piątek, 15 lipca 2016

Prezydent Bydgoszczy nie chce rozmawiać w celu ratowania Zawiszy. O co mu chodzi?

Czytam właśnie artykuł opublikowany na łamach Gazety Pomorskiej, z którego wynika, że prezydent Bydgoszczy nie ma jednak zamiaru podjąć rozmów z Zarządem Stowarzyszenia Piłkarskiego "Zawisza" mimo apeli wielu bydgoszczan, w szczególności mimo apelu Rady Miasta Bydgoszczy o każde możliwe wsparcie dla piłkarskiego Zawiszy Bydgoszcz, który znalazł się w organizacyjnych tarapatach.

Czas przywrócić dobre emocje i rozpocząć odbudowę Zawiszy.


Czytając te słowa znowu nie mogę wyjść ze zdziwienia. Jakie są zdaniem prezydenta Bydgoszczy przeszkody do podjęcia rozmów?

1. Zdaniem Prezydenta Bydgoszczy, "prowadzone spory z CWZS Zawisza oraz WKS Zawisza Bydgoszcz S.A. o nazwę, herb i tradycję, uniemożliwiają udzielenia oczekiwanego wsparcia."


Władze SP Zawisza kolejny raz mogą tylko powtarzać, że nie są stroną aktywną w tych sporach. Spory te wynikają z prób odebrania SP Zawisza praw do marki Zawiszy określonych patentami RP. SP Zawisza nabył te prawa w momencie gdy piłkarskim zespołem nie chciał zajmować się Wojskowy Klub Sportowy Zawisza, nie chciało się zajmować miasto. SP Zawisza było jedynym podmiotem, który podjął się wysiłku  utrzymania ciągłości udziału w rozgrywkach piłkarskich Zawiszy. Pozwoliło to kilka lat później, w 2008 roku odzyskać miejsce w centralnych rozgrywkach piłkarskich II ligi zachodniej dla Bydgoszczy, a następnie I ligi i Ekstraklasy.

Można by tu użyć mocniejszych słów, ale chciałbym tylko zadać pytanie czy podmioty, które domagają się przekazania im praw do piłkarskiej marki "Zawisza"' rzeczywiście na to zasługują? Przecież miasto nie potrafiło zadbać o stabilizację spółki WKS Zawisza S.A. której przekazywało spore publiczne pieniądze, władze spółki WKS Zawisza nie potrafiły złożyć do PZPN-u dokumentów potrzebnych do uzyskania licencji na grę w I czy II lidze. Można odnieść wrażenie, że obecnym jedynym celem istnienia spółki WKS Zawisza S.A. jest dopilnowanie, żeby z Zawiszy nie zostało zupełnie nic. W takich okolicznościach przekazanie innemu podmiotowi praw do marki "Zawisza" byłoby czystym szaleństwem. Wszystkie inne aktywa przekazane przez SP Zawisza miejskiej spółce w 2009 zostały bezpowrotnie utracone. Nie ma już na Zawiszy ligowego zespołu, zawodnicy zostali rozsprzedani. Obecnie Zawisza nie ma nawet zespołu seniorów na takim poziomie, na jakim miał rezerwy przekazywane miejskiej spółce. Czy miasto Bydgoszcz w tym okresie okazało się wiarygodnym partnerem, gwarantującym stabilizację i dalszy rozwój tego projektu? Pozostawiam odpowiedź na te pytania bez odpowiedzi. Proszę udzielić ją sobie samodzielnie. Ja dziękuję dzisiaj Bogu, że marka "Zawiszy" pozostała w Bydgoszczy, pod kontrolą pasjonatów futbolu zrzeszonych w bydgoskim stowarzyszeniu. Ta marka stanowić będzie solidny fundament do kolejnej odbudowy Zawiszy w kolejnych latach.


2. Jaki jest kolejny powód braku woli dialogu ze strony prezydenta?
"Dodatkowo przypomniał, że przedstawiciel stowarzyszenia wyszedł ze zorganizowanego przez niego „okrągłego stołu", który miał na celu pojednać wszystkie strony konfliktu. "
[..]Od momentu opuszczenia tamtego spotkania i odrzucenia woli potępienia bandyckich zachowań kiboli przez Stowarzyszenie Piłkarskie Zawisza fala agresji, nie tylko wobec mnie, ale i osób zarządzających klubem i Cywilno - Wojskowym Związkiem Sportowym „Zawisza” tylko narastała.


Nie wiem kto pierwszy wyszedł z tego spotkania, ale wiem kto pierwszy postawił żądania nie do spełnienia przez drugą stronę. Pisałem o tym we wcześniejszych tekstach kilka razy. Przytaczałem także słowa ówczesnego prezesa SP Zawisza, które jednoznacznie potępił chuligańskie wybryki. Te słowa są ciągle dostępne publicznie na portalu internetowym sportowabydgoszcz.pl

Przytoczę jeszcze raz fragment tekstu ze stycznia 2014 z portalu sportowabydgoszcz.pl:

"Zaskoczony ruchem urzędu miasta jest prezes SP Zawisza Sławomir Bigalke. Był on jednym z sygnatariuszy oświadczenia, które w czwartek pojawiło się na stronie stowarzyszenia. Podkreśla w nim, że jest przeciwko wszelkim aktom chuligaństwa na stadionie. "Nie jesteśmy przecież stroną w tym konflikcie" - dodaje w rozmowie ze Sportową Bydgoszczą Bigalke."

Cała treść artykułu dostępna jest ciągle  tutaj i stanowi niewątpliwie publiczne potępienie aktów chuligaństwa na stadionie przez ówczesnego prezesa SP Zawisza. Jak jeszcze  bardziej publicznie można to zrobić? Jeżeli prezydent Bydgoszcz oczekuje jakiejś innej, szczególnej formy, to może raczyłby zakomunikować czego oczekuje? Może to musi być papierowa gazeta, albo występ w telewizji?

 Ale niezależnie od tego jaki przebieg miało spotkanie przytaczane przez prezydenta, to:
  •  akty chuligańskie zostały publicznie potępione przez Zarząd SP Zawisza;
  • obecnie SP Zawisza ma nowy Zarząd, nowego prezesa i powoływanie się na opuszczenie sali "okrągłego stołu" przez poprzednich przedstawicieli SP Zawisza kilka lat temu jest mało poważne.
Świadczyć może tylko o tym, że to prezydent Bydgoszczy nie chce obecnie rozmawiać o możliwych sposobach ratowania zasłużonego klubu. To tak, jak gdyby ktoś nie chciał utrzymywać kontaktów z Bydgoszczą bo jakiś poprzedni prezydent miasta zachował się może niestosownie. Dzisiaj jest nowy Zarząd SP Zawisza, jest grono ludzi, którzy chcą wziąć ponownie na siebie ciężar odbudowy tego zasłużonego, bydgoskiego klubu, no to chyba jest wystarczający powód, żeby rozmawiać.


Fala agresji wobec władz spółki oraz prezydenta Bydgoszczy biernie przyglądającego się jak ukochany dla wielu bydgoszczan klub zmierza na manowce faktycznie narastała. Ale prezydent Bydgoszczy powinien przyjąć do wiadomości, że nie były to działania prowadzone przez Stowarzyszenie Piłkarskie Zawisza, ani przez SP Zawisza inspirowane. W mojej ocenie były to oddolne działania indywidualnych osób i nie można ich łączyć i mylić z działalnością Stowarzyszenia. Jest tylko jeden sposób na przywrócenie dobrej atmosfery wokół Zawiszy Bydgoszcz, mianowicie ustabilizowanie sytuacji, umożliwienie działaczom mozolnej odbudowy klubu na obiektach, na których te klub funkcjonuje od kilku dziesięcioleci. Na pewno fali wspomnianej agresji nie zmniejszy wyrzucenie Zawiszy Bydgoszcz z obiektów przy ul. Gdańskiej i zmuszenie tego utytułowanego klubu do szukania innych obiektów do gry w B-klasie. Nie jest trudno przewidzieć, że takie działania władz miasta mogą doprowadzić do jeszcze większej eskalacji negatywnych emocji. 
Warto jednak podkreślić, że SP Zawisza nie miało i nie będzie miało na to żadnego wpływu.

Tak samo jak władze Bydgoszczy nie mają żadnego wpływu na to, że w Bydgoszczy ktoś popełnia codziennie różne przestępstwa: drogowe, gospodarcze, przemoc w rodzinie itd. Gdyby chcieć za to wszystko obwiniać władze Bydgoszczy, byłoby to równie absurdalne, jak ciągłe obwinianie SP Zawisza, za każdy chuligański wybryk. W żadnym inny mieście nie próbuje się w taki sposób traktować całego środowiska kibiców, bo większość z nich nigdy nie miała związku z żadnymi formami agresji czy przestępczości.

Jeżeli prezydent Bydgoszczy ma zatem szacunek dla słowa pisanego, to zachęcam go serdecznie do zapoznania się z wyżej zacytowanymi słowami napisanymi na portalu sportowabydgoszcz.pl , w których ówczesny prezes SP Zawisza potępił chuligańskie akty.

Być może pomoże to w podjęciu rozmów i ratowania dla Zawiszy IV ligi.
Sytuacja do której zmierzamy, czyli Zawisza w B-klasie wyrzucony ze stadionu Zawiszy to nie jest sytuacja dobra dla Bydgoszczy. Będzie to sytuacja kolejnego długotrwałego konfliktu, który będzie negatywnie rzutował na wizerunek Bydgoszczy i wprowadzał ogromne negatywne emocje do dyskusji publicznej na temat Zawiszy i sportu w Bydgoszczy. Tysiące ludzi nie pogodzi się z takim stanem rzeczy i będą aktywnie dążyć do zmiany tego stanu rzeczy wszystkimi dostępnymi sposobami.

Stadion zbudowany za spore publiczne pieniądze stojący pusty przez większą część roku, to także nie jest sytuacja normalna i pożądana.


To nie jest sytuacja korzystna ani dla Zawiszy, ani dla prezydenta Bydgoszczy. Nie ma w tym nic pozytywnego dla Bydgoszczy.

Ciągle jest dobry moment, żeby usiąść do okrągłego stołu i spokojnie rozmawiać o najlepszych scenariuszach. Nie jest łatwo rozmawiać, ale nikt nie mówił, że łatwo będzie być prezydentem takiego wielkiego  miasta. Uważam, że kierowanie się pewnymi rozbudzonymi przez kilkuletni konflikt emocjami warto na ten moment wyciszyć. Dla dobra miasta i Zawiszy, jednej z potężnych marek tego miasta.  Tym bardziej, że Rada Miasta wzywa prezydenta Bydgoszczy i wszystkie inne osoby i instytucje do udzielenia wsparcia Zawiszy Bydgoszcz w tym najtrudniejszym momencie historii.

Jeszcze jest na to czas.

wtorek, 12 lipca 2016

Apel do prezydenta Bydgoszczy Rafała Bruskiego. Razem ratujmy IV ligę na Zawiszy. Jest jeszcze czas. To się może udać.

To chyba jedna z ostatnich prób uratowania IV ligi dla seniorskiej sekcji piłki nożnej Zawiszy Bydgoszcz, vice lidera wszech czasów I ligi, klubu który przez kilkadziesiąt sezonów promował Bydgoszcz występując w centralnych rozgrywkach piłkarskich. Z dramatycznym apelem do prezydenta Bydgoszczy Rafała Bruskiego zwrócił się Krzysztof Bess, przedsiębiorca z Bydgoszczy, będący obecnie prezesem Stowarzyszenia Piłkarskiego Zawisza:




"Odpowiadając na Apel Rady Miasta Bydgoszczy z dnia 29 czerwca 2016 roku Stowarzyszenie Piłkarskie informuje, iż dokonaliśmy zgłoszenia drużyny seniorów ZAWISZY do rozgrywek B-klasy K-P ZPN. Udział naszego zespołu zapewni kontynuację ZAWISZY Bydgoszcz w
piłkarskiej rywalizacji seniorów.
Jednocześnie wyrażamy gotowość do zagwarantowania gry drużyny seniorów ZAWISZY w najwyższej możliwej klasie rozgrywkowej - w tym przypadku IV lidze. Wbrew rozpowszechnianym informacjom, na ww. okoliczność, wymagana jest Pana zgoda. Otóż zbycie miejsca w lidze wymaga zgody wszystkich akcjonariuszy WKS „ZAWISZA" Bydgoszcz S.A. - jednomyślności (100% głosów) wyrażonej uchwałą WZA.
Proszę zatem o Pana stanowisko:
1. Czy wyraża Pan zgodę na zbycie przez WKS ZAWISZA Bydgoszcz S.A. miejsca w IV lidze na rzecz naszego stowarzyszenia?
2. Czy wyraża Pan zgodę na udostępnienie stadionu przy ul. Gdańskiej 163 w Bydgoszczy dla drużyny seniorów ZAWISZY prowadzonej nasze stowarzyszenie - zgodnie z Apelem Rady Miasta Bydgoszczy z dnia 29.06.2016?
Pragnę przypomnieć, iż to właśnie SP „Zawisza" przekazało w 2009 roku do WKS „ZAWISZA" Bydgoszcz S.A. sekcję piłki nożnej złożoną z: 2 drużyn seniorów oraz 9 młodzieżowych.
Informuję również, iż akces do gry IV lidze złożyliśmy do K-P ZPN / PZPN. Jestem przekonany, iż w tym przypadku mogę liczyć na życzliwość Pana Prezesa Eugeniusza Nowaka. Sytuacja wymaga jednak ode mnie uczciwości - spełnienie pkt. 1 i 2 to warunki konieczne. Jednocześnie oświadczam, iż dopuszczam możliwość gry naszego zespołu w B-klasie na obiektach przy ul. Sielskiej w Bydgoszczy, gdzie swojej mecze rozgrywała drużyna rezerw.
Łączę wyrazy szacunku,
Do wiadomości:
1/ Rada Miasta Bydgoszczy; 2/ K-P ZPN"

podpisany /Krzysztof Bess - prezes SP Zawisza Bydgoszcz/

Całe oświadczenie w formie pdf można pobrać tutaj.

Apel Rady Miasta o ratowanie piłkarskiej sekcji Zawiszy wystosowany 29 czerwca 2016:







Tak się zastanawiam, co mogą jeszcze zrobić członkowie zarządu SP Zawisza, żeby Zawisza dostał od prezydenta Bydgoszczy, Rafała Bruskiego szansę na ratowanie tego zasłużonego klubu?

Wyrażają gotowość prowadzenia zespołu seniorów, wzięcia na barki stowarzyszenia  wszystkich kosztów organizacji klubu, kontraktowania zawodników, pozyskiwania sponsorów. Nie można mieć chyba mniejszych oczekiwań i wykazywać większej pokory. W czasach gdy wszyscy przychodzą po pieniądze SP Zawisza prosi jedynie o możliwość występowania zespołu na stadionie w Bydgoszczy i zgodę na przekazanie IV ligowej drużyny.

Decyzja o dalszym losie klubu piłkarskiego z ogromnymi tradycjami jest w rękach prezydenta Rafał Bruskiego.

Mam do Was ogromną prośbę. Udostępniajcie ten apel, lajkujcie. Ta decyzja może skrócić o kilka lat proces odbudowy Zawiszy. Tu już nie chodzi o pieniądze. Chodzi o czas. Czasu się nie oszuka.

Wielu kibiców może już nie doczekać powrotu Zawiszy do centralnych rozgrywek jeżeli będziemy zmuszeni zaczynać od 8 ligi (B-klasy).
Proszę, zróbmy ten wysiłek i rozpowszechniajmy ten apel gdzie się tylko da. Zawisza to jedna z najlepiej rozpoznawalnych bydgoskich marek. Warto podjąć wysiłek w celu jej ocalenia. Nie mamy takiej drugiej piłkarskiej marki w Bydgoszczy i w regionie. Jeżeli ten apel się nie powiedzie, to mecz piłkarskiej Ekstraklasy w naszym regionie możemy zobaczyć nawet dopiero za kilkanaście lat.

Ale tak nie musi być.
Pora zakończyć waśnie i spory i zacząć odbudowę Zawiszy Bydgoszcz. Wszystkie ręce na pokład.

sobota, 9 lipca 2016

Odbudowa Zawiszy degradowanego do B-Klasy wlaśnie się zaczyna.

Ten wpis będzie trochę bardziej osobisty. Rusza odbudowa Zawiszy i jest to dobry moment na swojego rodzaju "rachunek sumienia". Ale po kolei. W 2009 roku, bo o tych czasach tym razem będzie, ważyły się dalsze losy Zawiszy. Klub po awansie do II ligi utrzymał się w centralnych rozgrywkach, a co ważne tworzyli go zawodnicy prawie w całości będący wychowankami klubu lub związani z regionem. To jest wizytówka tego zespołu w pigułce:


źródło: futbolwliczbach.pl
Tylko Krzysztof Suchecki i dwaj ciemnoskórzy panowie byli spoza regionu.

Gdy patrzę dzisiaj na ten zespół, to ciągle ze sporą dumą, bo od tamtej pory nikomu w naszym regionie nie udało się zbudować zbliżonego poziomem zespołu opartego na zawodnikach z regionu. Piszę o tym nie przez przypadek, bo jest to związane z dwiema zupełnie innymi wizjami funkcjonowania klubu, które się wtedy ścierały i pewnie jeszcze nie raz będą się ścierały: dalsza gra seniorów w strukturach SP Zawisza z naciskiem na szkolenie młodzieży lub miejska spółka zakładająca szybki awans do wyższych klas rozgrywkowych, na miarę realizacji ambicji sportowych Bydgoszczy, ósmego największego miasta w kraju.

Wizja numer 1: Praca u podstaw i oparcie siły zespołu na wychowankach i graczach z regionu.

W ramach tej wizji zespół seniorów miał kontynuować rozgrywki w ramach Stowarzyszenia piłkarskiego Zawisza, a wzrost poziomu rozgrywkowego miał następować poprzez wyszkolenie kolejnych dobrych pokoleń piłkarskiej młodzieży. Ówczesny Zarząd SP Zawisza, w pracach którego miałem zaszczyt uczestniczyć oczekiwał od miast wsparcia tego projektu w wysokości około 1/3 budżetu, była to kwota nie przekraczająca jednego miliona złotych rocznie. Druga część przychodów pochodzić miała z wpływów z biletów i dnia meczowego, a trzeci filar stanowić miały wpływy od reklamodawców. W tamtym okresie z Zawiszą współpracowało kilkadziesiąt lokalnych podmiotów, co dawało podstawy do zaplanowania takich wpływów. Jednak władze miasta nie były gotowe do wsparcia tego projektu. Bez tego wsparcia finansowego trzeba było liczyć się z możliwym spadkiem do III ligi. Takie były twarde realia. Wtedy wydawało się to katastrofą. Dzisiaj wraca jednak to pytanie czy może jednak warto było pójść tą drogą cierpliwej "pracy u podstaw"? Przecież w efekcie idąc na skróty trafiliśmy do 8 ligi?

Władze SP Zawisza nie marnują czasu.Są już stroje na przyszły sezon i zastępcze boisko.

Wizja numer 2: Miejska spółka, wizja szybkiego awansu, przejęcie finansowania i odpowiedzialności za klub przez miasto Bydgoszcz.


Ta wizja wiązała się z podjęciem sporego ryzyka, którego mieliśmy świadomość. Zarządzanie klubem i zespołem seniorów miało trafić de facto w ręce urzędników, którzy do piłki nie mają przecież pasji. Mimo wszystko miasto Bydgoszcz wydawało się solidnym gwarantem trwałości tego projektu, bo przecież trudno było sobie wyobrazić władze miasta, które dopuszczają do obecnej sytuacji. Zabezpieczone zostały w statucie spółki barwy klubu i możliwość wyprowadzenia go z miasta. Zakładaliśmy możliwość sprzedaży klubu prywatnemu podmiotowi, a to często dla klubów piłkarskich kończyło się plajtą, bo wokół polskiej piłki krąży zdecydowanie więcej złotoustych oszustów niż poważnych inwestorów. Przeważnie te kluby po plajcie zaczynały jednak granie od poziomu swoich rezerw. Przeważyła wtedy opcja powierzenia klubu miastu. Przyznaję, że mimo oczywistych wątpliwości popierałem ją. Miałem wtedy większą wiarę w Bydgoszcz. Zaufaliśmy władzom Bydgoszczy. Zabrakło mi wyobraźni, że władze miasta mogą tak zaniedbać nadzór nad spółką a na koniec działać w celu unicestwienia swojej dobrze rozpoznawalnej marki, którą powinny przecież pielęgnować. Nie mamy ich w końcu tak wiele. Za ten brak wyobraźni płacimy dzisiaj wysoką cenę.

Powierzając Zawiszę miejskiej spółce zrobiliśmy błąd. Władze Bydgoszczy nie okazały się gwarantem stabilizacji. Dwa lata spędzone przez Zawiszę w Ekstraklasie nie są warte obecnej degradacji do 8 ligi. W piłce ważna jest stabilizacja. Całe pokolenia młodych piłkarzy tracą obecnie możliwość kontynuacji piłkarskiego rozwoju na Gdańskiej, bo B-klasa, A-klasa, czy okręgówka dla wielu z nich takiej możliwości nie będzie stanowić.


Dzisiaj myślę, że rację mieli ci, którzy opowiadali się za kontynuacją rozgrywek seniorów Zawiszy w ramach Stowarzyszenia. Może utrzymalibyśmy tą II ligę, może wzmocnieni kolejnymi wychowankami walczylibyśmy o dalsze awanse?  Może mielibyśmy przez te wszystkie lata dobrą atmosferę na trybunach i tysiące kibiców? Może.... Tego się już nie dowiemy. Podjętych decyzji nie da się jednak cofnąć. Można jednak wyciągnąć wnioski na przyszłość.

W przypadku bydgoskich urzędników trzeba się liczyć z dowolnie absurdalną decyzją nie wyłączając działania na szkodę własnych, bydgoskich marek. 


Mamy w Bydgoszczy często tendencje do szukania przyczyn swoich niepowodzeń u sąsiadów ze wschodu czy w Warszawie. Ale skoro prezydent Bydgoszczy potrafi aktywnie działać w celu zniszczenia jednej z ważnych bydgoskich marek, to jak to miasto może funkcjonować w innych obszarach. Gdzie są w tym czasie  bydgoskie elity? Gdzie Rada Miasta. Za chwilę Zawisza Bydgoszcz, klub z 70-letnią tradycją, który spędził większą część swojej historii w centralnych rozgrywkach, będzie grać domowe spotkania w pod bydgoskiej gminie. To przechodzi ludzkie pojęcie. Gdzie są lokalne media?

My nie mamy w Bydgoszczy prawdziwych elit. 


To jest prawdziwy powód naszych licznych niepowodzeń. W mieście posiadającym silne własne elity, takie rzeczy nie byłyby możliwe. To miasto jest upośledzone, dzisiaj widać to jak na dłoni.

Władze miasta demonstrujące obecnie niezmiernie niski poziom intelektualny, czują się zupełnie bezkarne. To nie mogło by się zdarzyć w żadnym innym dużym mieście. To jest możliwe tylko w Bydgoszczy. Niszczenie własnych marek własnymi rękoma.

Długa lista bydgoskich marek, które zostały zniszczone.


Kiedyś dziwiłem się jak w czasach transformacji ustrojowych mogło upaść tyle bydgoskich marek. Romet, Eltra, Befana, Formet, Makrum, Zakłady Graficzne, Zakłady Papiernicze, Żegluga Bydgoska, ostatnio Zachem... znacie tą litanię. Nie starczyło by strony, żeby wymienić całą listę bydgoskich marek, których nie udało się uratować. Powód jest dokładnie ten sam. My nie mamy w Bydgoszczy silnych, intelektualnych elit. Dzisiaj nie dziwi mnie zupełnie stan tego miasta. Nie może być inny. Nie tylko kierują nami ludzie bez wizji. Oni potrafią sami włączyć się destrukcję tego co jeszcze zostało. To jest przerażające. Jak żyć w takim mieście?

Kiedyś z upadkiem każdego z tych potężnych zakładów wiązały się setki czy tysiące dramatów ludzi zostających bez pracy, pozostawionych samym sobie.
Dzisiaj demontaż Zawiszy Bydgoszcz dotyka kilku setek bydgoskich dzieci, które straciły właśnie cel do którego dążyły przez wiele lat, któremu poświęcały wiele wysiłku, wyrzeczeń. Zostali na lodzie. Tym celem nie jest trenowanie w MUKS-ie, żeby potem zasilić np. Wdę Świecie, czy Elanę Toruń, jak będą mieli szczęście. Oni wszyscy chcieli grać dla Zawiszy. Marzyli o tym momencie kiedy wyjdą na boisko na swoim stadionie i będą grali dla tysięcy bydgoskich kibiców. Prezydent Bydgoszczy zrobił wszystko, co się dało, żeby te marzenia stały się dzisiaj niemożliwe do spełnienia. Prezydent Bydgoszczy chciał pewnie zrobić na złość  pewnie komu innemu, ale najbardziej zaszkodził właśnie im.

Co czują dzisiaj te dzieci? Czy będą chciały w przyszłości wiązać swoją przyszłość z miastem, które tak potraktowało ich marzenia? Piękna lekcja krzewienia bydgoskiej tożsamości, nie ma co. Wielu zostało z niej zapewne wyleczonych skutecznie takimi działaniami.

Cały czas wszystko zależy od kaprysu jednego człowieka. Wystarczy kilka telefonów i Zawisza zagra w sierpniu w IV lidze na własnym stadionie. Ale prywatna zemsta i urazy są ważniejsze niż przyszłość Zawiszy, ważnej bydgoskiej marki.




Niedawno prezydent Rafał Bruski w wywiadzie dla Gazety Wyborczej przypisał sobie 5% winy za obecną sytuację. Miał jednak na myśli pewnie sytuację samej spółki, utratę I-ligowych rozgrywek. Nie mam zamiaru polemizować z tymi 5% procentami. Warto jednak podkreślić, że będzie on miał 100% winy za to, że Zawisza Bydgoszcz nie wystartuje w IV lidze i że będzie tułał się po okolicznych gminach, grając w B-klasie. To już jest jego osobista zemsta z bardzo niskich pobudek. Nie potrafi się on wznieść ponad poziom osobistych uprzedzeń w imię ratowania największej bydgoskiej piłkarskiej marki i ratować co się da. Zamiast tego zablokował dostęp Zawiszy Bydgoszcz do stadionu Zawiszy Bydgoszcz.

Sprzedając miejskie akcje klubu Radosławowi Osuchowi prezydent Bruski popełnił błąd, ale nie myli się tylko ten kto nic nie robi. Brak nadzoru nad pieniędzmi przekazywanymi spółce grającej na miejskich obiektach, to już gorsza sprawa. Ale może tak się w tym mieście wydaje publiczne pieniądze i nikt się nie doczepi. Obecnie jednak prezydent Bydgoszczy działa z premedytacją na rzecz degradacji Zawiszy do 8 ligi. To już jest rzecz, której nie potrafię zrozumieć, i wątpię żebym kiedykolwiek zrozumiał.

Nie przepadam za żużlem. Nigdy mnie to nie kręciło. Ale jako prezydent Bydgoszczy nigdy bym się nie odważył działać na szkodę żużlowej Polonii, bo to jest ważna bydgoska marka. To powinien być wystarczający powód dla władz miasta, żeby stwarzać jak najlepsze warunki do umacniania tej marki. Podobną troską bydgoskich elit  powinna być otoczona największa piłkarska marka Bydgoszczy i regionu. Taką troską powinna być otoczona każda bydgoska marka, jeżeli Bydgoszcz ma być postrzegana jako dobre miejsce do życia. 

 Pies ogrodnika.


Aktywność mieszkańców powinna być doceniana i wspierana przez władze. To właśnie aktywność mieszkańców stanowi o sile lokalnych społeczności. Dzisiaj mamy taką sytuację, że zespołu seniorów nie chce prowadzić powołany do życia MUKS, nie chce prowadzić CWZS. Podmiotem, który wyraził gotowość podjęcia się tego zadania, załatwienia sponsorów, zawodników, całej organizacji klubu jest Stowarzyszenie Piłkarskie Zawisza, społeczna organizacja mieszkańców Bydgoszczy, oparta od lat na społecznej pracy jego członków. Prezydent Bydgoszczy nie chce jednak żeby to obywatele Bydgoszczy za darmo , w ramach społecznej aktywności zajęli się tym zasłużonym klubem.
Typowy pies ogrodnika. Sam nie zje, ale innemu nie da. Niech stadion za 100 milionów PLN stoi pusty. Dziwne jest to miasto.

Zmiana nazwy stadionu po wyborach. 

Jedną z pierwszych decyzji świeżo upieczonego prezydenta Rafała Bruskiego w 2010 roku zaraz po wygranych przez niego wyborach była decyzja o przywróceniu nazwy stadionu Zawiszy. Nowy prezydent pamiętał i doceniał poparcie w wyborach, jakiego doświadczył ze strony piłkarskiego środowiska Zawiszy.

Być może jedną z pierwszych decyzji nowego prezydenta Bydgoszczy będzie powrót Zawiszy Bydgoszcz na stadion w Bydgoszczy. Historia lubi pisać ciekawe scenariusze. Bez wątpienia tułaczka Zawiszy po okolicznych wioskach stanie się jednym z wątków najbliższej samorządowej kampanii wyborczej. Tym razem aktywnie włączą się nie tylko "kibole", ale też kibice Zawiszy pozbawienia możliwości oglądania występów swojego zespołu na swoim stadionie. Będzie gorąca kampania. Tym razem nikt nie będzie się oszczędzał, bo świadomość konsekwencji złych wyborów będzie boleśnie realna dla tysięcy bydgoszczan lubiących po prostu piłkę i pragnących na swoim stadionie piłki na poziomie odpowiadającym wielkości i potencjałowi miasta.

Wygląda na to, że kolejny raz prezydentowi Bydgoszczy uda się wyzwolić nowe pokłady społecznej aktywności wyborczej. Szkoda, że w taki absurdalny sposób. W Bydgoszczy bez zmiany. Giniemy w gęstych oparach absurdu.

piątek, 8 lipca 2016

Chemik Bydgoszcz w roczniku 2007 wygrał ogólnopolskie finały turnieju Deichmann'a.

Chciałbym serdecznie pogratulować młodym zawodnikom Chemika, którzy wygrali ogólnopolskie finały Turnieju Deichmann 2016. Ta impreza rzeczywiście ma swoją rangę, a wygrana swoją wymowę. Pisał o tym szerzej portal bydgoszcz24.pl

"W dniach 24-26 czerwca br. w Wałbrzychu odbył się Finał Finałów Deichmann 2016. Jest to największa i najważniejsza impreza piłkarska w Polsce dla najmłodszych zawodników. Na południe kraju zjechały 64 drużyny w dwóch kategoriach wiekowych: U-9 i U-11. Każda z nich wygrała finał w swoim mieście.
Na tym turnieju chłopcy z drużyny Chemika z rocznika 2007 grający jako “Niemcy Bydgoszcz” (w rozgrywkach Deichmann wszystkie drużyny przybierają nazwy krajów) wygrali wszystkie mecze, zdobyli 33 gole, tracąc tylko 4. Wszystkie cztery gole młodzi bydgoszczanie stracili w meczach grupowych. W fazie pucharowej rywali już gromili do zera. (1/8 Cypr – Niemcy 0:6, 1/4 Niemcy – Polska 7:0, 1/2 Portugalia -Niemcy 0:4). W finale pokonali Argentynę 2:0.
- Dawno nie zdarzyło się, aby w piłce nożnej zespół bydgoski zdobył mistrzostwo Polski. Bo tak traktuję wasz sukces – skomentował sukces młodych piłkarzy prezydent Rafał Bruski, życząc takich postępów młodym sportowcom, by kiedyś zagrali w koszulkach z orzełkiem na piersi.
Młodym piłkarzom towarzyszyli dyrektor BKS Chemik Marcin Osowski oraz trenerzy, Michał Stankiewicz i Tadeusz Kobusiński. – To największy sukces klubu w historii piłki nożnej dziecięcej. Należę do weteranów tego klubu – jestem z nim związany od 1977 r., dlatego z dużą pewnością mogę powiedzieć, że takiej grupy dzieci, które trafiły do klubu w jednym roczniku to jeszcze nie było – powiedział Tadeusz Kobusiński.
Michał Stankiewicz dodał, że chłopacy nie tylko orłami są na boisku, ale i w szkole. – Wszyscy dobrze się uczą, nie sprawiają problemów wychowawczych, dlatego praca z nimi daje ogromną satysfakcję – stwierdził.
Wrażeniami z turnieju Deichmann opowiedzieli sami zawodnicy. – Jest to dla nas duży sukces ten turniej. Byliśmy po raz trzeci na turnieju Deichmanna. Strzeliliśmy tam dużo bramek i dobrze graliśmy. Najtrudniejszym meczem był dla nas finał. Wygraliśmy z Argentyną 2:0 – wyjaśnił powody sukcesu kapitan drużyny Igor Durmaj, grający na lewej obronie.
Królem strzelców turnieju został Igor Stankiewicz, który strzelił 12 goli.
Skład drużyny: Filip Astapko, Kamil Baj, Igor Durmaj, Daniel Falkowski, Kacper Jaśniak, Dawid Lorek, Kajetan Lubowicz, Bartosz Olszewski, Igor Stankiewicz, Kacper Wawrzyniak.
W nagrodę młodzi piłkarze jesienią pojadą na mecz Bayernu Monachium w Lidze Mistrzów i będą mieli możliwość spotkania z Robertem Lewandowskim. Z rąk prezydenta Rafała Bruskiego piłkarze wraz z trenerami odebrali pamiątkowe dyplomy i upominki."

 źródło:

http://bydgoszcz24.pl/artykul/bydgoszcz-ma-najlepsza-druzyne-pilkarska-w-polsce-do-lat-9


Warto przypomnieć, że w tym turnieju triumfowali także kilka lat temu zawodnicy z Zawiszy z rocznika 1999. W obecnym sezonie byli juniorami, spółki WKS Zawisza. Jakie w obecnej sytuacji rysują się przed nimi perspektywy?

Rok temu młodzież z SP Zawiszy zajęła 3 miejsce w kraju w turnieju Deichmanna. Pisałem o tym tutaj.

Co te zdolne pokolenia bydgoskich piłkarzy zrobią ze sobą gdy przestaną być juniorami? Gdzie będą kontynuowali swój rozwój? MUKS , który ma funkcjonować na obiektach na Gdańskiej nie zamierza zgłaszać zespołu seniorów do rozgrywek IV ligi. Ta wizja roztoczenia opieką bydgoskiej młodzieży roztaczana przez prezydenta Bruskiego jest zatem najwyraźniej dziurawa.

Warto zwrócić uwagę na fakt, że wiosną minionego sezonu w IV ligowych rezerwach Zawiszy grało ponad 20 zawodników, którzy nie są już juniorami lub w nadchodzącym sezonie przestaną nimi być. 
Co dalej z nimi? Najzdolniejsi masowo opuszczą prawdopodobnie Bydgoszcz, chociaż często są w trakcie nauki czy studiów na bydgoskich uczelniach. Wyjadą. Czy kiedykolwiek wrócą?

Ta sytuacja pokazuje jak absurdalna wizja tworzenia drabinki szkoleniowej bez zespołu seniorów. W każdym dobrze skonstruowanym klubie zespół seniorów jest tym marzeniem dla młodzieży, które motywuje ich do ciągłego wysiłku. Jak ma funkcjonować klub bez zespołu seniorów?
Jako dostarczyciel zdolnego narybku dla Lechii Gdańsk, Pogoni Szczecin, Lecha Poznań czy Arki Gdynia? To jest wizja nie tylko niepraktyczna, nie tylko bez ambicji, ale w ogóle bez jakiegokolwiek sensu.

Może dzielna  młodzież z Chemika z rocznika 2007 będzie miała więcej szczęścia. Młodzież z Gdańskiej np. z rocznika 1999 tyle szczęścia nie miała. Ich klub został rozmontowany właśnie u progu ich wejścia w poważną piłkę. Nie zostały z niego nawet IV ligowe rezerwy, o co zadbał prezydent Bydgoszczy i trwa niewzruszony w ślepym uporze.

Nie tak dawno głośno było o roczniku 1996 Zawiszy, którego przedstawiciele tak dobrze prezentowali się nawet w I lidze. Co z nimi? Wszyscy rozjadą się po kraju. W Bydgoszczy nie ma dla nich miejsca.

Zdjęcia, które tak chętnie robi sobie prezydent Bydgoszczy z młodymi zwycięzcami Deichmanna nie zastąpią zwyczajnej dbałości o stabilne funkcjonowanie klubów na miejskich obiektach sportowych. Jeżeli ktoś potrafi aktywnie działać na rzecz destrukcji bydgoskiego klubu, zasłużonej piłkarskiej marki, to trudno mu będzie zmienić wizerunek za pomocą jakiegokolwiek zdjęcia.

środa, 6 lipca 2016

Olimpia Grudziądz w I lidze, Elana Toruń w III Iidze, a prezydent Bydgoszczy degraduje piłkarską markę Bydgoszczy. Do B-klasy. Opinia publiczna nie reaguje.

Wracam z wczasów i widzę zaskakujący tekst, w którym prezydent Bydgoszczy wypowiada się na temat przyszłości Zawiszy, a raczej jej braku.

Nie jest to lektura optymistyczna. Prezydent Bydgoszczy nie ma zamiaru dopuścić do podjęcia przez SP Zawisza rozgrywek w IV lidze na stadionie Zawiszy. Prywatne urazy najwyraźniej wezmą górę nad koniecznością ratowania dla Bydgoszczy tego co jeszcze jest do uratowania. Ja już nie mam nadziei, że prezydent Bydgoszczy się opamięta, ale chciałbym wyraźnie napisać kilka zdań na tym blogu, bo za kilka lat te szczegóły zaczną się rozmywać w niepamięci.

Żałuję, że nie prowadziłem bloga w czasach poprzedniej odbudowy Zawiszy, bo to były świetne lata, pełne niesamowicie pozytywnych przeżyć, ale też wielu poważnych sporów o kształt Zawiszy i poważnych problemów. Dzisiaj wielu z tych przeżyć nie jestem w stanie odtworzyć w pamięci. Szkoda. Ale do rzeczy.

Warto zwrócić uwagę na jedną ważną kwestię, która nie powinna zostać nigdy zapomniana. Prezydent Bydgoszczy Rafał Bruski z premedytacją dąży do degradacji Zawiszy do 8 ligi. 

To nie jest tak, że nie ma czasu na podjęcie działań zmierzających do startu Zawiszy w IV lidze.

10 czerwca było już jasne, że spółka WKS Zawisza nie otrzyma licencji na grę w I lidze i wcale nie ma zamiaru grać w żadnej innej lidze w piłkę. Pisałem o tym tutaj

 W wielu miastach następowały wcześniej podobne historie, gdy pseudo biznesmen okazywał się oszustem, a sen o wielkiej piłce kończył się degradacją o kilka lig w dół. W większości tych miast władze wspierały w tych trudnych okresach swoje sztandarowe marki piłkarskie, żeby umożliwić jak najszybszą odbudowę futbolu na jak najwyższym poziomie.

Prezydent Bydgoszczy postępuje tak, jak gdyby chciał całkowicie zniszczyć największą piłkarską markę z miasta, którego marki powinien teoretycznie wspierać. W wywiadzie, który ukazał się na stronie Gazety Wyborczej z jednej strony udaje, że nie jest stroną w tej sprawie, ale z drugiej strony sam demaskuje tą iluzję.

Mówi na przykład tak:
"Kibolom można się poddać albo stawić im czoła. Ja się nie poddam."



Tym zdaniem prezydent Bydgoszcz wyraził najdobitniej, że jest aktywną stroną w tej sprawie, a dokładnie aktywnym destruktorem. Wiadomo już, że spółka WKS Zawisza nie ma zamiaru grać w IV lidze, a MUKS także nie ma na to ochoty, co było łatwe do przewidzenia.


Szkoda, że prezydent Bydgoszczy zapomina o jeszcze jednej możliwości, jaką jest sztuka dialogu, poszukiwania kompromisów, współpracy. We wszystkim miastach posiadających silne grupy kibicowskie współpraca bywa trudna, ale nigdzie oprócz Bydgoszczy nie zrezygnowano z prób osiągnięcia kompromisu. Bo bez tego nie zbuduje się żadnego poważnego klubu. Wszędzie jest to dobrze rozumiane. W Bydgoszczy niestety władze sprawiają wrażenie, jakby usiłowały być mądrzejsze. Tylko efekty tych działań są opłakane.

Władze K-PZPN nie są zadowolone z faktu, że piłkarskiej mapy regionu znika na wiele lat flagowy okręt regionu w postaci Zawiszy Bydgoszczy. Z pewnością z chęcią zgodziłyby się na start w IV lidze Zawiszy Bydgoszcz prowadzonego przez Stowarzyszenie Piłkarskie Zawisza.

Jednak prezydent Bydgoszcz postanowił zniszczyć jedną z najbardziej rozpoznawalnych bydgoskich marek i nie ma zamiaru do tego dopuścić. W dalszej części wywiadu, w tej w której już przestaje grać twardziela walczącego aktywnie z "kibolstwem", usiłuje przerzucać ciężar gry na inne instytucje teoretycznie mogące udzielić wsparcia Zawiszy:

"Odrzucił pan współpracę ze Stowarzyszeniem Piłkarskim Zawisza, jeśli chodzi o stworzenie zespołu na IV ligę. Pewnie by się przydała pańska akceptacja i oczywiście zgoda spółki WKS Zawisza.

- A po co im moja zgoda?
Choćby w sferze ewentualnych pieniędzy i wsparcia organizacyjnego np. stadionu do gry

- Konkursy ogłaszane przez ratusz na wspieranie sportu są otwarte dla wszystkich. SP Zawisza nie przystępowało do nich. A dlaczego? Może dlatego, żeby nie było wglądu do ich finansów. A w sferze boisk zostawiam wolną rękę ich aktualnym zarządcom. Na każdym miejskim boisku ktoś prowadzi szkolenie."



Zawisza potrzebuje wsparcia natychmiast. Specyfika rozgrywek piłkarskich jest taka, że wszystko musi rozegrać się w ciągu kilku tygodni. Jeżeli rozgrywki IV ligi wystartują bez Zawiszy, to będzie pozamiatane. Jeżeli MUKS dojdzie za rok do wniosku, że chciałby grać w IV lidze, to nie dostanie tego miejsca, bo ktoś już je po prostu zajmie. To jest wyścig szczurów. W takich chwilach nie da się czekać na miejskie konkursy na wspieranie sportu. Potrzebna jest nagła pomoc klubowi. W sferze boisk zarządcy mają teoretycznie wolną rękę, ale oni nadstawiają bacznie ucha jakie wieści płyną z ratusza. Jest zielone światło wreszcie na ratowanie Zawiszy, czy nie ma? No i nie ma. Co mówi prezydent o przyszłości zespołu seniorów?

"Pozostaje więc puenta. Zawisza zacznie piłkarskie rozgrywki w klasie B, w ósmej lidze?

- Nie wiem. Nie naciągnie mnie pan na wróżenie. Miasto klubów sportowych nie prowadzi."



To prawda. Miasto nie prowadzi klubu sportowego, ale jak widać może w tym skutecznie przeszkadzać władzom Stowarzyszenia Piłkarskiego, które przecież zadeklarowały gotowość poprowadzenia IV ligowca w rozgrywkach. W dodatku sygnalizowały chęć wsparcia odbudowy klubu przez lokalny biznes. Trzeba o tym wyraźnie pisać, bo za kilka lat będzie ktoś próbował wciskać ludziom inne wersje, że nie było dość czasu, że wszystkich to zaskoczyło i tym podobne banialuki. Nawet teraz jest wystarczająco dużo czasu. Wystarczy kilka telefonów i będzie zgoda na start Zawiszy w IV lidze. Jest jeszcze kilka tygodni czasu na opamiętanie.

Dlatego warto to napisać wyraźnie: Stowarzyszenie Piłkarskie Zawisza jest jedynym podmiotem zainteresowanym poprowadzeniem zespołu Zawiszy w rozgrywkach IV ligi. Robiło to już z powodzeniem przez kilka lat doprowadzając klub do II ligi.


Na razie ciągle dominują w sprawie Zawiszy emocje. Ale jak opadną, to ważne co po tej akcji pozostanie. Jeżeli Zawisza rozpocznie w B-klasie grając spotkania w jakiejś gościnnej, okolicznej gminie, to pozostanie ogromny niesmak tysięcy kibiców piłkarskich i poczucie kilku bezpowrotnie zmarnowanych lat na wygrzebanie się z zapaści. To będzie strata z kategorii tych "nie do wybaczenia". Jeżeli uda się uratować Zawiszę w IV lidze, to Bydgoszcz może w ciągu 2-3 lat odzyskać dominującą w regionie piłkarską rolę i wrócić do rozgrywek centralnych. Jak wiemy, Elana Toruń otrzymała miejsce w III lidze po Pelikanie Niechanowo wycofanym z rozgrywek i ma zamiar dalej piąć się w górę. Olimpia Grudziądz zbudowała wiosną bardzo ciekawy zespół na miarę utrzymania I ligi. Bydgoszcz nie powinna tracić czasu na obrażanie się, tylko dążyć wszystkimi siłami do uratowania IV ligi.

W Bydgoszczy powinien jak najszybciej powstać szeroki front na rzecz odbudowy piłkarskiego zespołu na miarę centralnych rozgrywek. Wiem, że wielu wpływowych ludzi boli to co się stało i chętnie dołożą cegiełkę do projektu odbudowania silnego Zawiszy, ale to nie może być wizja uczelnianego klubu sportowego wychowującego młodzież dla Lecha Poznań, Arki Gdynia czy Pogoni Szczecin. Taka wizja uwłacza po prostu powadze Bydgoszczy, ósmego miasta w Polsce i powinna być jak najszybciej porzucona.

Redaktor Jarosław Reszka rzucił na łamach Expressu Bydgoskiego pomysł odbudowy piłki w oparciu o Chemika. Lubię Chemika, kilka razy w sezonie pojawiam się na meczach tego zespołu, bo interesuje mnie jak rozwijają się poszczególni zawodnicy  z regionu, a jest tam okazja ich podglądać. Uważam jednak, że wizja redaktora Reszki jest utopijna. Chemik nie ma zdolności przyciągania kibiców, a klub bez kibiców nie jest w stanie wspiąć się na poziom odpowiadający potencjałowi Bydgoszczy. 14 lat temu w sezonie 2002/2003 przerabialiśmy pomysł fuzji Chemika/Zawiszy. Przyjrzyjmy się jak to się skończyło.

Chemik otrzymał w ramach tej fuzji najlepszych piłkarzy i grał w III lidze, a Zawisza pozbawiony najlepszych zawodników i jakiegokolwiek wsparcia spadł do V ligi. Zawiszę przejęło wtedy Stowarzyszenie  Piłkarskie Zawisza w V lidze i już w sezonie 2006/2007 Chemik zdegradowany do IV ligi walczył z Zawiszą w derbach. W 2009 roku Chemik wylądował na 5 poziomie rozgrywkowym, a Zawisza wprowadzony przez SP Zawisza do centralnych rozgrywek grał już w II lidze zachodniej.




Jaka była najbardziej zauważalna różnica pomiędzy Zawiszą grającym na 3 poziomie rozgrywkowym, a Chemikiem grającym na 3 poziomie rozgrywek?

Na Zawiszę chodziło po kilka tysięcy osób, na Chemika, po kilkaset. Jeżeli ktoś ponownie usiłuje roztaczać wizje odbudowy bydgoskiego futbolu poprzez Chemik, to powinien wziąć te fakty pod uwagę.

Ze wszystkich stron dociera do mnie wiele sygnałów, że wielu ludzi będzie wspierało proces odbudowy Zawiszy nawet  z B-klasy. Zawisza nie zginie. Szkoda jednak, że obecne władze Bydgoszczy robią co w ich mocy, żeby w tej odbudowie przeszkodzić. Wydaje się to całkowicie irracjonalne, ale niestety takie są dzisiaj fakty.

piątek, 24 czerwca 2016

Młodzi zawodnicy opuszczają kuj-pom [23 czerwca 2016]


Prezydent Bydgoszczy  ogłosił, że ma zamiar dla młodzieży budować klub MUKS CWZS Bydgoszcz. Zdolnej młodzieży piłkarskiej nie jest jednak potrzebny do szczęścia MUKS. Potrzebny jest za to silny klub piłkarski, w którym mogliby oni kontynuować swoją karierę bez opuszczania regionu. 

Zacytuję poniżej w całości artykuł zamieszczony w Expressie Bydgoskim, który świetnie ilustruje ten proces opuszczania regionu przez uzdolnioną młodzież. Co ciekawe, na zamieszczonej poniżej liście nie ma młodzieży z Bydgoszczy. Wielu z nich trenowała do tej pory w Zawiszy, ale to był Zawisza, klub z wieloletnią historią, marka regionu, miejsce z perspektywami.

MUKS nie będzie ani Zawiszą, ani nie będzie klubem z perspektywami. Historyczny Zawisza wobec braku zgody władz miasta na przejęcie przez SP Zawisza zespołu IV ligowego będzie grał najprawdopodobniej w VIII lidze zwanej B-klasą. Czy  MUKS spełni swoją rolę? Nie. Najzdolniejsi zawodnicy i tak będą wyjeżdżali do miast z piłkarskimi ambicjami.

Swoją drogą ciekawe, czy władze SP Zawisza zgodzą się na przekazanie zespołów spółki WKS Zawisza S.A. MUKS-owi, skoro władze miasta prowadzą ewidentnie wrogą wobec SP Zawisza politykę. Zgodę taką muszą  wyrazić zgodnie ze statutem wszyscy akcjonariusze spółki, a więc także SP Zawisza.

Czy możliwy jest taki scenariusz, że SP Zawisza nie wyraża na to zgody, a młodzieżowcy których WKS Zawisza nie ma wcale zamiaru zgłaszać do rozgrywek w przyszłym sezonie po prostu odejdą w związku z tym za darmo z upadającej spółki? Wydaje się to możliwe.

Czy władze SP Zawisza rozważają taki scenariusz w którym wychowankowie wracają do macierzystych struktur stowarzyszenia i następuje start w rozgrywkach juniorów młodszych i starszych w niebiesko-biało-czarnych barwach. Myślę, że dla części tych młodych ludzi, którzy identyfikują się z Zawiszą perspektywa grania dla jakiegoś MUKS nie jest zbyt kusząca.

Trudno powiedzieć jak  to będzie wyglądało wszystko w nowym sezonie, ale wygląda na to, że perspektywy dla młodych rysują się fatalne.
Chemik Bydgoszcz mimo dobrej zaliczki 3:3 z wyjazdowego meczu barażowego z Salosem Szczecin przegrał u siebie 1 : 2 w środę i Centralna Liga Juniorów znika z regionu kujawsko-pomorskiego.


Piłka w kuj-pomie w całkowitym rozkładzie.



http://sport.express.bydgoski.pl/357405,Zdolni-pilkarze-opuszczaja-nasz-region-Oto-lista-nazwisk.html

"Reprezentacje młodzieżowe Kujawsko-Pomorskiego Związku Piłki Nożnej mają za sobą słaby sezon. Żadna, nie licząc dziewczynek, które w Piasecznie zdobyły mistrzostwo Polski młodziczek do lat 13, nie awansowała do turnieju finałowego. Wpływ na taki stan rzeczy ma między innymi masowy od wielu lat odpływ najbardziej uzdolnionych zawodników do innych polskich klubów.

Mariusz Modracki, jeden z trenerów młodzieży K-PZPN, wyliczył, że w ostatnich dwóch latach nasze województwo opuściło co najmniej 13 podstawowych zawodników. To gracze rocznika 2000-2002, a do odejścia szykują się kolejni z rocznika 2003.
 - Często analizujemy przyczyny naszych niepowodzeń - mówi "Expressowi" trener Modracki. - Uważam, że selekcję prowadzimy prawidłowo, bo ci najlepsi chłopacy są potem "wyławiani" przez szkoleniowców z innych okręgów. Dziś skauting prowadzony jest już na szeroką skalę. Przyjeżdżają trenerzy z kraju i sięgają już nawet po chłopców z rocznika 2004 i 2005. Sprawa byłaby prosta, gdybyśmy mieli w naszym województwie silny, liczący się ośrodek piłkarski, a takiego brakuje. Z jednej strony tym rodzicom się nie dziwię, a z drugiej jestem zły, bo cierpią na tym nasze drużyny, które ciągle są osłabiane.

Ostatnio, na prośbę prezesa K-PZPN Eugeniusza Nowaka, trener Modracki sporządził listę młodych graczy, którzy tylko w ostatnich dwóch latach opuścili nasz region.

Oto lista tych najbardziej wyróżniających się i kluby, do których przeszli:

Kacper Wełniak (Czarni Nakło - Legia Warszawa)

Patryk Biesiadziński (Lider Włocławek - Lech Poznań/następnie Lechia Gdańsk)

Bartosz Boniecki (Włókniarz Toruń - Pogoń Szczecin)

Maciej Żurawski (Włókniarz T. - Pogoń Sz.)

Patryk Wojtylak (Lider Włocławek - SMS Łódź)

Mateusz Rościszewski (Notecianka Pakość - Pogoń Szczecin)

Mikołaj Kankowski (Unia Wąbrzeźno - Pogoń Sz.)

Hubert Matras (Cuiavia Inowrocław - Lechia Gdańsk)

Łukasz Benedykciński (Start Radziejów - Lech Poznań)

Mikołaj Okoński (Jeziorak Żnin - Lech Poznań)

Gabor Grabowski (Piłkarz Golub-Dobrzyń - Legia Warszawa)

Łukasz Bejger (Piłkarz Golub-Dobrzyń - Lech Poznań)

Patryk Ciechowski (Dwunastka Włocławek - Lechia Gdańsk)

Czterech kolejnych zdolnych zawodników prawdopodobnie opuści szeregi okręgu już tego lata. To dwaj gracze Zawiszy i klubu Gol Brodnica. Chcą spróbować swoich sił w Warszawie, Poznaniu i Szczecinie."

niedziela, 19 czerwca 2016

MUKS CWZS Bydgoszcz to nie będzie Zawisza Bydgoszcz, jeżeli ten twór nie powstanie w porozumieniu z SP Zawisza.

W całym zamieszaniu wokół Zawiszy narosło tylko nieporozumień, półprawd i zwykłych kłamstw, że warto chyba zacząć od nazwania po imieniu pewnych faktów.

Odbudowa piłkarskiego  Zawiszy musi opierać się o historię i tradycję Zawiszy.

Jak wiadomo kontynuatorem tradycji Zawiszy i jedynym podmiotem posiadającym prawo do posługiwania się tą marką jest Stowarzyszenie Piłkarskie Zawisza. Z tego względu próba odbudowania piłkarskiego Zawiszy poprzez Międzyszkolny Uczniowski Klub Sportowy (MUKS) CWZS grający na miejskich obiektach na Gdańskiej jest z definicji absurdalna.

Trzeba to dzisiaj powiedzieć wyraźnie, że próba utworzenia MUKS jako podróbki Zawiszy może się skończyć unicestwieniem klubu Zawisza Bydgoszcz lub przynajmniej przerwaniem ciągłości historii klubu. Osoby, które do tego doprowadzą zapiszą najczarniejszą kartę w historii tego klubu z 70 letnią tradycją.



MUKS CWZS to nie będzie Zawisza, jeżeli ten twór nie powstanie w  porozumieniu z SP Zawisza. Ale jak szukać porozumienia, skoro prezydent Bydgoszczy nie chce nawet podjąć dialogu z władzami SP Zawisza?

Patrząc na to jaki numer Osuch wyciął władzom Bydgoszczy można być pewnym, że nie ma granicy, której by nie przekroczył, gdyby miał taki kaprys. Z tego punktu widzenia trzeba się naprawdę cieszyć, że marka Zawiszy została zabezpieczona w urzędzie patentowym przed kaprysami takich ludzi pokroju Osucha. Gdyby nie została zabezpieczona, to nie można wykluczyć tego, że Zawisza zostałby przeniesiony po prostu do innego miasta.


Wizerunek Radosława Osucha z nosem Pinokia już od kilku lat wtopił się w krajobraz Bydgoszczy i internetu. Prezydent Bruski sam na koniec przyznał, że czuje się oszukany przez Osucha.

"- W kontekście tego, że brakuje audytu z ostatniego roku działalności spółki, ja osobiście czuję się oszukany, tak samo jak zapewne inny udziałowiec spółki, czyli SP Zawisza - dodał Rafał Bruski.

Prezydent nie widzi możliwości współpracy ze Stowarzyszeniem Piłkarskim, mimo że obecny na konferencji prezes SP Zawisza Krzysztof Bess zaapelował do Rafała Bruskiego o spotkanie i rozmowę na temat przyszłości piłki nożnej w Zawiszy." - cały tekst tutaj

Ale prezydent Bruski nie jest zainteresowany spotkaniem, poznaniem szczegółów propozycji współpracy. Czy to nie jest dziwne?

Stowarzyszenie Piłkarskie Zawisza jako organizacja nigdy nie podjęło działań, które były sprzeczne z prawem, a wiele działań, które podejmowało i podejmuje zasługuje na uznanie. Ciekawe, że prezydent Bydgoszczy tak zamknął się na współpracę z bydgoszczanami.

Czy prezydent Bydgoszczy jest otwarty tylko na pseudo biznesmenów i hochsztaplerów z innych miast? Czy ktoś potrafi to logicznie wyjaśnić? Gdybym zameldował się w innym mieście i przyjechał do ratusza z propozycją ratowania Zawiszy, to byłbym ciepło przyjęty? Przecież to jest chore.

Ważną misję do wykonania macie obecnie panowie dziennikarze sportowi głównych mediów. Napiszcie wyraźnie bydgoszczanom, że Zawisza Bydgoszcz jest właśnie likwidowany. Może Wasz głos zostanie wysłuchany i potraktowany poważnie. W przeciwnym przypadku niedługo będzie już za późno.

MUKS CWZS to nie będzie Zawisza Bydgoszcz.

Konsekwencje tego faktu będą dużo poważniejsze niż w roku 2006, gdy sprowadzono na Gdańską II ligowy zespół z Włocławka. Wtedy tradycję Zawiszy kontynuował IV ligowy zespół. Z IV ligi można było stratować do walki o awans na szczebel centralny.
Teraz nie będzie w ogóle piłkarskiego Zawiszy Bydgoszcz, albo zgłoszony zostanie w B -klasie, czyli na ósmym poziomie rozgrywkowym. Napiszcie o tym państwo, że Zawisza jest tak naprawdę likwidowany przez władze miasta, które tak a nie inaczej postanowiły dysponować miejskim mieniem - stadionem wybudowanym za 100 milionów złotych pochodzących w większości z naszych podatków.
Myślę, że nasze dzieci i wnuki nie będą w stanie zrozumieć jak to się mogło w ogóle stać. Taka skala głupoty i niegospodarności, jaką obecnie możemy obserwować jest po prostu bez precedensu.

Być może Wam panowie dziennikarze, nie jest to jednak zupełnie obojętne, że niszczona jest sportowa ikona Bydgoszczy, marka, z której powinniśmy być dumni i na nią chuchać i dmuchać?

Historie  Hydrobudowy i Osucha w Bydgoszczy mają pewien wspólny mianownik. Brak poszanowania dla tradycji.

Odbudowa Zawiszy ta pierwsza i ta druga także powinna mieć jeden wspólny mianownik. Szacunek dla barw, tradycji, zaangażowanie szerokich pokładów społecznej energii i poziom sportowy rosnący powoli, ale konsekwentnie.

Tak było w latach 2006-2009, kiedy zespołem seniorów Zawiszy zarządzało SP Zawisza. To samo SP Zawisza, z którego władzami prezydent Bydgoszczy, Rafał Bruski nie chce nawet rozmawiać o przejęciu IV ligowego zespołu. Nie potrafię tego zrozumieć.
Sportowy potencja Zawiszy rósł, co ciekawe jeszcze do jesieni 2013 roku, kiedy to rozpoczęto walkę z całym środowiskiem kibiców Zawiszy, kiedy wyrzucono dzieci trenujące w zespołach  SP Zawisza z obiektów klubu. Tak się złożyło, że wtedy rozpoczęło się staczanie po równi pochyłej.

Nawet teraz, gdy 70-letniemu klubowi grozi gra w B-klasie, ciągle brakuje opamiętania. Ale ciągle nie jest za późno.



Mamy pozytywne doświadczenia w odbudowie klubu przez społeczników, bez inwestowania wielkich środków publicznych, przy dużym udziale społecznej pracy. Dlaczego z tych doświadczeń teraz nie skorzystać? Ciągle jest wielu ludzi gotowych pracować za darmo na rzecz klubu, którego los nie jest im obojętny.