sezonu 1962/1963 w III lidze, kiedy Zawisza strzelając 79 goli w 22 meczach awansował na zaplecze ekstraklasy.
W tabeli mamy obecnie 85 goli zdobytych, minus 6 goli za 2 walkowery, to daje właśnie 79 goli zdobytych w 23 spotkaniach. Przez wiele lat analizując statystycznie dokonania niebiesko-czarnych wszyscy będą odnosić się do tego wyniku, który został wypracowany w obecnym sezonie przez Jacka Łukomskiego  i jego zespół. Na ilu golach zatrzyma się ostatecznie licznik goli w tym rekordowym sezonie? Jeżeli strzelimy coś Tucholance, to będzie to samotny rekord, prawdopodobnie trudny do pobicia przez wiele lat.

O strzeleckich rekordach Zawiszy przeczytasz więcej tu: Zawisza rekordowo skuteczny.


Najmniej straconych goli w historii Zawiszy.


Jeżeli Zawisza z Tucholanką zagra na zero z tyłu, to w całym sezonie straci w lidze 24 ligowych meczach tylko 8 goli. To byłby najlepszy wynik w 72 letniej historii klubu. Obecnie bilans goli w sezonie bez 2 walkowerów to 79-8.
Jeżeli Zawisza wygra ostatni mecz do zera, to by oznaczała, że na każdą traconą bramkę Zawisza odpowiadał przynajmniej dziesięcioma strzelonymi golami. Nie jest prosto utrzymać tak szczelną obronę, gdy w każdym meczu gra się o 3 punkty.

Wojciech Ruczyński z 50 golami ligowymi dla Zawiszy. 


Wojciech Ruczyński z 50 ligowymi golami dla Zawiszy



Strzelając w sobotę gola w Sępólnie Krajeńskim  Wojciech Ruczyński dołączył do wąskiego grona zawodników, którzy zdobyli przynajmniej 50 ligowych goli dla niebiesko-czarnych:

Wojciech Ruczyński z 50 ligowymi golami dla Zawiszy


Zobacz więcej strzelców tutaj


Jesienią Zawisza rozbił Tucholankę 0:7 i był to prawdopodobnie największy A-klasowy wyjazd jaki  w tym roku odbędzie się w Polsce. Okazała delegacja kibiców oglądała okazałe zwycięstwo niebiesko-czarnych. 

W sobotę w Potulicach jest okazja podziękować zespołowi za cały sezon ciężkiej charytatywnej pracy na rzecz odbudowy klubu.

* Średnia wieku zespołu w każdym meczu liczona jest według dokładnego wieku zawodnika w dniu meczu, proporcjonalnie do ilości minut spędzonych na boisku (średnia ważona). Średnia zespołu z całego sezonu to średnia ze średnich z każdego spotkania zespołu.

wtorek, 5 czerwca 2018

SP Zawisza jest ubezpieczone na 1 milion złotych [pismo].

W odpowiedzi na obawy prezydenta Rafał Bruskiego o stan obiektów w razie wynajmowania ich SP Zawisza , zarząd Stowarzyszenia poinformował o posiadanej polisie na 1 milion złotych jako zabezpieczenie ewentualnych zniszczeń:




Zarząd SP Zawisza poinformował także, że nie oczekuje zmian jakiegokolwiek zarządcy miejskich obiektów sportowych w mieście. Potrzebuje wszak tylko fizycznego do nich dostępu.

Dla niechcącego nie ma nic trudnego.


Ciekawe co na to odpowie prezydent, bo już mu się chyba argumenty powoli kończą.
Prawdę mówiąc trudno spodziewać się przełomu przed wyborami samorządowymi, bo jakiś pretekst zawsze się znajdzie. Nie takie rzeczy się widziało w tym mieście absurdów. Publikuję to oświadczenie głównie w celu chronologicznego udokumentowania dla potomnych tej farsy.


W normalnym mieście po awansie Zawiszy do V ligi rozmawiano by poważnie o umowie pomiędzy SP Zawisza i MUKS CWZS na temat współpracy w celu przekazywania zawodników kończących wiek juniora do zespołu V-ligowego, żeby chłopaki nie musieli wyjeżdzać grać w Łochowie, Siecienku czy Serocku czy gdzieś dalej. Układ korzystny dla obu stron, logiczny i rozwojowy. Zawisza potrzebować będzie młodzieżowców, MUKS-owi potrzeba perspektyw rozwoju dla swoich zawodników kończących wiek juniora.
U nas rozmawia się o obawach wobec powrotu Zawiszy na Zawiszę, gdzie był on przez kilka dekad. Miasto absurdów. Trudno się dziwić, że inne miasta nam ciągle uciekają. Marnujemy swój potencjał. Szkoda.

sobota, 2 czerwca 2018

Oni przeżywali już awans z Zawiszą.


Z Zawiszą na dobre i na złe.


Większość zawodników znajdujących się w obecnej kadrze Zawiszy, przeżywała już awans z niebiesko-czarnymi z B-klasy do A-klasy. Jestem przekonany,  że najbliższych latach czeka nas jeszcze kilka kolejnych awansów i to grono będzie się systematycznie powiększało.

Warto jednak wspomnieć, że są tacy, którzy przeżyli tych awansów z Zawiszą więcej niż jeden.


Marcin Łukaszewski, obecnie w roli dyrektora sportowego Zawiszy, świętował z Zawiszą awans już 3 razy: do I ligi w 2011 roku, awans do II ligi zachodniej w 2008 roku oraz awans do A-klasy 2017

Paweł Kanik - awans do I ligi 2011, awans do A-klasy 2017




Adam Wiśniewski - awans do II ligi zachodniej w 2008 roku, awans do A-klasy 2017


Wojciech Ruczyński -  awans do IV ligi w w 2003 roku, awans do A-klasy 2017 

Artur Cielasiński -  awans do II ligi zachodniej w 2008 roku


Przemysław Janiszewski - awans do II ligi zachodniej w 2008 roku


Arkadiusz Nowicki - awans z do IV ligi w 2003 roku


źródło: ExpressBydgoski.pl, pierwszy od prawej stoi Paweł Kanik.


Siłą Zawiszy jest duże doświadczenie sporej grupy zawodników. Oni wiedzą jak to się robi. Dzisiaj w Sępólnie Krajeńskim nastąpi pierwsze podejście do awansu do V ligi. Zawisza może to osiągnąć jeżeli wygra z Krajną lub zdobędzie w tej kolejce nie mniej puntów niż Fala, która gra niestety w niedzielę.

To jest wspaniałe uczucie, gdy razem z Zawiszą zapisujemy kolejne karty historii. Jest to wspaniała grupa ludzi, dla których poziom ligi i pieniądze nie są najważniejsze. Ważne są barwy, identyfikacja z klubem i misją jego odbudowy. Każdy dokłada swoją cegiełkę, nie oglądając się na poklask mediów. Jestem przekonany, że ta wspólnota ludzi ulega obecnie jeszcze większej konsolidacji, a postacie ludzi, którzy podniosą klub z najgłębszego sportowego upadku w historii będą zapamiętane na zawsze.

Można tu mówić jedynie o sportowym upadku klubu, bo organizacyjnie wszystko wygląda bardzo dobrze. Walne zebranie sprawozdawcze wykazało dodatni bilans. Klub nie ma długów mimo, że ciągle zmuszony jest płacić za wynajmowanie obiektów. Ogromna rzesza kibiców wspiera odbudowę klubu. Warto tu wspomnieć także o emigracji wspierającej klub.

Warto podkeślić finansowy porządek panujący w klubie, bo dokoła słychać wiele narzekań i próśb skierowanych do ratusza o jeszcze większe wsparcie. Zawisza radzi sobie bez żadnego instytucjonalnego wsparcia szkoląc sporą grupę młodzieży, wynajmując dla wszystkich grup boiska.
Jest to niewątpliwie finansowy fenomen w sportowym bydgoskim światku. Wiele razy słyszałem jakieś dziwne sugestie, że na Zawiszy "kibolstwo" robi jakieś interesy. Teraz widać, że Zawisza świetnie funkcjonuje bez żadnego zewnętrznego finansowania instytucjonalnego dzięki wsparciu zwykłych kibiców i rosnącej grupy biznesowych podmiotów wspierających klub.

Największą barierą w procesie odbudowy klubu może być jedynie brak miejsca do grania dla zespołu seniorów Zawiszy. Wymogi licencyjne w kontekście stadionów z każdym awansem będą trudniejsze podczas gdy stadion Zawiszy porasta mchem. Kolejne apele skierowane do prezydenta Bydgoszczy Rafał Bruskiego przez Radę Miasta Bydgoszczy nie odnoszą skutku. Jesienią jest jednak okazja rozwiązać ten problem inaczej. Trzeba wszystkim znajomym i rodzinie uświadamiać, że Zawiszy nie da się odbudować grając na stadionie wynajmowanym w Potulicach. Jesienią nie potrzeba wiele wysiłku by zmienić prezydenta miasta. Wystarczy iść na wybory.


czwartek, 31 maja 2018

Bydgoszcz - miasto bez sternika?

Dzisiaj znowu będzie o polityce bowiem list do Radnych w sprawie powrotu Zawiszy wystosował obecny prezydent Rafał Bruski. Pismo jest bardzo ciekawe, bo pokazuje całkowitą bezradność człowieka, który został wybrany na najważniejsze stanowisko w mieście, by skutecznie rozwiązywać problemy jego mieszkańców.


Miasto bez sternika?


Prezydent Bydgoszcz w piśmie do radnych pyta o to jakiemu innemu zarządcy miejskich obiektów sportowych ma wypowiedzieć umowę, żeby Zawisza mógł wrócić na bydgoskie obiekty. Czytając takie pytania zachodzę w głowę jak to możliwe, że piłkarski Zawisza funkcjonował w Bydgoszczy nieprzerwanie przez kilkadziesiąt lat i jakoś znajdowało się miejsce dla młodzieży i seniorów. Co takiego się stało, że teraz się nie mieścimy na miejskich obiektach? Przecież zewsząd słychać narzekanie, że młodzież trudno oderwać od komputera czy smartfona, że młodzi nie garną się do treningów. Czy kiedyś trenowało ich mniej? Przecież w okresie największego rozwoju Bydgoszcz miała prawie 400 tysięcy mieszkańców i proporcjonalnie więcej młodzieży. Obecnie ubyło kilkadziesiąt tysięcy bydgoszczan w stosunku do tej liczby.

Przybyło w Bydgoszczy młodzieży, że się nie mieścimy?


Młodzież garnąca się do grania w piłkę z pewnością jest w stanie zmieścić się na istniejących obiektach sportowych. Jeżeli zarządca z jakiś powodów nie radzi sobie z zarządzaniem powierzonym mu mieniem, to przecież można go zmienić. Co to za właściciel, który mówi, że jest bezradny wobec oporu obecnego zarządcy obiektów na Gdańskiej czyli CWZS. Jeżeli z zarządcą jest problem to się go zmienia. Nie potrafię sobie wyobrazić takiej sytuacji, że zarządca, któremu powierzono zarządzanie kamienicą olewa właściciela kamienicy, który mówi, że w mieszkaniu nr 1 na parterze ma mieszkać wskazana przez niego osoba i ustala sobie jak będzie zarządzał nieruchomością wbrew woli właściciela.To jest absurd. Taki zarządca byłby zwolniony w ciągu 5 minut.

Prawda jest taka, że prezydent Bruski nie chce Zawiszy w Bydgoszczy i zasłania się decyzjami CWZS-u (zarządcy obiektów na Gdańskiej 163). Ale takie postawienie sprawy przez niego pokazuje jak traktuje zarządzanie miejskim mieniem. Jeżeli jest tak samo bezradny wobec prezesów miejskich spółek, to trudno się dziwić, że takie przykładowo wodociągi przez lata uchodziły za państwo w państwo w państwie, a ich prezes za gościa nie do ruszenia. Być może bydgoszczanie zaczynają dostrzegać i kojarzyć te fakty i będą chcieli bezradnego (czy udającego bezradnego) prezydenta zastąpić kimś bardziej decyzyjnym.

To jest dziecinada, ze strony Prezydenta. Radnym może nie wypada mówić do niego prosto, jak do dziecka, ale mi wypada. Nie musi nikomu w CWZS łamać kręgosłupa. Wystarczy, że powie mu, żeby znalazł rozwiązanie wskazanego problemu, albo będzie musiał znaleźć kogoś innego, kto będzie potrafił znaleźć rozwiązanie. Tak to działa w biznesie, nieskuteczni są eliminowani. Tak samo może to zadziałać podczas wyborów prezydenckich. Jeżeli prezydent nie potrafi rozwiązać jednego problemu, drugiego, trzeciego i dziesiątego, to rośnie grupa ludzi, którzy odczuwają potrzebę zmiany prezydenta na kogoś, kto będzie potrafił. Być może tak ten mechanizm zadziała. Zadziałał już wiele razy.

Kolejna kwestia. Prezydent Rafał Bruski ma bardzo niestety paskudny nawyk. Gdy ktoś podnosi jakiś z wielu bydgoskich nierozwiązanych problemów jego odpowiedzią jest pytanie skąd wziąć na to pieniądze, albo jak ten problem rozwiązać.

Do cholery jasnej. Za to prezydent bierze grubą kasę, żeby sam znajdował sposoby rozwiązywania problemów, zamiast przerzucać te zadanie na innych. Rolą Radnych czy innych bydgoszczan nie jest wskazywanie źródła pieniędzy czy gotowych rozwiązań. Czasami ludzie to robią, ale generalnie jest to rola dobrego gospodarza miasta, że potrafi znajdować rozwiązania. Bierze za to kasę, zatrudnia setki ludzi i ma potrafić między innymi rozwiązywać problemy. Podpowiem:  błędne jest założenie, że obiekty miejskie użyczane są klubom na wyłączność. Jeżeli mamy 4 miejskie obiekty, a więcej niż 4 kluby, to trzeba wypracować mechanizm ich wspólnego użytkowania. Ale to nie jest nic nowego. BKS przez lata funkcjonował na obiektach na Gdańskiej razem z Zawiszą. Wisła Fordon grała na Sielskiej na przemian z BKS-em. To nie jest tak, że "niedasię". Da się, tylko potrzeba dobrej woli.

Prezydent powinien znajdować rozwiązania zamiast generować problemy. Irytujące to jest, że ogromna grupa bydgoszczan próbuje odbudować legendarny, bydgoski klub, a prezydent Bydgoszczy rzuca tylko kłody pod nogi. O co chodzi? Czy tak powinno działać miasto? Tyle się mówi o wielkiej wartości oddolnych inicjatyw i o potrzebie jej wspierania przez samorządy, a prezydent Bydgoszczy ignoruje i przeszkadza jak tylko może w realizacji jednej z największych społecznych inicjatyw w Bydgoszczy w ostatnich latach.

Kolejna kwestia. Prezydent Bruski żąda od Radnych pisemnych gwarancji bezpieczeństwa dla wszystkich korzystających z obiektów, gdyby miały być użyczane Zawiszy oraz „wzięcia odpowiedzialności za możliwe szkody o charakterze materialnym i niematerialnym”.. To zdanie jest chyba najbardziej absurdalne ze wszystkich. Dlaczego tak uważam?

Władze Bydgoszczy ciągle podejmują decyzje o ogromnych skutkach finansowych przy których naprawa płotu czy uszkodzonej kamery monitoringu to drobiazg. Czy prezydent Bruski weźmie odpowiedzialność za zmarnowanie wielu milionów z bydgoskiej kasy na ślizgawkę miejską w postaci Torbydu? Czy weźmie na siebie odpowiedzialność za opóźnienia wielu miejskich inwestycji, gdzie chodzi o dziesiątki milionów złotych? Czy weźmie odpowiedzialność za straty spalarni, gdy zabraknie śmieci do spalania, co jest już prognozowane?  Czy zapłaci za coś ze swojej kasy? Prawdopodobnie nie. Dlaczego oczekuje, że ktoś będzie udzielał gwarancji na pokrycie ewentualnych strat spowodowanych innymi decyzjami?

Jeżeli Rada Miasta oczekuje rozwiązania problemu Zawiszy, to ma to zostać wykonane i koniec. Bez marudzenia.

Życie miasta wygląda tak, że to Rada Miasta decyduje o budżecie, o sposobie wydatkowania kasy. Jeżeli apeluje o znalezienie miejsca na sportowych obiektach dla jednego z klubów będących piłkarską ikoną miasta to prezydent ma to wykonać i kropka. Jeżeli sabotuje takie decyzje, to oznacza, że jest uzurpatorem, bo traktuje Bydgoszcz jak swoją własność, a tak nie jest. Bydgoszcz jest własnością bydgoszczan.

Czytaj też: Powiatowiejąca Bydgoszcz. Zabrakło odwagi.

Z drugiej strony zastanawiające jest dlaczego prezydent oczekuje jakiś specjalnych gwarancji od jednego z klubów. Może powinien traktować wszystkich na równych zasadach?

Z trzeciej strony zastanawia mnie dlaczego taki niepokój wzbudza w nim Stowarzyszenie Piłkarskie Zawisza. Przez wszystkie lata gdy SP Zawisza zarządzało piłkarskim zespołem Zawiszy na stadionie na Gdańskiej 163 nie doszło do żadnego poważnego incydentu związanego z bezpieczeństwem imprezy masowej.

Linki, z zadymy z Widzem, które podsyła prezydent Bruski Radnym dotyczą spotkania, którego organizatorem był inny podmiot niż SP Zawisza. Zadyma  w 2010 roku odbyła się gdy klubem zarządzała miejska Spółka WKS Zawisza, a zadyma w 2013 roku odbyła się gdy klubem zarządzał Radosław Osuch. Przy zabezpieczeniu obu spotkań popełniono zresztą karygodne błędy, które sam na tym blogu kilka razy wskazywałem. Więcej o tym przeczytać możesz na przykład tutaj.

Warto zauważyć, że SP Zawisza nie miało wpływu na uniknięcie tych błędów, bo nie organizowało tych spotkań. W okresie poprzedzającym powstanie miejskiej spółki WKS Zawisza SA, czyli do czerwca roku 2009 Stowarzyszenie Piłkarskie zorganizowało kilkadziesiąt spotkań na Gdańskiej i podczas wszystkich z nich udało się uniknąć błędów przy organizacji, skutkujących tak poważnymi konsekwencjami. Czy to nie jest bezczelność, że nieudolnością innych organizatorów spotkań ( w tym miejskiej spółki WKS Zawisza)  próbuje się obarczyć Stowarzyszenie Piłkarskie Zawisza? 



Myślę, że jest zupełnie odwrotnie. Fakty pokazują, że Stowarzyszenie Piłkarskie Zawisza okazało się skutecznym organizatorem meczów piłkarskich i to jest najlepsza gwarancja. Lepsza niż pisemna. To są fakty dokonane. Kilka lat organizacji spotkań piłkarskich przez SP Zawisza i żadnej zadymy. Można powiedzieć, że organizacja spotkań przez SP Zawisza, to wręcz najlepsza rękojmia spokoju.

środa, 23 maja 2018

Szok. Kibice Legii na swojej stronie internetowej obrazili działaczy klubu i będą grali za karę w Łomiankach.

Absurdalna sytuacja ?

Oczywiście, że absurdalna. Różne napięcia panowały pomiędzy zarządem i właścicielami Legii, a jej kibolami, gdy ci na przykład demolowali kolejne miasta w Europie czy wdali się w bijatykę na własnym stadionie z Jagiellonią. Nikt jednak nie wpadłby na pomysł, żeby wywalać Legię do Łomianek czy Ząbek. 

Klub, który jest dumą miasta i przyciąga uwagę tysięcy jego mieszkańców niezależnie od wszystkich okoliczności musi być otoczony pieczą. Nie ma w tej kwestii większego znaczenia co sobie piszą kibice na swoich stronach i czy to jest akurat na rękę władzom klubu czy miasta.

Niezależnie od tego co wymyślą kibole z Poznania, to Lech będzie  grał na Bułgarskiej, bo głupotą jest niszczenie własnych marek, z poznaniacy nie są głupi. Są może skąpi, ale nie głupi.

W Bydgoszczy takie absurdalne sytuacje są ciągle na porządku dziennym. Wiceprezes CWZS Zawisza Bydgoszcz, Dariusz Bednarek,  jest urażony wpisami na stronie kibiców Zawiszy na swój temat i w ten sposób tłumaczy swoją niechęć do powrotu Zawiszy na stadion Zawiszy.
Dariusz Bednarek

CWZS zarządza obecnie obiektami Zawiszy, ale są to obiekty miejskie. Są własnością bydgoszczan, którzy kiedyś te obiekty budowali, potem za pieniądze bydgoszczan obiekty były rozbudowywane. Szkoda, że obecny prezydent Rafał Bruski tego nie dostrzega. Jest tak samo urażony tym co o nim mówią kibice.

Odnosząc się negatywnie do Stowarzyszenia Piłkarskiego zasłania się stroną internetową zawiszafans.net
To dziwne, bo Stowarzyszenie Piłkarskie ma własną stronę internetową zawisza.bydgoszcz.eu

Ja na tym blogu też kilkakrotnie wyrażałem swoją negatywną opinię na temat udziału prezydenta Rafała Bruskiego w doprowadzeniu Zawiszy do największego upadku w historii akurat na 70- lecie klubu. Z obszernym uzasadnieniem. Na moim blogu czy profilu FB także wisi logo Zawiszy, no bo co ma wisieć? Logo innego klubu? Nigdy nie uzyskałem żadnej zgody na jego używanie, bo to jest normalne, że każdy kto pisze o Zawiszy zamieszcza jego logotyp. Zawsze  to jakaś forma promowania marki i mam nadzieję, że klub jest zadowolony. Moje teksty to jednak moja prywatna ocena sytuacji. Teksty kibiców to także ich własna ocena działań poszczególnych osób zaangażowanych personalnie w upadek klubu. Utożsamianie takich wypowiedzi ze stanowiskiem Stowarzyszenia Piłkarskiego Zawisza nie ma większego sensu.

Czy wystarczy użyć logo Bydgoszczy, żeby mieć prawo wypowiadać się w imieniu bydgoszczan? Czy wystarczy płacić podatki w Bydgoszczy, żeby mieć prawo wypowiadać się w imieniu wszystkich bydgoszczan? No pewnie, że to tak nie działa. Trudno uwierzyć, że taką konstrukcję myślową stosują w Bydgoszczy władze CWZS i władze miasta. Mogę się w ten sposób z powodzeniem bawić przez 4 lata, ale potem na chwilę dochodzą do głosu zwykli ludzie i mają szansę to przerwać podczas wyborów prezydenckich. Myślę, że wielu bydgoszczan ciągle po prostu chciałoby oglądać Zawiszę w Bydgoszczy. 


Chciałoby prezydenta, który potrafi rozmawiać z ludźmi i nawet te trudne sytuacje rozwiązywać, zamiast dolewać oliwy do ognia. Mam nadzieję, że ci którzy pragną powrotu Zawiszy do Bydgoszczy potrafią przekonać także swoich znajomych, rodziny, że potrzebna jest zmiana władz w mieście. Zawisza w B-klasie i A-klasie gościnnie grał  w Potulicach, ale w kolejnych etapach odbudowy klubu potrzebny jest stadion spełniający coraz trudniejsze licencyjne wymogi panujące w wyższych klasach rozgrywkowych.

Był czas emocjonalnego nakręcania emocji za czasów Radosława Osucha, ale potem powinien nadejść czas dialogu. Dwa lata to chyba wystarczająco dużo czasu, żeby się zreflektować i zacząć kierować dobrem miasta? Ja tego oczekuję od człowieka, który sprawuje funkcję prezydenta mojego miasta. Tego oczekuje również Rada Miasta Bydgoszczy, która kolejny raz wezwała prezydenta Rafała Bruskiego do podjęcia działań zmierzających do powrotu Zawiszy do Bydgoszczy.

Zawisza jest największą piłkarską marką w mieście i całym regionie. Zasługuje na wsparcie i może sprawić nam wszystkim jeszcze wiele radości.Prędzej czy później piłkarski Zawisza Zostanie odbudowany.

Jeżeli Zawisza nie poddał się w 8 lidze wyrzucony ze swoich obiektów i na przekór trudnościom walczy o drugi z rzędu awans, to znaczy, że jest niezniszczalny. 


Nie ma się co łudzić, że uzyska wsparcie obecnych władz. Sprawa powrotu Zawiszy do Bydgoszczy jest w rękach wyborców.

Mam nadzieję, że większość wyborców w drugiej turze wyborów zdecyduje o potrzebie zmian. Powodów do zmian władzy w Bydgoszczy jest zresztą wiele. Los Zawiszy jest jednym z nich.
Wierzę, że bydgoszczanie mają przede wszystkim większe ambicje niż obecny prezydent tego miasta.


czytaj też: Dlaczego Bydgoszcz nie jest już miastem sportu?