środa, 14 lipca 2021

Trener Kołc: Chciałbym grać o najwyższe cele

Wywiad z terenrem Piotrem Kołcem po awansie do III ligi z Zawiszą Bydgoszcz. Bardzo ciekawy wywiad. Postanowiłem wrzucić tutaj, bo na archiwach oficjalnej strony ciężko coś wygrzebać po czasie

Oryginalny tekst pochodzi : zawiszabydgoszcz.pl


Trener Kołc: Chciałbym grać o najwyższe cele


– Musimy jako klub obrać cel: może to być gra o awans, o pierwszą ósemkę albo o utrzymanie. Będziemy rozmawiać i dyskutować, co możemy osiągnąć. Zależne jest to w dużej mierze od organizacji i finansów – mówi szkoleniowiec Zawiszy, Piotr Kołc.

Kilka tygodni temu przed meczem we Włocławku powiedział Pan: „jesteśmy najlepszą drużyną w tej lidze”. Miał Pan rację, ale było ciężko…

Oj było. Obserwatorzy, kibice porównywali tę rundę do jesiennej, a wiosną w „grupie mistrzowskiej” było siedem najsilniejszych drużyn i każdy chciał wygrać z każdym. Do tego, wiosnę rozpoczęliśmy z pozycji lidera i poważnie zaczęto myśleć o awansie. Jesienią chyba nie do końca wszyscy sobie zdawali sprawę, że będziemy walczyć o awans. Było więcej luzu. W drugiej rundzie pojawiła się presja i te naturalne, większe obciążenia psychiczne. Pracowaliśmy bardzo intensywnie i jestem szczęśliwy, że udało się zakończyć tę walkę powodzeniem.

Co się wydarzyło we Włocławku?

Zagraliśmy bardzo słaby mecz. Nie będę owijał w bawełnę i czarował, że gdybyśmy nie stracili bramki w pierwszej połowie, to byłoby inaczej. Byliśmy słabo dysponowani. Dostaliśmy gola po stałym fragmencie gry, rzucie z autu, choć doskonale wiedzieliśmy, jak Włocłavia je wykonuje. Może nie trafiłem ze składem, ale w tamtym momencie wydawało mi się, że ustawienie jest optymalne. Gospodarze byli bardzo zdyscyplinowani i zaangażowani. Wykorzystali swoje atuty. Przy pierwszej bramce nie ustrzegliśmy się błędu. Po przerwie straciliśmy drugiego gola, który praktycznie zamknął mecz. Narobiliśmy sobie dużego bałaganu. Tego dnia byliśmy po prostu słabsi.

Kolejny kluczowy mecz z Chemikiem i znowu bez gola. Remis 0:0 oznaczał stratę dwóch punktów, która dała Włocłavii szansę na wyprzedzenie Zawiszy w tabeli…

Uważam, że zagraliśmy dobre spotkanie. Pierwszy kwadrans był bardzo dobry, ale nie udokumentowaliśmy tego bramką. Gol ustawiłby mecz. Przecież w kolejnych spotkaniach strzelaliśmy mnóstwo goli. Analizy dały nam możliwość wprowadzenia korekt. Dobrze je wdrożyliśmy i był znaczący progres. Gdybyśmy zdobyli gola w pierwszej połowie spotkania z Chemikiem, to byśmy ten mecz wygrali.

Wróćmy do początku 2021 roku. Spytam przewrotnie, nie żałuje Pan tego, co się stało 19 stycznia?

Absolutnie nie żałuję. Wszystko, co sobie zakładaliśmy, wykonaliśmy. Przychodząc do klubu, nigdy człowiek nie jest pewien, czy decyzja jest właściwa, czy nie. To, co wie w dniu podpisania kontraktu i co sobie wtedy wyobrażał, po pół roku okazuje się zupełnie czymś innym. Jestem szczęśliwy, że w swoje CV wpisałem dobry wynik. Człowiek jest głodny sukcesów i chce przeć do przodu. I ja taki jestem. Zawisza Bydgoszcz to wspaniała marka i wielkie tradycje. Powiem szczerze, że pracy w żadnym innym klubie na piątym poziomie rozgrywek bym nie podjął. Tu widzę przyszłość.

Jeszcze dwa lata temu był Pan piłkarzem. Trudno było przenieść się na ławkę trenerską?

Dla mnie to była w pełni świadoma i przygotowana decyzja. Ja mógłbym jeszcze teraz grać w piłkę na poziomie trzeciej, a nawet drugiej ligi. Spokojnie dwa lata mógłbym występować na boisku. Ale uciekałby mi czas, który poświęciłem na szkolenie trenerskie. Podjąłem taką decyzję już w Gryfie Wejherowo. Grałem i pełniłem funkcję asystenta. W Sokole Ostróda dostałem propozycję pracy grającego trenera i podjąłem się wyzwania, odrzucając nawet lepszą ofertą czysto piłkarską, bo wiedziałem, co chcę robić w przyszłości. Gdyby to była oferta z ekstraklasy, to może jeszcze bym grał.

W Ostródzie łączyłem grę z funkcją pierwszego trenera, choć nie było to łatwe i zdałem sobie sprawę, że kontynuować się tego nie da.

Dlaczego Zawisza?

Na tamtą chwilę była to jedyna oferta. Przyszła w momencie, kiedy sztab, w którym pracowałem, odszedł z Podbeskidzia Bielsko-Biała. Miałem takie trochę wymuszone wakacje. Mieszkanie w Bielsku było opłacone do końca stycznia i tam spędzałem czas z rodziną. Zadzwonił wtedy do mnie trener Krzysztof Brede i uprzedził, że będzie kontaktował się ze mną dyrektor sportowy Zawiszy Bydgoszcz, bo klub szuka młodego, perspektywicznego trenera. Dwa dni rozmawialiśmy z Marcinem Łukaszewskim telefonicznie. Zostałem zaproszony na spotkanie z zarządem. Tak jak już powiedziałem, gdyby to był inny klub czwartoligowy, to bym się nie zgodził. Ale powtórzę, Zawisza to klub z tradycjami, możliwościami organizacyjnymi i w dużym mieście. Wszystko, co usłyszałem, przekonało mnie do pracy.

Jakim stylem gra Zawisza Piotra Kołca?

Jest to styl ofensywny. Bardzo agresywny w dobrym tego słowa znaczeniu. Nasz wysoki pressing jest skuteczny. Preferujemy szybki odbiór po stracie piłki. Staraliśmy się grać piłką. Często byliśmy do tego zmuszani, bo przeciwnicy chowali się za podwójną gardą. Progres był widoczny z meczu na mecz. Taki miałem odsłuch, ale sam też widziałem, jak ciężko chłopcy pracują i dostosowują się do zupełnie nowych dla nich metod treningowych. W pierwszych tygodniach było może niezadowolenie. W piłce przecież nie da się zrobić postępu w miesiąc czy dwa. Piłka jest procesem. Im więcej jest czasu, tym więcej schematów można wprowadzić i wypracować powtarzalne zachowanie.


Mierzyłem się z takimi przemyśleniami, że być może za dużo wymagam od tych chłopaków. Pracowałem przecież w ekstraklasie, a tu mieliśmy piąty poziom rozgrywkowy. To są bardzo zdolni chłopcy, ale jednak to zupełnie inne przyzwyczajenia. Widzę, jakie są różnice w poruszaniu się czy operowaniu piłką. Bardzo ważnym aspektem jest też praca zawodowa.


Pojawiły się też nowinki taktyczne. Często, gdy atakowaliście, w obronie zostawało dwóch zawodników, a gdy przechodziliście do defensywy, to dostępu do bramki broniła linia stworzona z pięciu zawodników. Taktyka zmieniała się w czasie gry…


W nowoczesnej piłce bardzo ważne są fazy przejściowe z ataku do obrony i na odwrót. Gdy atakujemy, jesteśmy odkryci i uczymy się dobrze organizować grę po stracie piłki. Dlatego skupiamy się na szybkim odbiorze, bądź skutecznym przerwaniu akcji przeciwnika już w zalążku, aby odbudować ustawienie. Ta organizacja gry wyglądała dobrze. Traciliśmy mało goli. Kilka po stałych fragmentach. Nie udało się ustrzec błędów indywidualnych, ale to wynikało z naszej odważnej gry. Wyznaję zasadę, że lepiej bronić wysoko z dala od własnej bramki. To kosztuje więcej pracy na boisku, dlatego musieliśmy intensywnie pracować nad tym, żeby być przygotowanymi fizycznie.


Przygotowywaliście specjalnie pod konkretnego przeciwnika?


Mieliśmy przygotowane różne schematy. Szukaliśmy słabych punktów. Analizowaliśmy konkretnego zawodnika, jego słabe strony i w tym sektorze, gdzie on grał, staraliśmy się robić sobie przewagę. Pracowaliśmy nad stałymi fragmentami gry, konstruowaniem akcji…


Wiem, że nie wszystkie drużyny robiły analizę naszej gry, ale my byliśmy przygotowani. Z drugiej strony pracowaliśmy też nad grą obronną. Chociaż mecz z Mogilnem pokazał, że indywidualny błąd może przesądzić o powodzeniu akcji przeciwnika. Wiedzieliśmy, jak w polu karnym przy rzucie rożnym zachowuje się Antek Krajnyk, a jednak strzelił gola głową, mimo asysty Ariela Jastrzembskiego.


Skoro poruszył Pan wątek meczu z Pogonią. Ostatnie spotkanie w sezonie, które trzeba wygrać, aby być pewnym awansu. A jest 0:2. Co wtedy myślał trener Piotr Kołc?


Będę szczery. Nie znałem wyniku we Włocławku. Miałem nawet błędną informację, że Włocłavia prowadzi 2:1, co dawało jej awans. Nastała chwila zwątpienia. Usiadłem na ławce obok kierownika drużyny i poprosiłem go, żeby sprawdził, co tam się dzieje. Na to mój asystent Paweł Kawalec mówi, że Izbica prowadzi 2:0. Poprosiłem, żeby sprawdził jeszcze raz, bo mi coś nie gra. Potwierdził. Do tego gospodarze nie wykorzystali tam karnego. Wtedy lekko zeszło ze mnie ciśnienie. Ale wierzyłem, że jesteśmy w stanie odbić mecz i odrobić straty. Jak strzeliliśmy na 1:2, a potem na 2:2, już wtedy wiedziałem, że awansujemy.


Zawodnicy znali wynik. Powiedzieli im na boisku chłopacy z Mogilna. I bardzo mnie cieszy postawa moich piłkarzy. Wciąż dążyli do zwycięstwa. Nie odpuścili. Przecież jeszcze w 95. minucie mieliśmy sytuację bramkową.


Przyznam, że ten mecz kosztował mnie dużo stresu. Ale powtórzę, cała runda rozgrywana była już pod presją awansu.


Po meczu poszedł Pan do kibiców, by świętować awans razem z nimi. W Zawiszy jesteśmy przekonani, że kibice to dwunasty zawodnik. Czuł Pan ich wsparcie z trybun?


Jestem szczęśliwy, że jestem w klubie, gdzie są tak oddani fani. W momencie, gdy przegrywaliśmy 2:0 z Pogonią Mogilno, ani przez moment nie usłyszeliśmy z trybun negatywnej reakcji, tylko wsparcie do końca spotkania. Po meczu zostałem poproszony o wejście na trybunę wraz z zespołem, było to niesamowite uczucie, zobaczyć tak szczęśliwych ludzi, którzy docenili to, co zrobiliśmy. To jest coś pięknego. Mam już nawet swoją ulubiona przyśpiewkę, którą wraz z kibicami zaśpiewaliśmy. Z tego miejsca dziękuje im za wsparcie i wierzę, że przyniesiemy im jeszcze wiele radości.


O co powalczycie w trzeciej lidze?


Zawsze chciałbym grać o najwyższe cele. Zadam zarządowi to pytanie, jakie cele stawiają przede mną, przed drużyną. Musimy jako klub ten cel obrać. Może to być gra o awans, o pierwszą ósemkę albo o utrzymanie. Za wcześnie, by o tym mówić. Mamy jeszcze za dużo znaków zapytania. Rozmawiamy z zawodnikami. Będziemy rozmawiać i dyskutować, co możemy osiągnąć. Zależne jest to w dużej mierze od organizacji i finansów. Mamy rozeznanie, jakie w III lidze są budżety w innych klubach.


Potrzeba nam piłkarzy ogranych minimum na poziomie trzeciej ligi, a realnie z doświadczeniem w II lidze. Mamy fajny zespół, ale niedoświadczony. Gra w III lidze to ogromny skok jakościowy. Podam przykład naszego sparingu z Legią II Warszawa, drużyną z czołówki trzeciej grupy III ligi z zawodnikami, którzy trenowali z trenowali z pierwszym zespołem. Wygraliśmy 2:1 i graliśmy bardzo dobrze. W pojedynczych spotkaniach bylibyśmy sobie w stanie poradzić, ale na dystansie bardzo trudno utrzymać tę jakość, a sezon jest długi.


Na pewno trzeba ciężko pracować. Powtarzam zawodnikom, że jak się zrobi coś dla piłki, to piłka odda z nawiązką.


Będą wzmocnienia?


Wszyscy trenerzy chcą pracować z jak najlepszymi zawodnikami. W kadrze musi być też konkurencja. Najlepiej, gdy na jedną pozycję jest rywalizacja dwóch, trzech piłkarzy. Nasza drużyna jest bardzo młoda. Wzmocnienia to też szansa na szybszy proces doskonalenia dla tych, którzy chcą się rozwijać.


Jak się trenerowi podoba Bydgoszcz?


Bydgoszcz to duże miasto, jak mój rodzinny Gdańsk, więc łatwo mi się przystosować do życia tutaj. Słabo się jeździ po mieście. Dużo dziur w jezdniach, remonty, objazdy, zamknięte drogi. Na zwiedzanie tak naprawdę nie miałem jeszcze czasu.

 


Mój krótki komentarz. Decyzja o zmianie sztabu szkoleniowego w zimie była trochę szokująca dla kibiców. Zawisza był liderem. Dzisiaj jesteśmy po awansie do III ligi, ale gra niebiesko-czarnych nie zawsze budziła zachwyt. Widać było, że zespół jest w przebudowie, przestawia się na inne założenia taktyczne. Zdecydowanie poprawił grę w obronie. Jesienią tracił średnio 1.19 gola na mecz,   natomiast średnia z wiosny to już tylko 0.71 straconego gola na mecz, mimo gry w trudniejszej grupie "mistrzowskiej". Kilku zawodników złapało jakby więcej wiatru w żagle. (szerzej innym razem). Nadal trudno jednoznacznie ocenić czy  decyzja o zmianie trenera była opytmalna. Odpowiedź na to pytanie poznamy dopiero w nadchodzącym sezonie, gdy zobaczymy jak Zawisza prezentuje się w starciach z III-ligowymi rywalami. Ciekawe czy uda się zachować trzon kadry opartej na wychowankach i graczach z regionu, czy też zaczną dominować wzomcnienia armią zaciężną. Nie daj to Bóg. Osoba dyrektora sportowego, Marcina Łukaszewskiego jest dla mnie pewną gwarancją, że Zawiszę dalej będziemy budować na swoich ludziach, na zawiszackim charakterze, wprowadzając coraz więcej własnych wychowanków. Marzy mi się powtórzenie historii gry kilka lat temu Zawisza awansował do II ligi zachodniej i się w niej utrzymał posiadając zespół oparty na swoich ludziach. Awans do I ligi wymagał już solidnych wzmocnień z zewnątrz, ale II liga to był jeszcze solidny trzon zespołu oparty na "swoich". Awans do III ligi brzmi może poważnie, ale to jest ciągle szansa na zebranie wychowanków rozproszonych ciągle po kraju. Udało się pozyskać Mielcarka, Żylińskiego, Sochania, ogranych wyżej wychowanków ze sporym potencjalem dalszego rozwoju. Jest jeszcze spora grupa wychowanków, którzy mogą Zawiszę z powodzeniem wzmacniać w III , II, I lidze czy nawet Ektraklasie. Oby było ich jak najwięcej na Gdańskiej. To zawsze przyciąga kibiców na trybuny. Są pozycje na których ciężko będzie coś wymyśleć bez zewnętrznych wzmocnień. 

Trzeba też mieć świadomość, że czekają nas mecze o prymat w regionie z Elaną. Olimpią czy  Unią. Trzeba mądrze wyważyć pomiędzy chęcią grania wychowankami, a  chęcią zbudowania mocnego zespołu na warunki III ligi. Przyznam, że z niesamowitymi emocjami czekam na doniesienia o przedłużeniach kontraktów i nowych zawodnikach. Teraz decyduje się o co Zawisza będzie grał od sierpnia. To jest czas Marcina Łukaszewskiego. Trzymam kciuki.

piątek, 18 czerwca 2021

Ostatni rywal Zawiszy w tym sezonie: Pogoń Mogilno

Już w sobotę Zawisza po 5 latach od reaktywacji w B-klasie  ma szansę awansować do III ligi i opuścić nasze regionalne podwórko. Szykuje się w Bydgoszczy wspaniałe piłkarskie święto. Projekt odbudowa Zawiszy może wkroczyć w kolejną fazę, w której niebiesko-czarni będą reprezentować region na płaszczyźnie makroregionu. 


Czytaj też: Rozpoczyna się nowa era w historii Zawiszy. Era odbudowy od B-klasy.


II grupa III-ciej ligi to rywalizacja klubów z Kujawsko-Pomorskiego, Wielkopolski, Pomorskiego i Zachodniopomorskiego. Jak wiemy, z II ligi spadła Olimpia Grudziądz, która jeszcze nie tak dawno biłą się o awans do Ekstraklasy i funkcjonuje w zupełnie innych realiach finansowo-organizacyjnych. Z naszego regionu jest tam jeszcze Elana Toruń oraz Unia Janikowo. Pomorzanin Toruń po jednym sezonie pobytu w III lidze spadł do IV ligi.

Kuj-Pom nie ma obecnie niestety swojego reprezentanata na centralnym poziomie rozgrywek piłkarskich. Zespół, który awansuje w sobotę do III ligi będzie więc miał okazję znaleźć się w czwórce najlepszych klubów piłkarskich regionu i w bezpośredniej rywalizacji walczyć o prymat w regionie. Wiele spotkań w III lidze zapowiada się ciekawie, także od strony kibicowskiej. W III lidze jest już kilka ciekawych piłkarskich klubów. Zanim jednak będzie można planować kolejny sezon do pokonania pozostała Zawiszy jedna przeszkoda w postaci 


Pogoni Mogilno


Pogoń Mogilno jest jednym z sześciu klubów regionu, który funkcjonuje na tyle stabilnie by  przez 10 lat nie spaść poniżej poziomu IV ligi. Z tej szóstki odpadnie w tym roku Cuiavia. 

http://www.zawisza1946.pl/tabelazbiorcza_region.php

Trzeba zaznaczyć, że obecny sezon nie jest najmocniejszy w wykonaniu naszych rywali. Pogoń dysponje grupą bardzo doświadczonych zawodników: 

Filip Jagielski ma na koncie ponad 300 spotkań na poziomie III i IV ligi. Niewiele mniej mają: Bartłomiej Delekta, Wiktor Mrówczyński, Karol Kopliński, Błażej Duszyński, Antoni Krajnyk, Bartłomiej Kruszewski czy Jacek Wojciechowski

Pogoń wywalczyła sobie miejsce w mistrzowskiej siódemce i w ten sposób uzyskała spokojne utrzymanie. Nie podziałało to na zespół mobilizująco i w "mistrzowskiej" grupie wywalczyłą w 11 meczach zaledwie dwa oczka w domowych starciach ze Sportisem i Chemikiem. Pogoń w ostatniej fazie sezonu sprawdza swoich młodych zawodników, żeby ocenić jak zachowają się w realiach IV ligi. 

W ostatnim meczu ligowym Pogoń zagrała zespołem o średniej wieku nieco poniżej 23 lat (5 młodzieżowców w wyjściowym składzie), chociaż w przekroju całego sezonu średnia wieku Pogoni to 25 lat i 134 dni. 

Co ciekawe na ligowe spotkanie z Zawiszą 15 maja Pogoń wystawiła bardzo doświadczony zespół o średniej wieku 26 lat i 319 dni. Ciekawe jak nasi rywale podejdą do sobotniej rywalizacji. 

Z punktu widzenia oceny realnej siły zespołów trudno wyobrazić sobie inny scenariusz niż wygrana niebiesko-czarnych, trzeba to jednak jeszcze potwierdzić na boisku. W środę Zawisza rozgromił młodziutki zespół Lidera Włocławek 5:1, ale Pogoń wydaje się zdecydowanie mocniejszym zespołem, jeżeli przyjedzie w optymalnym zestawieniu kadrowym. 


Przyznaję, żę Zawisza zaimponował mi w środę nie tylko skutecznością, ale cierpliwością i koncentracją na ostatecznej misji. Wszyscy zawodnicy zdołali uniknąć głupich kartek, które mogłyby utrudnić nam osiągnięcie ostatecznego celu w postaci awansu. 

30 goli Kamila Żylskiego 

Przed ostatnią kolejką ligową Kamil Żylski z 30 golami wyprzedza o dwa trafienia Łukasza Wituckiego z Włocłavii. Walka o koronę króla strzelców zapowiada się zatem także pasjonująco do ostatniej kolejki. Zawisza w całej swojej hitorii nie miał strzelca, który strzeliłby 30 ligowych goli w jednym sezonie. Do tej pory najwięcej - 25 goli - strzelił Patryk Straszewski w okręgówce 2 sezony temu. 

Patryk Straszewski pobił rekord 22 strzelonych w jednym sezonie ligowych goli, który ustanowił w B-klasie Wojtek Ruczyński. Tylko tym dwom zawodnikom w historii Zawiszy udało się pokonać barierę 20 ligowych goli w sezonie. W III lidze 17 goli strzelił w sezonie 83/84 Tadeusz Słomiński. W IV lidze najwięcej goli w jednym sezonie dla Zawiszy zdobył Mariusz Modry. W sezonie 2001-2002 trafiał 14 razy.

Zawisza grając przez kilkanaście sezonów w IV lidze Kujawsko-Pomorskiej nigdy nie miał strzelca, który strzeliłby przynajmniej 15 goli. Kamil Żylski szalejący na boiskach IV ligi, to zjawisko, które na pewno zapamiętamy na długo. 


Co ciekawe, w ostatniej fazie sezonu trener Kołc wpuszczał Kamila na boisko w roli zmiennika. Żylski miał więc nieco mniej czasu na wykazywanie się skutecznością. Nie było by jednak strzeleckiego  rekordu, gdyby nie dobra postawa kolegów z boiska. Zespół Zawiszy na sezon 2020/21 został skomponowany przez dyrektora sportowego, Marcina Łukaszewskiego w taki sposób, że o jego sile stanowili wychowankowie Zawiszy ograni w ostatnich latach na wyższym poziomie rogrywkowym. 
Grupa doświadczonych zawodników, którzy swój potencjał pokazli wcześniej w wyższych ligach to: 
  • Korneliusz Sochań (rocznik 1996);
  • Kamil Żylski (1995);
  • Wojciech Mielcarek (1994);
  • Tomasz Żyliński (1998);
  • Tomasz Prejs (1995);
  • Bartosz Stoppel (1983);
  • Jakub Witucki (1992) - w wielu spotkaniach kapitan zespołu. 
Ich dobra postawa nie jest zaskoczeniem. Można powiedzieć, że potwierdzili na boiskach IV ligi, że nie pasują na ten poziom rozgrywkowy.

W kilku ważnych meczach swoim doświadczeniem Zawiszę wspierali Artur Cielasiński i Dawid Deresiewicz.

Strzałem w dziesiątkę okazał się zimowy transfer Ariela Jastrzębskiego z III-ligowego Pomorzanina Toruń. Nie dość, że Ariel strzelił kilka kluczowych goli, to udanie zastąpił Dawida Orlickiego w środku obrony. Zawisza mimo gry w trudniejszej mistrzowskiej grupie miał lepszą defensywę niż jesienią. 


Zawisza w tym sezonie ma w swojej kadrze kilku zawodników, których sam wykreował w ostatnich latach i pełnią ważne funkcje w zespole. Związali się z nami w niższych ligach i rosną razem z Zawiszą
  • Michał Oczkowski (2001)- młodzieżowy bramkarz pozyskany ze Sportisu, będzie jeszcze w przyszłym sezonie młodzieżowcem. 
  • Mateusz Oczkowski (1997) - jego starszy brat także ze Sportisu, solidna lewa obrona, atomowe uderzenie z dystansu, ciekawy drybling, dobre panowanie nad piłką
  • Adrian Brzeziński (1995) - jeden z grona naszych ofensywnych piłkarzy, związany z Zawiszą od B-klasy, zadebiutował z powodzeniem w IV lidze, w tym sezonie 8 goli.
  • Patryk Kozłowski (1997) - dynamiczny pomocnik pozyskany w okręgówce, strzelił jesienią zeszłego roku 6 goli w jego debiutanckim sezonie w IV lidze. W końcówce obecnego sezonu trener Kołc docenił jego walory i w efekcie Patryk wychodził w podstawowym składzie na boisko.
  • Natan Zniszczol (2000) - boczny brońca lub pomocnik. Z roli młodzieżowca wywiązywał się poprawnie, chcociaż w końcówce sezonu rolę drugiego młodzieżowca przejął
  • Rafał Piekuś (2001) - do wrodzonej dynamiki ciągle dokłada inne fajne piłarskie cechy, coraz więcej widzi. Trener Kołc też go widzi w składzie. W przyszłym sezonie utrzyma status młodzieżowca co dodatkowo zwiększa jego szanse na regularną grę.
  • Jay Jaskólski (1997) - pozyskany z Pogoni Mogilno lewy skrzydłowy. To chyba najlepszy jego sezon w IV lidze jak do tej pory. 2 lata temu strzelił dla Pogoni Mogilno 12 goli, ale teraz ma na koncie 20 ligowych zwycięstw z Zawiszą. Ważne ogniwo w walce o awans.
  • Kamil Czyżniewski (1993) - głównie jako rezerwowy miał udział w awansie Pomorzanina, teraz jest na dobre drodze do powtórzenia tego z Zawiszą.
  • Medard Dahms (2004) - najmłodszy zawodnik w ligowej historii Zawiszy, największy pechowiec tego sezonu (leczy obecnie kontuzję) i chyba jedna z największych nadziei naszej szkółki piłkarskiej;
  • Cyprian Maciejewski (2001) - wysoki, defensywny zawodnik pozyskany z Olimpii Grudziądz w zimie. Nie wywalczył sobie miejsca w środku obrony, ale udanie wznacniał defensywę w środku pola i zbierał kolejne minuty ligowego doświadczenia. Ciekawy chłopak. Będzie młodzieżowcem w przyszłym sezonie.
  • Oskar Furst (2000) - pozyskany z Wigier Suwałki z II ligi, gdzie nie miał wiele okazji do gry. W Zawiszy wiosną rozegrał 542 minuty w 12 meczach, 5 razy w podstawowym składzie. Ma potencjał, ale chyba jeszcze nie pokazał go w pełni. Może potrzebuje jeszcze trochę czasu. 
  • Reszta młodych chłopaków, którzy dostali szanse w pierwszym zespole  musi jeszcze sporo pracować na kolejne szanse.
Zespół jest tak mocny jak jego najsłabsze ogniwo. Tych słabych ogniw Zawisza nie miał wiele i dlatego w sobotę stanie przed szansą walki o awans do III ligi. 

Dzięki chłopaki. Zróbcie nam awans. Zawiszo, zróbcie nam awans.

poniedziałek, 7 czerwca 2021

Cztery zwycięstwa od awansu?

 Zawisza po porażce we Włocławku i remisie z Chemikiem przed 31 kolejką miał 2 punkty przewagi nad Włocłavią i gorszy bilans bezpośrednich spotkań. Do rozegrania pozostało obu zespołom po 4 spotkania. Jeżeli Włocłavia wygra wszystkie swoje mecze, to ligę zakończy z 70 punktami. Zawisza musi wygrać wszystkie z pozostałych 4 spotkań, żeby zgromadzić minimum 71 oczek ( w praktyce 72). Jeżeli rywale zgubią gdzieś punkty, to zwiększy się margines błędu dla niebiesko-czarnych. 

Włocłavia traci punkty co trzy i pół meczu, zatem statystycznie rzecz biorąc zakończy sezon prawdopodobnie z 67-68 punktami. Możliwe, że Zawisza awansuje nawet mimo zgubienia punktów jeszcze w jednym meczu. 

Przekroczenie bariery 70 punktów w ostatnich latach dawało awans do III ligi. 

Spoglądając na poprzednie sezony widzimy, że zwycięzcy IV ligi KPZPN gromadzili: 

  • 2013/14 - Sparta Brodnica - 79 oczek w 30 meczach.
  • 2014/15 - Elana Toruń - 74 oczek w 30 meczach.
  • 2015/16 - ROL-KO - 71 (wycofany po sezonie), Chemik 70 oczek w 30 meczach.
  • 2016/17 - Unia Solec - 74 w 34 meczach. 
  • 2017/18 - Chemik - 74 w 34 meczach.
  • 2018/19 - Unia Janikowo - 71 w 34 meczach.
  • 2019/20 - Pomorzanin Toruń - 39 w 17 meczach.

Zawisza w obecnym sezonie rozegra 30 kolejek, przy czym formuła rundy rewanżowej w covidowym sezonie została zmieniona. Najmocniejsza siódemka klubów walczy wiosną o awans pomiędzy sobą. Zawisza  i Włocłavia nadal punktuje dość regularnie i to właśnie pomiędzy tymi zespołami rozegra się korespondencyjna walka o awans do III ligi. 


Włocłavia lepiej niż Zawisza spisuje się wiosną, przy czym rywale wykorzystali sprzyjający terminarz wygrywając ostatnich 5 spotkań z rzędu. Ostatnio tracili punty w przegranym meczu wyjazdowym z Chemikiem. Czeka ich jeszcze między innymi trudny mecz wyjazdowy w Łochowie. 


Zawisza ma bardziej sprzyjający terminarz  w końcówce ligi. Dzisiaj podejmuje Sportis na Gdańskiej. Następnie niebieko-czarni mają w grafiku wyjazd do Kujawianki Izbica Kujawska, podejmują Lidera oraz Pogoń Mogilno. Dzisiejsze spotkanie ze Sportisem to teoretycznie najtrudniejszy rywal do końca sezonu. Pozostali w grafiku rywale nie dysponują tak dużym piłkarskim potencjałem jak Sportis Łochowo. 


Strata punktów z Włocłavią i Chemikiem jest faktem, z którym trzeba się pogodzić i skupić na decydujących spotkaniach. Sportis w grupie mistrzowskiej zgromadził aż 14 punktów w 9 meczach, przy czym aż 10 u siebie. Statystycznie to Włocłavię w rywalizacji ze Sportisem czeka zatem trudniejsze zadanie. 


Walce o awans towarzyszą jak zwykle ogromne emocje. Żeby znaleźć się w gronie III-ligowców trzeba pokazać w końcówce sezonu hart ducha i piłkarską jakość. Włocłavia okazała się godnym piłkarsko rywalem w walce o awans. O ostatecznym powodzeniu zdecydują detale. Emocje będą do końca.





czwartek, 15 kwietnia 2021

Zawisza- Włocłavia. Porażka, remis czy zwycięstwo ?

 W ostatnią sobotę w meczu na szczycie ligowej tabeli Zawisza bezbramkowo zremisował z Włocłavią, głównym kontrkandydatem do awansu do III ligi. 

Trudno mi, jako kibicowi ocenić to spotkanie. Wśród kibiców po zmianie trenera oraz pierwszych wiosennych spotkaniach nie widać wielu objawów zachwytu. Zawisza wygrał dwa pierwsze spotkania z niżej notowanymi rywalami, ale do ostatnich minut musiał walczyć o zwycięskie gole. Sposób gry, budowania akcji również nie zachwyca. Punkty są cenne, tu nie ma sporu. OK . Przychodzi mecz z Włocławią. 


W tytule przewrotnie zadałem pytanie: "porażka , remis czy zwycięstwo ? "


Dlaczego porażka ? 

Dawno nie widziałem Zawiszy, który tak wyraźnie przegrałby walkę o środek pola. Tutaj pojawia się pytanie o brak w wyjściowym składzie Wojtka Mielcarka. Nie znam ewentualnych zdrowotnych przeciwwskazań, ale pojawił się na boisku w końcówce i wyglądał na zupełnie zdrowego. Co mogła oznaczać absencja Mielcarka w wyjściowym składzie? Czy trener Kołc uznał, że priorytetem jest defensywa, a lepiej ogarną temat Patryk Kozłowski z Oskarem Furstem? Być może takie były założenia, ale brak Mielcarka w mojej ocenie przełożył się na dominację gości w środku pola, którzy świetnie potrajali naszych pomocników i przejmowali naprawdę wiele piłek w tej strefie. To przełożyło się na znikomą ilość kreowanych przez Zawiszę sytuacji strzeleckich. Nie pamiętam spotkania Zawiszy, w którym gra do przodu wyglądał tak bezradnie. Kamil Żylski nie dostawał wiele piłek, a jeszcze mniej takich, z których dało się coś ciekawego zrobić. Być może to narastająca frustracja pchnęła go do faulu na Zapale, za co wyleciał z boiska. Mielcarek pojawił się owszem na boisku, ale Zawisza grał już wtedy w osłabieniu. Jeżeli był plan na przyciśnięcie gości w końcówce, to runął po czerwonej kartce. 

Bez Mielcarka gra Jaya Jaskólskiego i Korneliusza Sochania też się nie kleiła. W mojej ocenie brak Mielcarka to błąd o ile to było celowe posunięcie. Zawisza jest przyzwyczajony do posiadania piłki w środkowej strefie i dominacji. Jeżeli ma zacząć grać teraz inaczej, to jeszcze się nie zdążył się skutecznie przestawić na tą koncepcję.

Przegranie środka pola ma niestety swoje konsekwencje w postaci biegania za piłką rozgrywaną przez rywali. Zawisza przeważnie tą walkę wygrywa, dlatego końcówki spotkań należą do nas. Z Włocłavią to nie wyszło. 

Dlaczego porażka? Bo wykartkowało się nam jednocześnie 3 ważnych zawodników. Jakie to będzie miało konsekwencje przekonamy się dopiero w sobotę. Dzisiaj wiemy, że pole manewru się mocno zmniejszyło.


Dlaczego remis ? 

Podzieliliśmy się punktami, a rywale nie zdołali doskoczyć do nas . Utrzymujemy bezpieczną przewagę w tabeli. 


Dlaczego zwycięstwo ? 

Celem w sezonie jest awans do III ligi. Nigdy nie wiadomo, który punkcik okaże się kluczowy. W 2008 roku, kiedy walczyliśmy o wygranie IV ligi z Olimpią, właśnie na przełomie marca i kwietnia graliśmy w Grudziądzu. Bramka Marcina Łukaszewskiego w 81 minucie dała nam tylko punkt (2:2), ale to właśnie ten mecz dał nam w praktyce awans. Olimpia już nas nie dała rady prześcignąć. Zrównaliśmy się punktami a zdecydowały właśnie te dwie wyjazdowe bramki z Grudziądza. Może skuteczna obrona w meczu z Włocłavią okaże się na końcu zwycięska?

Z Włocłavią pierwszy raz w wyjściowym składzie Zawiszy pojawił się Oskar Furst. Generalnie podoba mi się gra tego zawodnika, jednak właśnie z Włocłavią odniosłem wrażenie, że brakuje mu dynamiki, którą wcześniej pokazywał jako zmiennik. Życzę mu jak najlepiej i cieszę się, że zdecydował się na powrót do Bydgoszczy. Ciekawe jakie będą kolejne mecze w jego wykonaniu. W tym kluczowym meczu szansę występu od pierwszej minuty dostał też Kamil Czyżniewski na lewej obronie. Gra obronna Zawiszy okazała się skuteczna przeciwko relatywnie kreatywnym zawodnikom gości. Mateusz Oczkowski tym razem siedział na ławce do 67 minuty. Czy ze swojej strony nie dołożyłby więcej w ofensywie niż Kamil ? Na to pytanie nie poznamy już odpowiedzi. Być może w ocenie trenera Czyżniewski lepiej wywiązuje się z zadań defensywnych? 


Ciągle ten mecz chodzi mi po głowie. Wiem , że gramy o awans, ale po co awansować, jeżeli w zespole nie widać piłkarskiej jakości? Mecze Zawiszy grane defensywnie zawsze mnie męczyły, chyba, że toczyły się w Ekstraklasie , gdzie klasa rywala dawała czasami satysfakcję nawet jednego, ciężko  wywalczonego punktu. W IV czy III lidze oczekuję widzieć Zawiszę konstruktywnego. Jak oceniać grę poszczególnych zawodników gdy zabrakło dyrygenta ? W mojej ocenie bez Mielcarka Zawisza sporo traci na wartości.


Przed nami mecz Liderem. Zespół z Włocławka w zimie przeszedł kolejną metamorfozę. Kolejny rocznik juniorów SMS Łódź wymienił zaciężną armię która jesienią nie sprostała Zawiszy w walce o III ligę. Co ciekawe kolejna fala juniorów z SMS-u radzi sobie nieźle w mistrzowskiej grupie IV ligi KPZPN. Przegrali tylko z Włocłavią 2:4. Zremisowali bezbramkowo z Kujawianką i wygrali z Kujawiakiem Kowal oraz Pogonią Mogilno. Ten ostatni mecz może już być przestrogą dla Niebiesko-Czarnych przed nadchodzącym pojedynkiem. 

To jest niesamowite. Legendarny Zawisza Bydgoszcz w walce o awans do III ligi mierzy się z młodziutkim zespołem SMS-u Łódź pod szyldem Lidera Włocławek. W zespole rywali tylko 3 zawodników ma rok urodzenia zaczynający się od jedynki. Reszta to już pokolenie 2000+.


Co wyjdzie z tego starcia? Teoretycznie Zawisza powinien pokazać w takim spotkaniu przede wszystkim swoją dojrzałość. Nie ma co liczyć na to, że te młode charty opadną z sił w końcówce. To będzie kolejny ważny sprawdzian. Jeżeli Zawisza nie potrafi sobie poradzić z tak młodziutkim zespołem, to po co pchać się do III ligi? Najpierw jakość, a potem awans.

poniedziałek, 30 listopada 2020

Nie dali się złamać przegrywając już 0:2. Zawisza przezimuje w fotelu lidera.

W pierwszej  połowie Zawisza w zasadzie nie zdołał stworzyć groźnych sytuacji pod bramką Łukasza Zapały. Zawodnicy Włocłąvii wysoko przerywali akcje konstruowane przez niebiesko-czarnych. W tym okresie gospodarze notowali sporo strat. Na początku drugiej połowy także nic nie wskazywało na to, że Zawisza zdołą trafić do bramki rywala. Po stracie drugiego gola oraz wykluczeniu za dwie żółte kartki Kamila Żylskiego, kiedy nadzieja zaczęła powoli opuszczać serca kibiców  coś się jednak zaczęło pozytywnego dziać. Zawisza walczył. Gdyby można było w tym momencie postawić live na remis, to kurs takiego zdarzenia wynosiłby pewnie około 50 do 1. Niebiesko-czarni pokazali jednak kolejny raz niesamowity charakter.

Metamorfoza w końcówce. 

Gol na  1:2:  Jay Jaskólski do Natana na prawe skrzydło, Zniszczol dośrodkowuje piłkę w pole karne. Łukasz Zapała tak niefortunnie interweniował, że piłka znalazła się pod nogami Adriana Brzezińskiego, a ten pewnym strzałem zdobył pierwszego gola dla Zawiszy.

Gol na 2:2 świetna prostopadłą piłka przez dwie linie od Wojtka Mielcarka (stadiony świata) do Tomasza Prejsa, który dynamicznie wbiegając w pole karne został zahaczony przez rywala. Jedenastkę wykorzystał  asystujący w tej akcji Mielcarek i mecz skończył się remisem  2:2

Jak widać, nawet prowadząc 2:0 z Zawiszą grającym w osłabieniu nie wolno sobie dopisywać 3 punktów. Dobrze motorycznie w tej końcówce wyglądali grający od pierwszej minuty Zniszol, Jaskólski czy Prejs. Tomasz ma przypiętą łatkę rezerwowego, ale w tym meczu pokazał, że stać go na dynamiczny sprint na prostopadłą piłkę po 88 minutach walki. W końcówce bardzo dobrze pracowali też rezerwowi: Patryk Kozłowski i Adrian Brzeziński. Unikali głupich fauli, które często są tylko świadectwem frustracji przy niekorzystnym wyniku. Swoją ruchliwością cały zespół Zawiszy skutecznie utrudniał wyprowadzenie piłki gościom, którzy szybko pozbywali się futbolówki pod presją. Sposób w jaki Zawisza presował rywali po 70-tej minucie był kluczem do wywalczenia jednego punktu przeciwko Włocłavii.

tabela IV ligi K-PZPN 2020-11-29



 

Bolączki w obronie Zawiszy.

Wiele w tym meczu zależało od Artura Cielasińskiego. Pod nieobecność Bartosza Stoppela i Jakuba Wituckiego przyszło mu grać w środku obrony, mając po prawej stronie młodzieżowca - Natana Zniszczola. Ogromne doświadcznie Artura pozwoliło mu wybronić wiele akcji. Skacząc do pojedynków główkowych z wyższym o głowę rywalem nie  miał wielkich szans, ale generalnie w mojej ocenie zdał ten trudny egzamin celująco. Gdy zobaczyłem meczową osiemnastkę bez Wituckiego, to na chwilę zbladłem. Cielak uratował ten mecz, bo kolejny eksperyment z Korneliuszem w środku obrony mógł się zakończyć dużo gorzej przeciwko zespołowi mającemu takich strzelców jak Łukasz Witucki czy Kamil Kuropatwiński. Wzmocnienie środka obrony jest w mojej ocenie pierwszym celem transferowym na tą zimę. Przy tak wyrównanej stawce zespołów walczących o awans o losie rywalizacji zdecydują detale. Jesienią traciliśmy więcej goli  niż obaj rywale z Włocławka. 

Transfer Dawida Orlickiego na pewno jest wzmocnieniem środka obrony, ale w mojej ocenie potrzebujemy nie jednego środkowego obrońcy ze wzrostem rzędu 190 centymetrów, ale trzech. W III lidze możemy tracić jeszcze więcej goli po stałych fragmentach, jeżeli nie podniesiemy wzrostu obrony. Bartek Stoppel niższy wzrost nadrabia doświadczeniem, ustawieniem, siłą w pojedynkach z napastnikami, ale ma już swoje lata i przydałby się dodatkowo ktoś solidny do rywalizacji o miejsce w środku obrony. 

Zawisza grając także w osłabieniu w pucharowym meczu z Unią Janikowo zagrał bardzo dobre spotkanie. Jeżeli jest ambicja, to przyjemnie patrzy się na walczący zespół. Ostatnie 20 minut meczu z Włocłavią naprawdę napawały nadzieją.

Kamil Żylski osłąbił w tym meczu zespół i nie zdołał tego dnia pokonać bramkarza rywali. To nie był jego mecz. Nie zmienia to faktu, że w przekroju całej rundy wiosennej ocena jego gry jest bardzo wysoka. Rzadko w IV lidze K-PZPN zdarza się snajper o tak dużej skuteczności. W ostatnich latach podobną mieli jedynie Przemek Kędziora grający  w Unii Janikowo oraz Kami Kuropatwiński grający dla Kujawianki Izbica Kujawska 3 lata temu. Obaj strzelili w sezonie około 40 goli. Na podsumowania przyjdzie jeszcze czas, ale cieszyć się trzeba  każdym wychowankiem, który wchodzi na tak wysoki poziom skuteczności. Kamil strzelał gola w lidze tej jesieni średnio co 61,57 minuty. W IV lidze jest to zawodnik niezmiernie trudny do zatrzymania.

Włocłavia potwierdziła bardzo dobrą formę. Nikt z ligowych rywali nie był tej jesieni tak blisko pokonania Zawiszy na Gdańskiej. Zespół z Włocławka miał dobrze przygotowane stałe fragmenty gry, mając wiedzę jakie są słabe elementy gry obronnej niebiesko-czarnych. 

 

Gdańska 163 - twierdza trudna do zdobycia.

Faktem stał się jednak remis i to Zawisza pozostał jedynym zespołem w lidze bez porażki na własnym stadionie. Za to należą się zespołowi ogromne gratulacje. Wiosną z powodu pandemii IV liga nie funcjonowała, jednak warto zauważyć, że Zawisza na własnym stadionie nie przegrał ligowego spotkania już przez ponad rok. Ostatnia ligowa porażka Zawiszy na Gdańskiej miała miejsce 16 listopada 2019 z Chełminianką Chełmno (1:2).

Zawisza jesienią wygrał 75% ligowych spotkań, tylko jedno przegrywając - bilans 12-3-1.  W rywalizacji z trzema głównymi rywalami do awansu zdobył 7 punktów. Pracy włożonej w budowę tego zespołu nie da się ocenić inaczej niż tylko pozytywnie. Ciągle mamy drużynę, w której dominują wychowankowie. Zawisza pod koniec tej jesieni po 4,5 roku od startu w B-klasie (ósma liga) jest obecnie jednym z pięciu najsilniejszych piłkarskich klubów w regionie Kujawsko-Pomorskim.


środa, 25 listopada 2020

Zawisza - Włocłavia. Ostatni mecz o mistrza jesieni w IV lidze.

 Gdybym przed sezonem miał wskazywać głównego kandydata do awansu do III ligi, to na podstawie suchej analizy  potencjałów zawodników i jakości transferów bez wątpienia wskazałbym na Włocłavię Włocławek. Fakty są takie, że Włocłavia jest obecnie na 3 pozycji w ligowej tabeli. Mając jeden zaległy mecz traci do Zawiszy 6 punktów, a do Lidera Włocławek tylko jeden.

tabela Zawiszy

Nasz najbliższy rywal wygrał aż 10 spotkań tej jesieni, tylko 2 zremisował oraz 2 przegrał. Różnice punktowe pomiędzy zespołami z czołówki są niewielkie. Dopiero bezpośrednia rywalizacja w końcówce jesieni ze Sportisem i Liderem wyniosła Zawiszę zdecydowanie na czoło tabeli. Ale w kontekście wiosennej rywalizacji o awans te różnice są ciągle znikome. Gdyby Włocłavia rozegrała zaległę spotkanie z Kujawiakiem Kowal i wygrałą w tym meczu, to przy różnicy 3 oczek mielibyśmy w sobotę mecz o pozycję lidera jesieni. Tak trzeba na niego patrzeć, bo Kujawiak podejmie 5 grudnia Włocłavię i wtedy poznamy kształt tabeli na koniec jesieni. 


Zawisza i Włocłavia, dwa zaprzyjaźnione kluby w obecnym sezonie rywalizują zatem ze sobą o awans do III ligi. Szkoda, że nie mogą awansować oba zespoły. Oba przygotowały latem ciekawe transfery i prezentują sporo jakości piłkarskiej wynikającej z III ligowego doświadczenia zawodników. Jako kibic Zawiszy kibicuję najpierw temu klubowi, ale cieszę się, że Włocłavia robi wszystko, żeby po 6 latach awansować ponownie do III ligi. 

Zgarnęła ona kilku naprawdę jakościowych zawodników: 


  • Tomasz Wypij - pochodzący z Aleksandrowa Kujawskiego defensor ma na koncie 11 występów na poziomie I ligi (Chojniczanka), 30 na poziomie II ligi (Elana Toruń) i 57 występów w III lidze
  • Łukasz Zapała, bramkarz, wychowanek Zawiszy, 2 występy w II lidze w barwach Zawiszy oraz 180 spotkań w III lidze (Wda Świecie, KP Stargard Gdański) 
  • Kamil Kuropatwiński - utalentowany, bramkostrzelny lewy pomocnik. Jest jednym z najbardziej skutecznych zawodników na boiskach naszego regionu. Na poziomie III i IV ligi strzelił już 106 goli. 3 lata temu w barwach Kujawianki Izbica Kujawska zdołał strzelić w jednym sezonie 41 goli. Ma on na koncie 76 występów na poziomie III ligi (Kujawianka oraz Unia Janikowo) i ogromne doświadczenie IV-ligowe. 
  • Mariusz Cichowlas - 31 -letni doświadczony napastnik, który grał dla Zawiszy w II lidze.
  •  Łukasz Witucki - zeszłej jesieni pomógł 13 golami w awansie do III ligi Pomorzaninowi Toruń. Teraz strzela dla Włocłavii. Jeden z  najlepszych strzelców w regionie.
  • Bartosz Czyżewski - młodzieżowy obrońca grający rok temu w Chemiku Bydgoszcz
  • Maks Humeniuk - rocznik 1999, przeniósł się do Włocławka ze Sportisu Łochowo.
  • Adam Kujawski - ofensywny pomocnik, rocznik 2001, po skończeniu wieku juniora przeniósł się z Polonii Warszawa do Włocłavii. Ma już 6 goli  na koncie tej jesieni.

To nie są delikatne uzupełnienia kadry Włocłavii. To jest rzeczywiście zdecydowanie najmocniejszy zespół Włocłavii od 6 lat. Wzrost siły naszego rywala widać we wszystkich formacjach. Czeka nas zatem piękna piłarska  rywalizacja w sobotę, o ile dojdzie do rozegrania tego meczu. Pandemia ustala terminarz tej jesieni. Miejmy nadzieję, że będzie szansa na sportową rywalizację tych zespołów w możliwie najsilniejszych zestawieniach. 


Zawisza zdobywając przynajmniej jeden punkt zapewniłby sobie fotel lidera w czasie zimowej przerwy. 


Warto zauważyć, że 3 pierwsze zespoły: Zawisza. Lider i Włocłavia zapewniły już sobie miejsce w grupie 7 klubów, które na wiosnę w rywalizacji mecz + rewanż będą walczyły ze sobą o awans. Bardzo blisko tego celu jest Sportis Łochowo. O pozostałe miejsca walczą ciągle Kujawianka, Chemik, Sparta, Pogoń, Legia, Unia, BKS, Lech oraz Wda Świecie. Szanse Wdy na awans do tej grupy są w zasadzie bliskie zeru.


W rywalizacji Zawiszy z Włocłavią  w Bydgoszczy zazwyczaj górą byli gospodarze, chociaż ostatnie spotkanie to goście wygrali 1:3


Włocłavia jest jednym z ośmiu zespołów z regionu, z którym najczęściej mieliśmy okazję rywalizować w lidze, najczęściej  zwycięsko:

Bilans Zawiszy z rywalami

Średni wiek zespołów w tym sezonie podobny: 

  • Zawisza: 25 lat i 149 dni;
  • Włocłavia: 26 lat i 8 dni; 

W rolę młodzieżowców wcielają się w zespole gości zazwyczaj wspomniany wyżej Bartosz Czyżewski z Chemika  oraz Adam Kujawski, który wrócił do Włocławka po kilkuletniej przygodzie w Polonii Warszawa.


Transmisję z tego spotkania zapewni ponownie  Blue Stream.

Kto zgarnie fotel lidera na kilka zimowych miesięcy?

sobota, 21 listopada 2020

Mecz na szczycie IV ligi - szansa na rewanż dla niebiesko-czarnych.

Lider Włocławek, dzisiejszy rywal Zawiszy, to jeden z pretendentów do awansu do III ligi. Lider ma zaledwie 2 punkty straty do przewodzącego stawce Zawiszy, więc mecz można śmiało nazwać pojedynkiem na szczycie. Lider należy do ścisłej czwórki zespołów, które walczą o awans. 


Lider to ciekawy przypadek. Zespół występujący w kujawsko-pomorskiej IV lidze, który nie ma jednak wielkiego związku z naszym regionem. Gdy spojrzy się na pierwszą jedenastkę zawodników najczęściej występujących na boisku, to widać, że są to zawodnicy związani z regionem łódzkim, głównie z SMS Łódź.

 Maciej Humerski - doświadczony bramkarz, który jeszcze w sezonie 2017/2018 bronił bramki Widzewa Łódź. 

Robert Ziółkowski - młody napastnik (2002 rocznik) z siedmioma golami na koncie tej jesieni w IV lidze. Zawodnik wywodzący się z Dolnego Śląska, potem w SMS Łódź.

Dominik Głowiński - 22 letni pomocnik wywodzący się również z SMS Łódź, grający ostatnio w III lidze w Sokole Aleksandrów Łódzki i Pelikanie Łowicz.

Bartosz Winkler - 18-latek z SMS Łódź.

Krystian Stolarczyk - 26-letni środkowy obrońca z Bełchatowa, mający na koncie 85 występów w III lidze, a także 9 spotkań na poziomie II ligi w barwach Górnika Wałbrzych. 

Piotr Gawlik - doświadczony, 39-letni środkowy obrońca grający najwyżej na zapleczu Ekstraklasy w barwach Pelikana Łowicz i ŁKS Łomża.

Damian Puchalski - 21 lat - wychowanek SMS Łodź

Jakub Perek - 28 lat, zawodnik związany z regionem Łódzkim.

Filip Krupa - 18-latek z SMS Łódź, wcześniej w Górniku Wałbrzych.

Michał Sitarz - 25 lat - związany z regionem Łódźkim (GKS Bełchatów, Warta Sieradz).

Taras Jaworsky - 31-letni defensyny pomocnik ze sporym doświadczeniem w Persza Liga na Ukrainie oraz w Polsce w II i III lidze. 



W takiej sytuacji na usta ciśnie się pytanie dlaczego SMS Łódź nie zorganizował sobie gdzieś bliżej seniorskiej przystawki. Szkoda, że wybrali akurat Włocławek, gdzie równolegle o awans walczy Włocłavia, oparta na zawodnikach z tego miasta i naszego regionu. Skoro jednak taki twór występuje w naszej lidze i walczy o jedyne premiowane awansem miejsce, to trzeba tą rywalizację podjąć i ją wygrać.  Już w poprzednim sezonie Lider Włocławek dysponował bardzo silnym zespołem, co ciekawe wtedy złożonym głównie z młodzieżowców. Poprzedniej jesieni średnia wieku Lidera wynosiła zaledwie 21 lat i 100 dni. W obecnym sezonie podniosła się o ponad 3,5 roku (24 lat 301 dni). To pokazuje, że działacze Lidera Włocławek poważnie myślą o awansie. Ściąganie takiej jakości zawodników to także określone koszty. Ten zespół został zbudowany, podobnie jak Zawisza, Włocłavia czy Sportis, z myślą o awansie.

Lider w sześciu domowych meczach stracił do tej pory zaledwie 6 goli. Po Włocłavii dysponuje drugą najlepszą defensywą w lidze. Patrząc na doświadczenie bramkarz  i obrońców tego zespołu rzeczywiście można się spodziewać, że strzelanie goli nie będzie przychodziło Zawiszy z taką łatwością jak choćby tydzień temu.

Z piłkarskiego punktu widzenia to dobrze, że zespoły o takiej jakości piłkarskiej występują w naszej lidze, bo rywalizacja z nimi da nam przedsmak tego co może czekać nas w III lidze. Dzisiejszy mecz nie przesądzi o awansie żadnej z drużyn. Wiosną rywalizacja o awans będzie się toczyła w gronie 7 najlepszych zespołów wyłonionych w pierwszej fazie sezonu. Z każdym z tych zespołów Zawisza zagra jeszcze dwukrotnie wiosną. Awans nie będzie dziełem przypadku i jednego lepszego czy gorszego meczu. Zdecyduje realna siła zespołu w starciach z tymi właśnie najsilniejszymi zespołami. Ciekawa jest formuła tej IV ligi.

Rok temu Zawisza z starciu z Liderem we Włocławku był bezradny i przegrał 2:0. Pierwszego gola stracił po indywidualnym błędzie bramkarza, Jana Stypczyńskiego, który wznawiając grę podał do rywala, który wrzucił mu piłkę za kołnierz, co ustawiło mecz. Zawisza nie był w stanie odpowiedzieć golem i mimo dobrego dopingu swoich fanów schodził pokonany. Od tego czasu siła zespołu Zawiszy wrosła jednak mniej więcej o 50% procent. W ciągu całej jesieni 2019 niebiesko-czarni uzbierali zaledwie 21 punktów w 17 meczach, a obecnie po 14 kolejkach mają 35 punktów i przewodzą tabeli. 

Zatem czas na rewanż jest świetny. Lokalne media zapowiadają transmisję spotkania w internecie (dzisiaj od 11:45) zatem mimo pandemii będzie szansa zobaczyć mecz na szczycie.