Pokazywanie postów oznaczonych etykietą A-klasa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą A-klasa. Pokaż wszystkie posty

piątek, 15 czerwca 2018

Podsumowanie sezonu 2017/2018

Za nami ostatni mecz sezonu. Trener Jacek Łukomski kilku zawodnikom dał odpocząć, inni otrzymali szansę zaprezentowania swoich umiejętności w większym wymiarze czasowym.

Rywale z Tucholi pałali rządzą rewanżu za 0:7 jesienią i od początku meczu wykazywali wielką ochotę do strzelania goli. Udało im się to w 68 minucie gdy Mirosław Orłowski pokonał Jana Stypczyńskiego i wyprowadził Tucholankę na prowadzenie. Trener niebiesko-czarnych wprowadzał kolejnych zawodników, by przechylić szalę na naszą korzyść. Zawisza w końcówce przeważał, a gola udało się zdobyć Bartoszowi Stoppelowi w 86 minucie. Z pewnością był to wartościowy sprawdzian i zastrzyk motywacji do dalszej pracy dla kliku zawodników Zawiszy, którzy często musieli się zadowalać wchodzeniem z ławki.

Twierdza Potulice niezdobyta od 2 lat.


Pachniało już sensacją, ale Zawisza utrzymał w Potulicach status niezdobytej twierdzy w B-klasie i A-klasie. Jedyny mecz przegraliśmy w okręgowym Pucharze Polski z Gryfem Sicienko grającym w V lidze, ale dopiero po dogrywce. Po 90 minutach było 2:2.

80 goli w 24 ligowych meczach jednego sezonu - rekord wszech czasów Zawiszy.


Rekord strzelecki Zawiszy stał się faktem. Bywały sezony z większą średnią liczbą goli zdobywanych na 1 mecz, ale nigdy jeszcze rywale Zawiszy nie wyciągali piłki z siatki 80 razy w ciągu sezonu. Niech następne pokolenia zawiszackie głowią się jak ten rekord pobić. W tabeli A-klasy Zawisza ma 86 goli, ale 2 spotkania wygraliśmy niestety walkowerem. Szkoda, że do rozegrania ich nie doszło. Warto jednak podkreślić, że w tym, sezonie Zawisza rozegrał łącznie z Pucharem Polski 25 spotkań w, łącznie 2280 minut. Rok wcześniej, w B-klasie, było to tylko 17 spotkań (3 walkowery) czyli 1530 minut. W okręgówce jest 16 zespołów, więc czeka nas już 30 spotkań plus mecz, a najlepiej mecze Puchar Polski. Jest szansa na przynajmniej 2790 minut emocji w sezonie 2018/2019.

9 goli straconych w 24 ligowych meczach jednego sezonu - rekord wszech czasów Zawiszy.


Zawisza rekordowo skuteczny w tym sezonie równocześnie wyjątkowo dobrze bronił własnej bramki. Tylko 9 goli w 24 meczach stracił Zawisza., czyli 0,375 gola na mecz lub inaczej gol tracony co 240 minut.
1 gola w 3 meczach puścił Jan Stypczyński, czyli 0,33 gola na mecz.
8 goli w 21 meczach puścił Marcin Niwiński, czyli 0,38 gola na mecz.

Można też powiedzieć, że na każdego traconego gola Zawisza odpowiadał średnio prawie 9 golami (8,88). Takich statystyk nie miał Zawisza nigdy w historii. Zespół wygląda obiecująco, chociaż jego skuteczność wiosną wyraźnie się obniżyła. Szczęśliwie wystarczyło tych goli, żeby pokonać Falę w ostatecznym rozrachunku. Nasz główny A-klasowy rywal szykuje się właśnie do dwumeczu barażowego z Unią Wąbrzeźno. Nie wykluczone, że spotkamy się wkrótce na boiskach V ligi.

Najwięcej goli dla niebiesko-czarnych: 

  • Paweł Kanik - 16 goli, gol co 108 minut ;
  • Wojciech Ruczyński - 14 goli, gol co 116 minuty;
  • Arkadiusz Nowicki - 12 goli, gol co 94 minuty;
  • Sergiusz Kot - 6 goli;
  • Adrian Brzeziński - 5 goli;
  • Patryk Straszewski - 5 goli;
  • Artur Cielasiński - 4 gole;
  • Bartosz Stoppel - 4 gole.
   Z trójki naszych wyborowych snajperów to Arkadiusz Nowicki do siatki trafiał najczęściej w przeliczeniu na ilość minut spędzonych na boisku. Trafiał średnio co 94 minuty.


Najwięcej czasu na boisku (liga + Puchar Polski) - kategoria "żelazne płuca" albo inaczej "filary zespołu":
  • Bartosz Stoppel - 1980 minut;
  • Tomasz Detmer - 1952 minuty;
  • Adam Wiśniewski - 1928 minut;
  • Marcin  Niwiński - 1890 minut;
  • Paweł Kanik - 1852 minut;
  • Wojciech Ruczyński 1750 minut;
  • Artur Cielasiński - 1698 minut;
  • Bartosz Bąk - 1489 minut (młodzieżowiec , rocznik 1999);



Cały sezon 2017/2018 Zawiszy Bydgoszcz w pigułce wygląda następująco (kliknij, żeby powiększyć):

Zawisza Bydgoszcz sezon 2017/2018 A-klasa, awans do "okręgówki"

Nabytki Zawiszy w sezonie 2017/2018.

Zacząć by należało od trenera Jacka Łukomskiego, którego zespół wygrał 20 spotkań (83%), 3 zremisował i 1 przegrał. W dobrym stylu zrealizował cel, który był przed nim postawiony. Umowa został właśnie przedłużona. Cel - walka o kolejny awans.


Tomasz Detmer; środkowy obrońca; Zawisza Bydgoszcz


Spośród zawodników pozyskanych przed i w trakcie sezonu 2017/2018 najwięcej minut grali:
  • Tomasz Detmer 1952 minut;
  • Artur Cielasiński 1698;
  • Arkadiusz Nowicki  -1126;
  • Dawid Deresiewicz 734 (tylko wiosna).

Jak można ocenić nasze nabytki?

  • Tomasz Detmer to razem z Bartoszem Stoppelem dwa niepodważalne filary obrony, która puściła najmniej goli w historii Zawiszy. Rocznik 1995. Wiele lat grania przed nim, o ile zdrowie dopisze. Przyszedł do Zawiszy z zespołu rezerw Wdy Świecie, który właśnie wygrał V ligę i potwierdził swoje umiejętności grając dla Zawiszy. Wydatnie pomógł w awansie. Bez jego bramki z Falą w Świekatowie skończylibyśmy rozgrywki na drugim miejscu. Dobry i perspektywiczny zawodnik. 
  • Artur Cielasiński - jego doświadczenie wiele razy było niezmiernie przydatne. Jeżeli włączał się do akcji ofensywnych, to często wygrywał pojedynki na boku i kończył je dośrodkowaniami. 4 gole. 
  • Arkadiusz Nowicki - jego atutem jest doświadczenie, dobra gra w powietrzu i skuteczność. Strzelał gola co 94 minuty spędzone na boisku. 12 goli. 
  • Dawid Deresiewicz - szybkość na lewym skrzydle, zebrał 734 minuty ale tylko samą wiosną. Jesienią jeszcze w IV lidze w Unii Janikowo. Motorycznie wyróżniający się zawodnik, jeżeli poprawi wykończenie akcji, to może być trudny do wygryzienia na swojej pozycji. 
  • Patryk Straszewski  - z  powodu kontuzji na bosku tylko 493 minut i 5 goli. Gol co 98 minut spędzonych na boisku. Jego przyszłość w Zawiszy zależy pewnie najbardziej od zdrowia, którego brak uniemożliwia ustabilizowanie formy. No to życzę Patryk zdrowia w okresie przygotowawczym i przez cały sezon. 

Mniej grały pozostałe nabytki Zawiszy:


Jakub Konopczyński - 354 minuty (tylko jesień);
Przemysław Janiszewski 201 minut (tylko wiosna);
Marcin Libiszewski 199 minut (tylko wiosna);
Maciej Nowacki 157 minut (powrót wiosną z wypożyczenia);
Tomasz Stachewicz  119 minut.

Jak Wy oceniacie  nowe nabytki Zawiszy w minionym sezonie? Głosowanie na FB




A już dzisiaj, w piątek o 19:00 przy pomniku Kazimierza Wielkiego (naprzeciwko Sądu przy Wałach Jagiellońskich) wspólne świętowanie awansu Zawiszy do V ligi.

czwartek, 7 czerwca 2018

Zawisza - Tucholanka. Czy to będzie pokaz siły naszej młodzieży?

Mamy zapewniony awans. W takich warunkach istnieje pokusa, żeby w ostatnim meczu sezonu dać odpocząć niektórym zawodnikom i zobaczyć na co stać naszą młodzież. Z drugiej strony dla trenera na pewno jest istotne zachowanie statusu niezdobytej od 2 lat twierdzy w Potulicach.

Czy w meczu z Tucholanką uda się pogodzić te dwa cele?


Potrzeba odmłodzenia zespołu w V lidze?

V liga to nowe wyzwania. Skala trudności rośnie a Zawisza oczywiście ma zamiar walczyć o kolejny awans. Z tej okazji warto spojrzeć na kilka liczb. Policzyłem średni wiek naszego zespołu we wszystkich spotkaniach oddzielnie i z całego sezonu łącznie. Średnia wieku Zawiszy z sezonu przed ostatnim meczem z Tucholanką Tuchola wynosi 27 lat i 348 dni *.  W końcówce sezonu trener postawił na doświadczenie. W meczu z Tartakiem Wudzyn średni wiek Zawiszy wyniósł 30 lat i 234 dni. Najmłodszy zespół widzieliśmy w tym sezonie w meczu Myśliwiec Gostycyn - Zawisza wygranym 0: 6 przez naszych. Średnia wieku Zawiszy w tym spotkaniu wyniosła 25 lat i 307 dni.

Dla porównania przeanalizowałem sobie dwa zespoły z naszej grupy okręgówki pod kątem średniej wieku.

BKS Bydgoszcz - zespół walczący o awans do IV ligi , obecnie 3 lokata w "naszej" okręgówce średnia wieku z całego sezonu 23 lata i 128 dni. Najmłodszy zespół BKS-u w dniu 24 marca 2018 roku podczas wyjazdowego spotkania z wiceliderem Mustangiem Ostaszewo miał średnią wieku 22 lata i 258 dni.
Pomorzanin Serock - zespół środka tabeli "naszej" okręgówki - średnia wieku z większej części obecnego sezonu (brakuje mi jeszcze w bazie danych z kilku spotkań) wynosi 24 lata i 248 dni.

Trenerzy walczący o awans czy nawet Mistrzostwo Polski często sięgają po doświadczonych graczy. Tak zrobiła Miedź Legnica (średnia zespołu ponad 29 lat), która wywalczyła awans do Ekstraklasy, tak zrobiła Legia Warszawa , Mistrz Polski (średnia zespołu ponad 29 lat).
Są też takie zjawiska, jak młodziutki Górnik Zabrze, który awansował do Ekstraklasy i wywalczył w niej europejskie puchary grając rekordowo dużą jak na poziom Ekstraklasy ilością młodzieżowców.

Czytaj też Różne oblicza piłkarskiego "stawiania na młodych". Który model jest najbardziej efektywny? 

 Nie ma żadnej uniwersalnej reguły pod tym względem. Każdy klub szuka optymalnego dla siebie modelu. Często nie jest to świadoma decyzja a zwykła konsekwencja posiadania określonych zawodników, którzy są w stanie zagwarantować odpowiedni poziom gry. Tak czy inaczej, w V lidze Zawisza będzie musiał posiadać na  boisku 2 zawodników o statusie młodzieżowca, co w praktyce sprowadza się do konieczności posiadania przynajmniej kilku młodzieżowców, żeby mieć jakieś pole manewru w razie kontuzji, kartek, wahania formy i różnego rodzaju sytuacji losowych.


Z młodzieżowców w naszym zespole najwięcej w obecnym sezonie grał lewy obrońca Bartosz Bąk rocznik 1999, który za czerwoną kartkę pauzuje do końca sezonu, więc nie zobaczymy go w sobotę na boisku. Rozegrał w tym sezonie 19 ligowych spotkań dla Zawiszy - 1401 minut, bilans 16-2-1.

Kolejny młodzieżowiec to Oskar Zięba rocznik 1998. Najczęściej lewe skrzydło. Normalnie powinien grać w przyszłym sezonie jako młodzieżowiec, choć PZPN coś kombinuje przy wieku młodzieżowców i nie dam sobie ręki za to uciąć, że nie zmieni zasad od lipca.
Zięba zagrał w 14 spotkaniach A klasy 763 minuty bilans 12-1-1.

Patryk Bereza skrzydłowy/napastnik, rocznik 1997 traci obecny status młodzieżowca. W tym sezonie 15 spotkań w A-klasie bilans 12-2-1 465 minut , 2 gole

Tomasz Widomski , pomocnik rocznik 1998 , 5 spotkań bilans 4-0-1, 120 minut , 3 gole.

Maciej Nowacki , rocznik 1999, pomocnik, wchodził w końcówkach 5 ligowych spotkań Zawiszy, bilans 5-0-0, 55 minut na boisku. Gol Macieja Nowackiego dla Zawiszy doprowadził do dogrywki w pucharowym meczu z V-ligowym Gryfem Sicienko. Do tego dochodzi 726 minut na boiskach V ligi z jesiennego wypożyczenia do KS Łochowo,  bilans 1-1-9. W tych spotkaniach Nowacki zdobył 2 gole w V lidze.
Być może spotkanie z Tucholanką będzie dla trenera świetną okazją, żeby zobaczyć jak poradzi sobie z wzięciem ciężaru gry na siebie od pierwszej minuty.

Jan Stypczyński, rocznik 1999, bramkarz. 2 występy w lidze po 90 minut + 120 minut w Pucharze Polski.

Warto wspomnieć także jeszcze jedno nazwisko. Mateusz Wrzyszcz, skrzydłowy z rocznika 2000 wypożyczony obecnie do Wisły Fordon.  Być może w niedalekiej przyszłości włączenie tego zawodnika do I zespołu okaże się dobrą opcją.
Wszystko zależy od tego jak ci młodzi ludzie będą dalej pracowali i w jakim tempie będą podnosili swoje umiejętności.


To już pewne. Rekordowa ilość goli Zawiszy w tym sezonie.


Obecny sezon jest rekordowy pod kilkom względami. Już teraz Zawisza ma największą ilość strzelonych goli. Właśnie wyrównany został rekord z sezonu 1962/1963 w III lidze, kiedy Zawisza strzelając 79 goli w 22 meczach awansował na zaplecze ekstraklasy.
W tabeli mamy obecnie 85 goli zdobytych, minus 6 goli za 2 walkowery, to daje właśnie 79 goli zdobytych w 23 spotkaniach. Przez wiele lat analizując statystycznie dokonania niebiesko-czarnych wszyscy będą odnosić się do tego wyniku, który został wypracowany w obecnym sezonie przez Jacka Łukomskiego  i jego zespół. Na ilu golach zatrzyma się ostatecznie licznik goli w tym rekordowym sezonie? Jeżeli strzelimy coś Tucholance, to będzie to samotny rekord, prawdopodobnie trudny do pobicia przez wiele lat.

O strzeleckich rekordach Zawiszy przeczytasz więcej tu: Zawisza rekordowo skuteczny.


Najmniej straconych goli w historii Zawiszy.


Jeżeli Zawisza z Tucholanką zagra na zero z tyłu, to w całym sezonie straci w lidze 24 ligowych meczach tylko 8 goli. To byłby najlepszy wynik w 72 letniej historii klubu. Obecnie bilans goli w sezonie bez 2 walkowerów to 79-8.
Jeżeli Zawisza wygra ostatni mecz do zera, to by oznaczała, że na każdą traconą bramkę Zawisza odpowiadał przynajmniej dziesięcioma strzelonymi golami. Nie jest prosto utrzymać tak szczelną obronę, gdy w każdym meczu gra się o 3 punkty.

Wojciech Ruczyński z 50 golami ligowymi dla Zawiszy. 


Wojciech Ruczyński z 50 ligowymi golami dla Zawiszy



Strzelając w sobotę gola w Sępólnie Krajeńskim  Wojciech Ruczyński dołączył do wąskiego grona zawodników, którzy zdobyli przynajmniej 50 ligowych goli dla niebiesko-czarnych:

Wojciech Ruczyński z 50 ligowymi golami dla Zawiszy


Zobacz więcej strzelców tutaj


Jesienią Zawisza rozbił Tucholankę 0:7 i był to prawdopodobnie największy A-klasowy wyjazd jaki  w tym roku odbędzie się w Polsce. Okazała delegacja kibiców oglądała okazałe zwycięstwo niebiesko-czarnych. 

W sobotę w Potulicach jest okazja podziękować zespołowi za cały sezon ciężkiej charytatywnej pracy na rzecz odbudowy klubu.

* Średnia wieku zespołu w każdym meczu liczona jest według dokładnego wieku zawodnika w dniu meczu, proporcjonalnie do ilości minut spędzonych na boisku (średnia ważona). Średnia zespołu z całego sezonu to średnia ze średnich z każdego spotkania zespołu.

sobota, 2 czerwca 2018

Oni przeżywali już awans z Zawiszą.


Z Zawiszą na dobre i na złe.


Większość zawodników znajdujących się w obecnej kadrze Zawiszy, przeżywała już awans z niebiesko-czarnymi z B-klasy do A-klasy. Jestem przekonany,  że najbliższych latach czeka nas jeszcze kilka kolejnych awansów i to grono będzie się systematycznie powiększało.

Warto jednak wspomnieć, że są tacy, którzy przeżyli tych awansów z Zawiszą więcej niż jeden.


Marcin Łukaszewski, obecnie w roli dyrektora sportowego Zawiszy, świętował z Zawiszą awans już 3 razy: do I ligi w 2011 roku, awans do II ligi zachodniej w 2008 roku oraz awans do A-klasy 2017

Paweł Kanik - awans do I ligi 2011, awans do A-klasy 2017




Adam Wiśniewski - awans do II ligi zachodniej w 2008 roku, awans do A-klasy 2017


Wojciech Ruczyński awans do IV ligi w w 2003 roku, awans do A-klasy 2017 

Artur Cielasiński -  awans do II ligi zachodniej w 2008 roku


Przemysław Janiszewski - awans do II ligi zachodniej w 2008 roku


Arkadiusz Nowicki - awans z do IV ligi w 2003 roku


źródło: ExpressBydgoski.pl, pierwszy od prawej stoi Paweł Kanik.


Siłą Zawiszy jest duże doświadczenie sporej grupy zawodników. Oni wiedzą jak to się robi. Dzisiaj w Sępólnie Krajeńskim nastąpi pierwsze podejście do awansu do V ligi. Zawisza może to osiągnąć jeżeli wygra z Krajną lub zdobędzie w tej kolejce nie mniej puntów niż Fala, która gra niestety w niedzielę.

To jest wspaniałe uczucie, gdy razem z Zawiszą zapisujemy kolejne karty historii. Jest to wspaniała grupa ludzi, dla których poziom ligi i pieniądze nie są najważniejsze. Ważne są barwy, identyfikacja z klubem i misją jego odbudowy. Każdy dokłada swoją cegiełkę, nie oglądając się na poklask mediów. Jestem przekonany, że ta wspólnota ludzi ulega obecnie jeszcze większej konsolidacji, a postacie ludzi, którzy podniosą klub z najgłębszego sportowego upadku w historii będą zapamiętane na zawsze.

Można tu mówić jedynie o sportowym upadku klubu, bo organizacyjnie wszystko wygląda bardzo dobrze. Walne zebranie sprawozdawcze wykazało dodatni bilans. Klub nie ma długów mimo, że ciągle zmuszony jest płacić za wynajmowanie obiektów. Ogromna rzesza kibiców wspiera odbudowę klubu. Warto tu wspomnieć także o emigracji wspierającej klub.

Warto podkeślić finansowy porządek panujący w klubie, bo dokoła słychać wiele narzekań i próśb skierowanych do ratusza o jeszcze większe wsparcie. Zawisza radzi sobie bez żadnego instytucjonalnego wsparcia szkoląc sporą grupę młodzieży, wynajmując dla wszystkich grup boiska.
Jest to niewątpliwie finansowy fenomen w sportowym bydgoskim światku. Wiele razy słyszałem jakieś dziwne sugestie, że na Zawiszy "kibolstwo" robi jakieś interesy. Teraz widać, że Zawisza świetnie funkcjonuje bez żadnego zewnętrznego finansowania instytucjonalnego dzięki wsparciu zwykłych kibiców i rosnącej grupy biznesowych podmiotów wspierających klub.

Największą barierą w procesie odbudowy klubu może być jedynie brak miejsca do grania dla zespołu seniorów Zawiszy. Wymogi licencyjne w kontekście stadionów z każdym awansem będą trudniejsze podczas gdy stadion Zawiszy porasta mchem. Kolejne apele skierowane do prezydenta Bydgoszczy Rafał Bruskiego przez Radę Miasta Bydgoszczy nie odnoszą skutku. Jesienią jest jednak okazja rozwiązać ten problem inaczej. Trzeba wszystkim znajomym i rodzinie uświadamiać, że Zawiszy nie da się odbudować grając na stadionie wynajmowanym w Potulicach. Jesienią nie potrzeba wiele wysiłku by zmienić prezydenta miasta. Wystarczy iść na wybory.


niedziela, 13 maja 2018

Zawisza - Victoria Niemcz - we wtorek odrabiamy zaległości.

Nie opadły jeszcze emocje po "remisie na szczycie" z Falą, a już w najbliższy wtorek Zawiszę czeka spotkanie z Victorią Niemcz. Spotkanie w Potulicach rozpocznie się o 18:00.


Zespół naszego najbliższego rywala w ostatniej kolejce ligowej wysoko przegrał u siebie z Victorią Koronowo 0:5, ale generalnie radzi sobie lepiej na wyjazdach niż w roli gospodarza.

Na wyjazdach wygrywali w tym sezonie już czterokrotnie, między innymi w Tucholi 1:3. Potrafili bezbramkowo zremisować w Koronowie, tylko nieznacznie przegrali w Sępólnie Krajeńskim 3:2.

W linii pomocy Victorii Niemcz gra obecnie Artur Olszanowski, wychowanek Zawiszy. Po kilku latach grania na poziomie IV ligi obecnie zakotwiczył w pobliskim Niemczu. Wtorkowe spotkanie będzie świetną okazją do przyjrzenia się temu zawodnikowi, który bez wątpienia technicznie przewyższa potencjał A-klasy.


Artur Olszanowski - były pomocnik IV-ligowych rezerw Zawiszy





Artur Olszanowski w sezonie 2014/2015 grał z Zawiszą w Centralnej Lidze Juniorów, a w tym sezonie była to chyba najlepsza ekipa juniorów starszych w ostatniej dekadzie jaka grała w województwie Kujawsko-Pomorskim. Olszanowski grał później dla IV-ligowych rezerw Zawiszy, Unii Solec Kujawski  oraz Unii Janikowo, gdzie grali razem z Dawidem Deresiewiczem i Pawłem Straszewskim. Artur Olszanowski, były pomocnik Zawiszy ma obecnie 22 lata.


W zespole z Niemcza warto zwrócić uwagę także na Pawła Andrearczyka, który do Victorii przeniósł się z okręgówki , z Pomorzanina Serock, gdzie grał jesienią. Nie jest to może zawodnik bardzo zaawansowany technicznie, ale za to postury prawdziwego gladiatora. Gdy rozpędza się z piłką, bywa trudny do zatrzymania.

Zespół Zawiszy po meczu w Świekatowie toczonym w upalne sobotnie popołudnie nie może pozwolić sobie we wtorek na utratę punktów, żeby utrzymać ciężko wywalczoną przewagę.

W sobotę Fala postawiła Zawiszy bardzo ciężkie warunki. Szczególnie w I połowie, kiedy prowadziła 1:0, miała zdecydowanie więcej do powiedzenia, kontrolowała środek pola. Szczerze mówiąc, miałem złe przeczucia patrząc na rozwój wydarzeń w pierwszej połowie, gdy rywale prezentowali bardzo konsekwentne krycie i z powodzeniem wychodzili na presing. Zawisza stworzył w pierwszej odsłonie w zasadzie tylko jedną  groźną sytuację, gdy piłka trafiła w poprzeczkę Fali.

Zespół ze Świekatowa okazał się skuteczny. Na lewym skrzydle Fali kolejny raz przedarł się Maciej Kwasigroch, zabrakło asekuracji i jego dokładne dośrodkowanie przejął Dawid Chojnacki. Za późno doskoczył do niego Tomasz Detmer i Chojnacki  skutecznym dryblingiem zrobił sobie wystarczająco dużo miejsca na oddanie dokładnego strzału przy prawym słupku z kilkunastu metrów. Marcin Niwiński nie miał w tej sytuacji zbyt wiele do powiedzenia. W przekroju całego spotkania Maciej Kwasigroch prezentował sporo zagrań do przodu i skutecznie przedzierał się z piłką pod pole karne Zawiszy. Rzeczywiście pokazywał te cechy, których można było spodziewać się po byłym zawodniku rezerw Lecha Poznań czy III-ligowej Wdy Świecie.

Po przerwie Fala nieco spuściła z tonu. Najwyraźniej nie była w stanie utrzymać takiego tempa jakie sama narzuciła w pierwszej połowie, kiedy świetnie przesuwała się całymi formacjami stwarzając Zawiszy sporo problemów. W środku pola dobrą zmianę dał Przemek Janiszewski, który zmienił kontuzjowanego kapitana, Adama Wiśniewskiego. Zagrał w środku pomocy i w mojej ocenie świetnie dał sobie radę na tej nietypowej dla siebie pozycji. Tego dnia potrzeba było ruchliwości i pracy Janiszewskiego w środkowej strefie boiska. Remis dla niebiesko-czarnych zapewnił Tomek Detmer, który skutecznie główkował po jednym z rzutów rożnych. Fala nie była w strzelić więcej goli tego dnia i ostatecznie Zawisza utrzymał przewagę 3 punktów nad rywalem przy lepszym bilansie bezpośrednich spotkań. W drugiej połowie to Zawisza potrafił kontrolować przebieg spotkania. Na szczęście mecz trwa 90 minut. Górę wzięło doświadczenie zawodników Zawiszy.
Zawisza stracił dopiero czwartą bramkę na wyjeździe w tym sezonie.

Po tym ciężkim, "zwycięskim" remisie trzeba szybko wrócić na zwycięską ścieżkę, żeby pewnie kontynuować drogę do awansu. W jesiennym spotkaniu Victorii Niemcz z Zawiszą padł wysoki wynik 0:7 dla Niebiesko-Czarnych.

sobota, 12 maja 2018

Mecz o awans Zawiszy?

Jeżeli w futbolu można mówić o meczach za 6 punktów to mecz Zawiszy z Falą Świekatowo bez wątpienia jest takim właśnie spotkaniem. Dwa najlepsze zespoły bydgoskiej A-klasy zmierzą się w bezpośrednim pojedynku, żeby wyjaśnić sobie kto piłkarsko bardziej zasługuje na awans.




A-klasa to 7 szczebel rozgrywek, a jednak nawet na tym poziomie można znaleźć kilka ciekawych postaci w zespole rywala.

Maciej Kwasigroch, to napastnik, któremu wróżono błyskotliwą karierę. W 2014 roku zdobywał z Lechem Poznań Mistrzostwo Polski Juniorów Młodszych.  Grał z Lechem w Centralnej Lidze Juniorów Starszych oraz w III-ligowej Wdzie Świecie. W 2017 roku dość niespodziewanie przeniósł się do Świekatowa gdzie w barwach Fali  zdobywa obecnie sporo goli.


Maciej Kwasigroch - napastnik,  rocznik 1997


Z Wdy Świecie do Fali przeniósł się niedawno boczny obrońca Dawid Szczukowski, grający przez kilka sezonów w barwach juniorów Zawiszy Bydgoszcz. Wiosną jego gol dał zwycięstwo Fali nad Kamionką Kamień Krajeński, gdzie nikomu nie jest łatwo wygrywać.

Dawid Szczukowski boczny obrońca - rocznik 1999

Dawid Szczukowski - stoi drugi od prawej
Dawid Szczukowski 3 lata temu w czerwcu 2015 roku z reprezentacją Kujawsko-Pomorskiego walczył w Finałach Pucharu Deyny (junior młodszy). W tym okresie reprezentował barwy Zawiszy Bydgoszcz w Centralnej Lidze Juniorów Młodszych.

Gole dla Fali strzelali wiosną także Damian Lonser (dwa jego gole dały wygraną Fali w Koronowie), Maciej Zadworny, Adam Semrau, Błażej Szczukowski, Wojciech Schroeder. Zespół Fali kreuje sporo sytuacji bramkowych i trafiają do siatki różni zawodnicy. Receptą na sukces nie jest bynajmniej upilnowanie w sobotę jednego Maciej Kwasigrocha.

Zawisza od 2 sezonów nie ma zbyt wielu okazji grania przeciwko rywalom, którzy próbują prezentować otwarty, ofensywny futbol. Sytuacja w tabeli A-klasy jest taka, że Fala musi strzelić gola Zawiszy, jeżeli chce dogonić Niebiesko-Czarnych. Remis z Zawiszą Fali nic nie daje.

Strzelanie goli Zawiszy, to nie jest jednak prosta sprawa. W 10 wyjazdach obecnego sezonu Zawisza na wyjazdach stracił łącznie zaledwie  3 gole. Zawisza wszędzie czuje się jak u siebie w domu, o co zawsze dba kilkuset osobowa, niebiesko-czarna armia kibiców. Fala Świekatowo w 9 domowych spotkaniach straciła 7 goli, zdobyła ich w tym czasie 22.

Trudno przewidzieć wynik spotkania, bo obie rywali mają poważne argumenty. Zawisza, który ma ambicje grania w przyszłym sezonie w V lidze w takim meczu ma okazję pokazać mądry, cierpliwy futbol. W składzie ma wielu doświadczonych ligowców, którzy wiedzą jak regulować tempo gry i potrafią utrzymać  się z piłką na połowie rywala. Ten mecz na pewno będzie świetnym materiałem dla sztabu Zawiszy, który może pokazać którzy zawodnicy najlepiej radzą sobie z rywalem prezentującym poziom zbliżony do tego co grają zespoły w "okręgówce".

Fala Świekatowo - Zawisza Bydgoszcz, sobota godzina 16:00





Rok temu oba zespoły z bydgoskiej I grupy A-klasy awansowały. Start Pruszcz bezpośrednio, a Grom Więcbork po wygranych z Gwiazdą Starogród barażach. Być może taki scenariusz ziści się również w 2018 roku i za rok zagramy ponownie z Falą w Okręgówce.

Sezon 2016/2017 w A-klasie wygrał Start, drugi był Grom Więcbork , a trzecia Fala Świekatowo. Co ciekawe Fala wygrała domowe spotkania z oboma zespołami, które ostatecznie awansowały. Ze Startem Fala zdołała wygrać również 1:4 na wyjeździe.  Nasz rywal tracił jednak punkty z innymi rywalami (podobnie jak 2 tygodnie temu z Tartakiem Wudzyn).


Tabela A klasy 2016/2017, źródło: 90minut.pl


2 lata temu nad Zawiszą wisiało widmo likwidacji, potem start od B-klasy. Dzisiaj Okręgówka jest na wyciągnięcie ręki. Zawiszę czeka na stadionie Fali bardzo ważny krok w drodze powrotnej do poważnego futbolu. Nikogo nie powinno zabraknąć w Świekatowie. Tego nie można przegapić. 12 zawodnik potrafi przechylać szalę zwycięstwa na swoją stronę. Jedno jest pewne, będzie gorąco.


czwartek, 26 kwietnia 2018

Na rozkładzie Zawiszy twierdza w Kamieniu Krajeńskim.

Twierdza z Kamienia.


Jak na warunki A-klasy boisko w Kamieniu Krajeńskim można rzeczywiście określić mianem trudnej do zdobycia twierdzy.
źródło: facebook

Rzut oka na tabelę obecnego sezonu pokazuje, że nie jest tam łatwo wygrać. Tej sztuki dokonała do tej pory jedynie Fala Świekatowo 0:1 14 kwietnia 2018. Bilans domowych spotkań Kamionki po 9 spotkaniach to 6-2-1 bramki 21-9.

źródło własne, Tabela Zawiszy sezon 2017/2018


Nie jest to bynajmniej pierwszy sezon, w którym Kamionka prezentuje się na swoim obiekcie tak solidnie. W sezonie 2016/2017 Kamionka przegrała jedynie z sąsiadami z Sępólna Krajeńskiego, natomiast punkty straciły tam oba zespoły, które awansowały do Okręgówki. Grom Więcbork przegrał tam 1:0, natomiast Start Pruszcz zremisował w Kamieniu Krajeńskim 1:1. Oba zespoły obecnie pozostają z szansami na awans do IV ligi, ale rok temu miały problemy na stadionie naszego najbliższego rywala.



źródło: 90 minut.pl tabela A-klasy Bydgoszcz I sezon 2016/2017



W sezonie 2015/2016 Kamionka na swoim stadionie uległa jedynie BKS Bydgoszcz, który wygrał 23 z 26 spotkań w tamtym sezonie i pewnie awansował od Okręgówki na wiele tygodni przed końcem ligi, gdyż nie miał godnego sobie rywala, który w przekroju całego sezonu nawiązałby z nim walkę o awans.

źródło: 90 minut.pl tabela A-klasy Bydgoszcz I sezon 2015/2016

Tylko 3 domowe porażki Kamionki w ciągu niespełna 3 sezonów.



Bilans domowych spotkań Kamionki w 3 ostatnich sezonach to:
  • 20 zwycięstw
  • 12 remisów
  • zaledwie 3 porażki

Jak widać sobotnia wyprawa do Kamienia Krajeńskiego zapowiada się na bardzo ciekawą. Kamionka gwarantuje po bardzo solidną grę  w defensywie, a mury tej twierdzy po prostu należy skruszyć w drodze po awans Zawiszy do V ligi. Sytuacja w tabeli jest taka, że Zawisza ma obecnie realnie 3 punkty przewagi nad Falą (6 punktów różnicy w tabeli, ale Fala ma jeden zaległy mecz) oraz pierwszy bezpośredni pojedynek z Falą wygrany 2:1.


W Kamieniu  świetne przetarcie przed wyjazdem do Świekatowa.


Rewanżowe spotkanie z Falą Zawisza rozegra w Świekatowie 12 lub 13 maja. 
Jeżeli Zawisza w Kamieniu zdobędzie komplet punktów i wygra za tydzień z Tartakiem Wudzyn (uwaga - Tartak wygrał niedawno z Falą) oraz Fala nie zgubi przez te 2 tygodnie punktów, to przed meczem z Falą układ będzie taki, że Zawisza mógłby stracić prowadzenie w tabeli w przypadku porażki 1:0 lub porażki różnicą więcej niż 1 gola.

Jeżeli Zawisza w Kamieniu Krajeńskim straciłby jakieś punkty, to będzie musiał przynajmniej zremisować z Falą, żeby utrzymać prowadzenie w tabeli. Niezależnie od wyniku spotkania w Kamieniu Krajeńskim ciągle kluczowy pozostanie mecz w Świekatowie. W Kamieniu Zawisza ma jednak świetną okazję do zaprezentowania nieco bardziej kreatywnej gry niż w miniony weekend.


Spotkanie z Rawysem Raciąż Zawiszy nie wyszło. Padł bezbramkowy rezultat, a mógłby być jeszcze gorszy, gdyby sędzia nie dopatrzył się spalonego w sytuacji, w której padła bramka dla gości. Nie wszyscy kibice Zawiszy, którzy stali w linii spalonego tej akcji byli przekonani, że sędzia miał rację podnosząc chorągiewkę.

Świetnie spisywała się defensywa rywali.  Zawisza wykonywał tradycyjnie sporo stałych fragmentów gry, ale wszystkie starcia o górne piłki wygrywali tego dnia zawodnicy z Raciąża. Zawisza, który często otwierał wynik spotkania strzelając gole ze stałych fragmentów gry tym razem nie był w stanie się przebić przez wysoki blok obronny rywala. W ataku pozycyjnym brakowało tradycyjnej ruchliwości i przebojowości i wynik poszedł w świat. Na szczęście Fala sensacyjnie przegrała tego dnia u siebie z Tartakiem Wudzyn, więc Zawisza powiększył przewagę nad rywalem zamiast ją stracić. Bez wątpienia trzeba jednak w Kamieniu zagrać bardziej kreatywnie, żeby zgarnąć komplet punktów.

Stadion w Kamieniu Krajeńskim


Początek spotkania w sobotę o godzinie 17:00.  Wsparcie licznego grona fanatyków Zawiszy może okazać się pomocne.
Kibice Zawiszy organizują wyjazd na ten mecz autokarami, więc zapowiada się w sobotę niezapomniane widowisko.



niedziela, 18 marca 2018

Zawisza wygrywa w Dobrczu na inaugurację wiosny 2018.

Bydgoski Zawisza podtrzymał zwycięską passę z jesieni i zgarnął w Dobrczu 3 oczka. Mecz toczył się pod dyktando silnego, arktycznego wiatru, który utrudniał rozgrywanie piłki. Murawa po nocnych mrozach w graniach -10 stopni Celsjusza była zmarznięta na kość. W tych trudnych warunkach nie było mowy o graniu w piłkę nożną. Mecz się odbył, ale była to raczej piłkarska przepychanka, którą wygrali nasi. W pierwszej połowie "Ruczek" wygrał twardą walkę o kozłującą piłkę z obrońcą gospodarzy i pewnie umieścił futbolówkę w siatce. Po przerwie gola dołożył Sergiusz Kot i można było wracać z 3 punktami do Bydgoszczy.


W wyjściowej jedenastce jaką do walki posłał w sobotę trener Jacek Łukomski zaszły po zimowej przerwie pewne zmiany.


Na lewej flance w roli młodzieżowca zagrał Oskar Zięba, który jesienią 3-krotnie zagrał w wyjściowej jedenastce. W 85 minucie został zmieniony przez Macieja Nowackiego, który wrócił z wypożyczenia do KS Łochowo, gdzie w okręgówce zbierał cenne, ligowe doświadczenie.

Nowacki jesienią wystąpił w 11 spotkaniach okręgówki, zdobywając 2 gole. Zobaczymy jak w trakcie rundy wiosennej będzie wyglądała jego rola w środkowej linii niebiesko-czarnych.  Jacek Łukomski postawił w wyjściowym składzie na Sergiusz Kota, który za zaufanie odwdzięczył się trenerowi golem. Na prawą stronę obrony po długiej rehabilitacji powrócił Michał Setlak.

Kibice mieli też okazję zobaczyć wracającego po kontuzji Patryka Straszewskiego, zdobywcę 4 goli z jesieni oraz pozyskanego z Unii Janikowo debiutującego w Zawiszy Dawida Deresiewicza oraz wracającego do Zawiszy po wielu latach Przemka Janiszewskiego.

W środku pola zabrakło kontuzjowanego Adriana Brzezińskiego. W meczowej osiemnastce, na ławce, pojawił się Patryk Błażejewicz, który jesienią wszystkie 14 spotkań Zawiszy zaczynał w wyjściowym składzie. Widać, że rywalizacja o miejsce w składzie na poszczególnych pozycjach i w kadrze meczowej jest spora, co dobrze rokuje na wiosenne zmagania. Na razie miejsce na ławce Zawiszy znalazło się dla pozyskanego z KS Łochowo Marcina Libiszewskiego.

Do gry wracają zawodnicy po kontuzjach i wart podkreślenia jest fakt, że w trakcie rehabilitacji mogli liczyć na wsparcie klubu. Zawisza jest klubem, który rzeczywiście dba o swoich zawodników, którzy oddają swoje zdrowie i walczą o odbudowę Zawiszy.

Bydgoski Zawisza utrzymał pozycję lidera z 2 punktami przewagi nad Falą Świekatowo, która 1:2 wygrała w Koronowie trudny mecz z Victorią.

Wiosna zapowiada się zatem pasjonująco. Za tydzień Zawisza pauzuje w związku z wycofaniem się z rozgrywek Myśliwca, a za dwa tygodnie Zawisza melduje się w Koronowie.

Warta podkreślenia jest świetna frekwencja kibiców Zawiszy, którzy mimo arktycznej aury tłumnie stawili się by dopingować niebiesko-czarnych.

Tabela ligowa na ten moment wygląda następująco:


wtorek, 14 listopada 2017

Największy wyjazd w A-klasie? To musi być Zawisza.

Za nami jesienna runda bydgoskiej Serie A, jak pieszczotliwie o niej mówią kibice niebiesko-czarnych. Zawisza przezimuje na fotelu lidera z przewagą 2 punktów nad Falą Świekatowo. To jest oczywiście bardzo dobra wiadomość. Równie dobry jest styl jaki prezentuje zespół pod wodzą Jacka Łukomskiego.


Wygrana z Tucholanką nie jest niespodzianką. Zawisza świetnie sobie radzi na wyjazdach. Wygrana nie jest niespodzianką, ale jej rozmiary 0:7 już tak. Pierwsze minuty sobotniego spotkania nie zapowiadały tak wysokiego wyniku. Zespół Tucholanki prezentował się bardzo dobrze, uzyskując przewagę w środku pola, wykonując sporo stałych fragmentów gry. Gol Artura Cielasińskiego  w 32 minucie i szybka poprawka Pawła Kanika w 35 minucie rozluźniły nieco szyki gospodarzy, którzy nie wytrzymali wysokiego tempa gry narzuconego przez siebie i z minuty na minutę wyglądali coraz bardziej bezradnie. Grali ambitnie, ale nie zdołali pokonać tego dnia  Marcina Niwińskiego stojącego między słupkami bramki Zawiszy.

W Tucholi nie gorzej niż piłkarze, zaprezentowali się kibice Zawiszy. Oprawa o patriotycznej wymowie jakością nie odbiegała od najlepszych ligowych standardów znanych z lig centralnych.  Niesamowity doping, jaki zgotowali piłkarzom kibice Zawiszy mobilizował ich do konstruowania kolejnych ataków. Zawisza okazał się bardzo pazerny na gole tego dnia, kończąc dopiero na siódmym trafieniu w doliczonym czasie gry.

"Raz, dwa, trzy, cztery, pięć, sześć, mało".

 Takie okrzyki kibiców słychać było przed siódmym golem. Spotkanie tak wysoko wygrane z jednym z najlepszych zespołów naszej ligi pokazuje,  że potencjał zespołu Jacka Łukomskiego jest jak na warunki A-klasy ogromny. Bardzo prawdopodobne, że pobity zostanie rekord goli strzelonych przez Zawiszę w jednym sezonie.

O strzeleckich rekordach Zawiszy w B-klasie pisałem tutaj:
Zawisza rekordowo skuteczny.

W sezonie 2016/17 w 17 rozegranych spotkaniach Zawisza zdobył w B-klasie 74 gole, czy ponad 4,35 gola na mecz. To najlepszy wynik w całej historii klubu. 

W sezonie 1962/1963 w III lidze, strzelając 79 goli w 22 meczach. To największa ilość goli w jednym sezonie ligowym Zawiszy.

Jeżeli Zawisza nie zwolni tempa to bardzo prawdopodobne, że poprawi oba te rekordy. Średnia ilość goli na mecz wynosi po 13 kolejkach 4,38. Warty podkreślenia jest fakt, że żaden z rywali Zawiszy nie zdecydował się na oddanie walkowera tej jesieni. Świetna atmosfera na meczach Zawiszy łagodzi obawy przed wizytą niebiesko-czarnej armii. 

Obawy istnieją, bo mainstreamowe media od lat kształtowały obraz środowiska kibiców Zawiszy  jako dzikiej, nieokiełznanej hordy. Ale rzeczywistość jest nieco inna. Kibice traktowani normalnie, jak ludzie, zachowują się normalnie, jak ludzie. Warto podkreślić, że organizatorzy spotkania w Tucholi udostępnili kibicom Zawiszy główną, zadaszoną trybunę swojego stadionu, co pomogło stworzyć niezapomnianą oprawę meczową. Nie było żadnych problemów z bezpieczeństwem, a kibice odwdzięczyli się mieszkańcom Tucholi tworząc niecodzienne widowisko na trybunach. Kiedy ostatnio mieszkańcy Tucholi mieli okazję zobaczyć u siebie na żywo coś takiego?


20171111 Tucholanka -Zawisza

Piłkarze obu zespołów przy takiej oprawie spotkania także dawali  z siebie wszystko, a spotkanie miało dynamiczny charakter. Czego więcej trzeba do szczęścia? Chyba tylko możliwości delektowania się spotkaniami Zawiszy na własnym stadionie w Bydgoszczy.



20171111, Zawisza w Tucholi, największy A-klasowy wyjazd w Polsce AD2017?


Bilans bramkowy Zawiszy 57-5 na półmetku sezonu może zwiastować wynik pod koniec sezonu nawet na poziomie 114 strzelonych goli. Miejmy nadzieję, że wszyscy rywale będą chcieli podejmować u siebie Zawiszę do końca sezonu. Rywalizacja o awans do V ligi prawdopodobnie będzie toczyć się wiosną już tylko pomiędzy Zawiszą a Falą Świekatowo. Nasi rywale tracili punkty zaledwie w dwóch meczach, a w spotkaniu z Zawiszą zaprezentowali się bardzo solidnie.

Zespół Zawiszy na szczęście dysponuje bardzo szeroką kadrą, a zawodnicy podchodzą bardzo poważnie do treningów i do reprezentowania niebiesko-czarnych barw. Ze względu na dobrą jakość treningów część młodych zawodników Zawiszy nie mieszczących się często w 18-ce meczowej nie chciała iść na wypożyczenia do innych klubów by pozostać w szerokiej kadrze Zawiszy i trenować pod okiem Jacka Łukomskiego. 

Trener Zawiszy miał sporo powodów do zadowolenia w Tucholi. Pewna gra zespołu w obronie,  skuteczność z przodu i to wszystko przy oprawie godnej Ekstraklasy. Przyjemnie było patrzeć na zadowoloną twarz szkoleniowca, który podjął się przeprowadzić Zawiszę przez kolejny etap odbudowy. 

Jacek Łukomski, były piłkarz, obecnie trener Zawiszy Bydgoszcz


Mecz w Tucholi rozgrywany był w Święto Niepodległości. To było symboliczne. Zawisza ciągle przecież toczy heroiczny bój o przetrwanie. Zawisza walczy o przetrwanie ale też o coś więcej. Zawisza może stać się symbolem alternatywnej wizji klubu opartego na poszanowaniu wartości, wychowankach, pracy u podstaw. W czasach gdy dla wszystkich liczą się tylko pieniądze kibice Zawiszy pokazali, że nie chcą kibicować w Ekstraklasie za wszelką cenę. Odrzucili lojalkę, w której mieli zobowiązać się do donoszenia na swoich kolegów i za cenę Ekstraklasy mieli sprzedać wszystkie cenne dla nich wartości. Nie zrobili tego. 2,5 roku cierpliwie bojkotowali spotkania Zawiszy. Cena była ogromna, jednak trzeba było ją zapłacić, żeby dzisiaj z podniesioną głową jechać do Tucholi i cieszyć się grą zespołu, w którym dla każdego zawodnika barwy są święte. Koniec zaciężnej armii zespołu Osucha zdecydowanie oczyścił atmosferę w klubie. Mam nadzieję, że nigdy już nie dożyję takiego momentu, w którym zawodnicy Zawiszy zwrócą się otwarcie przeciwko swoim kibicom. Mam nadzieję, że Zawisza w nadchodzących latach ciągle będzie korzystał z  wychowanków klubu, którzy będą zaangażowani w odbudowę klubu na 100% i zawsze dadzą z siebie wszystko. Trudno powiedzieć jak wysoko uda się Zawiszy w ten sposób awansować. Nie ulega jednak wątpliwości, że ta droga będzie fascynująca i dostarczy wielu pozytywnych emocji. Nie ulega dla mnie wątpliwości, że klub stanie się ponownie miejscem, w którym wychowankowie będą mogli rozwijać się  otoczeni życzliwym wsparciem trybun.

Z czego wynikają tak dobre wyniki Zawiszy w B i A-klasie? Z ogromnego potencjału wychowanków i byłych graczy, którzy ciągle zasilają kadrę niebiesko-czarnych. Wielu z nich dysponuje piłkarskim potencjałem przekraczającym A-klasę i świetnie by sobie radzili w wyższych ligach. Decydowali się zrobić coś ważnego dla Zawiszy, pomóc klubowi, który kiedyś im pomagał, ich kształtował. To jest piłkarska siła Zawiszy. W rankingach zawodników, które prowadzę na stronie zawisza1946.pl przewija się około 100 zawodników związanych kiedyś z Zawiszą i z powodzeniem grających obecnie w piłkę. Żaden klub w regionie nie dysponuje takim kapitałem ludzkim. Istnieją kluby, które mają większe pieniądze i przekształcają się w armie zaciężne. Czy daje to jednak taką samą satysfakcję, jak obserwowanie gry zespołu opartego na wychowankach i chłopakach z regionu? Zawisza walczy o przetrwanie, ale także z konieczności wraca do modelu, w którym ton nadają "nasi". Czy gra na wyższym poziomie rzeczywiście jest bardziej fascynująca? W Grudziądz na I ligę nie przychodzi tyle osób ile było na stadionie gdy przyjechał w IV lidze bydgoski Zawisza. Dlaczego? Bo emocje nie są ściśle powiązane z ligą, czy poziomem rozgrywkowym. Zawisza jest marką w każdej lidze. Są kluby, które nie mają tego czegoś grając znacznie wyżej. Na taką markę pracuje się przez dekady.

W poprzednim procesie odbudowy klubu, przed erą spółki z miastem i Osuchem, Zawisza był ostatnim klubem w regionie, który wprowadził zespół oparty na wychowankach do II ligi zachodniej i grając wychowankami w niej się utrzymał. Jakże byłem dumny z tamtego zespołu. Pamiętam te nazwiska bez najmniejszego problemu, mimo że powoli zaciera mi się w pamięci ekipa "zaciężna" Osucha. To jest piękne w futbolu, gdy obserwuje się rozwój swoich chłopaków, kształconych w klubie często od małego. Futbol bez wielkich pieniędzy może być ekscytujący i, jak widać po wyjeździe do Tucholi w kilkanaście autokarów, może być ekscytujący dla wielu ludzi. Szkoda, że Bydgoszcz jest tego pozbawiona decyzjami swoich władz.


Rundę wygrał zespół, ale ja chciałbym wyróżnić Pawła Kanika. Gdy dowiedziałem się, że będzie grał ponownie dla Zawiszy, to początkowo nie chciało mi się wierzyć. Chłopak z potencjałem do grania przynajmniej 3 ligi wyżej przyszedł do B-klasowego Zawiszy, oddawać tutaj swoje siły i zdrowie. Za takie decyzje każdemu z naszych zawodników należy się szacunek. 

20171111 - Paweł Kanik bilans w bazie zawisza1946.pl

 

Paweł jeszcze niedawno grał w IV lidze, ma 31 lat i jeszcze sporo sezonów przed sobą jeżeli zdrowie dopisze. Od momentu powrotu do Zawiszy wystąpił w 19 spotkaniach w B i A-klasie i wszystkie te spotkania zakończyły się wygranymi niebiesko-czarnych. Pawła zabrakło w Raciążu, gdzie przegraliśmy jedyny mecz jesienią. Dynamika i zwrotność Kanika powodują, że jest nie do zatrzymania. Ciężar zdobywania goli rozkładają na siebie mniej więcej po równo Paweł Kanik (12 goli), ciągle skuteczny Wojtek Ruczyński (jesienią 11 goli w tym 1 w PP) oraz Arkadiusz Nowicki  (9 goli) . 33-letni Nowicki na zdobycie 9 goli potrzebował tylko 545 minut spędzonych na boisku, co daje 60,5 minuty na każdego gola. Ta trójka po prostu gwarantuje gorącą wiosnę. 

Adrian Brzeziński, kolejny wychowanek Zawiszy, ma na koncie 5 goli, a Artur Cielasiński i Patryk Straszewski po 4 bramki. Patrykowi kontuzja przeszkodziła w powiększeniu tego dorobku, miejmy nadzieję że wiosną zdrowie mu dopisze. Ten transfer to z pewnością dla Zawiszy spore wzmocnienie w dłuższej perspektywie czasowej.

Obrona Zawiszy pękła tylko 5 razy jesienią i to też nie jest przypadek. Tomek Detmer i Jakub Konopczyński przeszli do Zawiszy z rezerw Wdy Świecie, który to zespół wygrał V ligę w poprzednim sezonie. Bartosz Stoppel grający przez większą część rundy w środku obrony to zawodnik, który osiągnął w Victorii Koronowo kilka lat temu poziom II ligi zachodniej. W grze formacji obronnej widać spokój i pewność siebie, niezależnie czy po bokach uzupełnia ją młodzieżowiec Bartosz Bąk (rocznik 99) , Patryk Szymański, czy doświadczony Artur Cielasiński.

W środku pomocy rządzą kapitan - Adam Wiśniewski z Patrykiem Błażejewiczem. Na skrzydłach Paweł Kanik najczęściej z Adrianem Brzezińskim, swój udział na boku mają Oskar Zięba (rocznik 98). Zobaczymy jak rozwinie się na prawej pomocy Tomasz Widomski (rocznik 98). Warto pamiętać, że Oskar i Tomek w przyszłym sezonie będą jeszcze w wieku młodzieżowca, co może okazać się w V lidze istotne. Patryk Bereza (rocznik 97) przy każdym wejściu na boisko zostawia serce i robi sporo ruchu z przodu. Jeżeli poprawi jeszcze skuteczność, to pewnie będzie dostawał coraz więcej minut od trenera.

W bramce niepodzielnie panuje doświadczony Marcin Niwiński. Broni bardzo pewnie i na razie nie ustępuje pola młodzieżowcowi Janowi Stypczyńskiemu (rocznik 99).  Młodzi zawodnicy, również na wypożyczeniach pracują ciężko, żeby podnosić swoje umiejętności, zdobywać doświadczenie i kiedyś z dumą bronić barw Zawiszy. Atmosfera pracy udziela się wszystkim. Nie ma miejsca na odpuszczanie. Zawisza w A-klasie nie jest klubem profesjonalnym, ale w wielu aspektach prezentuje profesjonalne podejście do piłki.

Trudno wskazać jakieś wyraźnie słabe punty tego zespołu. Ja się nie podejmuję. Jak na warunki A-klasy zespół Zawiszy prezentuje się koncertowo. Jesień Zawisza kończy mocnym akcentem na trybunach, w fotelu lidera, z dobrą atmosferą  i z dużymi nadziejami na przyszłość.

Na wiosnę robimy kolejny krok.


sobota, 9 września 2017

Mecz o fotel lidera.

Bydgoski Zawisza w niedzielę zmierzy się w Żołędowie z Victorią Niemcz. Najbliższy rywal nie należy do potentatów tej ligi. W ubiegłym sezonie zajął w A-klasie12 pozycję wygrywając u siebie zaledwie 2 mecze:



W obecnych ryzgrywkach na razie nic nie wskazuje na to, żeby potencjał Victorii miał wyraźnie wzrosnąć w wakacje.

W meczu okręgowego Pucharu Polski Victoria Niemcz podejmowała pewien IV ligowy zespół i przegrała 0:11. Zderzenie z ligowym futbolem okazało się dla klubu z Niemcza bolesne. Trudno przewidzieć wynik niedzielnego spotkania Zawiszy, ale niebiesko-czarni na pewno są wyraźnym faworytem. Oczekiwany scenariusz to szybkie prowadzenie gości i możliwość pokazania się naszej młodzieży w większym wymiarze czasowym. Zobaczymy jak Zawisza poradzi sobie w roli zdecydowanego faworyta.

Dla podopiecznych Jacka Łukomskiego będzie to mecz o odzyskanie fotela lidera, na którym dzisiaj rozsiadła się Fala Świekatowo pokonując na wyjeździe 2:3  bramkostrzelny do tej pory  Rawys Raciąż.

Victoria Koronowo gładko pokonała dzisiaj Krajnę Sępólno Krajeńskie 3:0, dzięki czemu po wygranej w Żołędowie Zawisza może odskoczyć rywalom na 2 punkty pierwszy raz w tym sezonie. Trzeba taką okazję wykorzystać.

W osiemnastce meczowej awizowany jest Jakub Konopczyński, 23-letni środkowy obrońca, który być może z Victorią otrzyma szansę debiutu w pierwszym zespole Zawiszy Bydgoszcz.
Jakub grał już dla rezerw Zawiszy w Klasie Okręgowej oraz IV lidze, jednak debiut w I zespole ciągle przed nim. Jeżeli tak się stanie, będzie kolejnym wychowankiem klubu, który zagra dla niebiesko-czarnych.

Tabela A-klasy po sobotnich spotkaniach:



Startujemy w niedzielę o 18:00 , boisko w Żołędowie.

wtorek, 29 sierpnia 2017

Pierwszy poważny test nowego Zawiszy: Victoria Koronowo.

Po dwóch kolejkach ligowych Zawisza z kompletem punktów i bilansem goli 9:0 prowadzi w ligowej tabeli. Pokonanie GKLS Dobrcz oraz Myśliwca Gostycyn stanowi dobry początek sezonu dla podopiecznych Jacka Łukomskiego.  Nie da się jednak ukryć, że pierwszych dwóch przeciwników Zawiszy nie prezentuje poziomu zbliżonego do Victorii Koronowo.

W kuluarach nasz najbliższy rywal wymieniany jest w gronie zespołów, które będą walczyły o awans. W kadrze Victorii znajduje się kilku zawodników, którzy posmakowali ligowego futbolu na poziomie III ligi.

Mateusz Andrzejewski (rocznik 1993) debiutował w Victorii w III lidze jako 16 latek. Jako 17-latek wystartował w kolejny sezon III ligi i rozegrał 28 spotkań strzelając 3 gole. Co ciekawe, Mateusz grał tamtej wiosny w jednym zespole z obecnym reprezentantem Polski, Jackiem Góralskim, który właśnie przez Victorię przebijał się do dużego futbolu.

W obecnej kadrze Victorii znajdują się jeszcz inn gracze z III-ligową przeszłością: obrońcy Mateusz Chrzanowski i Mateusz Giełażyn. Już w sobotę o 17:00 będzimy mieli okazję przekonać się jak rozwinęły się te piłkarskie talenty. Zawodnikom z Koronowa bez wątpienia nie zabraknie motywacji, bo mecz z Zawiszą to jest w A-klasie wyjątkowy moment, w którym można doświadczyć prawdziwego, fanatycznego dopingu. Poza tym zawsze jest możliwość zwrócenia na siebie uwagi sztabu szkoleniowego Zawiszy, co najlepiej pokazuje przykład Patryka Berezy.

Zawisza będzie w obecnym sezonie walczył o kolejny awans. Przy okazji może się okazać, że grając w niższych klasach rozgrywkowych Zawisza wypatrzy i wypromuje wielu ciekawych zawodników, którzy z różnych względów nigdy nie dostali szansy zaistnienia w poważnej piłce. Takich nieoszlifowanych talentów zapewne wiele tuła się po regionalnych boiskach. Regionalne realia są takie, że brak tu II-ligowych zespołów, a ilość pół profesjonalnie działających III i IV-ligowców niewielka. Naturalna w innych regionach promocja uzdolnionej młodzieży nie działa optymalnie. Szczególnie brak II-ligowca w regionie stanowi w tym kontekście bolesną dziurę w kuj-pomie.

Zawisza jest w A-klasie, więc podczas okresu powrotu do grania w ligach centralnych siłą rzeczy warto się skupić na dokładnej analizie piłkarskiego narybku. W regionalnej piłce funkcjonuje ogromna ilość wychowanków Zawiszy Bydgoszcz, co już okazuje się procentować.

W sobotnie popołudnie Zawiszę czeka poważny sprawdzian. Victoria w 1 kolejce zremisowała na wyjeździe 2:2 z Falą Świekatowo. Ten zespół także wymieniany jest w gronie faworytów do walki o awans. Zapewne z Potulic także będą chcieli wywieźć jakąś zdobycz punktową.
W Pucharze Polski Victoria uległa 1:2 grającemu o jeden poziom ligowy wyżej  zespołowi BKS Bydgoszcz. Zacięta rywalizacja do ostatnich minut z zespołem z "okręgówki" także potwierdza potencjał naszego nabilższego rywala.

Gdy w sezonie 2008/2009 Zawisza podejmował na Gdańskiej Victorię Koronowo (II liga zachodnia; 5 czerwca 2009) na stadionie stawiło się 2700 widzów. Bramki dla Zawiszy strzelali Piotr Bajera, Szymon Maziarz, Maciej Dąbrowski, Grzegorz Brzeziński i Marcin Tranowski. Dla Victorii Jakub Poznański i Adrian Raszka.

źródło: http://zawiszafans.net


Co ciekawe, w zespole Victorii zagrało w tamtym spotkaniu dwu obecnych zawodników Zawiszy: Paweł Kanik i Bartosz Stoppel.
Latem 2009 roku Zawisza przygotowywał się do utworzenia sportowej spółki z udziałem miasta Bydgoszczy. To był czas ogromnych nadziei. Nowy stadion, ogromne zainteresowanie piłką w Bydgoszczy mimo gry na zaledwie trzecim poziomie rozgrywek. Obecnie też jest czas nowych nadziei. Czas kolejnej odbudowy piłkarskiego Zawiszy. Kolejny ważny krok do wykonania w sobotę.

W ligowej rywalizacji Zawisza w roli gospodarza czterokrotnie pokonał Victorię, jeden raz padł bezbramkowy remis.

Zawisza Bydgoszcz - Victoria Koronowo:
  • 2001/2002 -  IV liga - 0:0,
  • 2003/2004 - IV liga  - 3:2, gole dla Zawiszy Jarosław Tomczuk, Robert Tomczak, Michał Łuczak;
  • 2004/2005 - IV liga - 1:0, Mariusz Barlik;
  • 2005/2006 - IV liga - 1:0, Michał Burchacki;
  • 2007/2008 - Puchar Polski (okręg) - 0:0,
  • 2008/2009 - II liga zachodnia - 5:2, Piotr Bajera, Szymon Maziarz, Maciej Dąbrowski, Grzegorz Brzeziński, Marcin Tarnowski.


Duża waga tego spotkania gwarantuje spore emocje. Początek spotkania sobota, godzina 17:00 Stadion w Potulicach.

niedziela, 24 lipca 2016

Zawisza rozpoczął rekrutację zawodników. Pierwszy sparing niebiesko-czarni rozegrali w Dobrczu.

22 lipca 2016 Zawisza Bydgoszcz rozegrał pierwszy sparing w trakcie przygotowań do nowego sezonu ligowego. Zawodnicy starali jak najlepiej zaprezentować swoje umiejętności. Trener Dawid Niezbecki wystawił 3 różne jedenastki. Poziom prezentowany przez kandydatów do gry w Zawiszy był bardzo zróżnicowany. Co ważne, chęć gry w Zawiszy zadeklarowało kilku zawodników ze sporym doświadczeniem na ligowych boiskach, którzy z pewnością dadzą gwarancję określonego poziomu gry w poszczególnych formacjach.

Kilku z nich ma już na swoim koncie występy w niebiesko-czarnych barwach.

  • Rafał Sobacki - rocznik 1985, 31 lat, 33 spotkania w IV lidze w sezonach 2005/2006 i 2006/2007;
  • Adam Wiśniewski - rocznik 1986, 29 lat, 48 spotkań w IV lidze w sezonach 2004/2005-2007/2008 .  W sezonie 2014/2015 grał jeszcze w III lidze w Unii Solec Kujawski;
Adam Wiśniewski na pierwszym planie.

  • Wojciech Lewandowski - rocznik  1993, 22 lata, 10 spotkań w rezerwach Zawiszy w IV lidze, ma także na koncie występy w III lidze w barwach Unii Janikowo i Wdy Świecie;
  • Krzysztof Łożyński - rocznik 1984, 32 lata, 56 spotkań w IV lidze w sezonach 2003/2004 - 2005/2006 . W sezonie 2012/2013 grał jeszcze w III lidze w Unii Solec Kujawski;
  • Wojciech Ruczyński - rocznik 1981, 35 lat, 88 spotkań w IV i V lidze;
  • Paweł Ettinger - rocznik 1987, 29 lat, 47 spotkań w Zawiszy, z czego 6 w II lidze zachodniej, grał także w II lidze w Unii Janikowo oraz w III lidze we Wdzie Świecie;

  • Marek Wysocki - rocznik 1981, 107 spotkań dla Zawiszy w IV i V lidze;
Z doświadczonych zawodników wymienić można jeszcze kilku :
  • Bartosz Stoppel - 32 lata,  zawodnik między innymi Victorii Koronowo , gdzie rozegrał 48 spotkań na poziomie II ligi;
  • Andrzej Grugiel - 31 lat , między innymi Victoria Koronowo;
  • Jarosław Lewandowski - 29 lat,  BKS Bydgoszcz, LKS Dąbrowa Chełmińska


Do dyspozycji trenera Niezbeckiego stawiło się sporo młodzieży z bydgoskich klubów, m.in:

  • Oskar Ziemba (Chemik 98),
  • Sebastian Każuro (Gwiazda 99) - 17 lat - wychowanek Zawiszy, ostatnio w Gwieździe Bydgoszcz 
  • Patryk Piechocki (BKS Bydgoszcz) - 18 lat;
  • Adrian Zadrużyński (Sparta Bydgoszcz) - 18 lat; 
  • Jan Stypczyński (bramkarz rocznik 99, Zawisza Bydgoszcz) ;
  • Bartłomiej Dobersztyn (bramkarz, Gwiazda Bydgoszcz) - 16 lat;
  • Bartosz Bigalke  - 22 lata , 2 spotkania w rezerwach Zawiszy w A-klasie

Nie sposób tutaj wymienić wszystkich. Widać, że rywalizacja o miejsce w składzie będzie spora.

Zawisza rozpoczyna długą drogę. Zarząd SP Zawisza robi jedyną rzecz, jaką można i należy w tym trudnym momencie zrobić: rozpoczyna odbudowę klubu. Klub z 70 letnią tradycją, wyrzucony ze swoich obiektów przy ul. Gdańskiej będzie starał się kontynuować udział w rozgrywkach seniorów.
O Zawiszy nie zapomniało wielu zawodników, którzy reprezentowali nasze barwy przed lat. Czują się z nim związani i chcą dać coś z siebie, żeby dołożyć cegiełkę do odbudowy naszego Zawiszy.

Teraz nadchodzi czas, gdy każdy, dla kogo Zawisza coś znaczy, musi dać z siebie wszystko co możliwe, by przywrócić blask klubowi. Dla kogoś będzie to gra na murawie, inni mogą dołożyć swoją cegiełkę w postaci regularnych wpłat, choćby po symboliczne 20 zł miesięcznie, na konto stowarzyszenia. Wszystkie osoby gotowe do wspierania Zawiszy zapraszam na oficjalną stronę Stowarzyszenia Piłkarskiego "Zawisza", gdzie znajdziecie informacje jak dołączyć do grona osób wspierających klub.

Zawisza przeżywa trudne chwile, ale jest to również niepowtarzalna okazja by zbudować klub, z którym będą mogły ponownie utożsamiać się tysiące kibiców. Będą dla niebiesko-czarnych ponownie grali zawodnicy, dla których Zawisza będzie wiele znaczył. Będziemy znowu żyć każdym meczem, kibicować zespołowi, przyglądać się jego postępom.

Jeżeli zespół okaże się mocny i będzie awansował w kolejnych latach, to nie ulega wątpliwości, że ponownie zainteresują się nim tysiące bydgoszczan spragnionych piłki, dobrej atmosfery. Te tysiące bydgoszczan upomną się skutecznie o miejsce dla Zawiszy na stadionie Zawiszy.

Teraz trzeba przywrócić dobrą atmosferę wokół klubu.
Według moich informacji jest jeszcze szansa na występy Zawiszy w A-klasie. Gdyby takie decyzje zapadły, to okres odbudowy Zawiszy może skrócić się o jeden rok. W przypadku awansów w 2017 i 2018 roku przed kolejnymi wyborami samorządowymi Zawisza może być już w IV lidze i mieć za sobą sporą sympatię opinii publicznej. Może to być bardzo niewygodna sytuacja dla prezydenta Bydgoszczy, Rafał Bruskiego, który wyrzucił Zawiszę z Gdańskiej, uniemożliwił start Zawiszy w IV lidze, w miejscu zespołu rezerw Zawiszy i doprowadził do tak głębokiego upadku klubu, jaki nie mógłby mieć miejsca chyba w żadnym innym dużym mieście. Na swoim koncie prezydent  Bruski będzie miał całkowite zniszczenie klubu, który teraz trzeba odbudowywać po prostu od zera. Ale to już jego problem. Mam nadzieję, że wykorzystamy wszystkie możliwości, żeby wystartować w A-klasie i przed wyborami samorządowymi za 2 lata Zawisza będzie już rywalizował o najwyższe miejsce w ligowej piłkarskiej hierarchii w Bydgoszczy. Myślę, że w A-klasie zespół Zawiszy świetnie sobie poradzi, a bliższa o rok perspektywa przywrócenia IV ligi dla niebiesko-czarnych pobudzi do większej ofiarności darczyńców, kibiców, sponsorów.

Nadchodzi czas odbudowy. Mam nadzieję, że z roku na rok Zawisza będzie przyciągał coraz więcej ludzi. Wyjazdy nie będą dalekie, więc będzie można bez większego problemu być na wszystkich meczach zespołu. Mam nadzieję, że Zawisza ponownie stanie się jedną wielką rodziną.

Zawisza Bydgoszcz nie upadnie, bo zbyt wielu ludzi ciągle chce jego istnienia. W piątek na sparingu w Dobrczu spotkałem Marcina Łukaszewskiego, dawnego kapitana Zawiszy, który będzie wspierał odbudowę klubu. Na sparingu spotkałem Marcina Jałochę, który kilka lat temu tak skutecznie zajmował się sprawami sportowymi w IV, a potem II-ligowym Zawiszy. Był cały obecny zarząd SP Zawisza i wielu ludzi spragnionych walki o kolejne ligowe punkty dla Zawiszy. Bardzo mnie ucieszyły wszystkie te spotkania, bo one pokazują, że Zawisza nie został opuszczony przez kibiców. Znowu będziemy mieli swoją ukochaną drużynę i ona znowu będzie z roku na rok coraz silniejsza.



Istnieją przykłady klubów, które były odbudowywane bez wielkich pieniędzy, ale w oparciu o ogromną społeczną energię. Właśnie tą drogą przyszło pójść Zawiszy Bydgoszcz. Są kluby, które dostarczają swoim kibicom więcej sukcesów, satysfakcji sportowej itd. Ale klubu się nie zmienia gdy brakuje sukcesów. Kilka miesięcy temu nie wiedziałem co będę myślał o Zawiszy po upadku, który się nieuchronnie zbliżał, gdy spółka WKS Zawisza zaczęła przygotowania do plajty z wielkim hukiem. Nie wiedziałem co będę czuł.

Ale przyszedł ten moment, gdy zobaczyłem niebiesko-czarne koszulki na nadchodzący nowy sezon w B-klasie (czy A-klasie) i zrozumiałem, że z żadnym innym klubem nie potrafiłbym się już tak emocjonalnie związać. Nie wiem czy będzie mi dane doczekać jeszcze w moim życiu meczu Zawiszy w II czy I lidze, ale wiem, że warto poczekać i cieszyć się każdym kolejnym meczem niebiesko-czarnych.





Szczegółowa relacja ze sparingowego spotkania Zawiszy w Dobrczu na stronie http://zawisza-bydgoszcz.futbolowo.pl/news/article/w-sparingu-w-dobrczu-zawisza-na-remis



Droga jest trudna, ale inni już nią wcześniej przeszli. Istnieją przykłady klubów, które bazując na ogromnej społecznej energii fanów podnosiły się z niemałych tarapatów i osiągały sukcesy dzięki cierpliwej, organicznej pracy.Świetnym przykładem jest choćby walijskie Swansea City

"2002 rok. Swansea. Za dwadzieścia tysięcy funtów wiezionych w plastikowej torbie kibice kupują klub będący na skraju przepaści. Jedenaście lat później ci sami kibice wznoszą w górę puchar za zwycięstwo w Capital One Cup i awansują do Ligi Europy."

czytaj więcej:  Na tropie Nowej Jakości Kibicowania
  
Zawisza potrzebuje teraz Waszej energii. Przyłączcie się do nas.