Menu Stron

sobota, 17 czerwca 2017

Zawisza rekordowo skuteczny.

Gdyby przyznawano nagrodę "piłkarskiego feniksa", to Zawisza Bydgoszcz zapewne w tym sezonie by go zdobył. Odradza się jak feniks z popiołów.


Co zapamiętam z sezonu 2016/2017?

Gra Zawiszy Bydgoszcz na najniższym szczeblu rozgrywek w sezonie 2016/2017 oznaczała konieczność budowy zespołu od podstaw. Sezon ten zapamiętam pewnie głównie z rozgrywania spotkań w Potulicach.

Kilka dnie temu pisałem o trenerze Zawiszy, Patryku Zarosie. Zapamiętam na pewno prezesa Zawiszy, Krzysztofa Bessa, człowieka, który już od kilku lat walczy jak potrafi o zachowanie ciągłości szkolenia zawiszackiej młodzieży. W roli vice-prezesa wspiera go Adam Bułat. Trudno sobie wyobrazić dzisiaj Zawiszę bez Jerzego Mickusia, czy Stanisława Żołnowskiego.  Obowiązki kierownika drużyny wziął na siebie Leszek Pawlikowski. Wszystkim im chciałbym podziękować za ciężką pracę. Warto, żeby ich zaangażowanie w tak trudnym momencie dla klubu nigdy nie zostało zapomniane. Miasto rzuca klubowi kłody pod nogi, co znalazło swoje odzwierciedlenie w transparencie na ostatnim meczu, ale cała niebiesko-czarna społeczność robi swoje. Rok temu na barki zarządu społecznie działającego Stowarzyszenia Piłkarskiego Zawisza spadła konieczność zorganizowania w kilka tygodni zupełnie od podstaw nowego zespołu seniorów. Spółka WKS Zawisza przestała funkcjonować i przed Zawiszą pojawiło się widmo przerwania ciągłości występów zespołu seniorów.


W takim momencie cała społeczność Zawiszy pokazała kolejny raz, że potrafi się świetnie zorganizować. Już prezentacja zespołu przed sezonem w B-klasie pokazała, że Zawisza się nie podda. Uroczystość przygotowana w amfiteatrze koło Opery Nova, z ogromną ilością pirotechniki, statkami, z ogromnym rozmachem była świadectwem ogromnej siły Zawiszy oraz ogromnych nadziei na lepszą przyszłość klubu. Kibice Zawiszy nie mają w zwyczaju użalać się nad sobą. Osoba legendarnego patrona, nieugiętego rycerza Zawiszy Czarnego jest dla Zawiszy Bydgoszcz nie tylko historyczną postacią, ale prawdziwą inspiracją na te trudne czasy.


Piłkarskiego Zawiszę Bydgoszcz opuściły władze miasta, Zawisza został pozbawiony dostępu do obiektu na którym trenował i rozgrywał mecze od kilkudziesięciu lat. Ale pozostała wiara dużej społeczności zebranej wokół piłkarskiego Zawiszy. Ta wiara była wyczuwalna od samego początku. Od decyzji o starcie Zawiszy w B-klasie w sierpniu 2016 roku. Teraz, po pierwszym awansie jest jeszcze większa.

Jeżeli wiara czyni cuda, my wierzymy że się uda.

 

Kibice Zawiszy to nie są ludzie oczekujący szybkiego sukcesu małym kosztem. Pokazali to, decydując się na odbudowę zespołu w B-klasie, co oznaczało VIII ligę. Taki proces wymaga cierpliwości, ale prawdziwi kibice są z klubem przez całe życie. Im się nigdzie nie spieszy. Żadnej drogi na skróty. Sukces, który rodzi się w pocie czoła smakuje lepiej. Praca u podstaw, kształtowanie nowych pokoleń piłkarzy, to są przecież uniwersalne wartości, które nadają sens istnienia klubowi. Jestem przekonany, że za kilka lat Zawisza powróci do rozgrywek szczebla centralnego i będzie z niego dumna ogromna rzesza bydgoszczan. Ale dzisiaj ważna jest praca, którą trzeba zrobić, żeby piąć się w górę, odbudować pełną strukturę szkolenia młodzieży aż do juniora starszego włącznie.  

Od strony sportowej zadanie na sezon 2016/2017 wykonane zostało celująco. Zawisza awansował do A-klasy i zrobił to w dobrym stylu. 

W maju pisałem o tym, że możliwe jest pobicie rekordu 79 goli strzelonych przez Zawiszę w jednym sezonie ligowym. 

Cały tekst tutaj: http://zawisza1946pl.blogspot.com/2017/05/czy-zawisza-pobije-magiczna-bariere-80.html

Okazało się, że Zawisza w 20 kolejkach zgromadził 83 gole. 3 spotkania po 3:0 niebiesko-czarni wygrali walkowerem, gdyż gospodarzy zaszczyt goszczenia niebiesko-czarnej armii kibiców po prostu przerósł. 

 

 4,35 strzelonego gola na jeden mecz Zawiszy w B-klasie.

 

W 17 rozegranych spotkaniach Zawisza zdobył 74 gole, czy ponad 4,35 gola na mecz. To najlepszy wynik w całej historii klubu. 

Do tej pory najwyższą skuteczność Zawisza zademonstrował w  1947 roku w swoim premierowym sezonie B-klasy.  Zawisza zdobył wtedy 77 goli w 18 spotkaniach, co dało średnią 4,28 gola na mecz oraz w sezonie 1962/1963 w III lidze, strzelając 79 goli w 22 meczach, czyli strzelał 4,15 gola na mecz.

Wynik z obecnego sezonu jest więc o 0,07 gola na mecz lepszy niż wynik z 1947 roku. W A-klasie trudno będzie ten wynik poprawić, bo na tym szczeblu rozgrywek rośnie poziom trudności. 

 

W strzeleckich popisach największy udział miał Wojciech Ruczyński, który do siatki rywali trafił 22 razy, czyli 1,29 razy na mecz. Ruczyński spędził na boisku 1448 minut, zatem do siatki trafiał statystycznie co 66minut. 

Wojciech Ruczyński, Zawisza Bydgoszcz najlepszy strzelec sezonu 2016/2017

 

Tym samym Wojtek Ruczyński poprawił o 5 goli wynik Tadeusza Słomińskiego w barwach Zawiszy sprzed  33 lat, z III-ligowego sezonu 1982/1983 (17 bramek).

Pozyskany przez Zawiszę wiosną Paweł Kanik zdobył 11 goli a na zdobycie każdego z nich potrzebował średnio tylko 50 minut. Jeżeli ofensywny duet niebiesko-czarnych podobną skuteczność podtrzyma w nadchodzącym sezonie, to rywale Zawiszy już mogą szykować się na trudne chwile.

Spore zagrożenie także na prawej flance stwarzali obaj pozyskani w zimie pomocnicy. Adrian Brzeziński strzelił 6 goli w 391 minut (gol co 65 minut), a Tomasz Widomski zdobył dla Zawiszy 3 gole w czasie 177 minut spędzonych na boisku (gol co 59 minut). 

 

Atak wygrywa mecze, a awanse wygrywa się obroną.

 

Zawisza stracił także rekordowo małą ilość goli, bo tylko 17 w całym sezonie, co daje średnią zaledwie 1 gola straconego na mecz. Trudno w to uwierzyć, ale Zawisza  w ostatnim meczu sezonu ze Skrą Paterek zagrał bez żadnego środkowego obrońcy.  W tej roli zagrał pomocnik Patryk Błażejewicz. Świadczy to niezbicie, że formacja ta będzie w lecie wymagała sporo pracy. Na granie bez środka obrony można sobie pozwolić w B-klasie, bo tracąc 3 gole da się odpowiedzieć pięcioma. W A-klasie utrata 3 goli może oznaczać utratę punktów.

Bydgoski Zawisza pokazał, że nawet w B-klasie można zaprezentować radość z gry i reprezentowania tych wyjątkowych barw. Teraz czas na podbój boisk A-klasowych. Za niecałe 2 miesiące startujemy. A już dzisiaj 0 15:00 spotykamy się na Placu Wolności, żeby wspólnie świętować awans do "SerieA". 

 Z prawdziwą dumą możemy nosić niebiesko-biało-czarne barwy. Nie tylko podczas fety z okazji awansu. Dla mnie Zawisza zawsze jest wielki. To klub z charakterem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz