piątek, 20 sierpnia 2021

Czy Zawiszę czeka małe trzęsienie ziemi ?

Nastroje po porażce z Olimpią Grudziądz są mówiąc bez ogródek niemrawe. Jeden z kibiców wychodzących ze stadionu rzucił po nosem szyderczo: jest stabilizacja , znowu 0:2 w plecy

Nie udało sie strzelić gola przez 270 minut gry w III lidze. Tracimy dość szybko gole i końcówki spotkań nie pozostawiają złudzeń , gdy do remisu brakują 2 gole. Takie są suche fakty. Zderzenie z III ligą jest bolesne dla wielu zawodników. Być może ten poziom ligowy cześć naszych zawodników przerasta. Takie opinie także można było usłyszeć na trybunach. W Kołobrzegu gramy z kandydatem do awansu. Całkiem realny scenariusz to 4 porażki na starcie ligii. Walczyć trzeba z każdym i może uda się sprawić nad morzem niespodziankę, ale to gospodarze są murowanym faworytem.



Czy taki przebieg początku ligowych zmagań był do przewidzenia? Moim zdaniem tak. 

Czy należało inaczej zbudować ten zespół? Hmm. Odpowiedź na to pytanie jest trudna i na pewno  nie da się tego stwierdzić po 3 meczach. Widziałem na żywo wszystkie 3 ligowe mecze Zawiszy i w świetle tych wydarzeń nasuwa mi się kilka wniosków. 


Zdecydowanie popieram taki sposób budowania zespołu, który opiera się na wychowankach i graczach z regionu. To jest trudniejsza droga niż kupienie 5-6 ligowych wyjadaczy. Po pierwsze nie mamy pieniędzy na takie transfery. Doświadczony, skuteczny napastnik nie zagra w III lidze za takie pieniądze jakie jesteśmy gotowi mu zapłacić. Trzeba takiego sobie wykreować lub zbudować zespół, w którym ciężar zdobywania bramek rozłoży się na większą ilość graczy. Dlaczego Jakub Bojas gra i strzela dla Olimpii, a nie dla Zawiszy? Bardziej woli zielono-białe barwy? Nie. Dlaczego w Olimpii gra kolejny wychowanek Zawiszy Michał Cywiński ? Odpowiedzią jest wysokość kontraktu. Szkoda, że nie udało się zakontraktować tych dwóch graczy, ale musimy się pogodzić z tym, że takie są nasze finansowe realia. Jeżeli będziemy wydawali więcej kasy niż mamy, to ten projekt odbudowy Zawiszy skończy się szybciej niż się zdążymy nim nacieszyć. Tak się jednak nie stanie dopóki w klubie decyzje podejmują ludzie, którzy zajmują się tym obecnie. Jestem tego pewien, bo znam ich podejście. 

Po drugie, droga szybkich awansów Zawiszy na bazie armii zaciężnej, to nie jest droga, o której marzę. Jeżeli ktoś ma takie pragnienia, to może warto przypomnieć słynną lojalkę podpisaną kilka lat temu przez najemników Radosława Osucha i klimat tamtych wydarzeń. Dla mnie nie ulega wątpliwości, że trzon zespołu muszą stanowić gracze, którzy identyfikują się z klubem i kibicami. Jeżeli ponowne wykreowanie takiej grupy ludzi zajmie więcej czasu, to trudno: warto poczekać.

Mimo słabych wyników są też pozytywy. W III lidze zadebiutował już Rafał Piekuś, Mateusz Oczkowski, Jan Chachuła, Adrian Brzeziński, Alan Serwach. Każde spotkanie to ogromny materiał do analizy dla sztabu Zawiszy. Każdy ma teraz gorący czas na analizę swoich zachowań boiskowych, sposobu przemieszczania się po boisku, reakcję po stracie piłki. Każdy z mich może doświadczyć grania pod bardziej agresywnym presingiem rywala. Szczególnie Jarota i Olimpia długimi fragmentami zostawiali niebiesko-czarnym bardzo mało miejsca do grania i niewiele czasu do namysłu. W najbliższych tygodniach okaże się kto udźwignie poziom III ligi, a kto nie. Wtedy zimą będzie czas na wyciąganie wniosków i korekty w kadrze. Teraz jest czas wspirania każdego z nich. Jestem dumny, że kibice Zawiszy robią to mimo słabych rezultatu. Uwierzcie mi. Rozpiera mnie duma gdy przy stanie 0:2 doping kibiców niesie Zawiszę do walki. I trzeba przyznać, że Zawisza gra do końca. Potrafi w końcówkach spychać rywali do obrony. Brakuje ostatniego podania, groźnych strzałów, ale jest walka o każdy metr boiska. Tego możemy oczekiwać i to się dzieje. 


Kolejne pozytywy. Wyzdrowiał Mateusz Oczkowski i zajął miejsce na lewej stronie obrony. Kilka raz widzieliśmy go w ofensywnych akcjach. Tomek Prejs przeniósł się na swoją prawą stronę, a w efekcie na prawym skrzydle zagrał Stanisław Wędzelewski. W pierwszej połowie pokazał wiele razy, że potrafi ciągnąć grę do przodu, wywalczył kilka rzutów wolnych. Po wejściu na boisko Mielcarka, Wojtek w ducie z Maciejem Koziarą  radzili sobie lepiej w środku pola. To są zawodnicy, którzy samym przyjęciem kierunkowym, potrafią gubić presing i zyskiwać przestrzeń. Więcej tego poproszę. :) Cyprian Maciejewski jak na młodzieżowca też dobrze spisywał się w środku pola. Kilka razy pokazał, że potrafi grać naprawdę twardo i do tego czysto. Rafał Piekuś przeżywa teraz tak jak reszta zespołu trudne chwile w III lidze, ale wydaje się, że jest w stanie nadal pokazywać swoje ofensywne walory. Potrzeba trochę czasu. Cały czas szwankuje w Zawiszy wyjście na pozycje podczas kreowania akcji ofensywnych. Są przebłyski fajnej gry, nawet z pierwszej piłki. Tyle, że potrzeba więcej tych przybłysków. Pojedyncze udane akcje trzeba zmienić w dłuższe fragmenty szybkiej kombinacyjnej gry, żeby wykreować więcej sytuacji i zyskać respekt rywali. 

W zespole Olimpii niesamowite wrażenie zrobił na mnie Tomasz Kaczmarek (rocznik 1997). Wychowanek Lecha grał z rezerwami tego zespołu w III i II lidze. W ostatnim sezonie spadał z Błękitnymi z II ligi. Jak na realia III-ligowe, to w mojej ocenie jest prawdziwa gwiazda. Sądzę, że ten zawodnik będzie jednak grał docelowo na wyższym poziomie rozgrywkowym. Dobra kontrola nad piłką, dynamika, start do piłki, ciąg na bramkę rywala - to jego atuty. Przyjemnie oglądać grę takich zawodników. 



piątek, 13 sierpnia 2021

Ten ofensywny pomocnik Sokoła to materiał na gwiazdę III ligi. Zawisza rusza na podbój Wielkopolski.

 

Sokół Kleczew, najbliższy rywal Zawiszy to jedna wielka niewiadoma. W lecie przeszedł totalną metamorfozę. 

Najważniejsze ubytki: 

Sokół w lecie stracił przede wszystkim dwóch zawodników, którzy strzelili w sumie 37 goli, czyli ponad połowę goli tego zespołu: Łukasza Zagdański (18 goli)  zasilił Unię Janikowo, a Dominik Chromiński (19 goli) przeszedł do Kotwicy Kołobrzeg zbrojącej się na awans. To nie są ubytki, to jest prawdziwa wyrwa w strukturze tego zespołu, która musi odbić się na skuteczności Sokoła. Nie jest prostą rzeczą znaleźć ofensywnych graczy tego formatu, którzy w III lidze zagwarantują po prawie 20 goli.

Do Zawiszy z Sokoła przeszedł Stanisław Wędzelewski. Ten młodzieżowiec nie był pierwszoplanową postacią w zeszłym sezonie, ale zebrał w 22 spotkaniach 701 minut doświadczenia III-ligowego i w obecnym sezonie jako młodzieżowiec mógłby być ważnym ogniwem zespołu z Kleczewa. Być może będzie ważnym ogniwem w układance Piotra Kołca. Zobaczymy. W Sokole po stronie ubytków.

Skala zmian w kadrze Sokoła jest spora. W podstawowym składzie w meczu z Bałtykiem wyszło tylko 3 zawodników grających w poprzednim sezonie dla tego klubu. 

Bramka.

W bramce nowy młodzieżowiec (2003 rocznik)  Mateusz Kustosz, bez doświadczenia w III lidze. To jedyny zawodnik z kadry naszego rywala, który debiutował w III lidze w pierwszej kolejce sezonu. Na pewno warto dać mu szansę się wykazać i uderzać z dystansu.

Obrona.

Środek obrony to Adrian Kaliszan oraz pozyskany z Jaroty Sebastian Golak, (rocznik 99) obaj ograni w III lidze.  Lewy bok obrony to Tomasz Ceglewski (pozyskany z Polonii Środa Wielkopolska)  zmieniony w trakcie meczu z Bałtykiem przez Mikołaja Zawistowskiego -  obaj mają doświadczenie na tym poziomie rozgrywek. Po prawej stronie zagrał Wiktor Patrzykąt mający doświadczenie II ligowe z Warty Poznań oraz Błękitnych Stargard. Obrona Sokoła wygląda personalnie solidnie.

W roli defensywnego pomocnik może zagrać 31-letni Sebastina Śmiałek , nominalnie środkowy obrońca, który poprzedni sezon nie był związany z żadnym klubem, a wsześniej był zawodnikim Sokoła.  

Pomocnicy, napastnicy.

Krzysztof Biegański - doświadczony, 33-letni prawy napastnik pozyskany z Polonii Środa Wlkp. będzie występował prawdopodobnie jako prawy pomocnik Sokoła. To jest gracz, który jeszcze 3 sezony temu grał w I lidze dla Warty 

Tomasz Kowalczuk - doświadczony środkowy pmocnik , który występował ostatnio w Unii Janikowo. 

Miłosz Matuszewski - młodzieżowy napastnik z Kalisza, grający w poprzednim sezonie w Wiśle Sandomierz w III lidze. Strzelił 3 gole w tamtym sezonie, 2158 ligowych minut. Jak na napastnika nie jest to rezultat rzucający na kolana, ale w Kleczewie liczą na to, że doświadczenie zdobyte w Sandomierzu przekłuje na gole dla Sokoła. 

Mateusz Molewski - ofensywny pomocnik z Unii Swarzędz

Krzysztof Kołodziej

ofensywny pomocnik pozyskany z II ligi z Pogoni Siedlce (28 lat). Wcześniej grał w III lidze w rezerwach Lecha  Poznań, gdzie w sezonie 18/19 zdobył 13 goli. Po tym udanym sezonie zwieńczonym awansem rezerw Lecha do II ligi zgarnęła go grająca w II lidze Elana. Jednak ani w Elanie, ani w Pogońi Siedlce nie był już tak skuteczny. Teraz wraca na poziom III ligi do Sokoła, gdzie wszyscy oczekują jego skutecznej gry. 


Krzysztof Kołodziej http://wielkopolskakomorniki.pl

Dwa lata temu, w maju 2019 debiutował w Ekstraklasie w barwach Lecha. Nikt nie jest w stanie zaprzeczyć, że to jest solidny zawodnik. Materiał na prawdziwą gwiazdę III ligi. 

Bez wątpienia Sokół to  jest to zespół składający się, poza bramkarzem, z ogranych w III lidze zawodników, który został bardzo mocno przebudowany. Zgranie nie musi być jego atutem w pierwszych ligowych kolejkach. Jak poskłada te klocki trener Sokoła - Łukasz Cichos zobaczymy już w sobotę. 

Zarówno dla Sokoła jak i dla Zawiszy to szansa na pierwsze punkty w tym sezoznie, oba zespoły przegrały swoje pierwsze mecze. Sokół w doliczonym czasie gry stracił 1 punkt w Gdyni, gdzie potrafił wyjść na prowadzenie.

Przy tak dużej skali zmian w kadrze Sokoła trudno ocenić realny potencjał tego zespołu. W trakcie sezonu mogą  nawiązać walkę o czołowe miejsca, albo okazać się całkowitym niewypałem. Ja uważam, że piłka to sport zespołowy i zgrywanie się tego zespołu zajmie określony czas.  


Analizując kadry III-ligowych zespołów z Wielkopolski obserwuje się ciągłą rotację zawodników pomiędzy Jarotą, Sokołem, Polonią Środa Wlkp, Unią Swarzędz. 

Wielkopolska wypracowała sobie solidną pozycję w III lidze i ma sporą grupę ciekawych zawodników zasilających ich kadry. 


W tym sezonie w III lidze startują 4 kluby z kujawsko-pomorskiego: Zawisza, Unia, Elana i Olimpia. Jestem ciekaw w jakim stopniu poszczególne kluby będą korzystały z zawodników z naszego regionu. 


#niezniszczalni:  do boju

wtorek, 10 sierpnia 2021

Zwycięstwa cieszą, porażki uczą. Zawisza - Jarota 0:2

III liga to nie będzie spacerek. Zawisza przegrał z Jarotą 0:2 na inaugurację ligi i trzeba powiedzieć, że ten wynik odzwierciedlał przebieg meczu. Przyznał to bez ogródek trener Piotr Kołc i nie ukrywam, że tym sposobem mi zaimponował. Ile razy widzimy trenerów wykręcających się jak w ukropie, żeby nie przyznać, że ich zespół był tego dnia po prostu słabszy. Zawisza był tego dnia od Jaroty słabszy i nie ma sensu zakłamywać rzeczywistości. Gdy się stanie w prawdzie, łatwiej wyciągać wnioski i iść do przodu. 




Miałem przeczucie, żeby nie zaglądać na szybko po meczu do mediów społecznościowych, bo popłynie tam fala biadolenia. Na spokojnie , jak już sam ochłonąłem, w niedzielę zajrzałem tam. Rzeczywiście: wysyp znawców futbolu wyciągających kategoryczne wnioski, wieszczących po jednym meczu spadek niebiesko-czarnych. Śmieszy mnie taka postawa, podobnie jak przedmeczowe kursy buków dochodzące do 1.4 na gospodarzy. Typowa dla kibiców, dwubiegunowość. Huraoptymizm, a potem płacz i zgrzytanie zębami. 

Zawisza nie jest dzisiaj tak dobry,  żeby kurs na jego ligową wygraną miał być tak niski. Nie można też wyciągać tak negatywnych wniosków po jednej kolejce. W mojej ocenie ten zespół czeka ogromna praca do wykonania, bo został mocno przebudowany. Być może zbyt mocno, jak na letnie okienko transferowe. Przerwa letnia jest krótka i nie da się zgrać zespołu w 4 tygodnie. Ten proces będzie się odbywał właśnie teraz. W sierpniu, we wrześniu...... A teraz właśnie mocni rywale. Olimpia, Kotwica....Trzeba dziękować losowi, że przed meczem z Elaną jest trochę czasu na zgranie.

Piłka to sport zespołowy. Drużyna zmontowana w lipcu nie będzie miała łatwego startu przeciwko Jarocie, który ma zespół grający ze sobą od lat. Tak się nie da, chyba, że Marcin Łukaszewski miałby do dyspozycji budżet Raduni Stężyca....

Nie jesteśmy potentatem finansowym, ale za to mamy własną drogę. Ona jest kręta, ale zdaniem wielu znacznie ciekawsza. 


Faktem jest, że w zespole Zawiszy zadebiutowało 7 nowych zawodników. W wyjściowym składzie miliśmy 5 debiutów: Dumieński, Paliwoda, Wędzlewski, Chachuła, Koziara. Gdyby to był pierwszy mecz na wiosnę po przepracowaniu 8-10 tygodni, to by się mogło udać. Osobiście uważam, że nie jest łatwo w jednej przerwie między rundami zmieniać więcej niż 3 zawodników wyjściowego składu. Dlatego trochę szkoda mi było odejścia Jaskólskiego czy Kozłowskiego. Jeszcze bardziej szkoda, że nie było do dyspozycji Piekusia, bo wyjście dwoma debiutującymi młodzieżowcami to mega trudne zadanie.

Są też rzeczy, których nie da się wytłumaczyć brakiem zgrania. Zawiedziony jestem występem Maciej Koziary. Jarota zdecydowanie wygrywał z nami walkę w środku pola, a wynikało to w dużej mierze z małej ruchliwości naszego środka bezpośrednio po stracie piłki i w fazie ofensywnej. 

Zawodnicy Jaroty doskakiwali do nas momentalnie po stracie piłki i kasowali większość akcji w zarodku, my byliśmy bardziej bierni w grze bez piłki. Mateusz Ławniczak, pozyskany w ostatnich dniach przez Jarotę z Unii Janikowo na tle naszego środka wydawał się grać po prostu jak profesor. Sprawnie wkomponował się w zespół gości.

Od Macieja Koziary oczekuję, że będzie potrafił znajdować sobie miejsce w wolnych strefach pomiędzy zawodnikami rywali i będzie tym liderem środka pola, od którego inni będą się takich zachowań uczyli. OK, Sochań czy Mielcarek też sporo grali w wyższych ligach, ale to właśnie Maciej Koziara przychodząc z I ligi ma w założeniach podnieść jakość tej formacji. Daliśmy pomocnikom Jaroty zdecydowanie za dużo miejsca do grania, wprowadzaliśmy piłkę w sposób ryzykowny, popełniając sporo rażących błędów własnych nadziewając się co rusz na kontry. Rzeczywiście obraz gry był taki, że Zawisza był bezradny przez długie fragmenty meczu. Nie potrafiliśmy czy nie chcieliśmy grać długą piłką do przodu. Zawisza jest przyzwyczajony do posiadania piłki, do dominacji. Myśle, że dość szybko te założenia zostaną zweryfikowane. Jarota zagrał solidnie, ale to jest zespół maksymalnie na środek tabeli, będzie wielu trudniejszych rywali. Myślę, że Zawisza musi wypracować inne mechanizmy zdobywania przestrzeni. Na razie nie działał w zasadzie żaden. 


Wszedł Piotr Okuniewicz. Myśle sobie: zobaczymy jak Zawisza będzie grał z mocnym wysokim Okuniewiczem z przodu. Jest na boisku Kamil Żylski, jest Tomek Żyliński. Zobaczymy jak będzie wyglądał praca nad piłkami zgrywanymi przez Okuniewicza. Nie dostrzegłem żadnej akcji, w której by to fajnie zafunkcjonowało. Potrzeba czasu, żeby ten zespół zdołał się zrozumieć, zgrać i zahartować w boju.

Odnośnie Tomka Żylińskiego, w mojej ocenie wyglądał na boisku lepiej niż Oskar Furst, którego zmienił. Myślę, że miejsce Tomka może być w kolejnym meczu w wyjściowej jedenastce, jeżeli trener widział to samo. Żyliński swoją ruchliwością, dynamiką dawał przebłyski nadziei na zyskiwanie przewagi w strefie gdzie toczyła się gra. Może Oskar z ławki dałby jeszcze więcej? 


Michał Dumieński kilka razy ratował Zawiszę z opresji. Jego debiut oceniam pozytywnie, mimo wpuszczonych 2 goli. Paliwoda , młody Wędzlewski? Przy sporej ilości akcji ofensywnych, które stworzyli goście wynik 0:2 to chyba i tak najniższy wymiar kary. Ten mecz przegraliśmy nie słabą obroną. Przegraliśmy go jako cały zespół, który posiadając piłkę stwarzał więcej zagrożenia pod swojąc własną  bramką niż pod bramką rywali. Bardzo mało podejmowaliśmy pojedynków jeden na jeden w bocznych sektorach boiska. 


Tutaj warto pracować i dawać z siebie wszystko.

Ale są też pozytywy. Nasi nowi zawodnicy przekonali się, że wchodząc do rodziny Zawiszy będą mieli wsparcie. Nie tylko wtedy gdy idzie. Jak nie idzie, także. Przekonali się, że kibice będą ich wspierać. Mam nadzieję, że poczują, że tutaj warto pracować i dawać z siebie wszystko. Nie jest przypadkiem, że w Zawiszy wielu zawodników rozwijało się piłkarsko. Tutaj można pracować i jest dla kogo. Tutaj decenia się pracę włożoną przez zawodnika i nie przekreśla tego jeden czy drugi gorszy mecz. Mam nadzieję, że w tym sezonie kilku kolejnych zawodników Zawiszy wejdzie na fajny ligowy poziom. 

Zawisza to wyjątkowy projekt i chyba każdy to wyczuwa pod skórą. Początek tego sezonu zapowiada się ciężko, ale tym bardziej późniejsze zwycięstwa będą miały smak.

poniedziałek, 2 sierpnia 2021

Rycerze ruszają do boju. Zawisza - Jarota na inaugurację III ligi

Letnia przerwa minęła szybko. Po awansie do III ligi Zawisza zadebiutuje na własnym stadionie podejmując Jarotę. Czego można się spodziewać po tym zespole? W poprzednim sezonie Jarota na starcie sezonu sprawił  na wyjeździe srogie lanie rywalom ze Starogardu Gdańskiego 2:6, przegrał dopiero w 5 kolejce. Zespół z Jarocina finalnie utrzymał się w III lidze, a jego potencjał nie uległ w letniej przerwie znaczącej zmanie. Zespół Jaroty na pewno stać na spokojne utrzymanie, ale też nie jest wymieniany w gronie faworytów ligi. Myślę, że można przyjąć, że starcie Zawiszy z Jarotą pokaże w jakim jesteśmy miejscu z przebudową naszego zespołu. 


Sparingowe starcia Zawiszy z zespołami III ligi pokazały, że Zawisza jest w stanie podjąć walkę z rywalami na tym poziomie, jednak dopiero liga stanowi realną weryfikację potencjałów. 




Ubytki Jaroty według transfermarkt.pl

Jarota w lecie doznał 3 najbardziej istotnych ubytków: 

  • Sebastian Golak - podstawowy środkowy obrońca 2534 minut w lidze, rocznik 1999, transfer do Sokoła Kleczew. Trudno powiedzieć jak będzie wyglądał środek obrony Jaroty po stracie podstawowego stopera. W bloku defensywnym zagra prawdopodobnie doświadczony, wysoki, prawy obrońca Jędrzej Ludwiczak, rocznik 1994. Ale z kim ? Jarota kończył sezon meczem z Marcinem Maćkowiakiem w środku obrony, ale na razie trudno powiedzieć gdzie ten zawodnik będzie grał jesienią. Poza tym to raczej defensywny pomocnik. Środek obrony Jaroty to będzie raczej eksperyment. 

  • Szymon Piekarski - podstawowy defensywny pomocnik - rocznik 1999, transfer do Noteci Czarnków; 2594  - 30 x w wyjsciowym składzie Jaroty Piekarski przeniósł się w lecie do Noteci Czarnków.  
  • Filip Szewczyk - lewy pomocnik 1997  Ten zawodnik  grał tylko wiosną dla Jaroty (1235 minut), zawodnik podstawowego składu. Latem transfer do Pogoni Nowe Skalmierzyce. Na lewym skrzydle może zagrać Marcin Konopka (młodzieżowiec), który nominalnie grałby na prawym skrzydle. 

Gdyby wierzyć sparingom, to w środku pomocy może zagrać drugi z młodzieżowców Jaroty, Krystian Wawrzyniak. Jego ligowe doświadczenie w III lidze to 9 spotkań, nie będzie debiutantem.
Po prawej stronie defensywy zagra kolejny młodzieżowiec i wychowanek Jaroty - Szymon Komendziński. Ten zawodnik gra już w III lidze od 3 sezonów i uzbierał już 68 spotkań na tym poziomie rozgrywkowym. 
Niewątpliwie atutem Jaroty jest doświadczenie młodzieżowców. Po wspmnianym Komendzińskim, Marcin Konopka także zagrał już 30 spotkąń w III lidze. Głównie w roli zmiennika, ale mimo to uzbierał  już 959 ligowych minut w poprzednim sezonie.

Jarota ma w swoim składzie króla strzelców -  Krzysztofa Bartoszka, który zdobył 29 goli w lidze. Nawet jeżeli 1/3 z nich to gole z rzutów karnych, to ciągle oznacza bardzo skutecznego snajpera. 32-letni napastnik w tym sezonie na pewno będzie równie groźny. To będzie świetny sprawdzian dla defensywnej formacji Zawiszy. 

Jarota ciągle jeszcze testuje zawodników, więc trudno powiedzieć, kto jeszcze może wzmocnić ten zespół. Na razie brak mocnych transferów do klubu. mimo to na pewno Jarota gwarantuje solidny III-ligowy poziom. Zobaczymy jaki będzie obraz spotkania na Gdańskiej. 


W Zawiszy możliwych jest kilka debiutów. Najważniejszy z nich to prawdopodobnie Maciej Koziara w linii pomocy. W środku obrony z Arielem Jastrzębskim zagra prawdopodobnie nasz nowy nabytek - Adam Paliwoda. Chyba, że trener postawi na  Jakuba Wituckiego.

Nie podejmuję się przewidzieć kto zadebiutuje w bramce Zawiszy. Michał Dumieński zagrał w wyjściowej jedenastce przeciwko rezerwom Pogoni, ale Bartosz Szeląg, który pokazał się w drugiej odsłonie wydaje się równorzędnym kandydatem do obsady bramki. Zapowiada się ciekawa rywalizacja na tej pozycji.


Na szpicy na pewno pokaże się Piotr Okuniewicz. Myśle, że z Jarotą może rozpocząć jednak na ławce rezerwowych, ale przy mocniejszych rywalach myślę, że to właśnie Okuniewicz będzie wychodził częściej w podstawowej jedenastce. Myślę, że ten zawodnik będzie numerem jeden gdy Zawisza będzie potrzebował wysokiego zawodnika dobrze grającego tyłem do bramki rywala. Widziałem go tylko w sparingu z rezerwami Pogoni, ale myślę, że ma spory potencjał do utrzymywania, nawet w pojedynkę, piłki na połowie rywala. Spodziewałbym się go w podstawie raczej na przykład w meczu z Olimpią czy w Kołobrzegu. 

Na pewno zadebiutuje też w sobotę kilku młodych chłopaków, ale najlepiej jak oni sami przedstawią się kibicom. To może być spory element zaskoczenia, także dla rywali i niech tak na razie pozostanie. 


Po sobotnim sparingu chodzi mi po głowie taka myśl, że to może być dobry sezon Oskara Fursta. Przyszedł do Zawiszy wiosną i przekonał do siebie trenera Piotra Kołca. W sparingu z Pogonią wyglądał bardzo dobrze, wyszedł w podstawowym składzie. Podjął zmią decyzję o powrocie do Zawiszy, pomógł w awansie do III ligi, a teraz ma świetną okazję udowodnić, że jest wartościowym zawodnikiem i zagrać w końcu mocny sezon, będąc ważnym ogniwem zespołu. Co ważne, ma obok siebie równie wartościowego konkurenta w osobie Tomka Żylińskiego. Mam nadzieję, że ta rywalizacja przysłuży się rozwojowi obu tych zawodników. Oskar na pewno ma spory potencjał, ale do tej pory w żadnym klubie w sezniorach jeszcze tego nie potwierdził. Wyszedł właśnie z wieku młodzieżowca. Czas dojrzeć i zagrać solidny sezon. Cały solidny sezon.


Mam nadzieję, że ten sezon to będzie także dobry czas dla Mielcarka. Ostatni jego przygoda z III ligą to spadek z Chemikiem. Być może to był problem generalnie niskiej jakości zespołu Chemika. Wcześniejsze sezony Wojtka w III lidze były znacznie lepsze w rezerwach Lecha, Warlubiu czy we Wdzie. Wojtek ma 26 lat, jest w świetnym okresie do grania w piłkę. 

Korneliusz Sochań ma być filarem w środku pola. Defensywny pomocnik mający na koncie debiut w Ekstraklasie dysponuje dokładnym długim podaniem. To jego dokładne przerzuty są będą kluczem do rozciągania zespołu rywala. To od postawy Korneliusza w dużej mierze zależy czy ten projekt pod nazwą Zawisza będzie się nadal rozwijał. Mam nadzieję, że Sochań będzie jednym z jego najważniejszych ogniw. Nie tylko w grze defensywnej.

Tomek Prejs przychodząc do Zawiszy w IV lidze wyglądał tak słabo, że zastanwiałem się nad sensem tego transferu. Trzeba jednak przynać, że przeszedł niesamowitą metamorfozę. Wygląda dobrze fizycznie, a piłkarskich umejętności nigdy mu nie brakowało. Widać ogromną pracę włożoną przez niego w ostatnich miesiącach. Prejs to zawodnik z najwyższą historyczną wyceną według transfermarkt. Parę lat temu wyceniany był na 100 tys Euro. W III lidze ma kolejną okazję pokazać, że to nie jest jeszcze maksimum jego możliwości.

Król strzelców IV ligi KPZPN - Kamil Żylski w III lidze nie strzeli raczej 30 goli, ale jego 15 trafień byłoby tutaj na wagę złota. Dla Sokoła Aleksandrów Łódzki strzelił 18 goli w sezonie 17/18. Powtórzenie tego osiągnięcia w barwach Zawiszy byłoby kapitalną sprawą, ale to zależy w dużej mierze od gry całego zespołu. 


Szkoda, że z urazami smagają się Mateusz Oczkowski i Adrian Brzeziński. Adi to po prostu ikona odbudowy Zawiszy od B-klasy i jeden z najlepszych ofensywnych filarów zespołu. Mateusz, starszy brat Michała, który właśnie przeniósł się z Zawiszy do Wisły Płock. Prawdę mówiąc myślę, że Mateusz ma nie mniejszy talent. Jego czas kiedy był młodzieżowcem nie został chyba optymalnie wykorzystany, żeby pokazać potencjał i zapracować na dobry transfer. Potem związał się z Zawiszą, pomagając w awansie do III ligi,. Tym bardziej kibicuję temu chłopakowi, by w III lidze w końcu błyszczał.  Po kontuzjach wracją nasze młode talenty: Medi i Olgierd (powrót z Arki Gdynia). Być może w trakcie jesieni będą już grali, ale piłkarskie życie pokazuje, że nie ma się co spieszyć w takich sprawach. Na razie są inne młode harty. Niech pokażą swoją jakość.

Tomek Żyliński to walczak, który na pewno nie odpuści walki o miejsce w wyjściowej jedenastce. Jeden z najskuteczniejszych asystentów w poprzednim sezonie (9 asyst)  i strzelec 11 goli. Maczał palce w 20 niebiesko-czarnych golach, średnio co 88 minut. O takie statystyki w III lidze nie będzie łatwo, chyba, że Zawisza rzeczywiście będzie bardzo skuteczny i nawiąże walkę o czołowe lokaty. Ofensywnych zawodników u nas nie brakuje. Pytanie jak zespół będzie wyglądał na tle III-ligowych rywali. Dzisiaj nikt tego po prostu nie wie.


Myślę, że jesteście tak samo ciekawi jak ja i nikogo nie trzeba zachęcać do wizyty na stadionie w najbliższą sobotę. Godzina 19:46 startujemy. Czas zacząć nową przygodę. 


Jarota stanął kiedyś Zawiszy na drodze w barażach o III ligę w 2004 roku, dwukrotnie z nami wygrywając. 

W II lidze zachodniej w latach 2008-2010 Zawisza grał z Jarotą trzykrotnie w Bydgoszczy i 3 razy wygrywał te starcia ( 2:1; 2;1; 3:0) . Teraz trzeba podtrzymać tą dobrą tradycję. 


Jarota to drugi z rycerzy w III lidze. W sobotę widzę górą Zawiszę w pojedynku naszych rycerzy. 

#Niezniszczalni dla mnie jednak lekkim faworytem.


Jak wcześniej podawałem na FB, BET Fan za wygranie ligi przez Zawiszą płaci 10:1 , natomiast za wygranie ligi przez Jarotę płaci 55:1, czyli ponad 5 razy więcej. To pokazuje, że nie tylko moim zdaniem Zawisza jest faworytem. Jak pokażą się kursy na to spotkanie, to oczywiście podam na FB. Na  razie nie widziałem nigdzie. Jeżeli widzie je gdzieś u buków, to podajcie w komentarzach.

wtorek, 27 lipca 2021

Rozstania po awansie do III ligi



W ostatnich tygodniach władze klubu informują o zmianach w kadrze Zawiszy. Uwagę kibiców przykuwają oczywiście transfery zawodników przychodzących do klubu, ale zanim na dobre zaczniemy ekscytować się nowym , III-ligowym sezonem, chciałbym zatrzymać się na chwilę na zawodnikach odchodzących z klubu.

Odbudowa Zawiszy od B-klasy - zawodnicy z ponad 20 spotkaniami ligowymi.



 Dlaczego wydaje mi się to ważne? Wiele zawdzięczymy tym zawodnikom. 


https://twitter.com/SPZawisza1946/status/1417928443770048523?s=20

Bartosz Stoppel jest zawodnikiem, który przez kilka sezonów dowodził defensywą Zawiszy. Przywdział koszulkę z Zetką na piersi w B-klasie, gdy oprócz wiary w sukces nie było nic. Nawet właśnego boiska do treningu. Rozegrał dla Zawiszy 81 ligowych spotkań, W obecnej erze odbudowy Zawiszy od B-klasy więcej spotkań ligowych rozegrał tylko Adrian Brzeziński. Bartek Stoppel pozostanie w mojej pamięci jako jedna z ikon tego okresu. Gdyby miał 10 centrymetrów więcej, to pewnie nawet w obecnym wieku pozostałby w kadrze Zawiszy, żeby przy swoim doświadczeniu być rezerwową opcją gdyby młodzież na środku obrony nam nie wypaliła w zderzeniu z III-ligą. Na stopera w III lidze Bartek jest niestety za niski. W momencie gdy to piszę nie wiemy jeszcze jak będą wyglądały boki obrony. Oczkowski i Prejs w zasadzie nie mają wartościowych rywali na swoich pozycjach. Z tego wnioskuję, że jeszcze nie ogłoszono wszystkich transferów. Inaczej Bartek na pewno by został jako rezerwa na prawy bok blloku obronnego. Z mojej strony słowa uznania dla Bartka za wkład w odbudowę klubu. Ogromny wkład.

Jan Stypczyński Bronił nie za wiele, ale począwszy od B-klasy był do dyspozycji trenera i rywalizował o miejsce w kadrze. Jest jeszcze młody. Dzięki przygodzie z Zawiszą zadebiutował w IV lidze, gdzie nie jest już postacią zupełnie anonimową. Dzieki Janek.

Dawid Deresiewicz w 37 spotkaniach pomiędzy A-klasą i IV ligą pomagał w odbudowie klubu. Zapamiętam go jako solidnego zawodnika, który nie schodził poniżej swojego poziomu.

Natan Zniszczol w IV lidze debiutował już w barwach Unii Janikowo. Jako młodzieżowiec w wielu spotkaniach Zawiszy odegrał wazną rolę. Spodziewałem się jeszcze bardziej dynamicznego rozwoju tego zawodnika w niebiesko-czarnych barwach. Kontuzja kolana na pewno nie pomogła mu optymalnie wykorzystać czas młodzieżowca, który właśnie minął. W kontekście awansu Zawiszy do III w klubie oceniono, że Natan nie będzie w stanie jako senior rywalizować o miejsce w składzie. Zgadzam się, że dla obu stron będzie lepiej gdy Natan znajdzie miejsce w jakimś solidnym IV ligowym klubie i dalej będzie pracował nad swoim piłarskim rozwojem. 

Kamil Czyżniewski zapisał razem z Zawiszą kolejną dobrą kartę. Po awansie z Pomorzaninem dołożył kolejny awans do III ligi razem z Zawiszą. Rok po roku. Myślę, że ten zawodnik nie będzie miał problemu ze znalezieniem pracodawcy wśród IV-ligowców planujących walkę o awans. Gdyby poprawił jakość dośrodkowań, to może włodarze Zawiszy dali by mu szanse na pokazanie się w III lidze?  Grał już  przecież kiedyś w II lidze zachodniej w barwach Elany. W obecnej formie zgadzam się z decyzją klubu. Potrzebujemy jeszcze więcej jakości w lewym sektorze boiska. 

Jay Jaskólski nie miał tak dobrej wiosny by zapracować na III-ligowy kontrakt w Zawiszy. Rzeczywiście zdarzyło mu się kilka bezbarwnych spotkań. Trochę za dużo. W linii pomocy w Zawiszy jest na tyle dużo jakości, że nie wystarczyło miejsca dla Jaya. Nie zmienia to faktu, że w mojej ocenie to był najlepszy sezon w wykonaniu tego zawodnika. Dwa sezony temu strzelił w IV lidze 12 goli dla Pogoni Mogilno, ale 20 zwycięstw na 29 spotkań tego zawodnika i awans z Zawiszą do III ligi to jest w mojej ocenie bardziej wartościowy rezultat. 5 goli tego pomocnika w obecnym sezonie i 6 asyst to też są przyzwoite liczby. Nie wystarczyło na III-ligowy kontrakt, ale bez wątpienia Jay może uznać ten sezon za udany. Pytanie czy tego zawodnika nie warto było zatrzymać w klubie i poobserwować jego rozwój na wypożyczeniu. Być może takie scenariusze nie są w ogóle rozważane ze względu na koszty. 



Jay ma 24 lata i prawdopodobnie nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Na pewno dał się pozytywnie zapamiętać jako kreatywny ruchliwy pomocnik. 


Patryk Kozłowski przychodząc do Zawiszy był zawodnikiem całkowice anonimowym. Tutaj przebił się do składu i wywalczył awans z Zawiszą do IV oraz III ligi. Z grona graczy, z których Zawisza zrezygnował po awansie do III ligi chyba najbardziej będzie mi brakowało właśnie Patryka. Wiosną złapał naprawdę dobrą formę, był w gazie. 9 razy wychodził wiosną w podstawowym składzie. Kozłowski był pomocnikiem, ktorego Marcin Łukaszewski wynalazł gdzieś na wschodnich rubieżach regionu w zespole Zjednoczonych Piotrków Kujawski. Sądziłem, że dostanie szanse w III lidze. Wydaje mi się, że w jego przypadku można jeszcze mówić o pewnym potencjale rozwojowym, który by uzasadniał dalsze inwestowanie Zawiszy w tego chłopaka. Ale może się nie znam. W każdym razie jego gra dała mi sporo pozytywnych emocji. Wiele razy potrafił poderwać zespół ciekawą akcją. Szkoda, że nie mamy jeszcze rezerw gdzie Patryk mógłby jeszcze się wykazać. Takie rozstania to zawsze przykra sprawa, ale trzeba iść do przodu. 

Dzięki chłopaki. 

Analizując ubytki warto jeszcze wspomnieć o transferze Michała Oczkowskiego do Wisły Płock. Młodzieżowy bramkarz Zawiszy swoją dobrą grą zapracował na kontrakt do solidnego klubu Ekstraklasy. Cieszę się, że Zawisza nie robił problemu z tego transferu, bo to jest wyraźny sygnał dla reszty zawodników, że jeżeli pokażą się z dobrej strony i zapracują na transfer w górę, to nikt nie będzie im rzucał kłód pod nogi. Klub zawsze jest w stanie znaleźć nowych zawodników o dobrym potencjale rozwojowym i w nich inwestować a dla Michała taka okazja mogła by się szybko nie powtórzyć. Gratulacje. 

Z drugiej strony trudno z całą pewnością powiedzieć czy ten ruch na pewno wyjdzie Michałowi na dobre. Jeżeli nie przebije się do kadry ekstraklasowego zespołu to będzie grał w IV-ligowy rezerwach. W Zawiszy miałby jako młodzieżowiec pewne miejsce na placu w III lidze i łapałby cenne minuty doświadczenia. Nie wiem czy to nie byłaby pewniejsza droga pilarskiego rozwoju dla tego zawodnika. Zobaczymy jak to się potoczy. Oczywiście trzymam kciuki za udaną rywalizację Michała w Wiśle. Powodzenia Michał. Daj z siebie 100%. 


Poniżej jeszcze teks wklejony z oficjalnej strony.

https://zawiszabydgoszcz.pl/home/aktualnosci/pozegnania-przyszedl-czas/

20210720 - official

 Pożegnania przyszedł czas

Bartosz Stoppel, Dawid Deresiewicz, Natan Zniszczol, Kamil Czyżniewski, Janek Stypczyński, Jay Jaskólski i Patryk Kozłowski nie będą reprezentować barw Zawiszy Bydgoszcz w przyszłym sezonie, podał klub we wtorek (20 lipca).

Wszyscy odchodzący walnie przyczynili się do sukcesów Zawiszy w minionych sezonach. 37-letni Bartosz Stoppel zaliczył z klubem wszystkie awanse od B-klasy, w której występował w niebiesko-czarnych barwach od wygranego 3:1 meczu z Zorzą Ślesin (10 września 2016 roku).

Dawida Deresiewicza kibice zapamiętają z przepięknego gola, którego zdobył na boisku przy ul. Sielskiej w meczu klasy okręgowej, gdy przypieczętował zwycięstwo 3:1 nad Radzynianką Radzyń Chełmiński celnym strzałem lewą nogą z prawego narożnika pola karnego w samo okienko bramki gości.

23-letni Patryk Kozłowski występował w Zawiszy od jesieni 2018 roku. Debiutował 11 sierpnia w wyjazdowym, wygranym 1:0 meczu z Promieniem Kowalewo Pomorskie. Szybko zyskał sympatię kibiców. Strzelił wtedy sześć goli i został wybrany w głosowaniu zawodnikiem rundy jesiennej 2018.

Zarząd klubu podziękował wszystkim odchodzącym zawodnikom za dotychczasową współpracę i życzy powodzenia w poszukiwaniu nowych miejsc na futbolowej mapie Polski.

środa, 14 lipca 2021

Trener Kołc: Chciałbym grać o najwyższe cele

Wywiad z terenrem Piotrem Kołcem po awansie do III ligi z Zawiszą Bydgoszcz. Bardzo ciekawy wywiad. Postanowiłem wrzucić tutaj, bo na archiwach oficjalnej strony ciężko coś wygrzebać po czasie

Oryginalny tekst pochodzi : zawiszabydgoszcz.pl


Trener Kołc: Chciałbym grać o najwyższe cele


– Musimy jako klub obrać cel: może to być gra o awans, o pierwszą ósemkę albo o utrzymanie. Będziemy rozmawiać i dyskutować, co możemy osiągnąć. Zależne jest to w dużej mierze od organizacji i finansów – mówi szkoleniowiec Zawiszy, Piotr Kołc.

Kilka tygodni temu przed meczem we Włocławku powiedział Pan: „jesteśmy najlepszą drużyną w tej lidze”. Miał Pan rację, ale było ciężko…

Oj było. Obserwatorzy, kibice porównywali tę rundę do jesiennej, a wiosną w „grupie mistrzowskiej” było siedem najsilniejszych drużyn i każdy chciał wygrać z każdym. Do tego, wiosnę rozpoczęliśmy z pozycji lidera i poważnie zaczęto myśleć o awansie. Jesienią chyba nie do końca wszyscy sobie zdawali sprawę, że będziemy walczyć o awans. Było więcej luzu. W drugiej rundzie pojawiła się presja i te naturalne, większe obciążenia psychiczne. Pracowaliśmy bardzo intensywnie i jestem szczęśliwy, że udało się zakończyć tę walkę powodzeniem.

Co się wydarzyło we Włocławku?

Zagraliśmy bardzo słaby mecz. Nie będę owijał w bawełnę i czarował, że gdybyśmy nie stracili bramki w pierwszej połowie, to byłoby inaczej. Byliśmy słabo dysponowani. Dostaliśmy gola po stałym fragmencie gry, rzucie z autu, choć doskonale wiedzieliśmy, jak Włocłavia je wykonuje. Może nie trafiłem ze składem, ale w tamtym momencie wydawało mi się, że ustawienie jest optymalne. Gospodarze byli bardzo zdyscyplinowani i zaangażowani. Wykorzystali swoje atuty. Przy pierwszej bramce nie ustrzegliśmy się błędu. Po przerwie straciliśmy drugiego gola, który praktycznie zamknął mecz. Narobiliśmy sobie dużego bałaganu. Tego dnia byliśmy po prostu słabsi.

Kolejny kluczowy mecz z Chemikiem i znowu bez gola. Remis 0:0 oznaczał stratę dwóch punktów, która dała Włocłavii szansę na wyprzedzenie Zawiszy w tabeli…

Uważam, że zagraliśmy dobre spotkanie. Pierwszy kwadrans był bardzo dobry, ale nie udokumentowaliśmy tego bramką. Gol ustawiłby mecz. Przecież w kolejnych spotkaniach strzelaliśmy mnóstwo goli. Analizy dały nam możliwość wprowadzenia korekt. Dobrze je wdrożyliśmy i był znaczący progres. Gdybyśmy zdobyli gola w pierwszej połowie spotkania z Chemikiem, to byśmy ten mecz wygrali.

Wróćmy do początku 2021 roku. Spytam przewrotnie, nie żałuje Pan tego, co się stało 19 stycznia?

Absolutnie nie żałuję. Wszystko, co sobie zakładaliśmy, wykonaliśmy. Przychodząc do klubu, nigdy człowiek nie jest pewien, czy decyzja jest właściwa, czy nie. To, co wie w dniu podpisania kontraktu i co sobie wtedy wyobrażał, po pół roku okazuje się zupełnie czymś innym. Jestem szczęśliwy, że w swoje CV wpisałem dobry wynik. Człowiek jest głodny sukcesów i chce przeć do przodu. I ja taki jestem. Zawisza Bydgoszcz to wspaniała marka i wielkie tradycje. Powiem szczerze, że pracy w żadnym innym klubie na piątym poziomie rozgrywek bym nie podjął. Tu widzę przyszłość.

Jeszcze dwa lata temu był Pan piłkarzem. Trudno było przenieść się na ławkę trenerską?

Dla mnie to była w pełni świadoma i przygotowana decyzja. Ja mógłbym jeszcze teraz grać w piłkę na poziomie trzeciej, a nawet drugiej ligi. Spokojnie dwa lata mógłbym występować na boisku. Ale uciekałby mi czas, który poświęciłem na szkolenie trenerskie. Podjąłem taką decyzję już w Gryfie Wejherowo. Grałem i pełniłem funkcję asystenta. W Sokole Ostróda dostałem propozycję pracy grającego trenera i podjąłem się wyzwania, odrzucając nawet lepszą ofertą czysto piłkarską, bo wiedziałem, co chcę robić w przyszłości. Gdyby to była oferta z ekstraklasy, to może jeszcze bym grał.

W Ostródzie łączyłem grę z funkcją pierwszego trenera, choć nie było to łatwe i zdałem sobie sprawę, że kontynuować się tego nie da.

Dlaczego Zawisza?

Na tamtą chwilę była to jedyna oferta. Przyszła w momencie, kiedy sztab, w którym pracowałem, odszedł z Podbeskidzia Bielsko-Biała. Miałem takie trochę wymuszone wakacje. Mieszkanie w Bielsku było opłacone do końca stycznia i tam spędzałem czas z rodziną. Zadzwonił wtedy do mnie trener Krzysztof Brede i uprzedził, że będzie kontaktował się ze mną dyrektor sportowy Zawiszy Bydgoszcz, bo klub szuka młodego, perspektywicznego trenera. Dwa dni rozmawialiśmy z Marcinem Łukaszewskim telefonicznie. Zostałem zaproszony na spotkanie z zarządem. Tak jak już powiedziałem, gdyby to był inny klub czwartoligowy, to bym się nie zgodził. Ale powtórzę, Zawisza to klub z tradycjami, możliwościami organizacyjnymi i w dużym mieście. Wszystko, co usłyszałem, przekonało mnie do pracy.

Jakim stylem gra Zawisza Piotra Kołca?

Jest to styl ofensywny. Bardzo agresywny w dobrym tego słowa znaczeniu. Nasz wysoki pressing jest skuteczny. Preferujemy szybki odbiór po stracie piłki. Staraliśmy się grać piłką. Często byliśmy do tego zmuszani, bo przeciwnicy chowali się za podwójną gardą. Progres był widoczny z meczu na mecz. Taki miałem odsłuch, ale sam też widziałem, jak ciężko chłopcy pracują i dostosowują się do zupełnie nowych dla nich metod treningowych. W pierwszych tygodniach było może niezadowolenie. W piłce przecież nie da się zrobić postępu w miesiąc czy dwa. Piłka jest procesem. Im więcej jest czasu, tym więcej schematów można wprowadzić i wypracować powtarzalne zachowanie.


Mierzyłem się z takimi przemyśleniami, że być może za dużo wymagam od tych chłopaków. Pracowałem przecież w ekstraklasie, a tu mieliśmy piąty poziom rozgrywkowy. To są bardzo zdolni chłopcy, ale jednak to zupełnie inne przyzwyczajenia. Widzę, jakie są różnice w poruszaniu się czy operowaniu piłką. Bardzo ważnym aspektem jest też praca zawodowa.


Pojawiły się też nowinki taktyczne. Często, gdy atakowaliście, w obronie zostawało dwóch zawodników, a gdy przechodziliście do defensywy, to dostępu do bramki broniła linia stworzona z pięciu zawodników. Taktyka zmieniała się w czasie gry…


W nowoczesnej piłce bardzo ważne są fazy przejściowe z ataku do obrony i na odwrót. Gdy atakujemy, jesteśmy odkryci i uczymy się dobrze organizować grę po stracie piłki. Dlatego skupiamy się na szybkim odbiorze, bądź skutecznym przerwaniu akcji przeciwnika już w zalążku, aby odbudować ustawienie. Ta organizacja gry wyglądała dobrze. Traciliśmy mało goli. Kilka po stałych fragmentach. Nie udało się ustrzec błędów indywidualnych, ale to wynikało z naszej odważnej gry. Wyznaję zasadę, że lepiej bronić wysoko z dala od własnej bramki. To kosztuje więcej pracy na boisku, dlatego musieliśmy intensywnie pracować nad tym, żeby być przygotowanymi fizycznie.


Przygotowywaliście specjalnie pod konkretnego przeciwnika?


Mieliśmy przygotowane różne schematy. Szukaliśmy słabych punktów. Analizowaliśmy konkretnego zawodnika, jego słabe strony i w tym sektorze, gdzie on grał, staraliśmy się robić sobie przewagę. Pracowaliśmy nad stałymi fragmentami gry, konstruowaniem akcji…


Wiem, że nie wszystkie drużyny robiły analizę naszej gry, ale my byliśmy przygotowani. Z drugiej strony pracowaliśmy też nad grą obronną. Chociaż mecz z Mogilnem pokazał, że indywidualny błąd może przesądzić o powodzeniu akcji przeciwnika. Wiedzieliśmy, jak w polu karnym przy rzucie rożnym zachowuje się Antek Krajnyk, a jednak strzelił gola głową, mimo asysty Ariela Jastrzembskiego.


Skoro poruszył Pan wątek meczu z Pogonią. Ostatnie spotkanie w sezonie, które trzeba wygrać, aby być pewnym awansu. A jest 0:2. Co wtedy myślał trener Piotr Kołc?


Będę szczery. Nie znałem wyniku we Włocławku. Miałem nawet błędną informację, że Włocłavia prowadzi 2:1, co dawało jej awans. Nastała chwila zwątpienia. Usiadłem na ławce obok kierownika drużyny i poprosiłem go, żeby sprawdził, co tam się dzieje. Na to mój asystent Paweł Kawalec mówi, że Izbica prowadzi 2:0. Poprosiłem, żeby sprawdził jeszcze raz, bo mi coś nie gra. Potwierdził. Do tego gospodarze nie wykorzystali tam karnego. Wtedy lekko zeszło ze mnie ciśnienie. Ale wierzyłem, że jesteśmy w stanie odbić mecz i odrobić straty. Jak strzeliliśmy na 1:2, a potem na 2:2, już wtedy wiedziałem, że awansujemy.


Zawodnicy znali wynik. Powiedzieli im na boisku chłopacy z Mogilna. I bardzo mnie cieszy postawa moich piłkarzy. Wciąż dążyli do zwycięstwa. Nie odpuścili. Przecież jeszcze w 95. minucie mieliśmy sytuację bramkową.


Przyznam, że ten mecz kosztował mnie dużo stresu. Ale powtórzę, cała runda rozgrywana była już pod presją awansu.


Po meczu poszedł Pan do kibiców, by świętować awans razem z nimi. W Zawiszy jesteśmy przekonani, że kibice to dwunasty zawodnik. Czuł Pan ich wsparcie z trybun?


Jestem szczęśliwy, że jestem w klubie, gdzie są tak oddani fani. W momencie, gdy przegrywaliśmy 2:0 z Pogonią Mogilno, ani przez moment nie usłyszeliśmy z trybun negatywnej reakcji, tylko wsparcie do końca spotkania. Po meczu zostałem poproszony o wejście na trybunę wraz z zespołem, było to niesamowite uczucie, zobaczyć tak szczęśliwych ludzi, którzy docenili to, co zrobiliśmy. To jest coś pięknego. Mam już nawet swoją ulubiona przyśpiewkę, którą wraz z kibicami zaśpiewaliśmy. Z tego miejsca dziękuje im za wsparcie i wierzę, że przyniesiemy im jeszcze wiele radości.


O co powalczycie w trzeciej lidze?


Zawsze chciałbym grać o najwyższe cele. Zadam zarządowi to pytanie, jakie cele stawiają przede mną, przed drużyną. Musimy jako klub ten cel obrać. Może to być gra o awans, o pierwszą ósemkę albo o utrzymanie. Za wcześnie, by o tym mówić. Mamy jeszcze za dużo znaków zapytania. Rozmawiamy z zawodnikami. Będziemy rozmawiać i dyskutować, co możemy osiągnąć. Zależne jest to w dużej mierze od organizacji i finansów. Mamy rozeznanie, jakie w III lidze są budżety w innych klubach.


Potrzeba nam piłkarzy ogranych minimum na poziomie trzeciej ligi, a realnie z doświadczeniem w II lidze. Mamy fajny zespół, ale niedoświadczony. Gra w III lidze to ogromny skok jakościowy. Podam przykład naszego sparingu z Legią II Warszawa, drużyną z czołówki trzeciej grupy III ligi z zawodnikami, którzy trenowali z trenowali z pierwszym zespołem. Wygraliśmy 2:1 i graliśmy bardzo dobrze. W pojedynczych spotkaniach bylibyśmy sobie w stanie poradzić, ale na dystansie bardzo trudno utrzymać tę jakość, a sezon jest długi.


Na pewno trzeba ciężko pracować. Powtarzam zawodnikom, że jak się zrobi coś dla piłki, to piłka odda z nawiązką.


Będą wzmocnienia?


Wszyscy trenerzy chcą pracować z jak najlepszymi zawodnikami. W kadrze musi być też konkurencja. Najlepiej, gdy na jedną pozycję jest rywalizacja dwóch, trzech piłkarzy. Nasza drużyna jest bardzo młoda. Wzmocnienia to też szansa na szybszy proces doskonalenia dla tych, którzy chcą się rozwijać.


Jak się trenerowi podoba Bydgoszcz?


Bydgoszcz to duże miasto, jak mój rodzinny Gdańsk, więc łatwo mi się przystosować do życia tutaj. Słabo się jeździ po mieście. Dużo dziur w jezdniach, remonty, objazdy, zamknięte drogi. Na zwiedzanie tak naprawdę nie miałem jeszcze czasu.

 


Mój krótki komentarz. Decyzja o zmianie sztabu szkoleniowego w zimie była trochę szokująca dla kibiców. Zawisza był liderem. Dzisiaj jesteśmy po awansie do III ligi, ale gra niebiesko-czarnych nie zawsze budziła zachwyt. Widać było, że zespół jest w przebudowie, przestawia się na inne założenia taktyczne. Zdecydowanie poprawił grę w obronie. Jesienią tracił średnio 1.19 gola na mecz,   natomiast średnia z wiosny to już tylko 0.71 straconego gola na mecz, mimo gry w trudniejszej grupie "mistrzowskiej". Kilku zawodników złapało jakby więcej wiatru w żagle. (szerzej innym razem). Nadal trudno jednoznacznie ocenić czy  decyzja o zmianie trenera była opytmalna. Odpowiedź na to pytanie poznamy dopiero w nadchodzącym sezonie, gdy zobaczymy jak Zawisza prezentuje się w starciach z III-ligowymi rywalami. Ciekawe czy uda się zachować trzon kadry opartej na wychowankach i graczach z regionu, czy też zaczną dominować wzomcnienia armią zaciężną. Nie daj to Bóg. Osoba dyrektora sportowego, Marcina Łukaszewskiego jest dla mnie pewną gwarancją, że Zawiszę dalej będziemy budować na swoich ludziach, na zawiszackim charakterze, wprowadzając coraz więcej własnych wychowanków. Marzy mi się powtórzenie historii gry kilka lat temu Zawisza awansował do II ligi zachodniej i się w niej utrzymał posiadając zespół oparty na swoich ludziach. Awans do I ligi wymagał już solidnych wzmocnień z zewnątrz, ale II liga to był jeszcze solidny trzon zespołu oparty na "swoich". Awans do III ligi brzmi może poważnie, ale to jest ciągle szansa na zebranie wychowanków rozproszonych ciągle po kraju. Udało się pozyskać Mielcarka, Żylińskiego, Sochania, ogranych wyżej wychowanków ze sporym potencjalem dalszego rozwoju. Jest jeszcze spora grupa wychowanków, którzy mogą Zawiszę z powodzeniem wzmacniać w III , II, I lidze czy nawet Ektraklasie. Oby było ich jak najwięcej na Gdańskiej. To zawsze przyciąga kibiców na trybuny. Są pozycje na których ciężko będzie coś wymyśleć bez zewnętrznych wzmocnień. 

Trzeba też mieć świadomość, że czekają nas mecze o prymat w regionie z Elaną. Olimpią czy  Unią. Trzeba mądrze wyważyć pomiędzy chęcią grania wychowankami, a  chęcią zbudowania mocnego zespołu na warunki III ligi. Przyznam, że z niesamowitymi emocjami czekam na doniesienia o przedłużeniach kontraktów i nowych zawodnikach. Teraz decyduje się o co Zawisza będzie grał od sierpnia. To jest czas Marcina Łukaszewskiego. Trzymam kciuki.

piątek, 18 czerwca 2021

Ostatni rywal Zawiszy w tym sezonie: Pogoń Mogilno

Już w sobotę Zawisza po 5 latach od reaktywacji w B-klasie  ma szansę awansować do III ligi i opuścić nasze regionalne podwórko. Szykuje się w Bydgoszczy wspaniałe piłkarskie święto. Projekt odbudowa Zawiszy może wkroczyć w kolejną fazę, w której niebiesko-czarni będą reprezentować region na płaszczyźnie makroregionu. 


Czytaj też: Rozpoczyna się nowa era w historii Zawiszy. Era odbudowy od B-klasy.


II grupa III-ciej ligi to rywalizacja klubów z Kujawsko-Pomorskiego, Wielkopolski, Pomorskiego i Zachodniopomorskiego. Jak wiemy, z II ligi spadła Olimpia Grudziądz, która jeszcze nie tak dawno biłą się o awans do Ekstraklasy i funkcjonuje w zupełnie innych realiach finansowo-organizacyjnych. Z naszego regionu jest tam jeszcze Elana Toruń oraz Unia Janikowo. Pomorzanin Toruń po jednym sezonie pobytu w III lidze spadł do IV ligi.

Kuj-Pom nie ma obecnie niestety swojego reprezentanata na centralnym poziomie rozgrywek piłkarskich. Zespół, który awansuje w sobotę do III ligi będzie więc miał okazję znaleźć się w czwórce najlepszych klubów piłkarskich regionu i w bezpośredniej rywalizacji walczyć o prymat w regionie. Wiele spotkań w III lidze zapowiada się ciekawie, także od strony kibicowskiej. W III lidze jest już kilka ciekawych piłkarskich klubów. Zanim jednak będzie można planować kolejny sezon do pokonania pozostała Zawiszy jedna przeszkoda w postaci 


Pogoni Mogilno


Pogoń Mogilno jest jednym z sześciu klubów regionu, który funkcjonuje na tyle stabilnie by  przez 10 lat nie spaść poniżej poziomu IV ligi. Z tej szóstki odpadnie w tym roku Cuiavia. 

http://www.zawisza1946.pl/tabelazbiorcza_region.php

Trzeba zaznaczyć, że obecny sezon nie jest najmocniejszy w wykonaniu naszych rywali. Pogoń dysponje grupą bardzo doświadczonych zawodników: 

Filip Jagielski ma na koncie ponad 300 spotkań na poziomie III i IV ligi. Niewiele mniej mają: Bartłomiej Delekta, Wiktor Mrówczyński, Karol Kopliński, Błażej Duszyński, Antoni Krajnyk, Bartłomiej Kruszewski czy Jacek Wojciechowski

Pogoń wywalczyła sobie miejsce w mistrzowskiej siódemce i w ten sposób uzyskała spokojne utrzymanie. Nie podziałało to na zespół mobilizująco i w "mistrzowskiej" grupie wywalczyłą w 11 meczach zaledwie dwa oczka w domowych starciach ze Sportisem i Chemikiem. Pogoń w ostatniej fazie sezonu sprawdza swoich młodych zawodników, żeby ocenić jak zachowają się w realiach IV ligi. 

W ostatnim meczu ligowym Pogoń zagrała zespołem o średniej wieku nieco poniżej 23 lat (5 młodzieżowców w wyjściowym składzie), chociaż w przekroju całego sezonu średnia wieku Pogoni to 25 lat i 134 dni. 

Co ciekawe na ligowe spotkanie z Zawiszą 15 maja Pogoń wystawiła bardzo doświadczony zespół o średniej wieku 26 lat i 319 dni. Ciekawe jak nasi rywale podejdą do sobotniej rywalizacji. 

Z punktu widzenia oceny realnej siły zespołów trudno wyobrazić sobie inny scenariusz niż wygrana niebiesko-czarnych, trzeba to jednak jeszcze potwierdzić na boisku. W środę Zawisza rozgromił młodziutki zespół Lidera Włocławek 5:1, ale Pogoń wydaje się zdecydowanie mocniejszym zespołem, jeżeli przyjedzie w optymalnym zestawieniu kadrowym. 


Przyznaję, żę Zawisza zaimponował mi w środę nie tylko skutecznością, ale cierpliwością i koncentracją na ostatecznej misji. Wszyscy zawodnicy zdołali uniknąć głupich kartek, które mogłyby utrudnić nam osiągnięcie ostatecznego celu w postaci awansu. 

30 goli Kamila Żylskiego 

Przed ostatnią kolejką ligową Kamil Żylski z 30 golami wyprzedza o dwa trafienia Łukasza Wituckiego z Włocłavii. Walka o koronę króla strzelców zapowiada się zatem także pasjonująco do ostatniej kolejki. Zawisza w całej swojej hitorii nie miał strzelca, który strzeliłby 30 ligowych goli w jednym sezonie. Do tej pory najwięcej - 25 goli - strzelił Patryk Straszewski w okręgówce 2 sezony temu. 

Patryk Straszewski pobił rekord 22 strzelonych w jednym sezonie ligowych goli, który ustanowił w B-klasie Wojtek Ruczyński. Tylko tym dwom zawodnikom w historii Zawiszy udało się pokonać barierę 20 ligowych goli w sezonie. W III lidze 17 goli strzelił w sezonie 83/84 Tadeusz Słomiński. W IV lidze najwięcej goli w jednym sezonie dla Zawiszy zdobył Mariusz Modry. W sezonie 2001-2002 trafiał 14 razy.

Zawisza grając przez kilkanaście sezonów w IV lidze Kujawsko-Pomorskiej nigdy nie miał strzelca, który strzeliłby przynajmniej 15 goli. Kamil Żylski szalejący na boiskach IV ligi, to zjawisko, które na pewno zapamiętamy na długo. 


Co ciekawe, w ostatniej fazie sezonu trener Kołc wpuszczał Kamila na boisko w roli zmiennika. Żylski miał więc nieco mniej czasu na wykazywanie się skutecznością. Nie było by jednak strzeleckiego  rekordu, gdyby nie dobra postawa kolegów z boiska. Zespół Zawiszy na sezon 2020/21 został skomponowany przez dyrektora sportowego, Marcina Łukaszewskiego w taki sposób, że o jego sile stanowili wychowankowie Zawiszy ograni w ostatnich latach na wyższym poziomie rogrywkowym. 
Grupa doświadczonych zawodników, którzy swój potencjał pokazli wcześniej w wyższych ligach to: 
  • Korneliusz Sochań (rocznik 1996);
  • Kamil Żylski (1995);
  • Wojciech Mielcarek (1994);
  • Tomasz Żyliński (1998);
  • Tomasz Prejs (1995);
  • Bartosz Stoppel (1983);
  • Jakub Witucki (1992) - w wielu spotkaniach kapitan zespołu. 
Ich dobra postawa nie jest zaskoczeniem. Można powiedzieć, że potwierdzili na boiskach IV ligi, że nie pasują na ten poziom rozgrywkowy.

W kilku ważnych meczach swoim doświadczeniem Zawiszę wspierali Artur Cielasiński i Dawid Deresiewicz.

Strzałem w dziesiątkę okazał się zimowy transfer Ariela Jastrzębskiego z III-ligowego Pomorzanina Toruń. Nie dość, że Ariel strzelił kilka kluczowych goli, to udanie zastąpił Dawida Orlickiego w środku obrony. Zawisza mimo gry w trudniejszej mistrzowskiej grupie miał lepszą defensywę niż jesienią. 


Zawisza w tym sezonie ma w swojej kadrze kilku zawodników, których sam wykreował w ostatnich latach i pełnią ważne funkcje w zespole. Związali się z nami w niższych ligach i rosną razem z Zawiszą
  • Michał Oczkowski (2001)- młodzieżowy bramkarz pozyskany ze Sportisu, będzie jeszcze w przyszłym sezonie młodzieżowcem. 
  • Mateusz Oczkowski (1997) - jego starszy brat także ze Sportisu, solidna lewa obrona, atomowe uderzenie z dystansu, ciekawy drybling, dobre panowanie nad piłką
  • Adrian Brzeziński (1995) - jeden z grona naszych ofensywnych piłkarzy, związany z Zawiszą od B-klasy, zadebiutował z powodzeniem w IV lidze, w tym sezonie 8 goli.
  • Patryk Kozłowski (1997) - dynamiczny pomocnik pozyskany w okręgówce, strzelił jesienią zeszłego roku 6 goli w jego debiutanckim sezonie w IV lidze. W końcówce obecnego sezonu trener Kołc docenił jego walory i w efekcie Patryk wychodził w podstawowym składzie na boisko.
  • Natan Zniszczol (2000) - boczny brońca lub pomocnik. Z roli młodzieżowca wywiązywał się poprawnie, chcociaż w końcówce sezonu rolę drugiego młodzieżowca przejął
  • Rafał Piekuś (2001) - do wrodzonej dynamiki ciągle dokłada inne fajne piłarskie cechy, coraz więcej widzi. Trener Kołc też go widzi w składzie. W przyszłym sezonie utrzyma status młodzieżowca co dodatkowo zwiększa jego szanse na regularną grę.
  • Jay Jaskólski (1997) - pozyskany z Pogoni Mogilno lewy skrzydłowy. To chyba najlepszy jego sezon w IV lidze jak do tej pory. 2 lata temu strzelił dla Pogoni Mogilno 12 goli, ale teraz ma na koncie 20 ligowych zwycięstw z Zawiszą. Ważne ogniwo w walce o awans.
  • Kamil Czyżniewski (1993) - głównie jako rezerwowy miał udział w awansie Pomorzanina, teraz jest na dobre drodze do powtórzenia tego z Zawiszą.
  • Medard Dahms (2004) - najmłodszy zawodnik w ligowej historii Zawiszy, największy pechowiec tego sezonu (leczy obecnie kontuzję) i chyba jedna z największych nadziei naszej szkółki piłkarskiej;
  • Cyprian Maciejewski (2001) - wysoki, defensywny zawodnik pozyskany z Olimpii Grudziądz w zimie. Nie wywalczył sobie miejsca w środku obrony, ale udanie wznacniał defensywę w środku pola i zbierał kolejne minuty ligowego doświadczenia. Ciekawy chłopak. Będzie młodzieżowcem w przyszłym sezonie.
  • Oskar Furst (2000) - pozyskany z Wigier Suwałki z II ligi, gdzie nie miał wiele okazji do gry. W Zawiszy wiosną rozegrał 542 minuty w 12 meczach, 5 razy w podstawowym składzie. Ma potencjał, ale chyba jeszcze nie pokazał go w pełni. Może potrzebuje jeszcze trochę czasu. 
  • Reszta młodych chłopaków, którzy dostali szanse w pierwszym zespole  musi jeszcze sporo pracować na kolejne szanse.
Zespół jest tak mocny jak jego najsłabsze ogniwo. Tych słabych ogniw Zawisza nie miał wiele i dlatego w sobotę stanie przed szansą walki o awans do III ligi. 

Dzięki chłopaki. Zróbcie nam awans. Zawiszo, zróbcie nam awans.