Patrząc na kadrę Sandecji trudno zrozumieć, jak to się stało, że nasz kolejny rywal znajduje się dopiero na ośmym miejscu w tabeli 2 ligi. Włodarze klubu też mieli problem, żeby to zrozumieć i tydzień temu doszło tam do zmiany trenera.
Sandecja w piątek wyszła w Bielsku na prowadzenie, ale Rokordowi udalo się wyrównać i w efekcie Sandecja zaliczyła trzeci kolejny mecz bez zwycięstwa.
Zawisza pległ z liderem 0:1 i już od 5 spotkań nie potrafi wygrać, ale w naszym przypadku można to sobie wytłumaczyć nieco trudniejszym terminarzem.
Warto podkreślić, że Zawisza pozostaje najwyżej notowanym z beniaminków 2 ligi. Do końca rundy w mojej ocenie mamy już nieco łatwiejszy terminarz. Kulminacja skali trudności jest za nami. Łęczna, Olimpia i Znicz, to byli rywale z najwyższej półki w tej lidze. Szkoda, że nie udało się pokonać żadnego z nich, ale też nie jest to powód do rozpaczy.
Po ostatnim kwadransie meczu ze Zniczem wzrosło mi morale, bo potrafiliśmy przycisnąć lidera i stwarzać regularnie zagrożenie. W mojej ocenie jest duża szansa na to, że końcówka rundy będzie dla niebiesko-czarnych pozytywna i zakończymy rundę gdzieś na miejscu z zakresu 3-6, co byłoby sporym osiągnięciem.
Debiut Jakuba Łukowskiego w końcówce spotkania pokazał sporo jakości tego zawodnika. Jeżeli zdrowie dopisze, to jego gra sprawi nam naprawdę dużo radości.
W mojej ocenie znowu nie błyszczał Mateusz Stępień. To jest zawodnik, od którego oczekuję więcej, zwłaszcza w meczach z najsilniejszymi rywalami. Jeżeli zawodnik celuje w 1 ligę, to w takich spotkaniach powinien prezentować swoje najlepsze oblicze. Nawet jeżeli rywale wiedzą na co go stać i zwracają na niego baczniejszą uwagę.
OK. Kilka razy przedarł się i kończył akcje, ale strzały były niecelne, albo za słabe. Być może w obliczu rosnącej konkurencji w kadrze Zawiszy zobaczymy w końcu Mateusza wchodzącego z ławki, na podmęczonego rywala i wtedy będzie siał największe zniszczenie. No ale z drugiej strony to jest zawodnik, który w 2 lidze powinien grać od pierwszej minuty i łamać obronę rywala. Na szczęście trener Adrian Stawski ma coraz większy ból głowy, bo konkurencja w kadrze robi się coraz większa. Może właśnie siła naszej ławki będzie nam dawać punkty w końcówce rundy.
Znicz jest mocny, ale ławkę ma zdecydowanie krótszą. Trener Znicza dokonał w Bydgoszczy tylko dwóch zmian w trakcie meczu. Znicz przygasał w końcówce i wydawało się, że zabrakło może paru minut, żeby go złamać. Nie udało się, trudno, jedziemy dalej. Tym razem do Nowego Sącza.
Mam nadzieję, że w ciągu tygodnia uda mi się przygotować jakieś ciekawostki o Sandecji.
Trzeba podkreślić, że mecz ze Zniczem to był też mecz bramkarzy. Golkiper Znicza bronił świetnie, zwłaszcza jego interwencja w pierwszym minutach meczu była genialna, kiedy Kozłowski dobijał praktycznie do "pustaka". Michał Oczkowski dał się pokonać dopiero z rzutu karnego , a kilku sytuacjach ratował Zawiszę przy strzałach z bliska i z dystansu. Kibice mimo porażki skandowali jego nazwisko po meczu, bo bez wątpienia pomógł nam uniknąć wysokiej porażki. Myślę, że ten mecz zbuduje jego pewność siebie.
Michał Borecki, pochodzący z Inowrocławia pomocnik, grający w barwach Znicza, potwierdził na Gdańskiej wszystkie pozytywne cechy o jakich wcześniej słyszałem. Bronił na całej długości boiska, dośrodkowywał, strzelał z kilku pozycji. Był wszędzie. Szybki, zdecydowany. W mojej ocenie zawodnik meczu. Bardzo mocny element zespołu Znicza.
Zawisza zagrał zespołem o średniej wieku 25 lat i 81 dni , natomiast Znicz miał średnią wieku ważoną ilością minut zawodnika na poziomie 24 lata i 104 dni.
Warto też podkreślić, że średnia widownia na Zawiszy skoczyła już do poziomu prawie 3.5 tysiąca widzów, co jak na 2 ligę jest wynikiem dobrym.
Oczywiście zawsze może być lepiej, co pokazuje przykład Sandecji, gdzie na mecze 2 ligi chodzi 7.5 tysiąca widzów.
Tyszanie pokonali 3:0 Górnika Łęczna i zajęli w tabeli miejsce premiowane awansem. To było bardzo ważne zwycięstwo. Gratulacje.
Pozdrawiam Mikołaj


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz