niedziela, 24 kwietnia 2016

Serwer bazy danych powoli nie daje rady.

Moi drodzy.

Ze względu na niewystarczającą wydajność serwera muszę na jakiś czas ograniczyć pokazywanie rankingów zawodników Zawiszy Bydgoszcz na stronie zawisza1946.pl do kilku ostatnich sezonów.
Wiem, że dość często z nich korzystacie, ale na razie trzeba ograniczyć obciążenie serwera. Sami widzicie, że coraz częściej jest przeciążony.

W przyszłości być może ten projekt rozwinie się do rozmiarów pozwalających na wykupienie mocniejszych serwerów. Obecne nie dają rady.

Od kilku miesięcy powiesiłem na stronie reklamy licząc na to, że pozwolą on być może na sfinansowanie mocniejszego hostingu. dla serwera bazy danych zawisza1946.pl. Ale na razie się na
to nie zapowiada.

Mam nadzieję, że w przyszłości uda mi się znaleźć jakieś lepsze rozwiązanie, ale póki co, żeby większość zasobów  bazy pozostała dla Was dostępna, będę musiał częściowo ograniczać "najcięższe" dla serwera tematy. Być może część skryptów dałoby się zoptymalizować, ale to też wymaga poświęcenia czasu, a bazę obsługuje naprawdę bardzo wiele skryptów.

Z innej beczki, większościowy właściciel klubu po wczorajszym remisie w Olsztynie coraz bardziej uświadamia sobie, że awansu do Ekstraklasy ( i kasy z tym związanej) w tym sezonie nie będzie. Miejmy nadzieję, że te fakty mogą jakoś wpłynąć na dalsze losy Zawiszy.

Bojkot trwa już grubo ponad 2 lata.
Nikt nie wie ile czasu to jeszcze potrwa.

Po[Z]drawiam.

Mikołaj

piątek, 1 kwietnia 2016

Arka Gdynia pewnie wygrywa, a Zawisza gubi punkty z Olimpią Grudziądz. Awans się oddala.

Zabrakło wsparcia "12-go zawodnika" i Radosław Osuch praktycznie żegna się z myślami o awansie do Ekstraklasy. Po 8 latach ponownie w Bydgoszczy z Olimpią pada remis, mimo że gospodarze byli zdecydowanym faworytem.




Spotkania tych zespołów w poprzednich latach obfitowały w ogromne emocje na trybunach. Przez długie lata była już naprawdę ciekawa rywalizacja.
Olimpia i Zawisza prawie zgodnie zaliczyły marsz z V do I ligi rozgrywając w tym czasie w samej lidze 20 spotkań nie licząc spotkań Pucharu Polski.

Gdyby nie bojkot spotkań prowadzony przez kibiców dzisiejszy mecz oglądało by zapewne około 6, może 7 tysięcy widzów. To byłoby prawdziwe święto futbolu w regionie. Prawdziwy klasyk ze świetną oprawą. Ale jest inaczej. Kibice cierpliwie czekają na ten moment, w którym Radosław Osuch postanowi "uszczęśliwiać" kibiców z innego miasta i sprzeda akcje Zawiszy nowemu właścicielowi.

Awans do Ekstraklasy miał być szansą zarobienia dużych pieniędzy przez właściciela klubu. I liga może przynosić mu tylko straty, tym bardziej, że nie widać zawodników, których mógłby z zyskiem sprzedawać. Czy to oznacza zbliżający się koniec pobytu Radosława Osucha w Bydgoszczy? Zobaczymy. Być może będzie starał się jeszcze do końca wycisnąć co się da z obecnego układu, w którym miasto zgodziło się (w naszym imieniu i z naszych podatków) płacić za tą (anty)promocję około 3 miliony zł rocznie i udostępnia spółce obiekty CWZS bezpłatnie. Czas pokaże.




sobota, 26 marca 2016

Bańka z awansem Zawiszy pękła w Wielką Sobotę? Porażka 0: 4 w Nowym Sączu.

Po prawie 29 latach Zawisza przegrał na zapleczu Ekstraklasy różnicą 4 goli. Poprzednim razem tak wysoko bydgoszczanie przegrali na wyjeździe z Piastem Nowa Ruda, również 4:0.
Było to 31 maja 1987 roku.
 W tamtym sezonie za porażkę 3 golami traciło się jeden ligowy punkt. Dziwne to były  zasady.

W całej historii występów na zapleczu Ekstraklasy Zawisza 27 razy dał sobie strzelić 4 gole lub więcej w jednym meczu.
Jeden raz w roli gospodarza. W spotkaniu z Polonią Warszawa padł wynik 4:4 w sezonie 1953.

Zawisza pięciokrotnie na wyjazdach na drugim poziomie rozgrywkowym dał sobie wbić 5 goli, ale w każdym z tych spotkań przynajmniej raz trafiał do siatki gospodarzy. Wynik 5:1 padał 4 razy oraz 5:2 z Arką Gdynia w sezonie 2011/2012. To ostatnie spotkanie jest w miarę świeże w pamięci kibiców, ale reszta tych wysokich porażek to czasy zamierzchłe.



Porażka 4 golami na tym szczeblu rozgrywek to wyrównanie najwyższej porażki Zawiszy. Gdyby Sandecja Nowy Sącz dołożyła jeszcze jednego gola, to byłaby to absolutnie najwyższa porażka Zawiszy na zapleczu Ekstraklasy w całej historii klubu. 

Czterema golami Zawisza przegrywał do tej pory na tym szczeblu rozgrywek 10-krotnie.
  • 4:0 - 6 razy;
  • 5:1 - 4 razy.



Budowany podobno "po europejsku" klub,  mimo sporego wsparcia finansowego z budżetu miasta nie potrafił uniknąć blamażu w Nowym Sączu z Sandecją, który świetnie sobie radzi wiosną, mimo finansowych problemów. Bańka z "awansem" chyba właśnie pękła po tym przykrym 0:4 w Wielką Sobotę.

Ale po co w ogóle  robić awans bez kibiców? Tylko wstyd dla miasta stanowiły by te puste trybuny. Końca bojkotu spotkań przez większość kibiców nie widać. Rozpoczął się niedawno trzeci rok bojkotu. Obserwując determinacją tej grupy kibiców można być pewnym, że będą bojkotowali mecze do skutku. Może w tej sytuacji lepiej dla obu stron, aby właścieciel większości akcji WKS Zawisza poszukał innego gościnnego miasta, które kwotą 3 milionów zł rocznie i obiektem udostępnionym za darmo będzie wspierać jego wizje i marzenia?

środa, 23 marca 2016

Na Zawiszy zagra dzisiaj kadra Polski U-21 Marcina Dorny.



Środowy mecz towarzyski w Bydgoszczy, który będzie dla reprezentacji Polski U-21 kolejnym etapem przygotowań do mistrzostw Europy 2017, rozpocznie się o godzinie 18:00. 26 marca biało-czerwoni zmierzą się zaś o 14:00 z Białorusią we Włocławku.

Kadra U-21 na mecze z Finlandią i Białorusią:
BramkarzeDamian Podleśny (Chojniczanka Chojnice)
Jakub Wrąbel (Śląsk Wrocław)

ObrońcyPaweł Bochniewicz (Granada CF)
Paweł Dawidowicz (Benfica Lizbona)
Jarosław Jach (Zagłębie Lubin)
Paweł Jaroszyński (Cracovia)
Tomasz Kędziora (Lech Poznań)
Igor Łasicki (AC Rimini)
Hubert Matynia (Pogoń Szczecin)
Sebastian Rudol (Pogoń Szczecin)

PomocnicyPrzemysław Frankowski (Jagiellonia Białystok)
Jarosław Kubicki (Zagłębie Lubin)
Patryk Lipski (Ruch Chorzów)
Kamil Mazek (Ruch Chorzów)
Łukasz Moneta (Ruch Chorzów)
Radosław Murawski (Piast Gliwice)
Alan Uryga (Wisła Kraków)

NapastnicyAdam Buksa (Lechia Gdańsk)
Krzysztof Piątek (Zagłębie Lubin)
Mariusz Stępiński (Ruch Chorzów)
Oskar Zawada (Twente Enschede)

Marcin Dorna , fot: laczynaspilka.pl



Spora część kadrowiczów Marcina Dorny gra w polskiej Ekstraklasie. Kilku z nich pełni już ważne funkcje w swoich drużynach. Jedenastu z nich ma rankingi z Ekstraklasy przekraczające 2 tysiące punktów. Wymienić tu można choćby:
  • Radosława Murawskiego - ranking 5095 punktów - Piast Gliwice;
  • Mariusz Stępińskiego - ranking 4230 punktów - Ruch Chorzów;
  • Patryka Lipskiego - ranking 4077 - Ruch Chorzów;
  • Kamila Mazka - rank 3364 - także Ruch;
  • Krzysztofa Piątka - rank 3153 - Zagłębie Lubin;
  • Jarosława Kubickiego -rank 3144 - także Zagłębie;
  • Przemysława Frankowskiego - rank 2823 - Jagiellonia.


Zatem są to zawodnicy, mimo młodego wieku przerastający poziomem zawodników, których można na co dzień obserwować na boiskach naszego regionu. Spośród zawodników występujących we wszystkich klubach Kujawsko-Pomorskiego, tylko Kamil Drygas ma na obecnym etapie rozgrywek ranking przekraczający 2 tysiące punktów. Ranking graczy naszego regionu możecie znaleźć tutaj.
Poza wschodzącymi gwiazdami naszej Ekstraklasy w reprezentacji Marcina Dorny grają oczywiście również zawodnicy występujący na codzień za granicą, zatem występ kadry U21 jest rzeczywiście wyśmienitą okazją zobaczyć futbol na niezłym poziomie. Na takie widowisko mam dzisiaj nadzieję.



Zapraszam Was do zapoznania się z rankingiem młodzieżowych  zawodników grających w Ekstraklasie.

Ranking młodzieżowców Ekstraklasy [U21]

Jak wiadomo, w przypadku turniejów rozgrywanych przez reprezentację U21 istotny jest wiek zawodników w momencie rozpoczęcia eliminacji, stąd część zawodników obecnej reprezentacji pochodzi z rocznika 1994. Nie znajdziecie ich w rankingu młodzieżowców Ekstraklasy, ale za to znajdziecie ich w pełnym rankingu zawodników Ekstraklasy:

Ranking zawodników Ekstraklasy [2015/2016]

 

 W ostatniej kolejce ligowej siedmiu z nich wpisało się na listę strzelców w Ekstraklasie. Pod tym względem 28 kolejka Ekstraklasy okazała się rekordowa. Młodzieżowcy strzelali jakby się umówili.


Więcej informacji na ten temat:
Kolejka goli młodzieżowców. Tabela młodzieżowych strzelców Ekstraklasy


Blog Zawisza1946.pl przygasł ostatnimi czasy. Kibicowski Zawisza czeka na powrót na trybuny i zakończenie bojkotu. Jednak dzisiejszy mecz jest świetną okazją do odwiedzenia naszego stadionu także dla tych, którzy prowadzą bojkot.

Przy okazji zapraszam wszystkich na bloga Futbol w Liczbach, gdzie ostatnimi czasy skupiam się na typowaniu spotkań Ekstraklasy i różnych rankingach zawodników, statystykach frekwencji.

Zapraszam na : Futbol w Liczbach.

Zachęcam Was też serdecznie do polubienia profilu FutbolwLiczbach na Facebook, jeżeli podobają się Wam moje teksty i chcecie ich więcej.

sobota, 9 stycznia 2016

Frekwencja Zawiszy po 2 latach bojkotu [wykres].

Zawsze dziwiło mnie gdy obserwowałem, jak ktoś z uporem maniaka próbuje budować piłkarski klub bez kibiców. Historia pokazuje, że takie projekty kończą się zawsze w dokładnie ten sam sposób. Tak zakończył się projekt pod nazwą Amica Wronki, Groclin Grodzisk Wielkopolski, Sokół Miliarder Pniewy. W toku mamy przykład podobnego eksperymentu w małej wiosce zwanej Nieciecza, o której istnieniu mało kto kilka lat temu wiedział.

Z punktu widzenia finansowego te projekty napędzała zazwyczaj osoba bardzo majętnego właściciela prężnie działającej lokalnej firmy. Mając kasę da się przecież w szczerym polu zbudować drużynę z zaciężnej gwardii ligowych weteranów. Ba, da się nawet zbudować zgrabny stadion. W Niecieczy jeszcze niedawno podczas transmisji I-ligowych spotkań w Polsacie Sport widać było w tle niekończące się pola kukurydzy.

Pieniędzy we wspomnianych projektach nie brakowało, ale właścicielom i tak po pewnym czasie zawsze znudziło się ich lokowanie w klub, który mimo świetnej gry nie był w stanie przyciągnąć widowni na takim poziomie, żeby można się było pozbyć kompleksów. Każdy z tych projektów nigdy nie przestał być "małomiasteczkowy" nawet w okresie świetnej gry w Europejskich Pucharach. Zarówno Amica , eliminując Brondby Kopenhaga, czy Groclin, wygrywający z Manchesterem City nie przestały być frekwencyjną porażką.

Prywatny folwark za miejskie pieniądze. Takie rzeczy tylko  w Bydgoszczy.


Przykłady dobrych piłkarsko klubów, ale bez kibiców pochodzą zazwyczaj z niewielkich miejscowości. To co ma miejsce w Bydgoszczy jest zwykłym skandalem, bowiem klub niechciany przez kibiców finansowany jest nie przez prywatnego właściciela, tak jak przykładowa Termalica Bruk Bet Nieciecza. Spółka WKS Zawisza, w której prawie całość udziałów posiada Radosław Osuch jest finansowana w kwocie kilku milionów z publicznych pieniędzy, należących do podatników, którymi są przecież także ci bojkotujący mecze kibice. O jakiej kwocie mowa? W gotówce na mocy umowy z miastem do spółki trafia około 3 milionów złotych rocznie. Oprócz tego spółka korzysta bezpłatnie z miejskich obiektów, a więc boisk, szatni, pomieszczeń klubowych i wreszcie ze stadionu. Jakie koszty spółka musiała by ponieść, gdyby taka jak inne spółki piłkarskie w Polsce płaciła za korzystanie z miejskich obiektów? Nikt nie jest w stanie tego dokładne wycenić, ale kwota 2 milionów rocznie nie będzie prawdopodobnie dużo odbiegała od rynkowej wartości takiego użyczenia. Mówimy zatem o kwocie około 5 milionów PLN rocznie, z jakiej korzysta prywatna spółka bojkotowana przez sporą cześć bydgoszczan. Inaczej nie da się tego określić, jeżeli na stadionie pozostała już tylko garstka.  

Skandaliczny jest fakt, że mimo trwającego bojkotu prezydent miasta, który w założeniach powinien reprezentować mieszkańców miasta, podpisał kolejną umowę ze spółką Radosława Osucha, tak jakby w ogóle nie zauważył, że ludzie przestali chodzić na mecze.

Średnia frekwencja przed bojkotem i w jego trakcie.

Średnia frekwencja Zawiszy Bydgoszcz przed bojkotem i w jego trakcie




Zazwyczaj podawana jest średnia frekwencja z całych sezonów, ale w tym przypadku warto pokusić się o podzielenie sezonu 2013/2014 na jesień i wiosnę, co pozwoli pokazać w jakim kierunku zmierzał Zawisza przed bojkotem.  

Do momentu rozpoczęcia bojkotu średnia frekwencja Zawiszy z jesieni 2013 wynosiła mniej więcej 6,7 tysiąca widzów na mecz. 

Wiosną 2014 wynosiła już tylko niecałe 2,7 tysiąca.


Średnia z całego sezonu (5038 widzów) nie pokazuje tego ogromnego frekwencyjnego "tąpnięcia". Czy można założyć, że frekwencja na stadionie Zawiszy stopniowo rosła by w kolejnych latach w przypadku, gdyby nie doszło do bojkotu? To jest już wróżenie z fusów.

Jednak są logiczne podstawy, żeby tego się spodziewać:
  • brak ograniczeń związanych z pojemnością stadionu;
  • duże miasto (~360 tysięcy mieszkańców, aglomeracja w zależności od sposobu jest zdefiniowania ma populacje od 500 tys do nawet 800 tysięcy mieszkaców;
  • spore tradycje kibicowskie Zawiszy, świetny doping  i oprawy meczowe na bardzo wysokim poziomie - za wrażenia artystyczne na pewno także należy się plus;
  • historycznie patrząc mecze Zawiszy generowały w przeszłości widownie rzędu 20, czy nawat 30 tysięcy ludzi - łatwiej przyciągnąć kogoś, kto ma dobre wspomnienia z przeszłości, z dawnych lat kibicowania.
W mojej ocenie całkiem realny był taki scenariusz, że Zawisza  z średnią frekwencją na poziomie 7-8 tysięcy kibiców (na najlepszych spotkaniach po kilkanaście tysięcy) znajdzie się w ścisłej dziesiątce klubów najlepszymi frekwencjami.
Taki Zawisza trzymałby poziom Ekstraklasy, a w przypadku spadku do I ligi mecze tego klubu byłby absolutnymi hitami na drugim szczeblu rozgrywek. O obecnym Zawiszy, jak wiadomo, nie jest w tej chwili ławo powiedzieć coś miłego w kontekście poziomu emocji na trybunach.







Jak wspomniałem, nigdy nie byłem w stanie zrozumieć jak ktoś może decydować się na budowanie klubu bez kibiców. Pamiętacie jeszcze takie czasy, kiedy trzecią siłą w Polsce  była Amica z malutkich Wronek, w czołówce klubów był też Groclin z Grodziska Wielkopolskiego a w tym samym czasie Lech Poznań ledwo wegetował, raz nawet spadając na zaplecze Ekstraklasy na 2 sezony. 

Zawisza1946.pl

Pomijając już samą kwestię sposobu przejęcia licencji na grę w Ekstraklasie od Amiki przez Lecha, której nie chciałbym tu teraz roztrząsać, to trzeba przyznać, że dopiero zestawienie dużych pieniędzy właścicieli fabryki Amica, potencjału kibicowskiego Poznania oraz stadionu na europejskim poziomie stworzyły warunki do zbudowania klubu na europejskim poziomie. We Wronkach czy w Grodzisku nigdy by nie powstał. W Poznaniu też powstaje w bólach i za wcześnie mówić o tym, że Lech jest klubem europejskiego formatu. Ale na pewno ma warunki do stania się takim klubem w perspektywie kilku czy kilkunastu lat.

Patrząc na to z jak dużym trudem budowany jest Lech mimo dużych pieniędzy, mimo wsparcia dobrej ekipy kibiców,  w dużym mieście z wielkim i komfortowym stadionem - trzeba być szaleńcem
, żeby spodziewać się, że coś ciekawego może być na końcu projektu Radosława Osucha budowanego bez kibiców, na stadionie lekkoatletycznym i bez dużych pieniędzy.

To nie jest projekt nastawiony na powstanie klubu, z którego Bydgoszcz mogłaby być dumna ( co by uzasadniało jeszcze wydawanie miejskich pieniędzy na ten cel). Zawisza Radosława Osucha to jest projekt nastawiony na robienie przez prywaciarza niewielkich interesików na transferowaniu co pół roku kolejnego tabuna zawodników. Jaki to ma związek z interesem Bydgoszczy i jej mieszkańców? 

Brakuje miastu kasy na utwardzanie dróg.  Mamy 5 milionów PLN rocznie na klub Radosława Osucha.


Wystarczy popatrzeć na debaty wokół budżetu miasta, żeby zobaczyć, że na wiele ważnych celów brakuje miastu pieniędzy. Wielu bydgoszczan dowiedziało się niedawno, że mają co liczyć na przykład na utwardzone drogi koło swoich domów. Ale ~5 milionów PLN na spółkę pewnego pana z Poznania się co roku znajdują. Czy to nie jest dziwne?

Szczerze mówiąc nie zdziwiłbym się, gdyby tej sprawie przyjrzała się bliżej pewnego dnia prokuratura, bo sposób działania w tej sprawie prezydenta Bydgoszczy, Rafała Bruskiego jest co najmniej dziwny. Co go motywuje, do wydawania kilku milionów złotych rocznie na prywatną spółkę, wokół której jest tylko smród zamiast promocji? Nie mam odpowiedzi na to pytanie, ale chętnie poczekam.
Zawisza Bydgoszcz jest klubem bardzo bliskim mojemu sercu i jego przyszłość nigdy nie będzie mi obojętna. Wiem, że nie jest obojętna również tysiącom bydgoszczan, którzy tak samo jak ja czekają na powrót dobrej atmosfery na Gdańską 163.

Udostępnij..

Jeżeli myślicie podobnie, to proszę o udostępnianie tego tekstu. Nie dajmy sprawie przycichnąć. Pokażmy, że ciągle zależy nam na Zawiszy. To są nasze pieniądze, którymi wbrew naszej woli prezydent Bydgoszczy wspiera walkę Radosława Osucha z kibicami. Być może się opamięta, jeżeli on, czy jego otoczenie uświadomią sobie, że działają irracjonalnie. Zawsze można zawrócić z tej drogi i zacząć budowanie klubu na solidnych fundamentach.
Wierzę, że Zawisza Bydgoszcz powróci na tą ścieżkę, którą kroczył prawie do końca 2013 roku, gdy co roku poprawiał swoje wyniki sportowe i budował coraz większą publikę na trybunach.
Wierzę, że przyjdą jeszcze takie czasy gdy ponownie dzień mieczu Zawiszy Bydgoszcz będzie prawdziwym świętem, kiedy w okolicy stadionu zamykane będą dla ruchu aut ulice, a po mieście będą jeździły specjalne tramwaje wiozące tysiące ludzi do naszej świątyni piłki nożnej na Gdańską.

Dla przypomnienia, tak kiedyś wyglądały imprezy organizowane przez kibiców promujące początek nowego sezonu:


Łezka się kręci w oku.

sobota, 2 stycznia 2016

Kamil Drygas od lipca w Pogoni Szczecin?

Jak podają media sportowe, Kamil Drygas od lipca zasili szczecińską Pogoń. Ten defensywny pomocnik jest jednym z filarów swojego zespołu. Strata będzie zapewne bardzo bolesna dla Radosława Osucha, który na transferze nie zarobi ani złotówki. Drygas odejdzie w momencie wygaśnięcia kontraktu z Zawiszą.

Trudno się dziwić, że Kamil Drygas kuszony jest przez klubu ekstraklasy. Już w letnim okienku transferowym Pogoń wysyłała sygnały o chęci zatrudnienia tego pomocnika. Na przeszkodzie stanęła kwota odstępnego, ale ten problem Drygas ma już za sobą. Na mocy prawa Bosmana pół roku przed wygaśnięciem kontraktu może już spokojnie szukać sobie przyszłego pracodawcy.

W rankingu zawodników grających na terenie województw Wielkopolskiego i Kujawsko Pomorskiego, który prowadzę od tego sezonu Drygas jest najwyżej notowanym zawodnikiem z naszego województwa i znajduje się w "towarzystwie" zawodników Lecha Poznań. Granie w I lidze nie przeszkodziło mu w zdobyciu prawie 2 tysięcy punktów, bo mimo średnich wyników zespołu 500 punktów zdobył strzelając 10 goli. Trudno zaprzeczyć, że Drygas nie pasuje do I ligi.


kliknij i zobacz pełny ranking


Znamienne jest to, że Kamilem Drygasem zainteresowana jest Pogoń, czyli klub z górnej półki.

Kamil najlepszy sezon w Ekstraklasie do tej pory zaliczył w Zawiszy Bydgoszcz (2013/2014), kiedy uzyskał w rankingu średnią 1,65 punktu na mecz. Później w wyniku osłabienia zespołu drużyna osiągała gorsze wyniki, ale Drygas ciągle był wyróżniany za swoją postawę na boisku.


Kamil Drygas - wizytówka zawodnika


Z pewnością jest  w stanie grać na poziomie 1,6 - 1,8 punktu na minutę. Potencjał piłkarski ma ogromny. Walory defensywne to nie wszytko. Potrafi też kombinacyjnie zagrać pod bramką rywala, dysponuje dobrym uderzeniem z dystansu. Moim zdaniem najlepsze sezony jeszcze przed nim. Nie będę zaskoczony, jeżeli w kolejnych sezonach Drygas przybliży się do granicy 2.0 punktu na minutę w naszym rankingu. Wielu kibiców Zawiszy straciło do niego sympatię w związku z jego postawą w obliczu konfliktu na linii Radosław Osuch - kibice.



Chyba nigdy się nie dowiemy na ile wyparcie się swoich kibiców, którzy zjeździli za Zawiszą tysiące kilometrów po całej Polsce, zostało wymuszone na piłkarzach przez władze klubu, a na ile była to ich własna inicjatywa. Wydaje się, że piłkarze mogli pozostać neutralnie w tej zadymie. Tak robią zazwyczaj piłkarze w obliczu konfliktu kibiców z zarządami swoich klubów. Drygas był jedną z ważniejszych postaci w zespole, mocno związany z kibicami klubu. Czy mógł zachować się inaczej? Jaką cenę by za to zapłacił? Może w ostatecznym rozrachunku nie stracił by sportowo wcale tak wiele? Na pewno nie straciłby twarzy w oczach tysięcy kibiców Zawiszy. Ile warte są takie sentymenty  obecnych czasach?


Oświadczenie piłkarzy Zawiszy Bydgoszcz z grudnia 2013 roku.


Gdyby piłkarze Zawiszy pozostali neutralni w tym konflikcie, prawdopodobnie doszło by do bojkotu, ale w zupełnie innej formie, ze wsparciem zespołu na wyjazdach. Można sobie tylko wyobrazić jak fantastycznie wyglądałyby te wyjazdy, gdyby wszyscy kibole wygłodzeni domowym bojkotem z całą parą dopingowali by swoją drużynę na wyjazdach.
Mogła się z tego zrodzić nowa legenda. Ale niestety zawodnicy zachowali się inaczej. O to mam żal między innymi do Kamila . Inni być może nazwą go sprzedajną kur....

Ja mimo wszystko życzę mu, żeby odnalazł się w innym otoczeniu. Być może wtedy usłyszymy prawdziwą historię o tym co rzeczywiście czuł 2 lata temu. Jego koledzy, którzy opuścili klub wcześniej zdążyli już publicznie wyrazić żal w tego powodu jak zachowali się wobec swoich kibiców.
Jest takie przysłowie " mowa jest srebrem a milczenie złotem". Szkoda, że piłkarze Zawiszy nie skorzystali z prawa do milczenia. Zabrakło wyobraźni?

Myślę, że kiedyś będę pamiętał już tylko tego Drygasa, którego grą byłem zafascynowany. Tak czy inaczej, Drygasa zapamiętam do końca życia.

niedziela, 13 grudnia 2015

Dwa lata temu mecz Zawiszy z Lechem oglądało 7 tysięcy widzów.

Dzisiaj mija dokładnie dwa lata od ostatniego domowego spotkania Zawiszy na którym frekwencja przekroczyła 5 tys widzów. Było to spotkanie Ekstraklasy z Lechem Poznań zremisowane 2:2 przy 7 tysiącach widzów. Dzisiaj brzmi to jak opowieść z innego świata.


Po tym spotkaniu władze klubu oraz miasta Bydgoszczy postanowiły pozbyć się grupy najbardziej zagorzałych fanów swojego klubu. Postawiono im ultimatum, którego nie byłaby w stanie spełnić żadna grupa kibicowska w Polsce. Mieli między innymi donosić na swoich kolegów, wyręczając organy ścigania władzy państwowej powołane do walki z przestępczością. Oczywiście nikt z kibiców nie miał zamiaru podpisywać takich dokumentów. Był to oczywisty absurd.
Osoby prowadzące zorganizowany doping, a także ich "gniazdo" zostały usunięte ze stadionu za pomocą zakazów stadionowych. Część z nich została wydana z naruszeniem przepisów, ale cel władz klubu został osiągnięty: kibice usunęli się ze stadionu. Ci obdarowani zakazami, a także duża grupa pozostałych - już z własnej i nieprzymuszonej woli, w geście solidarności z całym środowiskiem uznanym za niemile widziane na obiekcie i oczernianym publicznie przez właściciela większościowego pakietu akcji klubu.

Takie działania wobec środowiska bydgoskich kibiców wpisywały się wyśmienicie w oczekiwania ówczesnych władz kraju, które potrzebowały nośnego tematu (walki z kibolstwem) do maskowania braku sukcesów w innych obszarach, np likwidacji KRUS, zapowiadanych a nierealizowanych obniżek podatków, czy braku umiejętności sprowadzenia przez kilka lat do kraju szczątków rozbitego w Smoleńsku, prezydenckiego Tupolewa. 


Po tak sformułowanych oczekiwaniach stało się jasne, że ruch kibicowski ogłosi bojkot. I taka sytuacja trwa już 2 lata. Dokładnie dwa lata temu, podczas spotkania z Lechem kibice nie przebierając w słowach wyzywali właściciela klubu, domagając się ujawnienia materiałów z monitoringu, które podobno zaginęły. Emocje były ogromne, bo podczas działań policji podczas meczu Widzewem (przez część uczestników zdarzeń określanych jako policyjna prowokacja) jeden z kibiców stracił oko trafiony gumową kulą z policyjnej broni.
Co ciekawe, bydgoskie media w tym okresie zupełnie pomijały milczeniem brak profesjonalizmu organizatorów spotkania, pomijały fakt "zaginięcia" materiałów wideo ze stadionowego monitoringu. Skupiały się na wulgarnym sposobie, w jaki kibice domagali się uczciwego dochodzenia.

Po pewnym czasie coraz większa część mediów zaczęła dostrzegać, że widowiska piłkarskie bez kibiców bardzo dużo tracą ze swojego kolorytu. Zaczęło się narzekanie na fatalną, piknikową atmosferę na meczach Zawiszy. Podnoszone są co jakiś czas pytania, czy wspieranie takiego klubu z miejskich pieniędzy sporą gotówką z kasy miasta ma jeszcze sens. Czy takie widowiska sportowe transmitowane na cały kraj przez Polsat Sport to jeszcze promocja miasta, czy już anty promocja i kompromitacja.




Powyżej film z okresu, gdy spotkania Zawiszy były niewątpliwie promocją Bydgoszczy.

I taka sytuacja trwa już 2 lata. Ile czasu jeszcze potrwa? Trudno powiedzieć. Jedno jest pewne. Piłkarski Zawisza Bydgoszcz jest ikoną bydgoskiego futbolu. Kilkanaście sezonów spędzonych w Ekstraklasie przez niebiesko-czarnych i ponad 30 sezonów na zapleczu ekstraklasy wyrobiło solidną markę klubowi z Gdańskiej. Wiele spotkań w historii przyciągało na stadion po kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Taki klub powinien być rzeczywiście marką używaną do promocji miasta i całego regionu. Nie możemy narzekać przecież na nadmiar silnych marek, które mogłyby się stać ikonami Bydgoszczy w kraju. Z tego względu tolerowanie obecnej sytuacji przez władze miasta może co najmniej dziwić.

Podpisanie w takiej sytuacji kolejnej umowy ze spółką WKS Zawisza przez władze Bydgoszczy to już prawdziwe kuriozum.

Klub, który utracił wsparcie ~2/3 swoich kibiców otrzymuje kolejną lukratywną umowę na promocję miasta. O co chodzi? 

Pewnie się tego nie dowie statystyczny podatnik z miasta nad Brdą i Wisłą. Ale wygląda to bardzo dziwnie. Dlaczego mając wszystkie karty w ręku prezydent Bydgoszczy nie wykorzystał ich w celu wymuszenia naprawy sytuacji? Wiadomo, że Radosław Osuch nie ma problemu z fatalną atmosferą wokół spółki dopóki zgadzać mu się będzie kasa. Dlaczego prezydent Bruski postanowił ten jego problem rozwiązać posługując się pieniędzmi podatników, którzy przecież bojkotują spotkania Zawiszy od 2 lat?

Jak to wygląd w liczbach?

Przed bojkotem, w sezonie 2013/2014 6 spotkań Zawiszy zgromadziło 6 tysięcy lub więcej widzów:

  • Zawisza - Jagiellonia  - ~9000 widzów;
  • Zawisza - Podbeskidzie - ~ 6000 widzów;
  • Zawisza - Wisła - ~ 7000 widzów;
  • Zawisza - Legia - 12789 widzów;
  • Zawisza - Lech - ~7000 widzów.
Ze wszystkimi tymi rywalami Zawisza grał w kolejnym sezonie, ale liczba widzów podczas tych spotkań nigdy nie przekroczyła 5 tysięcy widzów.


Przed rozpoczęciem bojkotu średnia frekwencja na Zawiszy wynosiła około 6,7 tysiąca widzów. W efekcie bojkotu, średnia w kolejnych spotkaniach do końca sezonu spadała do poziomu około 2,6 tysiąca widzów. W tym sezonie tylko podczas 5 spotkań frekwencja przekroczyła według oficjalnych danych 3 tysiące widzów, a nigdy nie przekroczyła 5 tysięcy widzów.



Przez cały okres tych dwóch feralnych lat frekwencja na Zawiszy ani razu nie przekroczyła 5 tysięcy widzów. Przez cały sezon 2014/2015 rozgrywany w Ekstraklasie średnia frekwencja wyniosła jedynie 2646 widzów. Obecnie po spadku do I ligi wynosi około 1680 widzów na mecz.

[20151213] Średnie frekwencje w sezonie 2015/2016, źródło zawisza


Najlepszy komentarz do obecnej sytuacji stanowi fakt, że wyższą frekwencję niż w Bydgoszczy notują 3 zespoły z niewielkich miast grające w niższej klasie rozgrywkowej:

  • GKS Tychy - 6243 widzów;
  • Radomiak Radom - 2623 widzów;
  • Stal Mielec - 2597.


Pusty stadion Zawiszy, mieszczący nominalnie ponad 20 tysięcy widzów to bardzo przykry widok. Z promocją miasta nie ma to moim zdaniem wiele wspólnego. Nie potrafię wybaczyć prezydentowi Bydgoszczy, że przechodzi nad tym do porządku dziennego. Taka sytuacja nie powinna trwać przez 24 miesiące.


Dla przypomnienia, tak wyglądała I liga na stadionie Zawiszy 3 lata temu:


Kiedy taki doping wróci na Gdańską?