wtorek, 9 maja 2017

Losy awansu Zawiszy do A-klasy rozstrzygnąć się mogą w Sadkach.

Już w niedzielę o 12:00 Zawisza zagra w Sadkach z miejscowym GLZS-em.

Rzut oka na tabelę pokazuje, że niebiesko-czarnych czeka tam jeden z 3 najpoważniejszych sprawdzianów do końca sezonu. GLZS zajmuje obecnie 3 miejsce w tabeli przed AF Brzoza i Olimpią Wtelno.

Zespół z Sadek u siebie uległ do tej pory tylko Olimpii Wtelno wygrywając resztę spotkań. Do Sadek wybiera się jeszcze również Wisła Fordon za kilka tygodni. Być może właśnie pokonanie GLZS Sadki okaże się kluczem do awansu. Jak wiadomo miejsca na potknięcia jest niewiele, bo Wisła Fordon do końca sezonu może się już nie pomylić. W najbliższej kolejce Wisła pauzuje, więc sytuacja w tabeli będzie bardziej czytelna po zakończeniu niedzielnego spotkania.


kliknij, żeby powiększyć

Algorytm prognozuje wygraną Zawiszy w Sadkach  na 48%, ale 45% szans daje naszym rywalom. Miejmy nadzieję, że będziemy w Sadkach świadkami przekonywającego zwycięstwa Zawiszy, ale nie ulega wątpliwości, że do tego spotkania trzeba podejść z maksymalną mobilizacją i koncentracją. Zespół z Sadek stracił w 7 domowych meczach tylko 10 goli i ma domowy bilans 6-0-1. Nie ma chyba lepszej rekomendacji, żeby do tego rywala podejść poważnie.



Zawiszę czeka jeszcze bardzo ciężki mecz w Brzozie, która u siebie straciła do tej pory tylko 5 goli. Spacerkiem nie będzie mecz z Olimpią Wtelno.

W mojej ocenie ostatnie spotkanie Zawiszy w Potulicach z Ramielem było jednym ze słabszych w wykonaniu Zawiszy. Trener Zarosa dokonał kilku korekt w składzie wyjściowym w porównaniu z poprzednimi spotkaniami. Trudno się dziwić takiej decyzji, bo mecz z rywalem o niższym potencjale piłkarskim jest świetną okazją żeby sprawdzić w warunkach bojowych dyspozycję zawodników, którzy mieli mniej okazji do grania. Tylko występy w lidze pozwalają zbudować im pewność siebie i dalszą motywację do treningów z pełnym zaangażowaniem. To jest ważna część procesu budowania zespołu.

Po zmianie stron i wprowadzeniu na boisko Pawła Kanika i Sergiusza Kota, a potem Adriana Brzezińskiego i Patryka Błażejewicza  tempo i jakość gry na pewno się poprawiły, ale w mojej ocenie zespołowi brakowało tej pewności w operowaniu piłką, jaką prezentowali choćby w Zamościu.

Wynik 3:1 poszedł w świat i zapewnił niebiesko-czarnym 3 ważne punkty. Udało się też wprowadzić do gry po pewnej przerwie Sebastiana Każuro ( asysta przy pierwszym golu) , Jarosława Lewandowskiego czy Tomasza Widomskiego (pierwszy raz w wyjściowym składzie). Występ golem okrasił Nikodem Kasperczak. Powodów do narzekania nie ma.

Z drugiej strony trzeba się spodziewać, że w Sadkach, na swoim terenie, GLZS zmusi Zawiszę do pokazania trochę więcej piłkarskiej jakości.

"Bydgoszcz miastem sportu, a kolejne w tym sezonie piłkarskie derby Bydgoszczy odbywają się w Potulicach"

Takie smutne komentarze można było usłyszeć na trybunach w niedzielę. Szkoda, że w naszym mieście używa się górnolotnych sloganów o stawianiu na sport, a rzeczywistość temu przeczy. Jesienne derby rozgrywane w Fordonie na Sielskiej pokazały, że nawet w B-klasie derbowy mecz może mieć atmosferę piłkarskiego święta. Szkoda, że ciągle blokowany jest dostęp do bydgoskich miejskich obiektów sportowych dla Zawiszy - najbardziej utytułowanego, piłkarskiego klubu w Bydgoszczy i regionie. Czy w Bydgoszcz, mieście o sporym potencjale, posiadającym wiele obiektów sportowych naprawdę nie  da się zapewnić miejsca do trenowania i rozgrywania spotkań ligowych dla wszystkich bydgoskich klubów?

Kiedyś, gdy to szaleństwo minie, będziemy wspominali cały sezon rozgrywany przez Zawiszę poza Bydgoszczą i będziemy się zastanawiali jak to w ogóle było możliwe. To jest całkowicie irracjonalne. Osoby odpowiedzialne za ten haniebny epizod w historii klubu już zapisały się na kartach historii. Zastanawiające jest to, że Rada Miasta nie jest w stanie zrobić nic poza wydaniem apelu do prezydenta miasta o udostępnienie bydgoskich obiektów Zawiszy Bydgoszcz.

Zawisza - Raków Częstochowa , kwiecień 2009, nowy stadion Zawiszy po przebudowie. Obecnie nie rozgrywa tam spotkań żaden zespół ligowy. Kiedy znowu zacznie regularnie tętnić życiem?


Ta sytuacja pokazuje, że problem jest nie tylko z piłką i z Zawiszą. Mamy taki system, w którym Rada Miasta sprowadzona jest do marionetek potrzebnych prezydentowi tylko do zatwierdzenia budżetu miasta. Potem prezydent jest już udzielnym księciem na włościach. Personą nie do ruszenia.

Tylko, że te włości nie są w najmniejszym stopniu jego. Miasto i jego obiekty, zostało mu powierzone na chwilę i powinien o tym pamiętać. Jeżeli w swoim zadufaniu zamknięty jest  na głos zwykłych bydgoszczan, to powinien się zastanowić czy głos Rady Miasta w sprawie dostępu piłkarskiego Zawiszy do bydgoskich obiektów sportowych nie jest głosem rozsądku?

Tak działa nasza karykatura demokracji, że politycy i samorządowcy przypominają sobie o głosach zwykłych ludzi tylko przed wyborami. Prezydent Rafał Bruski i Platforma Obywatelska także przypomni sobie o głosach bydgoszczan. Ale nie sądzę, żeby niszczenie dorobku piłkarskiego Zawiszy zostało łatwo zapomniane. Zabrakło nadzoru miasta nad spółką Osucha, zabrakło zdecydowanych działań miasta w kierunku utrzymania Zawiszy przynajmniej na poziomie rezerw czyli IV ligi. Brakuje nawet tak elementarnego wsparcia jak miejsca dla Zawiszy na bydgoskich obiektach sportowych. Trudno znaleźć słowa opisujące dosadnie to co obecne władze Bydgoszczy robią z Zawiszą Bydgoszcz. Po prostu wstyd. Niszczenie swoich sztandarowych marek nigdy nie przynosi chluby miastu.

Niebiesko-czarnym nie pozostaje na razie nic innego jak robić swoje. Po burzy wychodzi słońce.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza